„Bogowie, honor, Ankh-Morpork”
Okładka książki „Bogowie, honor, Ankh-Morpork”
  • Autor: Terry Pratchett
  • Tytuł: Bogowie, honor, Ankh-Morpork
  • Tytuł oryginału: Jingo
  • Język oryginału: angielski
  • Przekład: Piotr W. Cholewa
  • Liczba stron: 344
  • Rok wydania: 2005
  • Oprawa: miękka
  • Wymiary: 140 x 200 mm
  • ISBN: 83-7469-032-1
  • Seria: Świat Dysku
  • Wydawca: Prószyński i S-ka, Wydawnictwo
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: Prószyński i S-ka, Wydawnictwo
Recenzja
Data publikacji: 22 maja 2009 A- A A+
Bogowie, honor, Ankh-Morpork (1997) to jedna z moich najbardziej ulubionych powieści ze Świata Dysku, a na pewno jedna z tych nielicznych, które rozbawiają mnie do rozpuku. Choć tak naprawdę, kiedy się ją czyta, na pierwszy rzut oka nie bardzo jest się z czego śmiać: w Świecie Dysku wybucha wojna o dziwną wyspę Leshp, która z dnia na dzień wynurzyła się z dna Okrągłego Morza. Prawa do quasi-Atlantydy roszczą sobie mieszkańcy dwóch starożytnych miast: Ankh-Morpork i Al-Khali. Komendant Vimes ma zagwozdkę, co robić – regulamin Straży Miejskiej nie przewiduje bowiem żadnych konkretnych zachowań w sytuacji wojny. A ta trwa w najlepsze, umacniając Vimesa w przekonaniu, że Napoleon mówiąc, iż wojna składa się z nieprzewidzianych zdarzeń, miał absolutną rację. Choć może komendant byłby raczej skłonny powiedzieć, że te zdarzenia są bardzo nieprzewidziane. A nawet, że bardzo, bardzo.

Dzielni strażnicy miejscy wyruszają na wojnę – Marchewa, Angua i Detrytus, który sam w sobie stanowi korpus inwazyjny, płyną statkiem do Klatchu pod wodzą Samuela Vimesa, zaś Fred Colon i Nobby Nobs, udają się razem z Patrycjuszem i Leonardem z Quirmu (stanowiącym przezabawną parodię Leonarda da Vinci) w tajną misję do tonącego w kebabach i zamieszkiwanego przez domagających się bakszyszu obywateli Klatchu.

„Veni, vidi, vici”. Przybyłem, zobaczyłem, zwyciężyłem. Vimes zawsze uważał to za wypowiedź nazbyt gładką. Takich słów nie wymyśla się pod wpływem chwili. Brzmiały, jakby ułożył je sobie wcześniej. Prawdopodobnie spędzał w namiocie długie noce, przeglądał słownik i szukał krótkich słów zaczynających się na V. „Veni, verdi, vomui” – przybyłem, zzieleniałem, zwymiotowałem? „Visi, veneri, vamoosi” – odwiedziłem, złapałem wstydliwą chorobę, uciekłem? Na pewno z ulgą odkrył trzy krótkie, sensowne słowa. Pewnie ułożył je najpierw, a potem ruszył, żeby zobaczyć coś i podbić.

Uwielbiam Samuela Vimesa. Komendant oraz podlegająca mu Straż Miejska to obok magów moja najbardziej ulubiona grupa bohaterów cyklu. Vimes jest piekielnie ironiczny, a jego pełna cynizmu postawa ubarwia i tak zwariowaną codzienność Świata Dysku. Na tyle, że ten świat naprawdę da się polubić. Pomimo tego, że jest brudny i śmierdzący, a muzami rządzących nim polityków są chciwość i ignorancja.

Bogowie, honor, Ankh-Morpork to dwudziesta pierwsza powieść cyklu Świat Dysku, a zarazem czwarta część podcyklu o straży miejskiej miasta Ankh-Morpork. Terry Pratchett bierze w niej na tapetę nie tylko politykę i dyplomację, ale również panującą wśród mieszkańców płaskiego świata ksenofobię i ignorancję. Obnaża nieudolność polityków, wyśmiewa ich, a także toczone przez nich wojny, aby ukazać bezsens krwawych sporów oraz absurdy, jakie rodzi nietolerancja i nienawiść rasowa. I choć Pratchett na pozór opowiada wyłącznie o fikcyjnym Świecie Dysku, to co i rusz wbija szpileczki w wielkich naszego świata. Poprzez ironię i dowcip, ostro krytykuje otaczającą go rzeczywistość, opowiadając za pośrednictwem na pierwszy rzut oka niepodobnego do naszego świata o całkiem normalnych ludziach, którzy czasem zachowują się jak totalni idioci. Dlaczego tak robią? Ciężko orzec. Dlatego królestwo i pół księżniczki temu, kto będzie umiał znaleźć na powyższe pytanie odpowiedź ;)
Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję