„Hanka”
Okładka książki „Hanka”
  • Autor: Lucyna Olejniczak
  • Tytuł: Hanka
  • Język oryginału: polski
  • Liczba stron: 344
  • Rok wydania: 2015
  • Oprawa: miękka
  • Wymiary: 125 x 195 mm
  • ISBN: 978-83-7961-202-4
  • Seria: Kobiety z ulicy Grodzkiej
  • Wydawca: Prószyński i S-ka, Wydawnictwo
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: Prószyński i S-ka, Wydawnictwo
Recenzja
Data publikacji: 9 października 2019 A- A A+
Wiele takich i w Polsce naszej najdziesz, którzy nie mają tego sobie za grzech potracić się z diabłem, z nim nakładać, a jednym słowem czarnoksiężnikiem być, czarami się bawić; i mówią: fortele niektóre kryjome z natury mamy, tych używamy, a używając nie grzeszymy.*

Kraków, ulica Grodzka, 1890 rok. W mieszkaniu Franciszka Bernata, właściciela apteki „Pod Złotym Moździerzem”, rodzą dwie kobiety. W piwnicy przychodzi na świat Wiktoria, nieślubna córka aptekarza i młodej służącej, Hanki. Dziewczynka z góry skazana jest na śmierć, gdyż mężczyzna od lat konsekwentnie pozbywa się wszystkich swoich bękartów. Tymczasem parę pięter wyżej martwe dziecko rodzi Klementyna, żona Bernata. To także dziewczynka. Akuszerka postanawia odmienić losy małej Wiktorii. W tajemnicy zamienia oba noworodki. Chce powiedzieć o tym jedynie Hance, aby była spokojna o swoją córeczkę. Jednak wyczerpana porodem kobieta jest nieprzytomna. Przed śmiercią, na moment przebudza się z maligny i – nieświadoma sytuacji – przeklina Bernata i jego potomnych, w tym, niestety, i własne dziecko. Klątwę Hanki może zdjąć tylko przebaczenie. Czy Wiktoria będzie umiała wybaczyć ojcu?

Hanka (2015) to kolejna powieść w dorobku literackim Lucyny Olejniczak, a zarazem pierwszy tom cyklu poświęconego kobietom z krakowskiej ulicy Grodzkiej. Pisarka zabiera czytelników w fascynującą podróż w przeszłość, ofiarowując im za przewodniczki niebanalne potomkinie Franciszka Bernata – mieszczanina, właściciela apteki „Pod Złotym Moździerzem”. Co ciekawe, historia o towarzyszącej rodzinie klątwie, która dała początek tej niezwykłej sadze, jest wzięta wprost z rodzinnych opowieści autorki. Ponoć siostra jej babci przeklęła w podobnych okolicznościach syna najbogatszych gospodarzy we wsi i – podobnie jak tytułowa Hanka – zmarła zaraz po porodzie. Nie wiadomo jednak do dziś, co stało się z dzieckiem.

Tytułowa Hanka to postać epizodyczna. Młoda służąca pojawia się w powieści jedynie na chwilę, jednak jej znaczenie dla fabuły jest przeogromne. Umierająca dziewczyna, przekonana o tym, że wkrótce jej ledwie powite dziecko zostanie zamordowane, ostatkiem sił przeklina Franciszka Bernata i jego potomstwo. Hanka nie wie, że Andrzejowa zamieniła noworodki, a ten, którego trzyma na ręku, jest martwym dzieckiem Klementyny. Przekleństwo dotknie więc także Wiktorię, jej maleńką córeczkę. Tymczasem nieświadoma zamiany Klementyna obdarza nowo narodzone maleństwo ogromną miłością i troską. Bękart staje się ślubnym dzieckiem. Jednak Franciszek Bernat jest rozczarowany córką – pragnął syna. To dlatego traktuje dziewczynkę z wyraźną niechęcią. Szczęśliwe dzieciństwo Wiktorii kończy się wraz ze śmiercią Klementyny podczas porodu. Kobieta umiera, powijając bliźnięta – Adama i Stefana. Drugi z braci jest lekko upośledzony. To dlatego aptekarz swoje uczucia i marzenia lokuje w Adamie, pozostałe dzieci mając za nic. Nie tęskni za małżonką – Klementyna koniec końców dała mu synów, dalsze małżeństwo byłoby bezcelowe. Mężczyzna szybko znajduje pocieszenie w ramionach innej kobiety, bezwzględnej dla jego dzieci jak on sam. Hanka to powieść o potrzebie bycia kochanym, o pogoni za miłością i o tym, jak trudne jest życie jednostki pozbawionej prawa do tego uczucia. To historia o wielu odcieniach miłości: rodzicielskiej, bratersko-siostrzanej, damsko-męskiej. Ale też i opowieść o miłości i szacunku do bliźniego, bez względu na jego status społeczny czy majątkowy. Bohaterowie na różnych etapach życia doświadczają różnych odcieni miłości, bo ta w końcu nigdy nie jest dana raz na zawsze. Pisarka za ich pośrednictwem pokazuje skutki bezmyślnej pogoni za uczuciem, ale i to, że nawet jeśli się go nie otrzymało, można umieć kochać: szczerze, prawdziwie, bezgranicznie. Nie tworzy cukierkowej wizji świata, u Lucyny Olejniczak miłość nie zawsze zwycięża. Autorka podkreśla jedynie, że uczucie, jakie dostaje się od drugiej osoby, jest pięknym podarunkiem, który wymaga uwagi i troski. A także to, że jeśli ktoś takiego prezentu nie otrzymał, to nie oznacza, że jest wybrakowany czy niepełny.

Fascynację farmacją Wiktoria zawdzięcza dorastaniu w aptece Franciszka Bernata. To miejsce z duszą, pełne naczyń z majoliki, moździerzy różnych wielkości i kształtów, zagadkowych sprzętów laboratoryjnych, utensyliów o intrygującym przeznaczeniu czy wielobarwnych surowców leczniczych. Na zapleczu przygotowywane są leki według skrzętnie skrywanych receptur, na strychu schną zioła, a w piwnicy stoją beczki na wina lecznicze. Półki uginają się od herbarzy, farmakopei i antidotariów. Jak tu nie dać się temu porwać? Jednak Franciszek Bernat nie widzi w swojej córce potencjalnej następczyni, mimo jej niewątpliwego talentu i serca do aptekarstwa. Wciąż czeka na sukcesora rodzinnej apteki i liczy na to, że zostanie nim Adam – starszy z bliźniaków. Mimo to Wiktoria podpatruje ojca i jego pomocników przy pracy, mimowolnie ucząc się nazw składników leków i ich przeznaczenia. Szybko staje się biegła w farmacji, a zdobyta wiedza otwiera jej drzwi na uniwersytet. Jednak studiującym tam kobietom wcale nie jest łatwo.

Wprawdzie już od kilku lat kobiety miały prawo studiować na Uniwersytecie Jagiellońskim, ale ich obecność wciąż jeszcze budziła zaciekawienie, sensację, a czasami nawet niechęć. Zdarzało się, że gdy wchodziły do sali wykładowej, niezadowoleni studenci – mężczyźni – na ich powitanie szurali nogami, lecz na szczęście były to odosobnione przypadki. (…) Jeden z profesorów, pamiętający jeszcze wypadku obrzucania pierwszych studentek zgniłymi jajami, posuwał swoją ostrożność do tego stopnia, że nie pozwalał kobietom wchodzić samym do audytorium. Musiały czekać na niego w gabinecie i razem szli do sali. To on podczas pierwszego wykładu usunął kilku studentów z pierwszej ławki i opatrzył ją kartką z napisem: „Miejsca dla pań”.

Lucyna Olejniczak z charakterystyczną dla siebie skrupulatnością odzwierciedla realia opisywanej epoki. Nie brak tu odniesień do kwestii politycznych, społecznych, obyczajowych. Powieściowy Kraków ożywa na kartach książki. Tętni życiem, gwarem, codziennymi problemami. Odwiecznie piękny, znajduje w sobie miejsce i dla zamożnych, i dla biednych, choć wędrując po nim, nietrudno odgadnąć, gdzie jest czyje miejsce. Okolice Rynku zajmują bogaci mieszczanie, ulice na tyłach Bazyliki Mariackiej – żyjąca w zatęchłych mieszkaniach biedota. Wiktoria ochoczo pomaga najuboższym, nieodpłatnie przekazując ciężko chorym leki z apteki. Jej dobre serce i chęć niesienia pomocy szybko zyskują rozgłos i wdzięczność mieszkańców Krakowa. Młodziutka aptekarka cieszy się powszechnym szacunkiem. Zupełnie inaczej niż jej ojciec.

Franciszek Bernat to postać diaboliczna. Okrutnik, nikczemnik, bestia w ludzkim ciele. Na pozór układny mąż i ojciec, dobry obywatel, szacowny aptekarz. Jednak mężczyzna, znany z bałamucenia młodych służek i uśmiercania dzieci z nieprawego łoża, kryje jeszcze jeden, równie mroczny sekret. Jego relacje z Wiktorią są trudne – najpierw, gdy Franciszek odrzuca niechciane dziecko; później, gdy dziewczyna dowiaduje się o postępkach ojca. Połączeni więzami krwi i klątwą, są skazani na siebie. Te dwie silne, jednoznaczne moralnie postaci, wpływają nie tylko na rozwój wydarzeń, ale i na kolejne pokolenia rodu Bernatów. Rzuconą przez Hankę klątwę może znieść tylko przebaczenie. Ale jak Wiktoria ma zdobyć się na akt miłosierdzia wobec Franciszka, a więc na coś więcej niż ludzką sprawiedliwość, wiedząc co mężczyzna uczynił?

Lucyna Olejniczak lubi wracać do przeszłości, a Hanka jest tego najlepszym przykładem. To wspaniała powieść założycielska sagi o kobietach z ulicy Grodzkiej. To opowieść nie tyle o klątwie, co o tym, jak sobie radzą ludzie obarczeni takim przekleństwem. To historia o walce o siebie i z samym sobą. Wielobarwna, wielowątkowa, wciągająca. Gorąco polecam!



* Fabian Birkowski, Kazania o naukach tajemnych, 1623–1628, przedruk 2012.
Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję