- Autor: Nothomb Amélie
- Tytuł: Rtęć
- Język oryginału: francuski
- Przekład: Joanna Polachowska
- Liczba stron: 152
- Rok wydania: 2001
- Oprawa: miękka
- Wymiary: 125 x 190 mm
- ISBN: 83-7200-889-2
- Seria: Galeria
- Wydawca: Muza S.A., Warszawskie Wydawnictwo Literackie
- Miejsce wydania: Warszawa
| A- | A | A+ |
Mortes-Frontières, 1923 rok. Na małej wysepce u wybrzeży Normandii stary korsarz, 77-letni kapitan Omer Loncours, więzi w pozbawionym luster domu piękną 23-letnią dziewczynę o imieniu Hazel. Chcąc zniechęcić swoją ofiarę do ewentualnych prób ucieczki i zachować ją dla siebie, utrzymuje ją w przeświadczeniu, że jest szkaradna, gdyż została całkowicie oszpecona pięć lat wcześniej, w wyniku bombardowania. Dziewczyna wierzy Loncoursowi i choć cierpi w niewoli, w gruncie rzeczy jest wdzięczna kapitanowi, że ten chroni ją przed ludzkim wzrokiem. Jednak pewnego dnia Hazel zapada na zdrowiu i na Mortes-Frontières przybywa Françoise, młoda pielęgniarka, która zaryzykuje swoje życie, aby wyrwać Hazel z Pogranicza Śmierci.
Tytułowa rtęć ma w powieści wiele znaczeń. Skryta w pielęgniarskim termometrze, przynoszonym za każdą wizytą przez Françoise na wyspę, z jednej strony może posłużyć do otrucia kapitana i ucieczki Hazel, z drugiej – zebrana w większej ilości – może przemienić się w zwierciadło i ukazać dziewczynie piękno jej twarzy. Każde jej potencjalne zastosowanie rodzi nadzieję na lepszą przyszłość dla więzionej dziewczyny. Na pozytywną zmianę. Jednak rtęć, a właściwie mieszczący ją termometr, to nade wszystko symbol bliskości – przyrząd, który umożliwia obu kobietom zachowanie kontaktu. Choć Hazel jest zdrowa, Françoise mówi kapitanowi, że dziewczyna ma podwyższoną temperaturę. Gdyby tego nie zrobiła, nie wróciłaby już nigdy do niej na wyspę. Hazel znów zostałaby w swoim więzieniu całkiem sama.
Myśl o ponownej samotności, po tym jak poznała Françoise, jest dla Hazel nie do zniesienia. Bez niej byłaby jak umarła. Mówi: Kiedy jestem z panią, doznaję dziwnego wrażenia: że istnieję. Kiedy pani nie ma, czuję się, jakby mnie nie było. Nie potrafię sobie tego wytłumaczyć. Mam nadzieję, że nigdy nie wyzdrowieję. Kiedy nie będę już chora, przestanie nie pani odwiedzać. A wtedy ja przestanę istnieć.
Tak, jak Françoise, również książki pozwalają zachować Hazel jej istnienie. Literatura stanowi tarczę, jaką dziewczyna odgradza się od otaczającej ją rzeczywistości. Czyta, gdyż pozbawiona zwierciadeł, tylko w niej może się przejrzeć. Tylko dzięki niej może się poznać. Bohaterowie Pustelni parmeńskiej, Hrabiego Monte Christo, Wujaszka Wani czy Carmilli są dla dziewczyny niczym utkane z słów lustra. Literatura ma wyzwalającą moc – tak jak przez tysiącami lat uratowała życie Szeherezadzie, tak teraz przychodzi na ratunek Hazel. Pozwala wyrwać się jej choć na chwilę z jej własnego, wewnętrznego więzienia i zapomnieć o tym, co najboleśniejsze – o własnej brzydocie.
W Deszczowej nocy Jodi Picoult pytała swoich czytelników, co byliby w stanie zrobić dla ukochanej osoby: skłamać? Dopuścić się kradzieży? Pozbawić ją życia? Amélie Nothomb zastanawia się zaś na kartach Rtęci nad ciemniejszą stroną bezgranicznej miłości i pyta, jak wiele bylibyśmy w stanie zrobić, aby tę najukochańszą osobę przy sobie zatrzymać. Kapitan dopuszcza się wobec Hazel zbrodni z miłości. Pragnie dziewczyny, lecz mając świadomość swojego wieku i własnej brzydoty oraz panicznie bojąc się porzucenia, wmawia jej, że to ona jest oszpecona. Dla jej dobra. Nikt bowiem tak jak on by jej nigdy nie pokochał.
Rtęć to niezwykła powieść. Nie tylko pod względem fabuły, ale nade wszystko swojej formy. Ma dwa diametralnie różne zakończenia, choć oba wynikają wprost z logiki zachowań bohaterów. Nothomb puszcza oko do czytelnika – sam zdecyduj, sam wybierz. W zależności od tego, którym z nich zwieńczymy historię Hazel, otrzymamy zupełnie inną opowieść.
Ja wybrałam drugie zakończenie – bardziej przewrotne, bardziej mroczne, bardziej w stylu Nothomb i dlatego w moim odczuciu bardziej trafne dla opowiadanej przez pisarkę historii. Dlatego też dla mnie Rtęć pozostanie fascynującą opowieścią o ludzkich pragnieniach i słabościach. I o marzeniu wieczystego obcowania z pięknem.
Inne recenzje książek Nothomb Amélie:
Ani z widzenia, ani ze słyszenia
Dziennik Jaskółki
Kosmetyka wroga
Kwas siarkowy
Pewna forma życia
Tak wyszło
Z pokorą i uniżeniem

|
|
|

-
1
awita 2009-7-9 9:31:21 Doskonała analiza. Rtęć czytałam już jakiś czas temu. Wstrząsnęła mną. Teraz chętnie bym do niej wróciła, aby odszukać (przypomnieć sobie) różne poziomy, warstwy książki.
-
2
mary 2009-7-9 19:28:55 tej nie czytałam. ale dobra recenzja. Ciekawie sie zapowiada.

Monopol na zbawienie
Katechizm w wersji light. A na pewno książka dla katolików z poczuciem humoru. Choć tak naprawdę Monopol na zbawienie to tekst dla każdego czytelnika, który ceni sobie dowcip i inteligencję...

Poważnie pisać nie umiem... taka ułomność... - wywiad z Małgorzatą Żurakowską
Nieczęsto zdarza mi się porozmawiać z pisarzem przed premierą jego książki. Niemniej jednak tym razem ta sztuka mi się udała. O tremie, muchach i innych dramatach opowiada dziś Dziennikowi Literackiemu debiutująca na polskim rynku książki...

"Lektor" Bernhard Schlink
Rzadko kiedy jestem tak poruszona filmem, że nie wiem, co powiedzieć, bo i rzadko kiedy obraz filmowy jest w stanie wykrzesać ze mnie tak silne emocje, jak książka. A jednak ekranizacji Lektora Bernharda Schlinka się to udało...

Śladami „Tajemnicy Gaudiego” Estebana Martína i Andreu Carranzy
Ruta del Modernisme. Jeden z najpiękniejszych szlaków turystycznych Barcelony. María aż mruknęła z zadowolenia na myśl o tym, że spędzi cały dzień wśród pereł katalońskiej architektury. Kobieta była historykiem sztuki. Niewielu jednak wiedziało...

NIKE 2010 dla Tadeusza Słobodzianka
Nike 2010 otrzymał Tadeusz Słobodzianek za dramat Nasza klasa. Historia w XIV lekcjach.
Wcześniej tylko raz w finale znalazła się sztuka teatralna - była to Kartoteka rozrzucona Tadeusza Różewicza, nominowana w 1998 roku.
Dziękuję...




