„Jak z obrazka”
Okładka książki „Jak z obrazka”
  • Autor: Jodi Picoult
  • Tytuł: Jak z obrazka
  • Tytuł oryginału: Picture Perfect
  • Język oryginału: angielski
  • Liczba stron: 360
  • Rok wydania: 2008
  • Oprawa: miękka ze skrzydełkami
  • Wymiary: 145 x 225 mm
  • ISBN: 978-83-7469-859-7
  • Wydawca: Prószyński i S-ka, Wydawnictwo
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: Prószyński i S-ka, Wydawnictwo
Recenzja
Data publikacji: 17 lutego 2009 A- A A+
Na zdjęciu piękna kobieta i przystojny mężczyzna stoją objęci przy ogromnej, pokrytej łupkami willi. On, zapatrzony w fotografa, mocno obejmuje ją w talii. Ona, uśmiecha się subtelnie, uciekając wzrokiem w bok. Idealna para. Jak z obrazka. Jednak pod warstwą kolorowej farby, słodkie życie spowija szarość… Tony wylanych łez, ból, krwawiące rany. Temat przemocy domowej wobec kobiet pojawia się w najnowszej powieści Jodi Picoult. I choć po Jak z obrazka wiadomo, czego się spodziewać, gdyż pisarce nie udaje się nie popaść w schematy, przewidywalność nie pozbawia książki atrakcyjności. Słabsza od W imię miłości, ale nadal bardzo dobra. Nowa Picoult wciąga i porywa, ukazując hollywoodzką rzeczywistość w zupełnie odmiennym świetle.

Na jednym z cmentarzy w Los Angeles młody policjant, Will, odnajduje błąkającą się młodą kobietę. Zapytana o imię, nie wie, jak się nazywa. Nie wie kim jest, co tu robi, gdzie mieszka. Wkrótce po zaginioną zgłasza się jej mąż. Cassie Barrett ze zdumieniem dowiaduje się, że jest nie tylko uznanym antropologiem, ale też żoną Aleksa Riversa, jednego z najpopularniejszych hollywoodzkich gwiazdorów. Will, choć niechętnie, oddaje pod opiekę Aleksa Cassie, licząc na ponowne spotkanie z tajemniczą kobietą. I faktycznie, wkrótce ich drogi znowu się połączą. Niestety, w dramatycznych okolicznościach…

Cassie, bohaterka powieści Jodi Picoult, tkwi w patologicznym związku, w którym więzi ją bezgraniczna miłość do swojego męża. Aleks nie kocha Cassie, dlatego, że jest wspaniałą kobietą, ale za to, że w swojej uległości wybacza mu każde przewinienie. Ogarnięty gniewem, wybucha, niejednokrotnie krzywdząc ją w napadzie szału. Jednak Cassie tłumaczy każde jego zachowanie, bezkrytycznie przyjmuje od niego każdy cieplejszy gest i każdy prezent, które składają się na ich luksusowe i pozornie szczęśliwe życie. Dopiero, kiedy kobieta znajduje w łazience test ciążowy z pozytywnym wynikiem, uzmysławia sobie, że szczęście jej dziecka i szczęście jej męża wzajemnie się wykluczają i jako odpowiedzialna matka, jedyne co powinna zrobić, to odejść.

Jak z obrazka to znakomita, wciągająca i błyskotliwa, powieść psychologiczna, w której Picoult z niezwykłym wyczuciem ukazała toksyczny związek, jaki łączy ofiarę z agresorem – żonę ze znęcającym się nad nią mężem, która, choć niezwykle inteligentna, tkwi w równie niezwykłym zaślepieniu. Jednak to nie jedyny kontrowersyjny temat, jaki Jodi Picoult porusza na kartach swojej książki. Bowiem to, co również zwraca uwagę, to wątek Willa, który jest iyeska, mieszańcem, potomkiem Indianina i białej kobiety.

Miał zaledwie dziesięć lat, ale pojął, że nigdy nie będzie taki jak dziadkowie. Dla nich, dla wszystkich ze środowiska, w którym wyrastał, Will zawsze będzie iyeska, mieszańcem. Przez następne dwadzieścia pięć lat dokładał wszelkich starań, by zachowywać się jak biały, doszedł bowiem do wniosku, że skoro nie może być taki jak lud ojca, będzie taki jak lud matki. Jednak, po przeprowadzce do Los Angeles wyzbył się złudzeń. Szykanowany i prześladowany, pojął dwie prawdy, że nie jest ani biały, ani czerwony.

Zawieszenie Willa pomiędzy dwiema nacjami i pozbawienie go własnej tożsamości dało Picoult pretekst do ukazania, że prześladowania na tle rasowym nie należą w Stanach Zjednoczonych do przeszłości. Poprzez wątek Cassie i Aleksa pokazała zaś, że przemoc domowa nie zawsze rozgrywa się w pieleszach biednych, najczęściej patologicznych, rodzin. Niemniej jednak, pomimo tych dwóch komponentów powieści, Jak z obrazka jest przede wszystkim świetną prozą obyczajową. Barwny, sugestywny język i sprawne pióro pisarki zapewnią godziny świetnej rozrywki na naprawdę wysokim poziomie, zaś wciągającą fabuła rozbudzi chęć na więcej Picoult. Na dużo, dużo więcej.
Komentarze
  • 1
    Magrat 17 lutego 2009 | 15:53:05

    ;-) Picoult widzę. Książka wciąga i nie można się oderwać, ale bohaterka denerwowała mnie najbardziej ze wszystkich. Bardzo mnie interesował wątek Indian. Oczywiście polecam inne książki. Może "Świadectwo Prawdy"?

  • 2
    Annie 18 lutego 2009 | 12:02:12

    To fakt, otłumanienie Cassie postacią Aleksa strasznie mnie irytowało. I ta bezmyślność, tak nieprzystająca do tak inteligentnej kobiety. Niemniej jednak, tak to uzależnienie pomiędzy agresorem a jego ofiarą działa. Niestety.

    Po kolejną powieść na pewno sięgnę. Mówisz, żeby przyjrzeć się "ŚP"? W sumie myślałam o "Dziewiętnastu minutach", bo zebrały bardzo dobre recenzje. No nic, teraz mam zagwozdkę :D

  • 3
    nutta 18 lutego 2009 | 16:52:48

    A ja teraz czytam "Dziewiętnaście minut" - to druga moja książka tej autorki.

  • 4
    Magrat 18 lutego 2009 | 19:34:58

    Ciii... Dziewiętnaście Minut też kupię i przeczytam, wydaje mi się, że będzie poruszać ciekawą tematykę. W książkach Picoult jest coś takiego, że to niby lekkie czytadła( czytałam wiele takich opinii) a jednak można się wiele dowiedzieć- o leczeniach, stygmatach,amiszach,molestowanych dzieciach itp..
    No i Pruszyński chyba wie co robi, bo od kilku miesięcy brakuje mi 3 książek do kompletu, ale za każdym razem jak dokupię jakąś nadal brakuje mi 3 ;) Tym sposobem ostatnio kupiłam 2 ciesząc się, że już brakuje 2, a wyszło "Dziewiętnaście Minut"
    A tu mały spis twórczości : http://ksiazkownia.blox.pl/2008/12/Zapowiedz-Dziewietnascie-minut-J-Picoult.html

  • 5
    chiara76 19 lutego 2009 | 12:42:29

    nie podobała mi się, chyba jedyna jej książka, którą uważam za nieudaną...może dlatego,że dokładnie coś takiego już czytałam (tylko, że u Joy Fielding było jeszcze dziecko w rodzinie).

  • 6
    Annie 19 lutego 2009 | 21:43:52

    O, Nutto, i jak Ci się podoba?

    Magrat, masz rację - one są kobiece, ale przy tym takie 'inne'. O, jak proza Joyce Carol Oates. Pozornie banalna historia, ale podszyta naprawdę fascynującą fabułą i rozważaniami. Swoją drogą, mówiłam Ci już, że to przez Twoje pochwały Picoult na Wizażu zaczęłam ją czytać? Jeszcze raz dziękuję :) Za linka również, zaraz tam zajrzę i sobie poczytam i co nieco powypisuję :)

    Chiaro, a pamiętasz tytuł tej powieści? Zaintrygowałaś mnie i chętnie bym je sobie porównała ;)

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Dziennik Literacki używa plików COOKIE. Korzystając z Dziennika Literackiego wyrażasz zgodę na ich wykorzystywanie.
Kliknij, aby dowiedzieć się więcej o plikach COOKIE.
Akceptuję