„Tak wyszło”
Okładka książki „Tak wyszło”
  • Autor: Amélie Nothomb
  • Tytuł: Tak wyszło
  • Tytuł oryginału: Le fait du prince
  • Język oryginału: francuski
  • Przekład: Joanna Polachowska
  • Liczba stron: 112
  • Rok wydania: 2009
  • Oprawa: miękka
  • Wymiary: 125 x 195 mm
  • ISBN: 978-83-7495-685-7
  • Wydawca: Muza S.A., Warszawskie Wydawnictwo Literackie
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: Muza S.A., Warszawskie Wydawnictwo Literackie
Recenzja
Data publikacji: 22 maja 2009 A- A A+
Kilka miesięcy temu zachwyciła mnie niepozorna powieść francuskiego prozaika, Stéphane Jougla, pt. Portret nieobecnej. Jej bohaterka, agentka nieruchomości o imieniu Marie, z dnia na dzień zaczyna niepostrzeżenie grać rolę Madeleine, właścicielki mieszkania, które Marie miała przygotować do sprzedaży. Zajęcie miejsca obcej kobiety, pozwala Marie urodzić się dla siebie samej na nowo. Kobieta całkowicie i świadomie zatraca się w swoim oszustwie, jednak z czasem granice pomiędzy jej życiem a życiem Madeleine zacierają się. Marie po wielokroć powtarza na kartach książki, że życie życiem Madeleine pozwala jej poznać Prawdziwe Życie. Podobne słowa wciąż goszczą na ustach Baptiste’a Bordave’a, bohatera najnowszej powieści Amélie Nothomb, w której autorka stara się dość przewrotnie udowodnić tezę, że w gruncie rzeczy każdy z nas kiedyś marzył o tym, by stać się kimś innym, i gdyby miał możliwość zmiany swojej tożsamości, bez wahania by to uczynił.

Pewnego poranka do drzwi Baptiste’a puka mężczyzna, któremu zepsuło się auto i który w związku z tym prosi go o możliwość skorzystania z telefonu. Baptiste zgadza się, a nieznajomy biorąc słuchawkę do ręki, zaczyna wykręcać numer, lecz wtem, nie zdążywszy powiedzieć jednego słowa, umiera. Pełen ciekawości, Baptiste zaczyna przeszukiwać ciało zmarłego, aby dowiedzieć się kim był tajemniczy nieznajomy. Ku swojemu zaskoczeniu, znajduje przy nim tysiąc euro i kluczyki do luksusowego jaguara. Dowód osobisty wskazuje, iż nieznajomy to Szwed, Olaf Sildur, rezydujący w willi w Wersalu. Jednak mężczyzna wcale nie wygląda na Szweda. Co więcej, w niepokojący sposób podobny jest do Baptiste’a. Baptiste postanawia przybrać tożsamość Olafa. Porzuca swoją nudną egzystencję, zamieniając ją na życie Sildura i wierząc, iż dzięki temu wreszcie będzie mógł poznać, jak wygląda Prawdziwe Życie. Zamieszkuje w willi razem z żoną Olafa, piękną Sigrid, która z zaskakującym spokojem przyjmuje tę nieoczekiwaną zamianę miejsc…

Tak wyszło, siedemnasta wydana, zaś sześćdziesiąta trzecia napisana powieść Amélie Nothomb, choć równie niepozorna objętościowo jak inne utwory autorki, niesie z sobą dość perwersyjny i wzbudzający sprzeciw w czytelniku przekaz. To opowieść o mężczyźnie, który mając możliwość zmienienia własnej tożsamości, czyni to, kradnąc życie innemu człowiekowi. Powieść rodzi wiele pytań – czy wizyta Olafa w mieszkaniu Baptiste’a była rzeczywiście przypadkowa? Czy jego śmierć była dziełem przypadku? A może został on zamordowany? Czy Baptiste stał się częścią zawiązanego przeciw niemu spisku? Dlaczego bowiem dzień przed niezapowiedzianą wizytą Szweda, nieznany mu człowiek instruował go na bankiecie, co powinien robić, kiedy któryś z odwiedzających Baptiste’a gości, umrze niespodziewanie w jego domu? Nothomb bawi się z czytelnikiem, bezustannie mrugając do niego okiem. Nie rozwiewa wątpliwości, nie odpowiada na cicho zadawane przez niego pytania. Śmiejąc się, porusza się po granicy absurdu i rzeczywistości. Igra z teorią nieprawdopodobieństwa. Jak można bowiem uwierzyć, iż ta szalona zamiana miejsc przyszła Baptiste’owi tak łatwo? Brak konsekwencji towarzyszący jej zdaje się naprawdę zadziwiający. Zwłaszcza w momencie, kiedy Sigrid zgadza się, aby Baptiste zajął miejsce jej męża. Jednak Nothomb przewrotnie zaprzecza obawom czytelnika, mówi: tak, to naprawdę możliwe. Nadaje swojemu bohaterowi imię Jana Chrzciciela i pozwala mu narodzić się na nowo. Pozwala mu samemu siebie ochrzcić, sankcjonując tym samym jego duchową odnowę i przemianę.

Tak wyszło to doskonała, dojrzała powieść z wyraźnym wątkiem filozoficznym. Brak w niej skomplikowanych konstrukcji literackich oraz innych literackich ozdobników. Jest maksymalnie zwięzła i konkretna, jej fabuła skupia się wokół losów dwojga bohaterów. A jednak to właśnie w tej lapidarności tkwi urok powieści Nothomb. Podobnie zresztą jak w kąśliwym, ironicznym poczuciu humoru.

Po czym poznać, że ktoś nie żyje? Nie jestem lekarzem, ale zawsze, ilekroć znalazłem się w obecności zmarłego, doświadczałem uczucia głębokiego skrępowania, nieznośnej niestosowności. I zawsze ta chęć, by powiedzieć: „Ależ, proszę pana, co to za zachowanie! Niechże się pan weźmie w garść! Gdyby wszyscy tak sobie pozwalali jak pan!”. A jeszcze gorzej, kiedy się znało nieboszczyka: „Takie zachowanie, to do ciebie niepodobne”.

Słowem, gorąco polecam – rozmowa o śmierci z Amélie Nothomb absolutnie nie rozczarowuje. Choć niewątpliwie rodzi niedosyt, pozostawiając czytelnika z pytaniem: a co Ty byś zrobił, gdyby ktoś umarł w twoim mieszkaniu? Wezwałbyś policję czy przywdziałbyś jego tożsamość?...
Komentarze
  • 1
    mary 23 maja 2009 | 21:41:40

    wlasnie sobie kupiłam :) dzieki za recenzję. Lubie Nothomb

  • 2
    Annie 24 maja 2009 | 22:08:31

    Cała przyjemność po mojej stronie :) Miłej lektury! Mam nadzieję, że powieść Ci się spodoba :)

  • 3
    Kamil 24 grudnia 2009 | 21:23:45

    Książka, nie jest łatwa moim zdaniem, czytałem ją w oryginale, i szlag mnie chciał trafić momentami, ale taka, już jest Nothomb. Dom Perignon leje się strumieniami, prawdziwa historia, o nie do końca prawdziwych ludziach. Warta uwagi, bynajmniej moim zdaniem, gdyby przypadkiem ktoś nieznajomy umarł w naszym mieszkaniu !!

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję