„Heliogabal, wnuk Mezy”
Okładka książki „Heliogabal, wnuk Mezy”
  • Autor: Ewa Nowacka
  • Tytuł: Heliogabal, wnuk Mezy
  • Język oryginału: polski
  • Liczba stron: 336
  • Rok wydania: 2009
  • Oprawa: miękka
  • Wymiary: 125 x 195 mm
  • ISBN: 978-83-7386-321-7
  • Wydawca: Nowy Świat, Wydawnictwo
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: Nowy Świat, Wydawnictwo
Recenzja
Data publikacji: 28 marca 2010 A- A A+
Wobec perspektywy jedzenia w samotności Brunetti najpierw zatroszczył się o właściwą lekturę. Po chwili namysłu zdecydował się wybrać Gibbona. Przeniósł się znów na dwór cesarza Heliogabala, jednego ze swych ulubionych potworów. Ach, ten brak umiaru, przemoc, totalna korupcja wszystkich i we wszystkim. (…) Dzielił stół ze zdekapitowanymi senatorami, wrednymi doradcami, barbarzyńcami, którzy chcieli zniszczyć cesarstwo. Wypił łyk wina i zjadł kolejny kawałek lazanii. Pojawił się cesarz przebrany za słońce. Wszyscy musieli bić pokłony, głosić jego chwałę i łaskawość. Dwór był wspaniały do przesady, był miejscem, gdzie, jak zauważył Gibbon: „kapryśna rozrzutność zastępowała potrzebę smaku i elegancji”. Brunetti odłożył widelec, żeby lepiej rozkoszować się zarówno lazaniami, jak i opisem Gibbona. Wstał i wyjął sałatę, polał ją octem i oliwą oraz trochę posolił. Zjadł z miski, kiedy Heliogabal ginął od mieczy swoich strażników.

Gwoli ścisłości: nie, to nie recenzja kolejnego kryminału Donny Leon. Nie mogłam jednak nie przytoczyć tego fragmentu, ponieważ, kiedy czytałam Mętne szkło, wiedziałam już, że zaraz po nim sięgnę po powieść Ewy Nowackiej. Znacie takie zbiegi okoliczności? Na pewno. Nie sposób się przez to w chwili odkrycia takiego związku zwyczajnie nie uśmiechnąć. Nie sposób też nie zadać sobie pytania, co podjadała Ewa Nowacka, kiedy, podobnie jak Brunetti, i ona Gibbona czytała ;)

Zanim o samej książce, wpierw parę słów o pisarce, która jest jedną z najważniejszych postaci mojego dzieciństwa. Ewa Nowacka – polska powieściopisarka, krytyk, eseistka. Laureatka Orlego Pióra (nagrody w plebiscycie czytelników Płomyka), uhonorowana Złotym Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”. W dorobku ma ponad 45 książek, z czego większość to powieści obyczajowe dla młodzieży. Jedną z najsłynniejszych z nich jest Małgosia contra Małgosia (1975) – książka wyjątkowo mi bliska.

Kiedy dowiedziałam się, że Heliogabal, wnuk Mezy doczekał się nowego wydania, bardzo się ucieszyłam. Nigdy dotąd nie miałam bowiem okazji poznać twórczości Ewy Nowackiej przeznaczonej dla dorosłych czytelników. Książka ukazała się po raz pierwszy w 1974 roku. I jest zaskakująca – do jej treści nijak nie przystaje jej tytuł.

Tak naprawdę bowiem powinna nazywać się Meza, babka Heliogabala, gdyż to Julia Meza jest jej główną bohaterką. Córka arcykapłana z Emezy jest nie tylko najważniejszą uczestniczką opisywanych zdarzeń, ale również narratorką powieści.

Zanim jednak o samej fabule, warto wspomnieć o nietypowej strukturze utworu. Ta książka nie jest jednorodnym tekstem prozatorskim. Ewa Nowacka podzieliła ją na kilkanaście części, a każdy z fragmentów wystylizowała na jeden z trzech sposobów. Niektóre elementy mają formę klasycznej powieści (to pamiętnik Julii Mezy), inne to przekłady tekstów współczesnego bohaterom rzymskiego historyka, jeszcze inne zaś to transkrypcje rozmów pisarki z kilkoma specjalistami: pedagogiem, psychologiem, endokrynologiem i psychiatrą. Akcja powieści rozgrywa się przeto w kilku przestrzeniach czasowych – w dużym uproszczeniu: za rządów Heliogabala i we współczesności. Ewa Nowacka, spisując biografię Julii Mezy, chętnie sięga po retrospekcje. Posiłkuje się także kroniką historyka do objaśnienia niewyjaśnionych wcześniej w powieści przyczyn i skutków różnych zdarzeń. W efekcie jej starań powstał nietypowy literacki kolaż, który stanowi fascynujący przewodnik po okresie średnim Cesarstwa Rzymskiego.

Jak wspomniałam, główną bohaterką powieści jest Julia Meza. Zimna, wyrachowana, chorobliwie ambitna. Pragnie władzy absolutnej i zdobywaniu jej podporządkowuje całe swoje życie – nie kocha nikogo prócz siebie i dlatego nigdy nie waha się, kiedy musi poświęcić w politycznych rozgrywkach swoich bliskich. Jest władczynią, lecz na tron nie wyniosło jej wysokie urodzenie czy stanowisko męża. Meza, to co osiągnęła, zawdzięcza sobie samej. Gdyby była mężczyzną, byłaby cesarzem – najpotężniejszym z najpotężniejszych. Niestety, jest tylko kobietą, która może wpływać na losy Imperium Romanum wyłącznie poruszając się za kulisami.

Julia Meza stara się o zachowanie pewnego decorum i dlatego wysuwa na pierwszy plan figuranta, Heliogabala. Wie, że wnuk będzie w jej rękach bezwładną marionetką, niczym więcej. A jednak i Heliogabal ją rozczarowuje. Julia gardzi nim za to jak się zachowuje i kim jest. Drażni ją nieporadność wnuka, cesarza Basjanusa, który sam siebie obwołał bóstwem – Heliogabalem. Kobieta czuje się jak bohaterka antycznej tragedii: przez Basjanusa rządzić nie można, samej rządzić nie sposób, oddać władzę – nieprawdopodobieństwo. A przecież Meza jest tak zakochana w Rzymie! Wieczne Miasto stanowi dla niej uosobienie pełni władzy, niezwyciężonej siły i nieprzebranego bogactwa. Heliogabal zdaje się jednak tego nie dostrzegać.

Tak naprawdę Basjanus jest karykaturą przywódcy. Kaprys losu i ambicje babki postawiły go na czele ogromnego imperium. Heliogabal wstąpił na tron w 218 roku, w wieku czternastu lat, i panował przez cztery lata – w 222 roku został zgładzony. Wielka polityka nie interesowała go wcale. Zajmowały go uczty, ceremonie ku czci syryjskiego bożka Elagabala czy przerażające żarty. Przykładowo, ku własnej uciesze Heliogabal potrafił wpuszczać do komnat gości i senatorów dzikie tygrysy i niedźwiedzie. Przebierał się w damskie stroje, chętnie odwiedzał burdele, utrzymywał liczne homoseksualne związki. Czołowe godności państwowe powierzał tancerzom czy komediantom. Był ociężały umysłowo, przepełniony kompleksami i okropnie krnąbrny. Ewa Nowacka, przepytując kolejnych specjalistów, stara się zdiagnozować Heliogabala. Chce zanalizować jego zachowania, zrozumieć metody jego postępowania. Stara się go poznać, choć tak naprawdę chyba wie o nim już wszystko to, czego mogła się dowiedzieć. Heliogabal, wnuk Mezy to powieść historyczna oparta na solidnym materiale faktograficznym. Pisarka z niezwykłą skrupulatnością odmalowuje realia epoki, w jakiej osadzone są losy opisywanych przez nią bohaterów. Wiernie oddaje tło polityczno-społeczne, dawne wierzenia i obyczaje. Ewa Nowacka ofiarowuje nam starożytny Rzym na wyciągnięcie ręki. Wystarczy tylko po niego sięgnąć i zatopić się w fascynującej opowieści.
Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję