„Dagerotyp. Tajemnica Chopina”
Okładka książki „Dagerotyp. Tajemnica Chopina”
  • Autor: Lucyna Olejniczak
  • Tytuł: Dagerotyp. Tajemnica Chopina
  • Język oryginału: polski
  • Liczba stron: 312
  • Rok wydania: 2010
  • Oprawa: miękka ze skrzydełkami
  • Wymiary: 145 x 205 mm
  • ISBN: 978-83-61867-05-0
  • Wydawca: Aurum, Wydawnictwo
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: Aurum, Wydawnictwo
  • Patronat Dziennika Literackiego
Recenzja
Data publikacji: 16 marca 2010 A- A A+
Szampania, 2006 rok. W jednej ze starych rodowych posiadłości zostaje odnaleziony tajemniczy plik listów z pierwszej połowy XIX stulecia. Ich autorką jest przodkini współczesnych właścicieli zamku, przedwcześnie zmarła, paryska malarka Marie. Kto jednak jest ich adresatem? Z pożółkłych kartek, zapisanych wyblakłym już atramentem, wyłania się płomienny romans, w którym główne role grają młodziutka, niepokorna artystka oraz, stawiający właśnie pierwsze kroki w Paryżu, pianista. Wszystkie poszlaki wskazują, że sekretnym kochankiem Marie jest sam Fryderyk Chopin. Goszcząca na zamku ekscentryczna para z Krakowa, Lucyna i Tadeusz, postanawia dowiedzieć się, jak było naprawdę. Mając jedynie listy z sekretarzyka z czereśniowego drzewa i autoportret młodziutkiej malarki, wyrusza w głąb fascynującej XIX-wiecznej historii. Czy rzeczywiście ta, uwieczniona na starej fotografii, piękna kobieta była nieznaną historykom oraz biografom miłością samego Fryderyka Chopina? Czy opisany w listach czarujący i dowcipny, choć niepozbawiony ludzkich wad i słabostek młodzieniec, to genialny autor pierwszych etiud i mazurków? Jeśli tak, to jest to Chopin, jakiego jeszcze nie znaliście…

Dagerotyp. Tajemnica Chopina to powieść równie pogodna i ciepła jak Wypadek na ulicy Starowiślnej. Tę niezwykłą atmosferę zawdzięcza wdzięcznej tematyce, sympatycznej parze głównych bohaterów i wyjątkowym miejscom akcji. Podobnie jak to miało miejsce w przypadku Wypadku, Dagerotyp to powieść obyczajowa, z wyraźnym wątkiem kryminalnym i romansowym. Jego fabuła rozgrywa się w dwóch płaszczyznach czasowych – w przeszłości (latach 30. i 40. XIX wieku) oraz w teraźniejszości (w roku 2006, w dwa lata po wydarzeniach opisanych w debiucie pisarskim autorki).

W Dagerotypie ponownie spotykamy krakowską pisarkę, Lucynę, oraz jej przyjaciela-dziennikarza, Tadeusza. Oboje, razem, ramię w ramię, ponownie zagłębiają się w pamiątkach historii. Tym razem jednak wspólne odkrywanie tajemnicy, nie tyle zbliża ich do rozwiązania zagadki, co przede wszystkim pozwala uratować ich związek.

Lucyna Olejniczak opowiada w Dagerotypie o miłości późnej i dojrzałej. Choć z roku na rok coraz więcej powstaje powieści z bohaterami, których wiek można określić na 50+, wciąż takie tytuły są stosunkowo rzadkie. Związek powieściowej Lucyny i Tadeusza jest trudny, wymagający, ale przy tym niezwykle urokliwy. Oboje, skądinąd dojrzali ludzie, zatracają się w uczuciu niczym nastolatkowie, udowadniając, że w miłości wiek nie ma żadnego znaczenia. To przestrzeń pozbawiona jakichkolwiek granic. Również Marie i Fryderyk przekraczają granice i łamią konwenanse. Ona – młoda francuska arystokratka. On – biedny cudzoziemiec, którego jedynym kapitałem jest jego talent. Pisarka opowiada o domniemanej miłości dwojga młodych ludzi z ogromnym wyczuciem. Choć spekuluje, robi to z wdziękiem. Nie żeruje na plotce. Lucyna Olejniczak z ogromną życzliwością portretuje polskiego Orfeusza. Jej Fryderyk Chopin, Frycek, jest dandysem i bawidamkiem – młodym, pełnym zapału mężczyzną, który swoją muzyką pragnie podbić serca wszystkich Paryżan. Uwielbia modne stroje, dobrą wodę kolońską, z wielką pieczołowitością dba o swój wygląd. Potrafi oczarować wdziękiem osobistym i talentem muzycznym. Pięknie rysuje, ma zdolności aktorskie, a także zmysł do interesów. Jego wizerunek zupełnie odbiega od tego, jaki utrwalił się w polskiej kulturze – powieściowy Chopin w niczym nie przypomina chuderlawego, opętanego muzyką gruźlika. To chyba największa wartość tej powieści – pisarka odbrązawia postać genialnego Fryderyka. Wykorzystując luki w jego biografii, korzysta z okazji i bawi się historią jego życia. W efekcie otrzymujemy powieść lekką, pogodną, niewydumaną. Jej lektura sprawiła mi przyjemność i mam nadzieję, że wam również będzie się ją miło czytało.
Komentarze
  • 1
    też Ania 16 marca 2010 | 22:38:15

    Masz rację, Aniu - lekka, pogodna powieść, ale i z nutką melancholii, a czyta się jak z płatka róży :-)

  • 2
    Ysabell 17 marca 2010 | 1:52:13

    Brzmi fascynująco. Cieszę się, że zwróciłaś moją uwagę na tę książkę (i tę autorkę!), bo sam tytuł raczej nie brzmiał dla mnie ciekawie. Obawiałam się kolejnego "Kodu Leonarda da Vinci" na polskim gruncie. Ale teraz chyba zapoluję na wcześniejszą książkę autorki.
    Dziękuję za recenzję.

  • 3
    lucyolejniczak 17 marca 2010 | 16:24:58

    "Czyta się jak z płatka róży"...
    Piękny komentarz i piękna recenzja. Dziękuję Wam, kochane:)

  • 4
    Annie 17 marca 2010 | 23:12:04

    Pani Lucyno, to my dziękujemy! :) Moc najserdeczniejszych pozdrowień! :)

  • 5
    lotka 25 października 2010 | 8:56:45

    Ale powiedzcie mi czy oprócz wątku miłosnego i alternatywne historii da się wyczuć w tej książce melodyjność, czy muzyka jest w niej ważna? Pytam, bo bardzo lubię takie książki a to jest w końcu tekst jakby nie było o najwybitniejszym polskim pianiście. Chodzi mi o to czy książka ma w sobie tą muzyczność, czy da się czytając ją usłyszeć w swojej głowie dźwięki, tak miałam np. przy "hiszpańskim smyczku" Andromedy Romano-Lax. Soją drogą cudowna książka, warto przeczytać.

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Dziennik Literacki używa plików COOKIE. Korzystając z Dziennika Literackiego wyrażasz zgodę na ich wykorzystywanie.
Kliknij, aby dowiedzieć się więcej o plikach COOKIE.
Akceptuję