„Świat finansjery”
Okładka książki „Świat finansjery”
  • Autor: Terry Pratchett
  • Tytuł: Świat finansjery
  • Tytuł oryginału: Making Money
  • Język oryginału: angielski
  • Przekład: Piotr W. Cholewa
  • Liczba stron: 352
  • Rok wydania: 2009
  • Oprawa: miękka
  • Wymiary: 140 x 200 mm
  • ISBN: 978-83-7648-201-9
  • Seria: Świat Dysku
  • Wydawca: Prószyński i S-ka, Wydawnictwo
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: Prószyński i S-ka, Wydawnictwo
Recenzja
Data publikacji: 24 sierpnia 2009 A- A A+
Nieważne jest jak mężczyzna zaczyna, ważne jest jak kończy. Słowa polskiego klasyka na pewno przypadłyby bohaterowi najnowszej powieści Terry’ego Pratchetta do gustu, gdyby tylko miał okazję je kiedykolwiek usłyszeć. Od stryczka, przez urząd naczelnego poczmistrza, aż po stanowisko bankowego zarządcy. Ankh-Morporkian dream? Nie, biografia Moista von Lipwiga.

Czy urząd naczelnego poczmistrza może nudzić? A i owszem. Rutyna potrafi wykończyć każdego, bez względu na to, jak bardzo prestiżowe stanowisko by zajmował. Zwłaszcza, jeśli to stanowisko w instytucji, w której nic nie ma do zrobienia, bowiem ta zarządza się doskonale sama. Właśnie w takiej sytuacji znajduje się Moist von Lipwig. Zmęczony pocztą, tęskniący za narzeczoną i nudzący się do granic możliwości, nagle otrzymuje pewną propozycję. Jak się okazuje – nie do odrzucenia. W wyniku splotu zaskakujących okoliczności, Moist z dnia na dzień zostaje zarządcą Królewskiej Mennicy w Ankh-Morpork i sąsiadującego z nią banku. Zarządcą – nie prezesem. Tym bowiem jest Pan Maruda, kundelek posiadający 51% akcji instytucji. Lipwig awansuje. Również na liście gończej Gildii Skrytobójców. A przecież miała to być posada na całe życie. Jak się okazuje, niekoniecznie znaczy to, że na długo…

Świat finansjery (2007) to trzydziesta pierwsza (wedle miary uwzględniającej wszystkie książki, których akcja osadzona jest w Świecie Dysku, trzydziesta szósta) powieść z serii, a przy tym druga należąca do podcyklu opowiadającego o artyście oszustwa, Moiście von Lipwigu. Naczelny poczmistrz Ankh-Morpork, znudzony praworządną codziennością pocztowego stanowiska, obejmuje funkcję zarządcy Królewskiej Mennicy w Ankh-Morpork, stając się najważniejszym bankierem miasta. Nie mając zielonego pojęcia na temat systemu bankowego, postanawia go zreformować: wprowadzić papierowe pieniądze i zastąpić parytet złota parytetem… golemów. Wszystko przez to, że koszt wyprodukowania dotychczasowej waluty przekracza jej wartość:

- Koszty, sir. Gdzie pan spojrzy, wszędzie mamy koszty. (…) One nas rujnują, sir, naprawdę. Produkcja ćwierćpensówki kosztuje pół pensa, a półpensówka prawie pensa. Pens wychodzi pensa i ćwiartkę, ale sześciopensówka to dwa i ćwierć pensa, więc na nich zarabiamy. Pół dolara kosztuje siedem pensów. Dolary są tańsze, po sześć pensów, ale to dlatego, że wszystko robimy na miejscu. Prawdziwy problem to szelągi: warte są pół ćwiartki, ale kosztują po sześć pensów, bo to delikatna robota, skoro są takie małe i jeszcze mają w środku dziurkę… I jak tu z tym wszystkim nie zwariować?! Nie da się, moi państwo, nie da.

Powieść zaczyna się więc podobnie jak Piekło pocztowe i niestety podobnie się kończy. Fabularnie jest zaskakująco wtórna. Chyba nigdy wcześniej Terry Pratchett aż tak wyraźnie nie korzystał z jednego schematu. Jednak tę wtórność rekompensuje pasjonująca intryga, świetne dialogi oraz galeria nowych, przezabawnych bohaterów. A także charakterystyczny dla tego cyklu sposób rozpoczynania rozdziałów kilkuhasłowymi zapowiedziami na wzór XIX-wiecznych powieści.

Świat finansjery to kapitalna satyra na sektor bankowy. A jakby tego było mało, powieść z wyraźnym wątkiem romansowym. Gladys, gigantyczny golem, zakochuje się w swoim pracodawcy, zaś dziewczynę Moista podrywa ponad 300-letni nekromanta. Cosmo Lavish, jeden z potomków zmarłej właścicielki banku, zauroczony postacią Vetinariego, na siłę chce się do niego upodobnić. Pracownica banku zakochuje się w wampiro-klaunie, zaś Pan Maruda szaleje za wibrującą zabawką. Słowem, Ankh-Morpork tonie w oparach miłości. Na tyle urokliwie, że mimo, że powieść wtórna, miłośnikom Terry’ego Pratchetta jej lektura sprawi wiele radości.
Komentarze
  • 1
    ktrya 24 sierpnia 2009 | 22:11:25

    Powiem, że jako jedna z niewielu chyba bibliomaniaczek nie przeczytałam nic tego autora. A to przez te okładki, które tą swoją kolorowością mnie odstraszają. Nie wiem, czy kiedyś się przemogę.

  • 2
    Krzysztofuw 24 sierpnia 2009 | 22:31:21

    Ktrya,
    Nie przesadzajmy, ja też specjalnie nie znam Pratchetta i wcale nie czuję dyskomfortu ;)

  • 3
    Annie 26 sierpnia 2009 | 21:06:34

    W moim odczuciu okładki świetnie współgrają z serią, choć faktycznie na pierwszy rzut oka mogą wywoływać konsternację bądź zdumienie. Tym niemniej, fantastyka rządzi się własnymi prawami i może odrobinę więcej ;) Ja zaczęłam dość późno czytać Pratchetta, dopiero od Prawdy, a zatem poznałam go dopiero dwa lata temu. Może Twój czas, Ktryo, dopiero nadejdzie? ;) Tak czy inaczej, gorąco polecam ;)

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję