„Deszczowa noc”
Okładka książki „Deszczowa noc”
  • Autor: Jodi Picoult
  • Tytuł: Deszczowa noc
  • Tytuł oryginału: Mercy
  • Liczba stron: 536
  • Rok wydania: 2009
  • Oprawa: miękka
  • Wymiary: 125 x 195 mm
  • ISBN: 978-83-7648-129-6
  • Wydawca: Prószyński i S-ka, Wydawnictwo
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: Prószyński i S-ka, Wydawnictwo
Recenzja
Data publikacji: 3 lipca 2009 A- A A+
Deszczowa noc ukazała się w Stanach Zjednoczonych w czasie, kiedy opinia publiczna była rozgorączkowana doniesieniami na temat praktyk jednego z amerykańskich lekarzy-patologów, Jacka Kevorkiana. Rzecznik eutanazji, etyk, „Doktor Śmierć”. W latach 1990-1998 asystował przy ponad stu trzydziestu zabiegach eutanazji. Powodowany przekonaniem o niezbywalnym prawie człowieka do decydowania o swoim życiu, udostępniał osobom nieuleczalnie chorym urządzenie, które po naciśnięciu guzika wstrzykiwało śmiertelną truciznę. Jako dowód na etyczny aspekt eutanazji Kevorkian przedstawił w 1998 roku w programie 60 minut telewizji CBS film, pokazujący śmierć cierpiącego na chorobę Lou Gehriga Toma Youka. Obraz stał się podstawą piątego z kolei oskarżenia Kevorkiana o zabójstwo drugiego stopnia. W 1999 roku sąd orzekł: winny.

Kevorkian twierdził, że asystowanie umierającemu w jego śmierci nie jest zbrodnią. Jodi Picoult zdaje się potwierdzać tę tezę. Pisarka stawia jednego ze swoich bohaterów na rozdrożu, pomiędzy miłością a miłosierdziem, ukazując, że ulżenie bliskiej osobie w cierpieniu, pomimo wszystko, nie jest grzechem.

Cameron MacDonald jest komendantem policji miasteczka Wheelock na zachodzie stanu Massachusetts. Jest przy tym lairdem, wodzem lokalnej społeczności. Ten zaszczytny tytuł odziedziczył po swoim ojcu, a ten – po swoich przodkach. Na początku XVIII wieku klan MacDonaldów był najpotężniejszym i najliczniejszym klanem w Szkocji, zasiedlającym Archipelag Hebrydzki i całe Zachodnie Pogórze. Jedna z gałęzi tego rodu zamieszkiwała na północ od Glencoe w osadzie Carrymuir. Po przegranej bitwie z Anglikami, mała grupa MacDonaldów z Carrymuir, aby zachować życie, wyemigrowała do Nowej Anglii i osiadła w Massachusetts, w miejscu położonym nad małym jeziorkiem, nad wee loch. Jednak bogate tradycje rodzinne nie stanowią dla Cama powodu do dumy. Mężczyza o duszy podróżnika, chciał zostać globtroterem, opisującym niezbadany, pasjonujący świat. Tymczasem nie pozostawiono mu żadnego wyboru – dławiąca powinność dzierżenia tytułu lairda, powiązana z koniecznością pełnienia funkcji komendanta, na zawsze przywiązała Camerona do Wheelock.

Cam dusi się nie tylko w miasteczku. Dusi się również we własnym małżeństwie. Kiedy więc Allie, jego żona, zatrudnia w swojej kwiaciarni asystentkę, złakniony odmiany wdaje się z nią w romans. Tymczasem do miasteczka przybywa kuzyn Camerona, Jamie. Zjawia się przed komisariatem i żąda rozmowy z komendantem. I mówi: Nazywam się James MacDonald. Jestem twoim kuzynem. Moja żona, Maggie, nie żyje. I to ja ją zabiłem.

Deszczowa noc rozpoczyna się prawdziwym trzęsieniem ziemi. I trzyma w napięciu aż do samego końca. To opowieść o tym, czy ma się prawo pozbawić życia kochaną osobę, wtedy, gdy ta, zmożona bólem, o to poprosi. To także powieść o wielu różnych obliczach miłości. O tym, jak bardzo można kochać i jak bardzo można poświęcić się dla drugiej osoby.

Można zracjonalizować czyn Jamiego na setki różnych sposobów – egzystencję w stanie wegetatywnym trudno nazwać życim; osoba cierpiąca męczarnie ma prawo żądać ich skrócenia; akt miłosierdzia ze swojej istoty nie ma nic wspólnego z morderstwem. Na poziomie abstrakcyjnego konstruktu większość ludzi zgodzi się z tymi twierdzeniami. One nie zmieniają jednak faktu, że Jamie MacDonald przycisnął poduszkę do twarzy żony i trzymał tak długo, póki Maggie nie przestała oddychać. Jodi Picoult, choć możemy wyczuć, co sądzi, nie opowiada się po żadnej ze stron, przedstawiając zarówno argumenty za, jak i przeciw eutanazji. Niezwykle skrupulatnie przytacza debatę, jaka od dziesiątek lat trwa w wielu krajach, pomiędzy śmiertelnie chorymi a etykami i prawnikami. Picoult jest pisarką zaangażowaną społecznie, a przy tym ma umiejętność przelewania na papier wszystkich dyskusji, w taki sposób, że nic nie tracą one na swojej emocjonalności. Amerykańska prozaiczka nie unika w swoich powieściach tematów trudnych i kontrowersyjnych, a tematyka Deszczowej nocy bez cienia wątpliwości wpisuje się w grupę tych najtrudniejszych. Dlatego tym większe gratulacje należą się pisarce, że wybrnęła z niego znakomicie. Bo trzeba powiedzieć to wprost, to najlepsza powieść Jodi Picoult, spośród tych wszystkich, które do tej pory zdarzyło mi się czytać. Deszczową noc pochłonęłam w ciągu jednego wieczoru – ta książka działa tak hipnotyzująco, że nie sposób jest się od niej oderwać. Co więcej, stanowi znakomite świadectwo tego, że Picoult umie napisać naprawdę o wszystkim. Nawet o tym, co najtrudniejsze i pozornie nieubieralne w słowa. A co więcej, nie tylko przedstawia nam pasjonującą historię, ale i zmusza nas, abyśmy spróbowali odpowiedzieć na pytanie, co sami bylibyśmy w stanie zrobić dla ukochanej osoby? Skłamać? Dopuścić się kradzieży? A może... pozbawić ją życia?...
Komentarze
  • 1
    mary 3 lipca 2009 | 18:11:46

    super recenzja. musze miec tą ksiazke.

  • 2
    aerien 3 lipca 2009 | 20:35:00

    Ja również pozostaję pod wielkim wrażeniem tej książki, choć czytałam już jakiś czas temu.

  • 3
    Annie 8 lipca 2009 | 23:54:06

    Mary, gorąco Ci ją polecam. Słowa Aerien wskazują, że nie jestem w swoim sądzie osamotniona :) Bardzo mi się podobała. Ciekawe czy "Zagubiona przeszłość", nowa książka pisarki, która będzie wydana w sierpniu, będzie równie dobra.

  • 4
    be.el 12 lipca 2009 | 13:39:03

    Właśnie zaczęłam czytać - i faktycznie wciąga niesamowicie. Choć w internecie znalazłam kilka nieobiecujących opinii. Zacheciła mnie równiez Aerien

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Dziennik Literacki używa plików COOKIE. Korzystając z Dziennika Literackiego wyrażasz zgodę na ich wykorzystywanie.
Kliknij, aby dowiedzieć się więcej o plikach COOKIE.
Akceptuję