„Spalona forsa”
Okładka książki „Spalona forsa”
  • Autor: Ricardo Piglia
  • Tytuł: Spalona forsa
  • Tytuł oryginału: Plata Quemada
  • Język oryginału: hiszpański
  • Przekład: Barbara Jaroszuk
  • Liczba stron: 168
  • Rok wydania: 2010
  • Oprawa: miękka
  • Wymiary: 145 x 205 mm
  • ISBN: 978-83-7495-782-3
  • Wydawca: Muza S.A., Warszawskie Wydawnictwo Literackie
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: Muza S.A., Warszawskie Wydawnictwo Literackie
Recenzja
Data publikacji: 24 sierpnia 2010 A- A A+
Nigdy nie przypuszczali, że wpakują się w takie gówno i skończą jak psy, umierając w obłąkańczym i udręczonym chórze jęków i przekleństw. Brzmiało to jak krzyki cierpiących katusze potępieńców, dusz zagubionych w koncentrycznym systemie dantejskiego piekła, bo tamci byli już martwi i przemawiali z drugiego brzegu, skazańcy pozbawieni nadziei. Lecz choć worki były pełne pieniędzy, zabrakło dla Charona obolów. Zamiast brzęku monet, powietrze zagęścił zapach spalonej forsy.

Argentyna, lata 60. XX wieku. Gauczo Dorda i Nene Brignone postanawiają wraz z kilkoma wspólnikami dokonać napadu na jeden z banków w San Fernando. Sprawa nie jest prosta. Rabusie będą mieć tylko siedem minut na napad, zanim sześćset tysięcy dolarów jadących w furgonetce wprost spod Banku Prowincji zniknie w bramie intendentury ratusza. W końcu 27 września 1965 roku o godzinie 15:11 złodzieje zatrzymują konwój, zabijają strażników i zabierają całą przeznaczoną na pensje dla urzędników gotówkę. Argentyńska policja reaguje błyskawicznie. W pościg za przestępcami ruszają ludzie zastępcy szefa Wydziału Rabunków i Kradzieży dla Strefy Północnej Wielkiego Buenos Aires, komisarza Cayetano Silvy. Jednak kolejne próby zatrzymana rabusiów spełzają na niczym. Mężczyźni z powodzeniem uciekają kolejnym obławom policji. Do decydującego starcia jednak dochodzi, daleko poza granicami Argentyny…

Choć może wydawać się to nieprawdopodobne, zawarta w Spalonej forsie historia jest historią prawdziwą. Opisane wypadki miały miejsce w Buenos Aires i Montevideo między 27 września a 6 listopada 1965 roku, a relacjonując je w powieści, Piglia odwoływał się między innymi do akt sprawy, stenogramów zeznań, raportów czy serii wywiadów, jakie Gauczo Dorda udzielił dziennikarzowi argentyńskiego „El Mundo”, w styczniu i lutym 1966 roku. Innym ważnym źródłem informacji były dla pisarza tajne zapisy nagrań policyjnych, udostępnionych mu przez prokuraturę. Argentyńczyk dysponował więc solidnym materiałem. Co ciekawe, samej historii napadu na bank w San Fernando Piglia wcale nie poznał z gazet, a z relacji Blanki Galeano, kochanki gangstera Merelesa, którą pisarz przypadkowo spotkał w kwietniu 1966 roku w pociągu jadącym do Boliwii. W 1968 bądź 1969 roku argentyński prozaik napisał pierwszą wersję Spalonej forsy. W epilogu wieńczącym książkę Ricardo Piglia tak tamte czasy wspomina: Nigdy się nie dowiem, dlaczego niektóre historie całymi latami opierają się opowiedzeniu i czekają na właściwy moment. W 1970 roku porzuciłem swój projekt i wysłałem zgromadzone materiały i szkice bratu. Jakiś czas temu, w trakcie przeprowadzki, znalazłem pudełko, w którym leżały. Latem 1995 zacząłem pisać tę powieść od początku, próbując dochować absolutnej wierności faktom. Wreszcie w 1997 roku, po niemal trzydziestu latach, powieść została opublikowana.

Akcja powieści rozgrywa się na przestrzeni kilku jesiennych tygodni 1965 roku, głównie w Buenos Aires i Montevideo. Jednak obszar, po którym poruszają się bohaterowie, jest dość ograniczony. Kryjówki, zatęchłe mieszkania, kolejne mety. Permanentny pościg i konieczność życia w ukryciu rodzi klaustrofobię nie tylko u uciekających gangsterów, ale i u czytelników. Świat opisywany przez Ricardo Piglię jest więc stosunkowo niewielki. Przestrzeń zawężają także dość ekspansywne charaktery bohaterów.

Mówią na nich bliźniacy, bo są nierozłączni. Ale nie są spokrewnieni ani nawet podobni. Wręcz trudno znaleźć dwa tak różne typy. Łączy ich sposób patrzenia, jasnymi, nieruchomymi oczami, nieufnie utkwionymi w jakimś przypadkowym punkcie. Dorda jest masywny, spokojny, rumiany i często się uśmiecha. Brignone – chudy, ruchliwy, drobny, ma czarne włosy i bardzo bladą cerę, jakby spędził w więzieniu więcej czasu, niż faktycznie spędził.

Nietypowy tandem. Przestępczy duet na miarę Bonnie i Clyde’a. To on stanowi siłę napędową powieści. Dorda i Brignone. Ten pierwszy jest schizofrenikiem; gwałtownym osiłkiem, który słyszy kobiece głosy. Ten drugi – mózgiem całej operacji, który tak mocno jak przemocy, spragniony jest zrozumienia i miłości. Obu mężczyzn łączy niezwykła przyjaźń. Obaj także gorączkowo pragną rozpocząć zupełnie nowe, lepsze życie na amerykańskiej ziemi – w Nowym Jorku. Pieniądze z napadu nie są dla nich celem samym w sobie, lecz czymś pośrednim. Środkiem do odzyskania wolności.

Piglia portretuje argentyński świat gangsterów. Na chwilę przemienia się w kronikarza społecznych degeneratów i wykolejeńców. Krok po kroku opisuje poczynania przestępców – ich motywacje, założenia, cele – oraz towarzyszące im uczucia. Równie ważne bowiem, jak to, co się z bohaterami dzieje, jest także dla Piglii to, co mężczyźni czują. Pisarz chce ich poznać, bo zdaje się żywić przekonanie, że poznanie poprowadzi go do zrozumienia tego, co dlań niepojęte: niczym nieusankcjonowanej przemocy, agresji, nienawiści, amoralności, a wreszcie nihilizmu. Dla Ricarda Piglii świat jest teleologiczny.

Lepszemu rozpoznaniu służy nietypowa forma powieści. Klasyczna narracja przeplata się tu innymi fabularnymi rozwiązaniami. Powieść przybiera co i rusz różne formy – fragmentów raportów, doniesień prasowych czy nawet opinii lekarskich. Charakterem książka szalenie przypomina Z zimną krwią Trumana Capote. Spalona forsa jest więc napisaną niesłychanym językiem powieścią dokumentalną o skradzionych pieniądzach, które dopiero po spaleniu dały przepustkę do wolności. I samą wolność.
Komentarze
  • 1
    mary 25 sierpnia 2010 | 19:27:33

    ciekawe, fajna okładka.

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję