Okładka książki: W imię miłości
  • Autor: Picoult Jodi
  • Tytuł: W imię miłości
  • Tytuł oryginału: Perfect Match
  • Język oryginału: angielski
  • Liczba stron: 392
  • Rok wydania: 2008
  • Oprawa: miękka ze skrzydełkami
  • Wymiary: 145 x 225 mm
  • ISBN: 978-83-7469-778-1
  • Wydawca: Prószyński i S-ka, Wydawnictwo
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: Prószyński i S-ka, Wydawnictwo
A- A A+

Kiedy zadaję jej to pytanie, stoi w łazience i przytyka do głowy suszarkę do włosów, która wygląda jak duży pistolet.
- Co jest następne po miłości?
- Słucham?
Bardzo trudno wyjaśnić słowami, o co mi chodzi, ale próbuję.
- Kochasz Masona, prawda?
Na dźwięk swojego imienia pies się rozpromienia.
- No jasne – odpowiada.
- Ale tatusia kochasz bardziej?
Patrzy na mnie uważnie.
- Naturalnie.
- A mnie nawet jeszcze mocniej?
Jej brwi podjeżdżają do góry.
- To prawda.
- Więc co jest następne? (…)
- Następne po miłości jest bycie mamą.


Przemoc wobec dzieci stanowi jeden z najtrudniejszych i najboleśniejszych tematów. Kiedy dokonuje się na kartach książki, staje się nie mniej wstrząsająca, niż wtedy, gdy ma miejsce w rzeczywistości. Kiedy do tego powieść staje się zapisem bolesnych doświadczeń, kreślonym dziecięcym głosem, niełatwo jest udźwignąć ciężar takiego świadectwa. Czytelnik, milczący świadek dokonującego się zła, może jedynie, z bólem rozdzierającym serce, przyglądać się historiom dzieci, których beztroski świat, swoją nikczemnością, zburzyli dorośli.

W imię miłości należy do tego typu powieści, po których ciężko dojść do siebie. Jodi Picoult udowadnia bowiem, że proza obyczajowa wcale nie musi być utożsamiana z pustymi opowiastkami dla kobiet. Jej książki są nie tylko ze względu na poruszaną w nich problematykę wstrząsające, ale przede wszystkim szalenie wciągające. Nagłe zwroty akcji, nieoczekiwane wydarzenia, a wszystko to okraszone piekielną dawką emocji. Picoult wie jak pisać, aby obok jej książek nie dało się przejść obojętnie.

Z pewnością, umiejętność dotarcia do czytelnika zawdzięcza poniekąd swojemu wykształceniu. Jodi Picoult studiowała nauki humanistyczne na Uniwersytecie Princeton i pedagogikę na Uniwersytecie Harvarda. Zadebiutowała w 1992 roku powieścią Song of the Humpback Whale. W imię miłości jest jej dziewiątą powieścią, która, podobnie jak poprzednie, w znakomity sposób łączy zainteresowania pisarki z niezwykłym talentem do przedstawiania trudnych spraw w przystępnej, a nawet bardzo atrakcyjnej, formie.

Nina Frost, zastępca prokuratora, zajmuje się postępowaniami w sprawach dotyczących przemocy wobec dzieci. Codziennie na swojej drodze spotyka maluchy, które w swoim krótkim życiu doświadczyły wielu cierpień. Najtrudniejszymi sprawami są dla niej te, związane z molestowaniem nieletnich. Dramatyczne dla rodziców, bolesne dla dziecka, a na dodatek bardzo trudne do udowodnienia. Jestem prokuratorem, ale pierwsza przyznam, że o ile ktoś nie umie się komunikować we właściwy sposób, nie doczeka się sprawiedliwości ze strony amerykańskiego systemu prawnego. Dzieci, które w ocenie sędziego są niezdolne do wzięcia udziału w procesie, nie mogą składać zeznań, a bez nich oskarżenie pedofila staje się niemożliwe. Pozew zostaje oddalony, przestępca – wypuszczony, a dziecko cierpi w dwójnasób – bojąc się tego, co było i tego, co jeszcze może się wydarzyć. Pomimo świadomości bezsilności wymiaru sprawiedliwości, Nina walczy w obronie najmniejszych obywateli. Jej świat się jednak zawala, kiedy dowiaduje się, że jej pięcioletni syn, Nathaniel, również był molestowany. Chłopiec przestaje mówić, a zrozpaczona matka próbuje się za wszelką cenę dowiedzieć, kto go zranił. Świadoma swojej bezradności w obliczu prawa, postanawia sama wymierzyć sprawiedliwość. Kosztem swojego małżeństwa, swojego zawodu, a nawet swojego życia.

Picoult wprowadza nas w sam środek dramatu rozgrywającego się w domu Niny. Powierzając prowadzenie narracji to matce, to dziecku, buduje pełen obraz rodzinnej tragedii, przedstawiając różne punkty widzenia i różne emocje mimowolnych jej uczestników. Z brutalną szczerością opisuje emocje, które targają rodzicami, a także te, które składają się na obraz świata pięcioletniego dziecka. Jej bohaterowie nie są kryształowi, mają wiele słabości, które nie zawsze chcą zwalczać, a mimo to wzbudzają wiele sympatii i wiele współczucia. Wszystko dlatego, że są niezwykle prawdziwi. Świat powieści Picoult przypomina skrawek wycięty z otaczającej nas rzeczywistości. Pisarka konstruuje przestrzeń, a robi to tak wnikliwie, że bez trudu krystalizuje się ona w naszej wyobraźni. Przekaz jej powieści jest tym boleśniejszy, że przez to poczucie urzeczywistnienia, zdajemy sobie sprawę, że Niną może być każde z nas, a Nathanielem – każde znane nam dziecko – czy nasze, czy z sąsiedztwa. Bo potwór, którym jest pedofil, przybiera maskę normalnego człowieka. Może się przeistoczyć w sąsiada podlewającego co wieczór forsycje w ogrodzie, w przyjaźnie uśmiechniętego nieznajomego, który właśnie wsiadł do windy, w miłego pana, chwytającego dziecko za rękę, żeby bezpiecznie przeprowadzić malucha przez jezdnię. Czy doprawdy tego nie widzicie? – miała ochotę krzyknąć. Nie rozumiecie?

Do czasu sięgnięcia po tę powieść utożsamiałam Jodi Picoult z takimi pisarkami, jak choćby Nora Roberts czy Danielle Steel, komercyjnymi autorkami nastawionymi na zysk. Myliłam się. Picoult ma pomysł, talent i warsztat, żeby myśli zgrabnie przekuć w słowa. Jej powieści są dopracowane w najmniejszych szczegółach – wypieszczone i naprawdę dobrze napisane. Fascynują, frapują i trzymają w napięciu do ostatniej strony. W imię miłości jest wzruszającym świadectwem miłości matki do swojego dziecka. Poruszającym utworem literackim, który po przeczytaniu zmusza czytelnika do zatopienia się, podobnie jak to zrobił Nathaniel, w bezkresnej ciszy…


Inne recenzje książek Picoult Jodi:

Bez mojej zgody
Deszczowa noc
Jak z obrazka
Zwróć też uwagę na...
Deszczowa noc - okładka
Przeczytaj więcej...
Zakazany owoc - okładka
Przeczytaj więcej...
Komentarze
  • 1
    chiara76 2008-9-18 23:22:16

    o,....ja też miałam inne zdanie o jej książkach, dopóki nie zaczęłam ich czytać.
    Właśnie ta książka jest jedną z ciekawszych i podobała mi się bardzo. Polecam też, jeśli nie znasz "Dziesiąty krąg". Rewelacja.
    Pozdrawiam.

  • 2
    Lilithin 2008-9-19 11:27:38

    Ja również nie spodziewałam się po tej pisarce nieczego szczególnego. Jednak to już druga recenzja, którą czytałam w ostatnim czasie, udowadniająca coś zupełnie odwrotnego.

  • 3
    Annie 2008-9-21 19:14:18

    Chiaro, to było moje pierwsze spotkanie z Picoult. Jednak tak udane, że na pewno nie ostatnie. Chętnie sięgnę po Dziesiąty krąg. Dziękuję za rekomendację :)

    Lilithin, przeczytaj koniecznie :) Mnie do Picoult przekonały zachwyty Magrat. I bardzo się cieszę, że po nią sięgnęłam, chociaż do amatorek prozy obyczajowej raczej nie należę ;)

  • Login
Przepisz kod z obrazka

Trzy kobiety z Westport

Trzy kobiety z Westport„The New York Review of Books” napisał o Trzech kobietach z Westport, że to książka, która jest hołdem złożonym Jane Austen i łączy w sobie wszystkie charakterystyczne dla jej prozy cechy: satyryczny obraz społeczeństwa, sarkastyczny dowcip...

A może przeprowadzę się do Polski? Wywiad z Marleną de Blasi

A może przeprowadzę się do Polski? Wywiad z Marleną de Blasi Zazwyczaj poprzedzam każdy wywiad paroma słowami wstępu. Jednak w przypadku tej konkretnej rozmowy, jakiekolwiek dodatkowe słowa są całkowicie zbędne. Chcę oddać bowiem głos pisarce...

"Chłopiec w pasiastej piżamie" John Boyne

Po przeczytaniu Chłopca w pasiastej piżamie postanowiłam obejrzeć jego ekranizację. Tym bardziej, że zaledwie tydzień temu weszła ona na ekrany polskich kin. Dziś wiem, że nie powinnam była tego robić. Film bowiem niezwykle mnie zirytował...

Śladami „Tajemnicy Gaudiego” Estebana Martína i Andreu Carranzy

Śladami „Tajemnicy Gaudiego” Estebana Martína i Andreu Carranzy Ruta del Modernisme. Jeden z najpiękniejszych szlaków turystycznych Barcelony. María aż mruknęła z zadowolenia na myśl o tym, że spędzi cały dzień wśród pereł katalońskiej architektury. Kobieta była historykiem sztuki. Niewielu jednak wiedziało...

Po Światowym Dniu Książki (stosik)

Po Światowym Dniu Książki (stosik) Choć Światowy Dzień Książki dla wielu minął niezauważalnie, na moich półkach jak co roku pozostawił znaczący ślad w postaci kilkudziesięciu książek. Co ważne, książek wyjątkowych, bowiem starannie wybranych, wyczekanych i wyśnionych...

statystyka

copyright 2008-2010 dziennik-literacki.pl | Wszelkie prawa zastrzeżone