„Poza prawdą i kłamstwem”
Okładka książki „Poza prawdą i kłamstwem”
  • Autor: Marcin Pietraszek
  • Tytuł: Poza prawdą i kłamstwem
  • Język oryginału: polski
  • Liczba stron: 152
  • Rok wydania: 2007
  • Oprawa: miękka
  • Wymiary: 120 x 200 mm
  • ISBN: 978-83-60383-11-7
  • Wydawca: Replika, Wydawnictwo
  • Miejsce wydania: Zakrzewo
  • Logo wydawnictwa: Replika, Wydawnictwo
Recenzja
Data publikacji: 20 listopada 2008 A- A A+
Wszechogarniająca jesienna melancholia nastraja do sięgania po teksty smutne, ponure, wręcz – pesymistyczne. Jednak przeważnie nie wynika później z ich lektury nic dobrego. Dlatego tym cenniejsze są teksty, które, pozornie depresyjne, rozniecają w nas promyk radości i zadowolenia z poszarzałego od strug deszczu życia. I dlatego tak dobrze będzie nam się czytało pewien soczyście pomarańczowy, niepozorny tomik opowiadań, który taką pogodę nieoczekiwanie do życia wnosi.

Poza prawdą i kłamstwem to zbiór opowiadań młodego dziennikarza, Marcina Pietraszka. Można powiedzieć, iż właściwie debiutancki, gdyż pisarz jak dotąd nie opublikował nigdy tak obszernego w jego prozę tomu, choć debiutował parę lat wcześniej, w „Odrze”, opowiadaniem Kierowca, a także regularnie publikował swoje teksty na łamach internetowego pisma „Instynkt”, które nota bene współtworzył.

Tematem Poza prawdą i kłamstwem są rozważania nad sensem i zawiłościami ludzkiego życia, snute nieco w duchu egzystencjalistów. Pietraszek za bohaterów obrał sobie ludzi przeciętnych, szarych, nijakich, jednak ludzi, którzy w głębi duszy nie zgadzają się z własną bylejakością. Chcą się wyzwolić i odnaleźć własne „ja”; przeistoczyć z istot niewidzialnych w widzialne. Czasem udaje im się wyzwolić przez przypadek (jak panu Q, który po omdleniu odkrył w sobie prawo do robienia wszystkiego tego, na co tylko przyszła mu ochota), czasem zaś ekspresja ich duszy wyraża się przez świadome wyjście poza ramy tego, co uznawane jest za właściwe i normalne (jak w przypadku bezimiennego szarego właściciela ekstrawagancko czerwonego samochodu). Bohaterowie opowiadań są ludźmi wyczekującymi końca, trochę pogodzonymi z życiem, ale w ostatniej chwili starającymi wymknąć się z przestrzeni swojej dotychczasowej egzystencji. Marzą, pragną, popełniają zbrodnie, a każdy taki czyn przypomina ogniście czerwony goździk wpinany do popielatej butonierki. Kropeczkę wieńczącą długie, smutne „i”.

Bohaterowie Pietraszka są nienazwani, a bezimienni zdają się stanowić tło dla snutych refleksji. To, co ich spotyka jest tylko pretekstem do podjęcia rozważań o życiu – fabuła jest powodem, nie skutkiem działań pisarza i dlatego jest ona jednowątkowa, prosta, żeby nie powiedzieć, uboga. Dla Pietraszka bowiem najważniejszy jest świat słów, ich znaczeń i symboli. Jednak jego symbolika również jest prosta i czytelna. Nie ma bowiem stanowić wyzwania sama w sobie, a jedynie umożliwić ogarnięcie świata – przedstawionego i rzeczywistego. Bo ten świat przedstawiony wcale rzeczywisty nie jest – balansuje między tym co realne i nierealne, namacalne i fantastyczne, między snem a jawą. Poetyka snu, bohater jako everyman oraz uniwersalna symbolika stanowią siłę tego zbioru. Przemienia się on bowiem w tekst o wszystkich i dla wszystkich, zyskując prawdziwie powszechny charakter.

Na Poza prawdą i kłamstwem składa się dwadzieścia siedem opowiadań – niepowiązanych ze sobą krótkich form literackich – uporządkowanych w trzech segmentach tekstów, zwanych kolejno Wstępem, Zakończeniem i Suplementem. Opowiadania mają różną formę – niektóre przybierają postać wiersza (apel poległych), niektóre zaś zdają się swoją monumentalną objętością rozsadzać od środka ten drobniutki tomik (nietoperz). Pisarz nieśmiało eksperymentuje z tekstem – nie tylko konsekwentnie tytułuje swoje opowiadania z małej litery, ale także tworzy z pominięciem wersalików, przydając opowiadanej historii dodatkowego charakteru. Jednakże abstrahując od tych rzadkich prób wyjścia poza klasyczną formę, opowiadania Pietraszka na pozór nic nie wyróżnia od szeregu innych opowiadań. Napisane oszczędnym i lekkim językiem, czasem wysubtelnionym, momentami zbyt dosadnym, kończą się, zamknięte wyrazistym zakończeniem, które choć sugestywne, nie narzuca jednej interpretacji, pozwalając na snucie własnych refleksji. Dzięki umiejętności zgrabnego podsumowywania trafną pointą każdej historii, Pietraszek zdaje się przypominać jedną ze swoich bohaterek, Stefanię. Pisze bowiem bez ogródek, dotykając sedna. To dlatego w jego zbiorze nie ma miejsca na rozwinięcie, a najważniejszą częścią staje się, będące synonimem całości, zakończenie wraz z uzupełniającym je suplementem.

Wypowiadamy i słuchamy wielu słów. Niektóre z nich uważamy za prawdę, pozostałe – za kłamstwo. Ale kiedy myślimy o życiu, o tym, co w nim najważniejsze, nie myślimy ani o prawdzie, ani o kłamstwie. To, co najistotniejsze, zawsze jest poza… Poza prawdą i poza kłamstwem. Być może gdzieś we wstępie, w zakończeniu, może w suplemencie. Ale na pewno poza głównymi rozdziałami.
- A gdzie środek, rozwinięcie, główna treść?
- Gdzie są prawda i kłamstwo, których tropienie tak wciąga nas każdego dnia?
- Dlaczego zapisano marginesy, a główne kartki pozostały puste?


Nie przepadam za opowiadaniami, jednak lektura tomiku Marcina Pietraszka sprawiła mi wiele przyjemności. Przede wszystkim dlatego, że zasiała we mnie pewne ziarno wątpliwości. Pisarz zwraca uwagę na to, co zdaje się niezauważalne; na gęsto zapisane marginesy, które przeważnie omija się wzrokiem. Jego refleksje sytuują się nie poza, ale pomiędzy prawdą i kłamstwem, w przestrzeni spowitej chmurą szarości, która, wbrew temu co sądzimy, stanowi przestrzeń, w której przeżywamy każdy kolejny dzień naszego życia. Opowiadania Pietraszka mogą być wstępem do głębszych rozważań. Mogą być także nie pociągającą za sobą żadnych dalszych myśli odskocznią od codziennego zagonienia. Niemniej jednak, zdecydowanie warto je poznać. I odkopać z cienia niezauważenia...
Komentarze
  • 1
    dydy 21 listopada 2008 | 10:20:11

    Książka jest naprawdę świetna. Wywołuje bardzo dużo emocji. Złość, strach, radość... Każde opowiadanie wnosi coś zupełnie nowego.
    Polecam.

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję