„Blask fantastyczny”
Okładka książki „Blask fantastyczny”
  • Autor: Terry Pratchett
  • Tytuł: Blask fantastyczny
  • Tytuł oryginału: The Light Fantastic
  • Język oryginału: angielski
  • Przekład: Piotr W. Cholewa
  • Liczba stron: 192
  • Rok wydania: 2002
  • Oprawa: miękka
  • Wymiary: 140 x 205 mm
  • ISBN: 978-83-7337-992-3
  • Seria: Świat Dysku
  • Wydawca: Prószyński i S-ka, Wydawnictwo
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: Prószyński i S-ka, Wydawnictwo
Recenzja
Data publikacji: 13 maja 2009 A- A A+
Sześć miesięcy temu Rincewind był zwykłym nieudanym magiem. Potem spotkał Dwukwiata i został wynajęty jako przewodnik z niewiarygodnie wysoką pensją. Większą część czasu, jaki od tej pory upłynął, spędził, będąc ostrzeliwany, zastraszany i ścigany, wisząc nad otchłaniami bez żadnej nadziei na ratunek oraz – jak w tej chwili – spadając w te otchłanie. Nie podziwia widoków, gdyż jego życie przewija mu się przed oczami i wszystko zasłania. (…) Wiele można by jeszcze powiedzieć dla wyjaśnienia, czemu ci dwaj odlatują ze swego świata i czemu Bagaż Dwukwiata – po raz ostatni widziany, gdy na setkach małych nóżek rozpaczliwie usiłował doścignąć swego pana – nie jest zwyczajnym kufrem. Jednak takie wyjaśnienia wywołują na ogół więcej kłopotów niż pożytku. Na przykład: podobno kiedyś na przyjęciu ktoś zapytał słynnego filozofa Ly Tin Weedle’a „Po co przyszedłeś?” i odpowiedź zajęła mu trzy lata.

Nie mogę nie zacząć recenzji Blasku fantastycznego od jednego z moich ulubionych fragmentów, gdyż po pierwsze stanowi doskonałe przejście pomiędzy Kolorem magii a jego kontynuacją, po drugie dlatego, że w znakomity sposób oddaje charakter poczucia humoru jednego z moich ulubionych pisarzy. Choć Terry Pratchett napisał tę powieść w 1986 roku, dwadzieścia trzy lata temu, nic a nic nie straciła ona na swojej aktualności i nadal bawi rzesze czytelników.

Blask fantastyczny zaczyna się w tym miejscu, w którym kończy się Kolor magii. Rincewind, Dwukwiat i Bagaż wyskakują poza krawędź Dysku i tak naprawdę nie wiedzą, co się z nimi stanie. Tymczasem, w pozostawionym mile stąd Ankh-Morpork magowie mierzą się z nie lada problemem. Magiczna księga Octavo staje się bardzo niespokojna. Wkrótce okazuje się, że wszystkie Osiem Wielkich Zaklęć musi zostać razem wypowiedzianych w Noc Strzyżenia Wiedźm, inaczej Świat Dysku zostanie unicestwiony. Nie jest to takie proste, gdyż jedno z Zaklęć spoczywa w umyśle Rincewinda. Magowie sprowadzają więc niedoszłego maga i jego towarzyszy w okolice Ankh-Morpork, aby wydobyć z niego sekretną formułę. Noc Strzyżenia Wiedźm tuż tuż, a tylko Rincewind może uratować Dysk przed kolizją ze złowróżbną czerwoną gwiazdą. Trzeba się pospieszyć! Jednak zanim nieudaczny mag uratuje świat, musi uratować siebie – poluje na niego wszystkie osiem obrządków magicznych, które próbują odzyskać ostatnie Zaklęcie…

Blask fantastyczny to druga powieść, opowiadająca o losach mieszkańców Świata Dysku, a przy tym druga z podcyklu, poświęconego przygodom tchórzliwego Rincewinda. Zabawniejsza od Koloru magii, bardziej Pratchettowska w charakterze – piekielnie inteligentna i piekielnie ironiczna. Te peany na cześć autora nie są bezpodstawne – Pratchett zagląda w te rejony fantastyki, w których nikt nigdy przed nim nie był. To, co brzmi absurdalnie w ustach zwykłego śmiertelnika, wypowiedziane przez niego – bawi i śmieszy. I zaskakuje, bo przecież są takie rzeczy, których nie da się opisać, a jednak on to robi. Z powodzeniem.

Pratchett szydzi z różnorakich koncepcji apokaliptycznych, ubierając światodyskowy koniec świata w niezwykle humorystyczne barwy. Bezustannie ironizuje – za wieloma jego pozornie niewinnymi opisami, kryje się ironiczna krytyka współczesnego świata. Dostaje się komunistom, dostaje się optymistom… I chyba tych ostatnich najbardziej mi szkoda, gdyż Dwukwiat w Blasku fantastycznym nie ma łatwego życia: Ze zdziwieniem spostrzegł, że Dwukwiatowi drżą wargi. Wiedział, że Dwukwiat nie tylko patrzy na świat przez różowe okulary… postrzega go też różowym mózgiem i słyszy różowymi uszami. (…) Jak na człowieka, który rad by obejrzeć całą nieskończoność, Dwukwiat nigdy naprawdę nie opuścił granic swojej wyobraźni. Trochę się utożsamiam z Dwukwiatem – myślę, że zostaliśmy obdarowani podobnym zapasem naiwności. Dlatego nie mogę przeboleć, że mój ukochany bohater powrócił do Imperium Agatejskiego. Dwukwiecie, mam nadzieję, że jeszcze spotkamy się w przyszłości! :)
Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję