„Z pokorą i uniżeniem”
Okładka książki „Z pokorą i uniżeniem”
  • Autor: Amélie Nothomb
  • Tytuł: Z pokorą i uniżeniem
  • Tytuł oryginału: Stupeur et tremblements
  • Język oryginału: francuski
  • Przekład: Barbara Grzegorzewska
  • Liczba stron: 112
  • Rok wydania: 2005
  • Oprawa: miękka
  • Wymiary: 125 x 190 mm
  • ISBN: 83-7079-650-8
  • Seria: Galeria
  • Wydawca: Muza S.A., Warszawskie Wydawnictwo Literackie
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: Muza S.A., Warszawskie Wydawnictwo Literackie
Recenzja
Data publikacji: 29 czerwca 2009 A- A A+
Wydana w 1999 roku Z pokorą i uniżeniem jest bez wątpienia jedną z najlepszych książek, jakie wyszły spod pióra popularnej belgijskiej pisarki. W największym skrócie, to autobiograficzna relacja z toku pracy w jednym z japońskich przedsiębiorstw, w korporacji Yumimoto. Amélie Nothomb, z charkaterystycznym dla siebie dystansem i humorem, ukazała w niej świat, którego reguły opierają się nie na zdrowym rozsądku, a na nadludzkim szacunku: na starej, japońskiej, dworskiej etykiecie, wedle której do cesarza należy zwracać się z \"pokorą i uniżeniem\". Zwłaszcza wtedy, jeśli wspomnianego monarchę ma się widzieć w swoim szefie.

Tokio, 8 stycznia 1990 roku. Dwudziestodwuletnia Belgijka, Amélie, zostaje przyjęta do pracy w koncernie Yumimoto w charakterze tłumaczki. Jednak już pierwszego dnia okazuje się, że pierwszym, i jak na razie jedynym, jej obowiązkiem będzie parzenie kawy i herbaty. Dziewczyna zaczyna więc od oszakumi - \"funkcji czcigodnej herbaciarki\" - a aby wypełnić sobie wolny czas, angażuje się w inne prace biurowe - roznoszenie poczty czy przestawanie kalendarzy. Jednak jej inicjatywa, ku zaskoczeniu Amélie, zamiast zadowolenia, wzbudza gniew jej szefa. Jakby tego było mało, jej nowi koledzy zaczynają ją nienawidzić, a zwłaszcza jej bezpośrednia przełożona - panna Mori. Fubuki. \"Burza śnieżna\", która zgotuje Amélie prawdziwą biurową zamieć.

Leszek Kołakowski w eseju z 1980 roku pt. Szukanie barbarzyńcy. Złudzenia uniwersalizmu kulturowego\" (zamieszczonym w zbiorze tekstów z 1983 roku pt. Czy diabeł może być zbawiony i 27 innych kazań), dokonuje obrony tak znienawidzonego przez antropologów europocentryzmu i nakazuje afirmację kultury europejskiej - opiewanie jej z dumą i bez wstydu. Zwraca uwagę, że zdolność Europejczyków do kwestionowania samych siebie i do porzucania własnej ekskluzywności na rzecz wielkodusznego uniwersalizmu, świadczy o ich zobojętnieniu i słabości. O cechach, których próżno szukać u przedstawicieli innych grup etnicznych, a zwłaszcza - wśród Japończyków.

Muszę przyznać, że w bardzo europocentryczny sposób odczytywałam treść powieści Amélie Nothomb. Przerażała mnie jej ślepa miłość do Kraju Kwitnącej Wiśni, niemal całkowita bezkrytyczność wobec zwyczajów Japończyków, niezwykła uległość i całkowita niezdolność do obrony swojej tożsamości - Belgijki, Europejki, przedstawicielki cywilizacji Zachodu. Gorzkie doświadczenia związane z jej pracą zeszły przeto niejako na dalszy plan. Najważniejsze stały się dla mnie refleksje na temat przepaści dzielącej mentalność japońską od europejskiej oraz rasistowskiego poczucia wyższości nacji japońskiej nad obywatelami państw Zachodu, wyrażającego się poprzez permanentne przypominanie Amélie o niższości mózgu zachodniego w porównaniu z japońskim i związanym z tym upośledzeniu. To surrealizm w czystej postaci. Korporacja okazuje się być przestrzenią, w której Amélie zostaje całkowicie zdehumanizowana. Praca jest bowiem dla Japończyków areną, na której spotyka się przełożony z podwładnym. Z dwóch korporacyjnych gladiatorów walczy jednak tylko jeden. Drugi nie może. Jego jedynym prawem i przywilejem jest bycie upokarzanym.

W japońskiej kulturze pracy największą obelgą jest nazwanie kogoś indywidualistą bądź pragmatykiem. Samowolne podjęcie inicjatywy to element sabotażu firmy. Spuszczona głowa, pochylone ramiona, uległość i wstyd - właśnie tak powinien wyglądać wzorowy pracownik. Taki, który się nie skarży, zaatakowany, nie broni i który bezkrytycznie wielbi swego pracodawcę. Aż do swojej emerytury. Niezadowolony, nie może złożyć wymówienia. Dymisja jest hańbiąca, oznacza utratę twarzy.

Niejako obok wątku biurowego, Amélie Nothomb przemyca w powieści spostrzeżenia na temat roli i miejsca kobiety w japońskim społeczeństwie. Swój wywód zaczyna bez pardonu, zdaniem, że jeśli trzeba podziwiać Japonkę - a trzeba - to dlatego, że nie popełnia samobójstwa. Od najwcześniejszego dzieciństwa wszyscy działają przeciwko niej. Wbijają jej do głowy: \"Jeśli do dwudziestego piątego roku życia nie wyjdziesz za mąż, będziesz miała powody do wstydu\", \"jeśli będziesz się śmiała, dasz dowód złego wychowania\", \"jeśli twoja twarz wyraża jakiekolwiek uczucie, jesteś wulgarna\", \"jeśli wspomnisz, że istnieje na twoim ciele choćby jeden włosek, jesteś nieprzyzwoita\", \"jeśli jakiś chłopiec publicznie pocałuje cię w policzek, jesteś dziwką\", \"jeśli jesz z przyjemnością, jesteś świnią\", \"jeśli spanie sprawia ci przyjemność, jesteś krową\" itd. Te reguły byłyby może nawet i śmieszne, gdyby nie odciskały piętna na umyśle.

Z pokorą i uniżeniem to powieść, która nikogo nie pozostawi obojętnym. Portret Japonii, jaki na kartach swojej książki kreśli belgijska prozaiczka, naprawdę wstrząsa. Amélie Nothomb zdziera maskę z twarzy poznanych przez siebie Japończyków, ukazując kryjący się za nią grymas - wykręcone egoizmem i nienawiścią usta.

Amélie-san przetrwała w japońskiej korporacji rok. Ja prawdopodobnie zdezerterowałabym stamtąd już pierwszego dnia. Dlatego pisarce należą się gratulacje nie za to, że za niniejszą książkę otrzymała Grand Prix de l\'Académie Française, lecz za to, że dokonała czynu herkulesowego i że była w stanie po tym wszystkim wrócić z Kraju Wschodzącego Słońca do Belgii z uśmiechem na ustach.
Komentarze
  • 1
    Kamil 24 grudnia 2009 | 21:25:59

    Jakoś po lekturze nie mam zamiaru pracować w Japonii, bardzo ciekawa książka, dla zainteresowanych Japonią tym bardziej, choć pewnie dużo się nie dowiedzą.

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję