„Oryginał Laury”
Okładka książki „Oryginał Laury”
  • Autor: Vladimir Nabokov
  • Tytuł: Oryginał Laury
  • Tytuł oryginału: The Original of Laura
  • Język oryginału: angielski
  • Przekład: Leszek Engelking
  • Liczba stron: 304
  • Rok wydania: 2010
  • Oprawa: twarda
  • Wymiary: 160 x 235 mm
  • ISBN: 978-83-7495-818-9
  • Wydawca: Muza S.A., Warszawskie Wydawnictwo Literackie
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: Muza S.A., Warszawskie Wydawnictwo Literackie
Recenzja
Data publikacji: 4 lipca 2010 A- A A+
Sto trzydzieści osiem bibliotecznych fiszek. Właśnie na tylu kartonikach mieści się jedna z najpilniej strzeżonych tajemnic współczesnej literatury. Powieść-legenda. Książka, która już samym swoim tytułem budziła kontrowersje. The Original of Laura. W skrócie TOOL. W dosłownym tłumaczeniu: narzędzie. W języku potocznym: penis.

Na publikację Oryginału Laury miłośnicy Vladimira Nabokova czekali ponad trzydzieści lat. Aż do niedawna nawet nie było wiadomo, czy książka kiedykolwiek trafi w ich ręce. Niedokończone arcydzieło wielkiego prozaika leżało bowiem skryte głęboko w skarbcu szwajcarskiego banku i omal nie zostało zniszczone. To, że dzisiaj możemy trzymać je w rękach, zawdzięczamy synowi pisarza. Jednak zanim o tym, w jakich okolicznościach została wydana, wpierw parę słów o genezie powstania tej wyjątkowej książki.

Oryginał Laury to ostatnia anglojęzyczna powieść Vladimira Nabokova. Pisarz zaczął ją pisać w 1975 roku. W rok po tym, jak prozaik podpisał umowę z wydawnictwem McGraw-Hill, zgodnie z którą miał w ciągu czterech lat udostępnić sześć książek, w tym jedną nową powieść. Tą nową powieścią miało być Umieranie to świetna zabawa. W lutym 1976 roku Nabokov zadecydował jednak, że książka będzie nazywać się zupełnie inaczej. Propozycji tytułu było kilka. Stanęło na Oryginale Laury. Pierwotny tytuł, Umieranie to świetna zabawa, pozostał jako podtytuł powstającego dzieła.

Do kwietnia 1976 roku Nabokov miał, jak sam szacował, około stu stron utworu, co miało stanowić mniej więcej połowę całkowitej objętości powieści. Dalsza praca posuwała się jednak powoli. Pisarz dwukrotnie znalazł się w szpitalu – raz z powodu wstrząsu mózgu, drugi raz za sprawą niezidentyfikowanej infekcji. Ostatni raz Nabokov został hospitalizowany w czerwcu 1977 roku. Zmarł 2 lipca.

Jeszcze przed śmiercią Vladimir Nabokov poprosił żonę Vérę o spalenie rękopisu, w przypadku, gdyby zmarł, nie dokończywszy pisania powieści. Przez ponad trzydzieści lat wdowa po nim oraz jego syn Dmitri zastanawiali się, czy spełnić życzenie pisarza. Véra nie była w stanie podjąć decyzji. Ostatecznie podjął ją Dmitri. Leszek Engelking, autor polskiego przekładu, w swoim posłowiu do książki wspomina:

Opinie na temat stosowności wydania „Oryginału Laury” były i są rozmaite. Przynajmniej jedna osoba radykalnie swoją opinię zmieniła, a że osobą tą jest jeden z najlepszych znawców życia i dzieła Nabokova, profesor Brian Boyd, fakt ten wydaje się ciekawy i znaczący. Kiedy przed laty nowozelandzki badacz poznał niedokończone dzieło, radził wdowie i synowi, żeby je zgodnie z wolą autora zniszczyli. Ale w 2008 roku powiedział Stefanie Marsh, że ma już zgoła inne zdanie. „Przeczytałem ten tekst w lepszych warunkach – mówił – i sądzę, że to fascynująca powieść. Rzecz jest bardzo fragmentaryczna, ludzie nie powinni oczekiwać tego, że ich porwie. Ale Nabokov wyczynia z prozą wspaniałe rzeczy, fabuła zaledwie błyska i przemyka, postaci są raczej mało pociągające. Niemniej utwór wydaje się technicznym „tour de force”, tak jak późne dzieła Shakespeare’a, w których używając swej własnej techniki, napina on jej możliwości w sposób bardzo skoncentrowany”.

17 listopada 2009 roku Oryginał Laury, przez 32 lata przechowywany w skarbcu banku w szwajcarskim Montreux, ukazał się, równocześnie w Nowym Jorku i Londynie. Polski przekład utworu autorstwa Leszka Engelkinga ukazał się dopiero w maju 2010 roku. Szatę graficzną książki zaprojektował jeden z najwybitniejszych (i najbardziej innowacyjnych) projektantów, Chip Kidd. Oryginał Laury ma przeto wyjątkową formę. Każda strona zawiera reprodukcję ręcznie wypisanej przez Nabokova karty oraz, poniżej, drukowaną wersję tekstu. Jakby tego było mało, w oryginalnym wydaniu każdą z kart można wycisnąć (dzięki perforowanym brzegom), a później układać je wedle własnej woli. Można nimi żonglować tak, jak przed ponad trzydziestu laty żonglował nimi sam Nabokov, układając szkic swojej powieści.

Bo Vladimir Nabokov nie pisał na maszynie, nie pisał też piórem na eleganckim papierze. On pisał na fiszkach. Takich małych, bibliotecznych. To po nich kreślił, na nich notował, to je zginał i wyrzucał, kiedy już nie były mu potrzebne. Te, które trafiają do naszych rąk, reprodukowane w Oryginale Laury, rzucają światło na proces twórczy Nabokova – są nieskalane żadną redakcją, niczym nietknięte, wręcz dziewicze. To niesamowite uczucie, móc poznać, jak pracował jeden z najważniejszych prozaików światowej literatury. Jednak Leszek Engelking zauważa:

Nie ulega wątpliwości, że zadeklarowany i bezkompromisowy perfekcjonista Nabokov, przynajmniej taki, jaki wyłania się z własnych stanowczych opinii i z tekstów innych na jego temat, byłby zażenowany i chyba mocno poirytowany, a nawet rozgniewany tym, że widzimy jego dzieło, by tak rzec, w dezabilu, w stanie rozmemłania, niezapięte na ostatni przecinek.

Bo Oryginał Laury rzeczywiście zapięty na ostatni przecinek nie jest. Na każdej fiszce znajduje się nie gotowy tekst, a listy synonimów, próby zdań, wszelkie poprawki, skreślenia, pomyłki i błędy. Także te ortograficzne. Na przykład, zamiast słowa stomach (ang. żołądek), jest stomak, zamiast bicycle (ang. rower), jest bycycle. Na pozór wydaje się więc, że angielski – jego drugi język – sprawiał Nabokovowi trudność. Tymczasem, nic bardziej mylnego. Niech drobne błędy nie odwrócą uwagi od tego, co najważniejsze – od wysublimowanego, wytwornego stylu. Parady słowa. Literackich fajerwerków.

Adept, który pragnie umrzeć, przede wszystkim powinien nauczyć się rzucać mentalny obraz samego siebie na swą wewnętrzną szkolną tablicę. Ta powierzchnia, która w swej dziewiczej nieskazitelności jest raczej ciemnośliwkową niż czarną głębią braku przejrzystości, to nic innego, tylko wewnętrzna strona zamkniętych powiek. Aby zapewnić absolutną gładkość tła, trzeba dbać o wyeliminowanie przywołujących sen gargulców i wewnątrzgałkowych chmar punkcików, które dręczą zmęczony

...umysł? Takie zdania, choć niedokończone, brzmią magiczne. Intrygują. I przygnębiają. Bo niestety, nigdy nie zostaną ukończone.

Podobnie zresztą, jak sama historia, której fabuły możemy się tylko domyślać. Jest on – dr Philip Wild, człowiek błyskotliwy, inteligentny, obdarzony majątkiem i potężną posturą, który doznaje bolesnego upokorzenia za sprawą swej młodej, szczupłej i bez żenady prowadzącej bogate życie erotyczne żony. Jest i ona – Flora, muza malarza, inspiracja pisarza, pierwowzór powieściowej bohaterki, oryginał Laury, współlokatorka Huberta H. Huberta (a może Humberta Humberta?). Laura-Flora, Flaura. 24-letnia kobieta, o której wiadomo tyle, ile powiedzą jej kochankowie. A ci ją niszczą. Flora powoli umiera. Podobnie zresztą jak jej mąż – neurolog, który w śmierci widzi apogeum przyjemności, szczyt ekstazy, wybawienie. Dr Wild dokonuje samoanihilacji. W swoich dziennikach „znika się” – rysuje swoją postać, po czym ściera gumką różne fragmenty swojego ciała, popełniając w tej sposób wielokrotne samobójstwo. Problemy małżeńskie i śmierć to dwa główne tematy powieści. A przynajmniej wydaje się, że te dwa zagadnienia miały być jej głównymi tematami. Czy tak chciał Nabokov? Trudno orzec. Wszystko, co wiemy o książce, to to, co możemy przypuszczać, powołując się na wspomnienia najbliższych i na korespondencję pisarza. To zbyt mało na solidną analizę. Ba, na jakąkolwiek interpretację. Dlatego nawet się o nie nie pokuszę. Powiem tylko tyle - ta powieść to Nabokovskie chef d\'oeuvre. A z tym, co o książce zostało i zostanie napisane, należy zrobić jedno. Parafrazując wielkiego prozaika, wymazać /wykreślić / skasować /usunąć /zetrzeć /wytrzeć /zatrzeć.
Komentarze
  • 1
    mary 9 lipca 2010 | 15:45:26

    nie znam zbytnio twórczości Nabokova. Nigdy specjalnie mnie nie ciągnęło. Oczywiście film Liolita znam, książke mam ale nie czytałam jeszcze. Odkładam cały czas. Myślę że żeby sięgnąć po tą cegłę to chyba trezba sie jakoś orientować w jego twórczości. Dla mnie chyba za wcześnie :))

  • 2
    Annie 10 lipca 2010 | 18:18:50

    Jeśli nigdy go nie czytałaś, to nawet się nie bierz za "Oryginał...". To raczej ciekawostka dla miłośników Nabokova, aniżeli książka, która samą fabułą sprawi przyjemność czytającym. Ta jest szczątkowa, sama powieść krótka... Pochłoniesz ją w godzinę, a potem dwie będziesz się zastanawiać, o co tyle szumu ;)

    Ale, ale... szybciutko nadrabiaj zaległości jeśli chodzi o "Lolitę" ;) Już nie pamiętam ile razy ją czytałam ;)

  • 3
    iris 6 sierpnia 2011 | 20:37:00

    Przeczytałam wszystko co napisał, więcej niż raz. "Oryginału Laury" nie przeczytam!!! Facet przed śmiercią prosi: spalcie, jeśli nie dokończę pisać...Szanuję go bardzo i uszanuję jego wolę - nie przeczytam; to nie powieść tylko zapiski. To hańba, że zostały wydane...

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję