„Księżniczka”
Okładka książki „Księżniczka”
  • Autor: Lucyna Olejniczak
  • Tytuł: Księżniczka
  • Język oryginału: polski
  • Liczba stron: 232
  • Rok wydania: 2019
  • Oprawa: miękka
  • Wymiary: 125 x 195 mm
  • ISBN: 978-83-8169-035-5
  • Wydawca: Prószyński i S-ka, Wydawnictwo
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: Prószyński i S-ka, Wydawnictwo
Recenzja
Data publikacji: 2 listopada 2019 A- A A+
U Andersena siedziała na ziarnku grochu, u Disneya zwycięsko walczyła ze złą czarownicą. W Księdze tysiąca i jednej nocy była Szeherezadą. U Zofii Urbanowskiej przybrała postać Helenki Oreckiej, a u Frances Hodgson Burnett – Sary Crewe. Prawdziwa może być córką księcia lub – tak, jak w Wielkiej Brytanii – potomkinią pary królewskiej. W mowie potocznej może oznaczać piękną kobietę. Jednak u Lucyny Olejniczak księżniczka to córeczka tatusia. Wyjątkowa, bo obdarzona niewyobrażalnie toksyczną miłością.

Nowa Huta, lata 60. XX wieku. Mała Lenka wraz z dwojgiem młodszego rodzeństwa dorasta w, wydawałoby się, szczęśliwym domu. Niepracująca mama, kochająca babcia i ojciec – szanowany inżynier, dumny budowniczy miasta socjalistycznego człowieka. Przestronne mieszkanie z nie najgorszymi współlokatorami z kwaterunku. Braki kartkowe uzupełniane rozlicznymi kontaktami. W barku brzęczące kieliszki, ale i drogie, zagraniczne alkohole. Na zewnątrz – idealna, szczęśliwa rodzina. Jednak za zamkniętymi drzwiami jej mieszkania, nieopodal południowej części Alei Róż, rozgrywa się prawdziwe piekło. Po latach, dorosła – niemal już trzydziestoletnia Lena – wraca do rodzinnego domu, aby rozliczyć się z bolesną przeszłością, zanim zacznie nowy etap w swoim życiu. Czy uda jej się zapomnieć o wyrządzonej krzywdzie? Czy człowiek naprawdę może wszystko wybaczyć? I jak żyć dalej, z bezustannym lękiem i nieprzemijającym poczuciem winy?

Księżniczka to wyjątkowa pozycja w dorobku literackim Lucyny Olejniczak – krakowskiej prozaiczki, doskonale znanej czytelnikom z bestsellerowej sagi o kobietach z ulicy Grodzkiej. To książka szczególna przede wszystkim dlatego, że oparta na faktach. Inspiracją do jej napisania była autentyczna historia dzieciństwa szkolnej koleżanki autorki, o której pisarka dowiedziała się dopiero po latach.

Tytułowa księżniczka to najstarsza córka – jak się wydaje – dosyć niedobranego małżeństwa. On – budowniczy Nowej Huty, wykształcony inżynier, łasy splendoru koniunkturalista. Ona – kura domowa bez matury i zainteresowań, miejscowa plotkara. Razem wychowują trójkę dzieci, poświęcając im w zależności od nastroju i czasu – raz więcej, raz mniej uwagi. Mała Lena jest bardzo inteligentnym i wrażliwym dzieckiem, o dużej intuicji. Złakniona miłości rodziców i ich aprobaty, stara się ze wszystkich sił, aby mieli powody do dumy. Zależy jej na opinii ojca, który w jej dziesięcioletnich oczach uchodzi za wielki autorytet i wyjątkowo ważnego człowieka. Jest bardzo elegancko ubrany, jak zawsze. Mimo ładnej pogody ma na sobie drogi skórzany płaszcz, przewiązany paskiem, jedwabny szalik i czarny kapelusz – taki, jak na zagranicznych filmach noszą komisarze policji – a w ręku trzyma skórzaną teczkę. Jest inżynierem i wszyscy go szanują. Buduje duży blok na osiedlu Szklane Domy. Zna jednego ministra i czasami przez telefon w pracy rozmawia z Warszawą. Mówi, że tworzy Nową Hutę, aby wszystkie zasrane żule miały gdzie mieszkać. Mała Lena bezrefleksyjnie powtarza mądrości ojca. I to właśnie z nich wyłania się prawdziwy obraz tego człowieka: bezdusznego męża i opiekuna, bezideowca, prostackiego megalomana pozbawionego szacunku do innych. A do tego pijaka i, co gorsza, pedofila, który gwałci własne córki.

Księżniczka to studium rodzicielskiej pedofilii. To klasyczny przypadek, kiedy molestującą osobą jest członek najbliższej rodziny. Występujący z pozycji siły dorosły, nie jest zupełnie zainteresowany dobrem dziecka i traktuje je wyłącznie jako obiekt, mający przynieść mu zadowolenie i spełnienie potrzeb. Granice seksualne zostają przekroczone, a dotychczasowe, obopólne zaufanie – złamane. Ta sytuacja jest tym trudniejsza, gdy dotyczy ojca lub matki. W końcu to wobec rodziców dzieci są najbardziej lojalne. I to właśnie oni najskuteczniej wykorzystują swoją siłę uczuciową do zobowiązania swojego podopiecznego do zachowania tajemnicy – czasami przy pomocy przekupstwa, a czasami – groźby. Jeżeli dziecko jest molestowane od najmłodszych lat, nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, co je spotyka, uznając zachowanie dorosłych za wzorzec wychowawczy funkcjonujący także w innych domach. Nawet starszym dzieciom trudno nazwać to, co przeżywają. Często podskórnie czują, że doświadczają czegoś złego, ale nie wiedzą, czego dokładnie. Zostają pozostawione same sobie – z poczuciem niewyobrażalnego strachu i wstydu. Nie rozumiejąc sytuacji, biorą na siebie odpowiedzialność za to co się stało. Wypierają z pamięci to, co je spotyka, uciekając nierzadko w świat wyobraźni. Jednak lęki i tak koniec końców wychodzą na światło dzienne, a doświadczona trauma pozostaje z nimi na całe życie.

Tak też jest w przypadku Leny, którą obserwujemy w dwóch planach czasowych – jako dziecko i jako dorosłą kobietę. Narracja poprowadzona jest dwutorowo, dzięki czemu historie z dzieciństwa głównej bohaterki przeplatają się z opisem jej późniejszej konfrontacji z rodzicami. Dopiero dojrzała Lena rozumie, czego dopuścił się jej ojciec. Brzydzi ją jego niezdrowa fascynacja własnym dzieckiem. Potrafi nazwać jego zachowanie, ocenić je nagannie, obdarzyć samą siebie współczuciem. Jednak tłamszona od dziecka, przyzwyczajona do posłuszeństwa, pomimo tego wszystkiego, co ją spotkało, nie jest w stanie odciąć się od toksycznej rodziny i zerwać kontaktu ze swoimi rodzicami. Jest do nich zbytnio przywiązana. Nie wypiera z pamięci wspomnień, ale na potrzeby utrzymania relacji z ojcem i matką, odsuwa je na dalszy plan. Zamiast oprawców, widzi w nich schorowanych, starszych, nieszczęśliwych ludzi. Odwiedza ich niemal na każde zawołanie, zasiada z nimi przy wspólnym stole. Unika konfrontacji, nie domaga się zadośćuczynienia. Kurczowo trzyma się roli córki i stara się sumiennie wypełniać wszystkie wynikające z tej funkcji obowiązki. Czy ojciec Leny jest na wskroś złym człowiekiem? Trudno o jednoznaczną ocenę, ponieważ dziewczyna ma z nim także wiele pozytywnych wspomnień. To on zachęcał ją do nauki, to on opowiadał jej fascynujące historie, to on rozśmieszał i przynosił ukochane książki. Jednak im częściej bywał pijany, tym rzadziej zdarzały się te dobre chwile. A towarzyszący mu zapach wody kolońskiej i karmelków, zastępował aromat cukru wanilinowego i miętówek, nieumiejętnie maskujących woń alkoholu.

Stale upadlana, wyzywana, a nierzadko również bita. Matka Leny także niesie swój krzyż. Jej mąż jest dla niej katem, ale kobieta nie potrafi nic z tym zrobić. Bez wykształcenia, bez pieniędzy, jak utrzyma trójkę dzieci? Trwanie przy małżonku wydaje się jej jedynym wyjściem. Kobieta doskonale zdaje sobie sprawę z tego, co jej mąż robi jej córkom, lecz nie reaguje – nie odseparowuje dzieci od zwyrodnialca. Kiedy Lena chce jej się poskarżyć, bagatelizuje zdarzenia, o których mówi dziewczynka, tłumacząc, że wszystko się jej przywidziało lub przyśniło. Kiedy mężczyzna jest pijany, potrafi zaprowadzić go do pokoju dzieci, aby spał z nimi, a nie z nią, bo ona nie ma ochoty leżeć w jednym łóżku z pijakiem. Skazuje tym samym własne dzieci na gwałt, choć sama zapewnia sobie w ten sposób tymczasowy spokój. Jest współwinna dramatowi córek, ale jednak – podobnie jak mąż – nie uważa, żeby robiła coś złego. Przez lata pozbyła się ostatnich wyrzutów sumienia.

Najważniejsi dorośli w życiu Leny zawiedli. Ale nie oni jedyni, bo o nieszczęściu dzieci inżyniera wiedzieli wszyscy, jednak nikt nie ośmielił się zareagować. Po co wchodzić z butami do czyjegoś życia? Brudy pierze się za zamkniętymi drzwiami. Lepiej zamieść sprawę pod dywan, w końcu kiedyś to się skończy… Przy takim podejściu, nawet przekraczanie barier seksualnych w stosunku do dzieci odbierano jako sprawę prywatną. Tylko nieliczne osoby zainteresowały się losem małej Lenki – wychowawczyni, ciotka, ale nade wszystko ukochana babcia. To ona nakazywała dziewczynce krzyczeć, gdy zbyt blisko zbliżał się do niej pijany ojciec. Wraz z odejściem starszej pani, wołanie o pomoc, przestało gwarantować nadejście ratunku.

Lucyna Olejniczak w swojej powieści nie epatuje ani okrucieństwem, ani brutalnością. Unika dosłowności, stroni od szczegółowego opisywania działań pijanego ojca wobec swoich córek. A coś, czego się nie widzi i nie wie na pewno i można to sobie tylko wyobrażać, zawsze jest o wiele straszniejsze niż w rzeczywistości. Wyobraźnia podsuwa wtedy człowiekowi najgorsze obrazy i scenariusze.*

Księżniczka to oszczędna, ale wyjątkowo sugestywna opowieść o dramacie molestowanego dziecka. Ale to także apoteoza kobiecej siły, dzięki której Lenie udało się zachować swoje człowieczeństwo. Uchroniła godność, choć była to godność bolesna i – jak pisał Vercors – zdobyta za cenę łez.



* Lucyna Olejniczak, Aleksandra, Warszawa 2019, Prószyński i S-ka, s. 270.
Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję