„Ani z widzenia, ani ze słyszenia”
Okładka książki „Ani z widzenia, ani ze słyszenia”
  • Autor: Amélie Nothomb
  • Tytuł: Ani z widzenia, ani ze słyszenia
  • Tytuł oryginału: Ni d’Eve ni d’Adam
  • Język oryginału: francuski
  • Przekład: Joanna Polachowska
  • Liczba stron: 152
  • Rok wydania: 2008
  • Oprawa: miękka
  • Wymiary: 125 x 190 mm
  • ISBN: 978-83-7495-456-3
  • Wydawca: Muza S.A., Warszawskie Wydawnictwo Literackie
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: Muza S.A., Warszawskie Wydawnictwo Literackie
Recenzja
Data publikacji: 1 lipca 2009 A- A A+
Dzieciństwo Amélie Nothomb było niesamowite. Urodzona w Japonii córka belgijskiego dyplomaty, wychowywała się w Chinach, Laosie, Bangladeszu, Birmie czy Stanach Zjednoczonych. Dopiero w wieku siedemnastu lat przybyła do swojej ojczyzny, do Belgii. Najbliższa jej sercu pozostała jednak Japonia. W Kraju Kwitnącej Wiśni mieszkała bowiem do piątego roku życia. Po uzyskaniu pełnoletności postanowiła więc wyjechać do Tokio, aby poznać kraj swoich narodzin i odświeżyć wszystkie związane z nim wspomnienia. Rozpoczęła studia na japonistyce, a aby się utrzymać i nauczyć języka japońskiego postanowiła dawać korepetycje z języka francuskiego. Na jej ogłoszenie odpowiada Rinri, młody Japończyk wywodzący się z majętnej, jubilerskiej rodziny. Choć początkowo ich rozmowy zakłócają ciągłe lapsusy i niezrozumiała wymowa, Amélie i Rinri zaprzyjaźniają się. Jednak w miarę upływu czasu mężczyzna wyznaje młodej Belgijce ai, miłość. Lecz to, co Amélie odczuwa do Rinriego to tylko koi - upodobanie.

Był moim „koibito”, tym, z którym dzieliłam „koi”; upodobałam sobie jego towarzystwo. (...) „Koi” i „ai” nie różnią się stopniem intensywności; one są z istoty swej nie do pogodzenia. Czy zakochujemy się w kimś, kogo sobie upodobaliśmy? To niemożliwe. Zakochujemy się w tych, których nie znosimy, w tych, którzy reprezentują dla nas nieznośne niebezpieczeństwo. Schopenhauer upatruje w miłości fortel instynktu prokreacji; trudno wyrazić, jaką grozę budzi we mnie podobna teoria. Ja w miłości upatruję fortel mojego instynktu, niepozwalający mi uśmiercić bliźniego; czasami, kiedy mam ochotę zamordować konkretną osobę, jakiś tajemniczy mechanizm – odruch obronny? tęsknota za niewinnością? strach przed wylądowaniem w więzieniu? – mnie powstrzymuje. Dlatego, o ile mi wiadomo, nie mam jeszcze na swoim koncie żadnego morderstwa. (...) Rzadko zdarza mi się napisać opowieść, w której nikt nikogo nie ma ochoty zamordować. To na tym chyba polega opowieść o „koi”. I to właśnie o koi Amélie do Japonii, jest Ani z widzenia, ani ze słyszenia.

Jedna z japońskich legend mówi, że tylko prawdziwy Japończyk, godny tego miana, jest w stanie wspiąć się na świętą górę, górę Fudżi. Obywatele Kraju Kwitnącej Wiśni wyruszają więc co najmniej raz w swoim życiu, podobnie jak muzułmanie na hadżdż do Mekki, na jej szczyt, aby poczuć się pełnoprawnymi dziedzicami japońskiej kultury. W taką wyprawę wyrusza również Amélie i zdobywa Fudżi, symbolicznie stając się Japonką. Amélie jest bardzo „japońska” – dużo bardziej od najbliższego jej Japończyka, Rinriego. Podczas gdy ona rozpływa się, smakując okonomiyaki, on dopiero, gdy je spaghetti bądź pizzę. Dla niej wyprawa na Fudżi jest celebracją. Dla niego – zbędnym wysiłkiem. Dla Amélie Japonia jest fascynującym i egzotycznym krajem. Dla Rinriego zaś – raczej nieatrakcyjnym. Każde z nich upodobało sobie zupełnie odmienne od ojczystego miejsce na ziemi i każde z nich chce je poznać. Ani z widzenia, ani ze słyszenia, lecz z własnego doświadczenia.

Ani z widzenia, ani ze słyszenia to dopełnienie pierwszej japońskiej powieści Amélie Nothomb pt. Z pokorą i uniżeniem. Choć gwoli precyzji, to prequel – akcja książki rozgrywa się na rok przed tym, zanim pisarka podjęła pracę w korporacji Yumimoto. Podobnie jak w Z pokorą i uniżeniem, i tu pisarka z ujmującą szczerością przedstawia ciekawe i nierzadko przezabawne obserwacje na temat Japonii. Po szesnastu latach nieobecności w Kraju Kwitnącej Wiśni, nie może się mu nadziwić. Ludziom, stylowi życia, kulturze. Nie tak to wszystko zapamiętała. Ani z widzenia, ani ze słyszenia to fantastyczny przewodnik po Japonii – jej mieszkańcach, obyczajach, potrawach. Lecz nade wszystko to pełen pasji pean na cześć Kraju Wschodzącego Słońca. Upodobanie Amélie do Japonii jest głównym tematem tej książki, ale nie jedynym. To także opowieść o budowaniu jej własnej tożsamości, na którą składa się przede wszystkim jej świadomość kulturowa oraz umiłowanie wolności. Inteligentna, świetnie napisana, oparta na bogatych wspomnieniach autorki i jej ciętym poczuciu humoru. To książka inna niż te, do których do tej pory przyzwyczajała nas Amélie Nothomb, tym niemniej – nadal znakomita.


PS Do beczki miodu muszę jednak dodać łyżkę dziegciu. Dużo bardziej podoba mi się francuski tytuł powieści, który brzmi: Ani Ewa, ani Adam (Ni d’Ève ni d’Adam). W wyjątkowo trafny sposób opisuje bowiem charakter relacji łączącej Amélie i Rinriego. Nie do końca rozumiem więc dlaczego tłumaczka zdecydowała się go zmienić na inny.

Komentarze
  • 1
    Kamil 24 grudnia 2009 | 21:19:11

    Jedna z najlepszych książek Amelie Nothomb. Prawdziwa, bogata w opisy i przedstawiająca jej życie w Japonii. Godna polecenia.

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję