„Czarne koty i prima aprilis. Skąd się wzięły przesądy...”
Okładka książki „Czarne koty i prima aprilis. Skąd się wzięły przesądy...”
  • Autor: Harry Oliver
  • Tytuł: Czarne koty i prima aprilis. Skąd się wzięły przesądy...
  • Tytuł oryginału: Black Cats and April Fools. Origins of Old Wive’s...
  • Język oryginału: angielski
  • Przekład: Jakub Góralczyk
  • Liczba stron: 292
  • Rok wydania: 2011
  • Oprawa: miękka ze skrzydełkami
  • Wymiary: 125 x 200 mm
  • ISBN: 978-83-08-04602-9
  • Wydawca: WL, Wydawnictwo Literackie
  • Miejsce wydania: Kraków
  • Logo wydawnictwa: WL, Wydawnictwo Literackie
Recenzja
Data publikacji: 1 kwietnia 2011 A- A A+
Albert Einstein powiadał, że łatwiej jest rozbić atom, niż je obalić. George Bernard Shaw utrzymywał, że wiara w nie przynosi pecha. A Oscar Wilde wolał je od zasad. Przesądy – wszechobecne i odwieczne. Od wieków organizują życie wielu. William James stwierdził nawet dość dosadnie, iż wielu ludziom wydaje się, że myślą, podczas gdy zmieniają jedynie przesądy. Harry Oliver wziął na warsztat 250 przesądów. Pogrupował je w 22 rozdziałach i skrupulatnie opisał. W wyniku jego pracy powstała arcyciekawa książka – zabawne kompendium wiedzy o tym, co robić, a czego unikać, i odpowiadające na fundamentalne pytanie: skąd się to wszystko wzięło?!

Chleb z dziurą w środku zwiastuje śmierć, podobnie jak włożenie go do pieca spodem do góry. Jeśli natomiast w trakcie pieczenia połączą się ze sobą cztery bochenki, będzie wkrótce ślub! Jeśli niezamężna kobieta zje ostatnią kromkę chleba i resztkę masła z talerza, może to oznaczać, że będzie musiała wybierać między przystojnym mężem a tysiącem funtów rocznie. Męża sama może upolować – 29 lutego to jedyny dzień, kiedy panom mogą oświadczać się panie. Jeśli jednak oświadczać się będzie mężczyzna, musi uważać, aby nie podarować kobiecie pereł, bo symbolizują one łzy. Choć płakać na swoim ślubie kobiecie wypada – to oznaka szczęścia (dla pana młodego, bo jeśli panna płacze rzewnie, to znaczy, że nie jest czarownicą, bo ta może uronić jedynie trzy łezki).

Nie wolno przechodzić pod drabiną, nosić jajek po zachodzie słońca, wyrzucać okruchów do ognia, mówić źle o zmarłych i stawiać na konia, któremu zmieniono imię. Lepiej unikać czarnych kotów i nie wychodzić z domu w piątek trzynastego. Tego ostatniego unikają zwłaszcza paraskewidekatriafobicy* (i triskaidekafobicy**) – dziś już niemal na wymarciu. Złoty wiek triskaidekafobii to lata 1860-1940. W 1881 roku powstał New York Thirteen Club, którego trzynastu członków próbowało przełamać złą passę trzynastki. Pierwsze spotkanie Klubu odbyło się w pokoju, w którym obficie rozsypano sól. Aby się do niego dostać, trzeba było przejść pod drabiną. Na przestrzeni lat przeszło pod nią wielu śmiałków, a wśród nich aż pięciu prezydentów Stanów Zjednoczonych (Chester Arthur, Grover Cleveland, Benjamin Harrison, William McKinley i Theodore Roosevelt). 13 stycznia 1984 roku powstał brytyjski odpowiednik Klubu – London Thirteen Club. Podczas uroczystej kolacji podawano rzekomo danie z czarnego kota (poulet au chat noir). Swoją drogą, jeśliby popatrzeć na historię czarnych kotów, to można śmiało powiedzieć, że nie miały one łatwego życia. Zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, gdzie 12 października 1939 roku rada miejscowości French Lick w stanie Indiana wydała rozporządzenie, by wszystkie czarne koty nosiły dzwoneczki przestrzegające rezydentów przed spotkaniem z przynoszącymi pecha futrzakami.

Choć śmiejemy się z nich i je wykpiwamy, to nierzadko nawet nieświadomie poddajemy się przesądom. Odpukujemy w niemalowane, chuchamy na zimne i trzymamy kciuki za innych, choć w głębi duszy doskonale wiemy, że pewnie niewiele by się zmieniło, gdybyśmy przestali to robić. Może przesądy nie mają wpływu na naszą przyszłość, ale organizują nasze życie i ubarwiają naszą rzeczywistość. A nierzadko dają nadzieję (zwłaszcza, kiedy widząc spadającą gwiazdę wypowiadamy sekretne życzenia). Oscar Wilde, odmawiając uczestnictwa w posiedzeniach London Thirteen Club, wypowiedział słowa, które warto w tym miejscu przytoczyć. Przyznał się, że osobiście kocha przesądy, bo przydają one życiu barwy i są antytezą zdrowego rozsądku, który jest wrogiem wszelkiej romantyczności.

Harry Oliver ze swadą, z humorem i z naukowym zacięciem opowiada o tym skąd się wzięły przesądy w naszym życiu. Wbrew pozorom nie jest to zbiór oczywistości – przytoczone przykłady bawią, zaskakują, skłaniają do namysłu, a niekiedy także szokują. Celtowie wierzyli, że można odgonić złą pogodę, wypuszczając pierworodne dziecko nago na deszcz, aby stanęło na głowie. W XVII wieku z kolei uważano, że rany rąk można uzdrowić przez włożenie palca do kociego ucha… Podsumowując, fantastyczna, pouczająca lektura!



* paraskewidekatriafobia – strach przed piątkiem trzynastego,
** triskaidekafobia – lęk przed liczbą 13 jako przynoszącą pecha.
Komentarze
  • 1
    nutta 2 kwietnia 2011 | 15:47:18

    W Chinach nie chwali się głośno dzieci, by nie przyniosło to odwrotnego skutku. Wczoraj usłyszałam w radiu.

  • 2
    Annie 2 kwietnia 2011 | 16:06:57

    O tym przesądzie Oliver też pisze w swojej książce :) Zacytuję fragment: "Chińczycy uważają, że chwalenie dziecka przynosi pecha, przyciągając niepotrzebnie uwagę duchów i demonów. Zwyczaj nakazuje więc krytykowanie dzieci i sugerowanie, że nie mają żadnych dobrych cech. Rodzice muszą potem w myśli obrócić wszystkie negatywne słowa dotyczące dziecka w komplementy".

    Choć moim zdaniem, najciekawszym (a zarazem najzabawniejszym) przesądem ze świata, jest ten, pochodzący z Włoch, a mówiący o tym, że dostrzeżenie zakonnicy poza klasztornymi murami przynosi pecha. Aby mu zapobiec, mężczyzna powinien na widok tejże zakonnicy dotknąć własnych jąder (a kobieta drewna lub metalu). Chciałabym to zobaczyć na żywo, na ulicy ;))

  • 3
    Gosia 13 maja 2011 | 1:57:55

    Co robić w piątek trzynastego ? :)

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję