„Pewna forma życia”
Okładka książki „Pewna forma życia”
  • Autor: Amélie Nothomb
  • Tytuł: Pewna forma życia
  • Tytuł oryginału: Une forme de vie
  • Język oryginału: francuski
  • Przekład: Joanna Polachowska
  • Liczba stron: 112
  • Rok wydania: 2011
  • Oprawa: miękka
  • Wymiary: 125 x 190 mm
  • ISBN: 978-83-7495-758-8
  • Wydawca: Muza S.A., Warszawskie Wydawnictwo Literackie
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: Muza S.A., Warszawskie Wydawnictwo Literackie
Recenzja
Data publikacji: 30 października 2011 A- A A+
Pewna forma życia to dziewiętnasta powieść w dorobku Amélie Nothomb. Doceniona i przez czytelników, i przez krytykę – Akademia Goncourtów nominowała ją do nagrody za rok 2010. Nic dziwnego, bo to książka, która naprawdę zaskakuje: i przesłaniem, i formą. A wszystko zaczyna się od niepozornego listu…


Droga Amélie Nothomb!

Jestem szeregowym w armii amerykańskiej, nazywam się Melvin Mapple, może mi Pani mówić Mel. Stacjonuję w Bagdadzie od samego początku tej pieprzonej wojny, od ponad sześciu lat. Piszę do Pani, bo cierpię jak pies. Potrzebuję trochę zrozumienia, a wiem, że Pani mnie zrozumie.

Niech mi Pani odpisze. Mam nadzieję, że niedługo dostanę list od Pani.

Melvin Mapple,

Bagdad, 18 grudnia 2008



Początkowo Amélie nie wierzy w prawdziwość otrzymanego listu. Jak bowiem tak antypaństwowa korespondencja mogła przejść przez sito amerykańskiej cenzury wojskowej? A jednak nic nie wskazuje na to, aby była to fałszywka. List ma amerykański znaczek i iracki stempel, zaś pismo, jakim został napisany, sugeruje żołnierską dyscyplinę. Amélie postanawia odpisać Melvinowi, dołączając do listu kilka swoich książek, przełożonych na angielski. Ma nadzieję, że na tym dowodzie sympatii zakończy się ta nietypowa korespondencja. Jednak niespełna dwa tygodnie później nadchodzi kolejny list. Pisarka, trochę mimo woli, znowu odpisuje, a w miarę wymieniania z Melem kolejnych epistoł, jej niechęć zastępują ciekawość i fascynacja. Melvin, wielbiciel jej książek, uważa, że tylko ona potrafi zrozumieć jego problem i posłużyć mu radą. A problem ten jest nietypowy – mężczyzna sprzeciwia się toczonej przez Amerykanów wojnie, a swój protest wyraża niekontrolowanym pochłanianiem jedzenia. Kiedy zaciągnął się do wojska w wieku trzydziestu lat ważył pięćdziesiąt pięć kilogramów. Dziś ma trzydzieści dziewięć lat i waży prawie dwieście.

Powie mi pani, że są inni pisarze, i w dodatku angielski nie jest pani ojczystym językiem. Wiem. Ale tak panią odbieram, nic na to nie poradzę. Przeleciałem w myślach wszystkich żyjących pisarzy. Oczywiście, czytałem artykuł, w którym pani mówiła, że odpisuje pani na listy, co nieczęsto się zdarza. Ale przysięgam, że nie dlatego piszę. To jest tak, jakby z panią wszystko było możliwe. Trudno mi to wytłumaczyć.

Prozaiczna czynność, jaką jest jedzenie, zyskuje u Nothomb zupełnie nowy wymiar. Pisarka odziera ją z jakiejkolwiek przyjemności. Nie liczy się ani apetyt, ani smak i aromat potraw. Jej bohaterowie, amerykańscy żołnierze w Bagdadzie, jedzą na potęgę, bo wierzą, że tylko w ten sposób mogą otwarcie zademonstrować swoje poczucie winy. Objadanie się to dla nich wyraz sprzeciwu wobec konieczności brania udziału w okropieństwach wojny. Każda dodatkowa porcja to dowód szacunku dla tych, których wbrew swojej woli skrzywdzili. Kompulsywność – zazwyczaj nieuświadomiona, bo będąca skutkiem pewnego rodzaju zaburzeń – tu staje się celowym działaniem, które ma nieść ze sobą konkretny przekaz. Przejadanie się jest dla Mela i jego przyjaciół tożsame z sabotażem. Choć jedzenie, które spożywają, jest tanie, pochłaniają je w ilościach tak gigantycznych, że nie pozostaje to bez wpływu na inne aspekty związanych z ich pobytem w amerykańskiej armii. Co i rusz potrzebne są nowe mundury, pojawiają się poważne choroby, konieczne są lekarstwa i operacje…

Kiedy ja i moi kumple opychamy się, szczupli żołnierze wrzeszczą: „Kurwa, chłopaki, przestańcie! Jesteście obrzydliwi, zaraz się porzygamy, patrząc, jak żrecie!”. Nie odzywamy się, ale to oni budzą w nas odrazę; że jedzą normalnie, że zabijają cywilów i w żaden sposób nie wpływa to na ich sposób życia, nie znać po nich żadnej traumy. Niektórzy ich bronią, twierdzą, że może cierpią po cichu. Tak jakby ciche cierpienie mogło rozgrzeszyć ze zbrodni tak bardzo głośnych!

Pewna forma życia jest więc niecodziennym manifestem antywojennym, zamkniętym w powieści epistolarnej. To ostra krytyka amerykańskiej interwencji na Bliskim Wschodzie. Ale to także opowieść o powstawaniu relacji pomiędzy autorką a jej czytelnikami, której główną bohaterką jest sama Amélie. Pisarka znana jest z tego, że chętnie koresponduje ze swoimi czytelnikami, a choć listy Melvina są jedynie tworem literackim, egzemplifikują pragnienia, potrzeby i oczekiwania innych piszących wobec ulubionej autorki.

Powiem rzecz poważną i prawdziwą: jestem tą porowatą istotą, której ludzie przypisują ogromną rolę w swoim życiu. Wszyscy mamy w sobie trochę z narcyza i zabawnie byłoby, gdyby ktoś wytłumaczył powtarzalność tego zjawiska czymś niezwykłym we mnie, ale nie ma we mnie nic niezwykłego oprócz tej nieszczęsnej porowatości, której szkód mogę się tylko domyślać.

Czy czytanie powieści daje czytelnikowi wiedzę o autorze? Skąd poczucie, że ta sympatia, którą obdarzamy twórcę książki, jest wzajemna? Skąd pewność, że autor z radością będzie odpisywał na każdy list i z chęcią spełniał wyrażone w nim oczekiwania? Nothomb odziera czytelników z ułudy – dzieli się własnymi doświadczeniami, a komentując je udowadnia, że entuzjastycznie wysyłane listy niekoniecznie spotykają się z entuzjazmem ich adresata.

Są jednak takie listy, do których wysłania skłania coś więcej, aniżeli chęć pochwalenia się innym paroma słowami skreślonymi przez poczytnego autora. Dla Mela Amélie jest ostatnią deską ratunku. Choć obżeranie się jest dla niego jedynym sposobem na radzenie sobie ze skutkami wojny, to on sam nie do końca radzi sobie z własną otyłością.

Człowiek ważący sto kilo to otyła postać. Od kiedy jestem w Bagdadzie, powiększyłem się o otyłą postać. A ponieważ pojawiła się ona właśnie tutaj, nazywam ją Szeherezadą. (…) Całymi nocami do mnie mówi. Wie, że nie mogę już się kochać, więc zastępuje ten akt pięknymi opowieściami, które mnie urzekają. Zdradzę Pani mój sekret: dzięki temu, że wymyśliłem Szeherezadę, jakoś znoszę własną tuszę. Nie muszę Pani chyba mówić, jaki los by mnie czekał, gdyby chłopaki wiedzieli, że ochrzciłem swoje sadło imieniem kobiety. Ale wiem, że Pani nie będzie mnie osądzać. W Pani książkach jest pełno grubasów i nigdy ich Pani nie przedstawia jako ludzi pozbawionych godności. W Pani książkach wymyśla się też różne dziwne opowieści, które pozwalają przeżyć. Jak Szeherezada.

I to jest to, o co Mel prosi Amélie – o nadanie mu znaczenia i przywrócenie godności. Tak, aby na powrót stał się pewną formą życia. Tylko czy słowa mogą uzdrawiać? Czy mogą być orężem w walce o drugiego człowieka? Przewrotna, zaskakująca, fantastyczna powieść. Gorąco polecam.
Komentarze
  • 1
    mary 19 listopada 2011 | 16:08:07

    Amelie cos ma na punkcie jedzenia ... juz byla :Biografia głodu:, potem w jakiejs ksiazke chyba tez cos o anoreksji albo juz mi sie pomieszało, tutaj znów obżeranie sie.. :);
    Mam to na polce, ale musze troche od Amelie odpocząc.

    Czytam teraz "Gawędziarza" Llosy

  • 2
    Piotr 19 listopada 2011 | 18:38:23

    Kocham prozę Amelie Nothomb. Znakomita powieść, zaskakująca, fascynująca, ale też dziwnie osobliwa. Jak cała twórczość Amelie.

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję