Okładka książki: Piekło pocztowe
  • Autor: Pratchett Terry
  • Tytuł: Piekło pocztowe
  • Tytuł oryginału: Going Postal
  • Język oryginału: angielski
  • Liczba stron: 360
  • Rok wydania: 2008
  • Oprawa: miękka
  • Wymiary: 140 x 200 mm
  • ISBN: 978-83-7469-849-8
  • Seria: Świat Dysku
  • Wydawca: Prószyński i S-ka, Wydawnictwo
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: Prószyński i S-ka, Wydawnictwo
A- A A+

Mówią, że perspektywa powieszenia o świcie wybitnie sprzyja koncentracji umysłu. Niestety, umysł wówczas nieodmienne się koncentruje na fakcie, że znajduje się w ciele, które o świcie zostanie powieszone. Na czym jednak koncentruje się umysł, kiedy demonicznym zrządzeniem losu świt nadchodzi, a ciało jak było, tak pozostaje żywe? W gruncie rzeczy nie wiadomo, choć Lord Vetinari utrzymuje, że powinien się koncentrować na byciu umysłem naczelnego poczmistrza.

Moist von Lipwig, artysta oszustwa, cudem unika stryczka. Choć uniknięcie nie jest terminem do końca precyzyjnym, gdy wziąć pod uwagę fakt, iż został on na szyję założony, dopasowany i, nie wdając się w bardziej obrazowe szczegóły, „zastosowany”. Cena za życie zdaje się być niewysoka – Moist musi postawić na nogi ankhmorporskie usługi pocztowe. Pańskie obowiązki, panie Lipwig, obejmują odtworzenie i prowadzenie służby pocztowej w mieście, przygotowanie przesyłek międzynarodowych, konserwacja własności Urzędu Pocztowego i tak dalej, i tym podobne…
- A jeśli wetkniecie mi miotłę w tyłek, to mogę jeszcze zamiatać podłogę – wtrącił [Moist]. (…) Lord Vetinari przyglądał mu się długo i z uwagą.
- Jeśli pan sobie życzy… - mruknął. (…) – Drumknott, czy gosposia ma na tym piętrze komórkę ze sprzętem?


Moist z dnia na dzień, nieoczekiwanie dla samego siebie, przemienia się z hochsztaplera w naczelnego poczmistrza. I szybko dowiaduje się, że styl życia przedstawicieli obu profesji nieszczególnie się różni… Malwersacje finansowe, morderstwa korporacyjne, skrytobójstwa… Rynek telekomunikacyjny może wzbudzić naprawdę wiele emocji. Moist podejmuje rzucone mu wyzwanie i zaczyna podźwigać Urząd Pocztowy na nogi, pomimo, że nie podoba się to ani Ankhmorporskiemu Oddziałowi Przyjaznego i Dobroczynnego Stowarzyszenia Pracowników Pocztowych, ani nieco mniej przyjaznemu i dobroczynnemu prezesowi konkurencyjnej kompanii semaforowej… Misja zobowiązuje, a w końcu DESZCZ NI Ś IE , NI MROK NOCY N E PRZESZKODZĄ POSŁ ŃCOM W WYPEŁ ENIU OBOWIĄZK . A co!

O tym, że Terry Pratchett jest mistrzem słowa, wiedzą wszyscy. Jego powieści skrzą się od błyskotliwych i ironicznych żartów, dlatego też nikogo nie zaskoczy fakt, że Piekło pocztowe zniewala intelektualnie już od pierwszych jego linijek. A właściwie już od samego tytułu. Nieprzetłumaczalna, genialna gra słów Going Postal, w języku angielskim znaczy dwie rzeczy naraz: powstawanie poczty i, nieformalnie, popadanie w obłęd. W tym miejscu ukłony dla najlepszego polskiego tłumacza, Piotra W. Cholewy, którego przekłady są nie mniej mistrzowskie od oryginałów.

Piekło pocztowe to satyra na filatelistów i kreatywnych księgowych. To także cudownie ironiczna krytyka perspektywy niczym nieograniczonej wolności. A przy tym pierwsza powieść Pratchetta z cyklu opowiadającego o Moiście von Lipwigu. Poczmistrzu z nadania.

Moist von Lipwig jest ankhmorporskim Arsène Lupinem – czarujący, błyskotliwy, a co najważniejsze, potrafiący znaleźć wyjście z KAŻDEJ sytuacji, człowiek wszechstronny. I, co ciekawe, człowiek absolutnie niezauważalny, gdyż będący „mniej więcej”. W wieku mniej więcej dwudziestu lat, a może mniej więcej trzydziestu. O wzroście mniej więcej sześciu stóp i dwóch cali do mniej więcej pięciu stóp i dziewięciu cali. Z odcieniem włosów od mniej więcej blondu do mniej więcej brązu. I o braku znaków szczególnych obejmującym mniej więcej całą twarz.

To, w co wierzy Moist to zdolności interpersonalne. To, w co nie wierzy to perspektywa wolności. A to, co wie, że go czeka to naprawdę Trudne Chwile.

- Muszę panu przyznać, panie Lipwig, że przyjęcie stanowiska, które zabiło wcześniej czterech ludzi, wymaga niezwykłych cech charakteru.
Owszem, pomyślał Moist. Ignorancji.


Jednak czyż to nie ona popypcha śmiałków do największych czynów? Z golemem u boku, złotą czapką na głowie i rządowym aniołem na drodze, listy nie mogą nie zostać doręczone. Oczywiście, zawsze istnieje wolność wyboru. Ale to tylko perspektywa, prawda?

Piekło pocztowe to powieść nowatorska w cyklu z dwóch powodów. Pierwszy to odmienna od pozostałych forma, inspirowana dziewiętnastowiecznymi powieściami, w których każdy rozdział poprzedzano kilkuhasłową zapowiedzią. Drugi to obecność zupełnie nowego typu bohatera – niejednoznacznego, osobowościowo bardzo elastycznego i, co najważniejsze, niezwykle perspektywicznego. Moist pozbawiony jest kręgosłupa moralnego i, w przeciwieństwie do innych bohaterów Pratchetta, nie odczuwa specjalnego dyskomfortu podczas popełniania czynów powszechnie uznawanych za niestosowne (żeby nie powiedzieć niewłaściwe/niesmaczne/złe, niepotrzebne skreślić). Cała ironia w kreacji tej postaci polega na tym, iż Moist robi, co robi, a zamiast przegrywać (jak to przeważnie w świecie dobra i zła bywa), wygrywa. I zarabia pieniądze - mnóstwo pieniędzy – stając się tym samym złotym mistrzem w making money ;)


Inne recenzje książek Pratchett Terry:

Blask fantastyczny
Bogowie, honor, Ankh-Morpork
Kolor magii
Łups!
Nauka Świata Dysku III. Zegarek Darwina
Niewidoczni Akademicy
Ostatni Kontynent
Prawda
Równoumagicznienie
Świat finansjery
Wolni Ciut Ludzie
Złodziej czasu
Komentarze
  • 1
    Mariah 2008-11-16 11:06:39

    Hihi, muszę przyznać, że przeczytawszy pojęcie "kreatywna księgowość" musiałam się mimowolnie uśmiechnąć, bo jest to coś, co właśnie uprawiam z koleżanką w firmie, gdzie pracujemy ;) Chyba powinnam jak najszybciej sięgnąć po Piekło pocztowe :D

  • 2
    Annie 2008-11-16 13:49:30

    O widzisz, to masz jak znalazł :D Widzisz jak się Pratchett ładnie tematycznie wstrzelił? :D Swoją drogą szalenie mi się ten cykl o Moiście spodobał i mam nadzieję, że na tłumaczenie Making Money nie będziemy musieli długo czekać ;)

  • Login
Przepisz kod z obrazka

Kolor magii

Kolor magiiNa początku było słowo, a słowo było u bajarza i bajarzem było słowo. Ono było na początku i przez nie wszystko się stało, a bez niego nic się nie stało, co się stało. W nim było życie. Życie było w odległym, trochę już zużytym układzie współrzędnych...

Cały swój czas poświęcam powieściom! – wywiad z Theresą Monsour

Cały swój czas poświęcam powieściom! – wywiad z Theresą Monsour Wrzesień kończy się z prawdziwym przytupem. Kilka dni temu miałam przyjemność przedstawić Wam zapis rozmowy z Archerem Mayorem, dziś zaś czeka na Was kolejna niespodzianka...

Ekranizacja "Drogi" Cormaca McCarthy`ego

Ekranizacja Ostatnio zrobiło się trochę filmowo na Dzienniku Literackim i dzisiejszy wpis też wpisze się w ten kinematograficzny trend. Znalazłam bowiem kilka kadrów z ekranizacji Drogi Cormaca McCarthy’ego...

Cień Barcelony. Śladami Carlosa Ruiza Zafóna (I)

Cień Barcelony. Śladami Carlosa Ruiza Zafóna (I) Pablo De Santis w Kaligrafie Woltera napisał, że w trakcie podróży łatwo kreślić plany i podejmować jednoznaczne decyzje; z daleka miasta są jakby budowane przez dzieci z klocków: wszystko jest łatwe, bliskie i możliwe...

Harry Mulisch nie żyje

Autor Procedury czy Odkrycia nieba. Jeden z najwybitniejszych prozaików holenderskich. Kandydat do literackiej Nagrody Nobla. Niestety, tej już nigdy nie dostanie... Harry Mulisch zmarł 30 października w wieku 83 lat w Amsterdamie...

statystyka

copyright 2008-2010 dziennik-literacki.pl | Wszelkie prawa zastrzeżone