„Rtęć”
Okładka książki „Rtęć”
  • Autor: Amélie Nothomb
  • Tytuł: Rtęć
  • Język oryginału: francuski
  • Przekład: Joanna Polachowska
  • Liczba stron: 152
  • Rok wydania: 2001
  • Oprawa: miękka
  • Wymiary: 125 x 190 mm
  • ISBN: 83-7200-889-2
  • Seria: Galeria
  • Wydawca: Muza S.A., Warszawskie Wydawnictwo Literackie
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: Muza S.A., Warszawskie Wydawnictwo Literackie
Recenzja
Data publikacji: 8 lipca 2009 A- A A+
Mortes-Frontières, 1923 rok. Na małej wysepce u wybrzeży Normandii stary korsarz, 77-letni kapitan Omer Loncours, więzi w pozbawionym luster domu piękną 23-letnią dziewczynę o imieniu Hazel. Chcąc zniechęcić swoją ofiarę do ewentualnych prób ucieczki i zachować ją dla siebie, utrzymuje ją w przeświadczeniu, że jest szkaradna, gdyż została całkowicie oszpecona pięć lat wcześniej, w wyniku bombardowania. Dziewczyna wierzy Loncoursowi i choć cierpi w niewoli, w gruncie rzeczy jest wdzięczna kapitanowi, że ten chroni ją przed ludzkim wzrokiem. Jednak pewnego dnia Hazel zapada na zdrowiu i na Mortes-Frontières przybywa Françoise, młoda pielęgniarka, która zaryzykuje swoje życie, aby wyrwać Hazel z Pogranicza Śmierci.

Tytułowa rtęć ma w powieści wiele znaczeń. Skryta w pielęgniarskim termometrze, przynoszonym za każdą wizytą przez Françoise na wyspę, z jednej strony może posłużyć do otrucia kapitana i ucieczki Hazel, z drugiej – zebrana w większej ilości – może przemienić się w zwierciadło i ukazać dziewczynie piękno jej twarzy. Każde jej potencjalne zastosowanie rodzi nadzieję na lepszą przyszłość dla więzionej dziewczyny. Na pozytywną zmianę. Jednak rtęć, a właściwie mieszczący ją termometr, to nade wszystko symbol bliskości – przyrząd, który umożliwia obu kobietom zachowanie kontaktu. Choć Hazel jest zdrowa, Françoise mówi kapitanowi, że dziewczyna ma podwyższoną temperaturę. Gdyby tego nie zrobiła, nie wróciłaby już nigdy do niej na wyspę. Hazel znów zostałaby w swoim więzieniu całkiem sama.

Myśl o ponownej samotności, po tym jak poznała Françoise, jest dla Hazel nie do zniesienia. Bez niej byłaby jak umarła. Mówi: Kiedy jestem z panią, doznaję dziwnego wrażenia: że istnieję. Kiedy pani nie ma, czuję się, jakby mnie nie było. Nie potrafię sobie tego wytłumaczyć. Mam nadzieję, że nigdy nie wyzdrowieję. Kiedy nie będę już chora, przestanie nie pani odwiedzać. A wtedy ja przestanę istnieć.

Tak, jak Françoise, również książki pozwalają zachować Hazel jej istnienie. Literatura stanowi tarczę, jaką dziewczyna odgradza się od otaczającej ją rzeczywistości. Czyta, gdyż pozbawiona zwierciadeł, tylko w niej może się przejrzeć. Tylko dzięki niej może się poznać. Bohaterowie Pustelni parmeńskiej, Hrabiego Monte Christo, Wujaszka Wani czy Carmilli są dla dziewczyny niczym utkane z słów lustra. Literatura ma wyzwalającą moc – tak jak przez tysiącami lat uratowała życie Szeherezadzie, tak teraz przychodzi na ratunek Hazel. Pozwala wyrwać się jej choć na chwilę z jej własnego, wewnętrznego więzienia i zapomnieć o tym, co najboleśniejsze – o własnej brzydocie.

W Deszczowej nocy Jodi Picoult pytała swoich czytelników, co byliby w stanie zrobić dla ukochanej osoby: skłamać? Dopuścić się kradzieży? Pozbawić ją życia? Amélie Nothomb zastanawia się zaś na kartach Rtęci nad ciemniejszą stroną bezgranicznej miłości i pyta, jak wiele bylibyśmy w stanie zrobić, aby tę najukochańszą osobę przy sobie zatrzymać. Kapitan dopuszcza się wobec Hazel zbrodni z miłości. Pragnie dziewczyny, lecz mając świadomość swojego wieku i własnej brzydoty oraz panicznie bojąc się porzucenia, wmawia jej, że to ona jest oszpecona. Dla jej dobra. Nikt bowiem tak jak on by jej nigdy nie pokochał.

Rtęć to niezwykła powieść. Nie tylko pod względem fabuły, ale nade wszystko swojej formy. Ma dwa diametralnie różne zakończenia, choć oba wynikają wprost z logiki zachowań bohaterów. Nothomb puszcza oko do czytelnika – sam zdecyduj, sam wybierz. W zależności od tego, którym z nich zwieńczymy historię Hazel, otrzymamy zupełnie inną opowieść.

Ja wybrałam drugie zakończenie – bardziej przewrotne, bardziej mroczne, bardziej w stylu Nothomb i dlatego w moim odczuciu bardziej trafne dla opowiadanej przez pisarkę historii. Dlatego też dla mnie Rtęć pozostanie fascynującą opowieścią o ludzkich pragnieniach i słabościach. I o marzeniu wieczystego obcowania z pięknem.
Komentarze
  • 1
    awita 9 lipca 2009 | 9:31:21

    Doskonała analiza. Rtęć czytałam już jakiś czas temu. Wstrząsnęła mną. Teraz chętnie bym do niej wróciła, aby odszukać (przypomnieć sobie) różne poziomy, warstwy książki.

  • 2
    mary 9 lipca 2009 | 19:28:55

    tej nie czytałam. ale dobra recenzja. Ciekawie sie zapowiada.

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję