„Każdej niedzieli”
Okładka książki „Każdej niedzieli”
  • Autor: Peter Pezzelli
  • Tytuł: Każdej niedzieli
  • Tytuł oryginału: Every Sunday
  • Język oryginału: angielski
  • Przekład: Małgorzata Hesko-Kołodzińska
  • Liczba stron: 376
  • Rok wydania: 2011
  • Oprawa: miękka ze skrzydełkami
  • Wymiary: 123 x 197 mm
  • ISBN: 978-83-08-04660-9
  • Wydawca: WL, Wydawnictwo Literackie
  • Miejsce wydania: Kraków
  • Logo wydawnictwa: WL, Wydawnictwo Literackie
Recenzja
Data publikacji: 11 stycznia 2014 A- A A+
Usiądźcie, pogadamy. Rozluźnijcie się. Mam zamiar opowiedzieć wam o paru sprawach, więc słuchajcie uważnie. Kto wie, może się czegoś nauczycie. Mówi się, że Bóg ma jakiś wielki plan, dzięki któremu na świecie panuje porządek. Nikt nie śmie tego kwestionować, a już na pewno nie na głos, ale wy w to nie wierzcie. Tak między nami, czasem po prostu nie sposób się nie zastanawiać, czy przypadkiem ten tam na górze nie improwizuje.

Nicka Catiniego w Rhode Island znają wszyscy. Wiekowy właściciel sklepu żelaznego cieszy się powszechną sympatią. Służy radą, chętnie wysłuchuje problemów, pomaga w załatwianiu rzeczy niemożliwych. Jego serdeczność i rzetelność przez lata zjednały mu wiernych klientów, dzięki którym interes dobrze prosperuje. Jego ulubionym dniem tygodnia jest niedziela. To czas dla rodziny – żony Teresy, trzech córek i jedynego syna o imieniu Johnny. Podczas gdy mężczyźni oglądają futbol, pochylone nad garnkami kobiety wspólnie przygotowują tradycyjne włoskie potrawy, doprawiając je pieprzem, solą i plotkami z całego tygodnia. Niedzielny obiad to czas szczerych rozmów, radosnych chwil i wielkiej bliskości. Każda niedziela jest dniem, w którym przypomina się o tym, co w życiu naprawdę się liczy. Nikt nie wyobraża sobie, aby tego dnia kogokolwiek zabrakło przy stole. A tym bardziej Nicka, który jest filarem rodziny. Tymczasem nestor rodu Catinich przegrywa walkę z chorobą. Leżąc na szpitalnym łóżku, robi rachunek sumienia. Na kilka godzin przed śmiercią wyznaje swojemu synowi sekret, którego nie chciał zabierać ze sobą do grobu. Obarcza przy tym Johnny’ego nie lada zadaniem: prosi, aby odwiedził w East Side pewną nauczycielkę i pożegnał ją od Nicka. Wyjawia, że to kobieta, z którą zdradził jego matkę.

– Chcesz powiedzieć – zaczyna – że przez te wszystkie lata, kiedy mama cię karmiła, prała twoje ubrania i cerowała ci skarpetki, posuwałeś jakąś „putanna”?
– To nie jest żadna „putanna”! – krzyczę. – To miła kobieta!
– „Putanna”!
– Nawet jej nie znasz!
– I nie muszę! Wystarczy, że wiem, że jesteś żonaty, a każda kobieta, która sypia z żonatym facetem, to moim zdaniem „putanna”. (…) – Jak mogłeś wykręcić mamie taki numer? Po tym wszystkim, co dla ciebie zrobiła!
– Niby co mam ci powiedzieć? – mówię ze znużeniem. – Takie rzeczy się zdarzają, nikt ich nie planuje.


W końcu pod naciskiem próśb ojca, Johnny zgadza się odwiedzić Victorię Sanders i przekazać jej ostatnie słowa Nicka. Zastrzega jednak, że zajmie się tym dopiero, jak uzna, że nadeszła odpowiednia pora. Umierający mężczyzna przystaje na warunek syna. Moment odwiedzin nauczycielki przychodzi jednak szybciej, niż którykolwiek z nich przypuszczał, a skutki, jakie za sobą pociąga, przerastają najśmielsze oczekiwania obojga…

Każdej niedzieli (2005) to druga powieść w literackim dorobku Petera Pezzelli’ego. Jej głównym bohaterem, a zarazem narratorem jest Nick Catini. Jego śmierć daje początek opowiadanej historii, bo mężczyzna, choć na tamtym świecie, nadal jest pełen życia. Jest pogodny, pogodzony z losem i… wciąż ciekawy, co się dzieje w Rhode Island. Nick obserwuje poczynania bliskich, zdradza ich myśli, często przywołuje wspomnienia, nierzadko wybiega w przyszłość i opowiada rodzinne historie. Nie brak mu poczucia humoru, ochoczo dzieli się życiowymi mądrościami, niejednokrotnie zwraca się bezpośrednio do czytelnika. Nie pozostaje biernym obserwatorem, chętnie wtrąca swoje trzy grosze do życia na ziemi. Kiedy nie wszystko układa się po jego myśli, nakierowuje bliskich na konkretne rozwiązania. Kontaktuje się z nimi, dowodząc, że wciąż ich wspiera. Daje znać, że opiekuje się nimi, nawet jeśli już nie ma go wśród żywych. To szczególnie ważne dla Johnny’ego, któremu bardzo trudno jest wejść w buty ojca.

Johnny Catini od dnia narodzin był skazany na to, żeby przejąć rodzinny interes. Jednak spośród wszystkich dzieci Nicka, to właśnie on nie czuje się z nim w ogóle związany. Podczas gdy córki chętnie pomagają w prowadzeniu sklepu żelaznego, dla Johnny’ego stanie za ladą jest jedynie przykrą koniecznością. Mężczyzna prowadzi dość hulaszcze życie. Dziewczyny, imprezy, koledzy… Choć Johnny ma już swoje lata, jest daleki od ustatkowania się. Śmierć ojca wymusza na nim zmianę stylu życia, na którą nie jest gotowy. Johnny walczy z przeznaczeniem, miota się pomiędzy pragnieniami a koniecznością. Dopiero z biegiem czasu zaczyna rozumieć, czego dokładnie oczekiwali od niego najbliżsi, a zwłaszcza ojciec, dla którego prowadzenie sklepu było czymś więcej niż źródłem dochodu. W tym wymiarze Każdej niedzieli to opowieść o przemienianiu się chłopca w mężczyznę.

Jednak Każdej niedzieli to przede wszystkim ciepła, pełna pogody ducha opowieść o tym, co najważniejsze – o miłości, rodzinie, przyjaźni i poszukiwaniu siebie. Barwni bohaterowie i ciekawa fabuła sprawiają, że powieść czyta się szybko i z ogromną przyjemnością. Jest zabawna, momentami wzruszająca, napisana lekkim i przystępnym językiem. Zaskakuje – nieoczekiwane zakończenie zadowoli wszystkich maruderów – i napawa dużym optymizmem. Pozostawia też pewien niedosyt. Apetyt na życie i na... życie po życiu.

To właśnie, przyjaciele, chciałem wam opowiedzieć. Co, chcecie więcej? Liczycie na to, że powiążę wszystkie wątki w jedną, zgrabną całość? Mowy nie ma, takie rzeczy nie zdarzają się w życiu, tylko w filmach. Poza tym, gdyby tak się działo, nie byłoby ciekawie. Powiem wam tylko tyle, że powinniście cieszyć się tą szaloną przejażdżką, zwaną życiem. Trzymajcie się blisko ludzi, których kochacie, choćby było to możliwe tylko w myślach. Postępujcie tak, a oni zawsze będą tuż przy was.
Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję