„Sztuka bycia Elą”
Okładka książki „Sztuka bycia Elą”
  • Autor: Johanna Nilsson
  • Tytuł: Sztuka bycia Elą
  • Tytuł oryginału: Konsten att vara Ela
  • Język oryginału: szwedzki
  • Przekład: Paweł Pollak
  • Liczba stron: 288
  • Rok wydania: 2008
  • Oprawa: miękka
  • Wymiary: 120 x 200 mm
  • ISBN: 978-83-60383-42-1
  • Seria: Jaśminowa
  • Wydawca: Replika, Wydawnictwo
  • Miejsce wydania: Zakrzewo
  • Logo wydawnictwa: Replika, Wydawnictwo
Recenzja
Data publikacji: 14 listopada 2008 A- A A+
Dzień dobry. Mam na imię Ela. Nie Ela. Elà. Mama powiedziała, że powinnam je wymawiać, jakbym była Francuzką. Elà. Krótkie, miękkie „e” i krótkie, miękkie „a”, które, jej zdaniem, miały brzmieć jak zadarty nosek. Jak brzmi zadarty nosek? Mieszkam w Sztokholmie. Nie studiuję. Pracuję, w Kawiarni Teatralnej, jako inżynier kawowy. Ładniej brzmi niż kelnerka, prawda? A, i mam dwadzieścia sześć lat. Tylko wcale nie czuję się tak, jakbym je miała. Bo ja nie mam niczego. Pięć lat temu skończyło się moje życie…

Ela Sander to bohaterka Sztuki bycia Elą, drugiej wydanej w Polsce powieści młodej szwedzkiej pisarki, Johanny Nilsson. Sama autorka mówi, iż mniej skomplikowanym zadaniem niż życie, jest dla niej pisanie powieści. Jej czytelnicy mówią, że tylko ona ma jakie takie pojęcie, że życie jest przerąbane. Proza Nilsson wymyka się porównaniom, bo to nie jest klasyczna powieść obyczajowa, a już na pewno nie jest to klasyczna powieść przeznaczona wyłącznie dla kobiet. W sensie fabularnym, okay, być może. Ale tak, jak pisze Nilsson, nikt do kobiet już dawno nie pisał.

Gdybym była Bogiem, umarłabym albo zaczęła od nowa. Nie miałabym siły patrzeć na takich ludzi jak to zwierzę przede mną i przyznać się, że to ja ich stworzyłam. Sztokholm Eli to Sztokholm ludzi niedoskonałych. Pisarka już od pierwszych linijek demitologizuje skandynawską arkadię. Jej Skandynawia to kraj kontrastów i narastających, nierozwiązywanych problemów, w którym bezdomni wodzą smutno wzrokiem za nieco zamożniejszymi, chorzy modlą się o reformę służby zdrowia, zaś biedniejsi o możliwość nielegalnego najmu choćby najlichszej kawalerki. Ela stanowi integralną część tego świata, w całej jego marności i bylejakości. Dziewczyna mimo swojego wieku czuje się osobą bardzo niedojrzałą. Zagubiona, zdezorientowana i samotna, permanentnie nosi w sobie piętno rozwodu rodziców. Rozpad tego, co wydawało się niezniszczalne – rodziny – sprawił, że świat Eli runął, gdyż z dnia na dzień, nieoczekiwanie, zniknął filar, który go podtrzymywał. Mama założyła nową rodzinę, tata założył nową rodzinę, brat założył nową rodzinę… A Ela pozostała sama, zrozpaczona i zalękniona, z widmem wszechogarniającego rozpadu, który pochłania zwłaszcza to, co się najbardziej kocha. Dlatego Ela na miłość nie może sobie pozwolić…

Stojąc, sięgam mu do brody. Zwraca twarz w dół. Ja zwracam twarz do góry. Uśmiecha się i odchodzi. Uśmiecham się i zostaję. To naprawdę głupie. Motyle fruwają po całym moim ciele. Muszę je wyłapać, nakarmić eterem, powbijać na szpilki i na dobre wysłać na cmentarz. Tak będzie najlepiej. Nie odważę się na nic innego. Muszę myśleć o rozpadzie.

Strach Eli przed życiem potęguje poczucie braku jakiegokolwiek celu; punktu oparcia, do którego dziewczyna mogłaby dążyć. Jest zwierzęciem teleologicznym, które powoli umiera, gdyż pozbawiono je jedynego pokarmu - nadziei i zrozumienia sensu życia.

Kulę się w kłębek, w mały ludzki kłębuszek, który toczy się po świecie, nie rozumiejąc po co, bo nikogo nie obchodzi, że się toczy, i jaki sens ma owo toczenie się? Żeby dokądś się dotoczyć? Dokąd?

Nie wierzę w sens życia, wierzę tylko w życie sensem.

Jednak Ela nie jest w stanie swojemu życiu samodzielnie tego sensu nadać. Z pomocą przychodzi jej sześcioletnia dziewczynka, Klara, która nieoczekiwanie, ale z impetem, wkracza w jej życie, przewracając je do góry nogami. To córka bezdomnej narkomanki – Siri – która zniknęła bez śladu. Ela, początkowo wbrew samej sobie, czuje się w obowiązku jej pomóc. Przygarnia ją do siebie, a dowiedziawszy się, że dziewczynce grozi dom dziecka, postanawia odnaleźć jej zaginioną matkę. Sztuka bycia Elą to opowieść o uczeniu życia dużej dziewczynki przez małą dziewczynkę. Uczeniu życia przy pomocy miłości.

Sztuka bycia Elą to także opowieść o więzach rodzinnych i o zainteresowaniu się ludzi innym człowiekiem. To, co uderza to fakt, iż Ela, pogrążona w depresji i emocjonalnie pogubiona, jest pozostawiona sama sobie. Pomna rozwodu rodziców, broni się przed trwałym związkiem. Boi się zaszufladkowania i wtłoczenia w tradycyjną rolę kury domowej. Chce się rozwijać, jednak od dwóch lat tkwi w, w założeniu, tymczasowym miejscu pracy. Żyje namiastką życia, starając się nie zauważać swojego osamotnienia, mając za jedynego przyjaciela chorego na raka sąsiada i jego buldoga, pierwszego psa z wszczepionym rozrusznikiem serca, Wąchacza. Rodzice Eli, choć widzą, że z córką dzieje się coś niedobrego, nie starają się jej pomóc. Rzucają parę słów na pocieszenie, lecz beczkę miodu szybko zaprawiają łyżką dziegciu krytyki. Niby proszą, aby z nimi rozmawiała, mówiła im o swoich problemach, ale kiedy ona to robi, nic się nie dzieje. Dalej zostaje z nimi sama, dostając gratis uczucie zawodu rodziców, że nie jest taka (w domyśle: tak doskonała), jak wchodzący w rolę męża, ojca, biznesmana brat.

Powieść Johanny Nilsson to prawdziwa perełka, którą warto odłowić z zalewu beletrystycznej literatury. Pisarka bowiem zgrabnie łączy niezwykle zabawny opis perypetii bohaterki z głębokimi refleksjami nad relacjami rodziców z dziećmi oraz konwencjonalnie pojmowanym życiem rodzinnym. Jej bohaterka jest nieco ekscentryczna, impulsywna, ale przy tym niezwykle szczera i jeszcze bardziej niezwykle prawdziwa. Każdy z nas w jakimś momencie swojego życia, choć przez chwilę czuł się dokładnie tak, jak Ela. Sztuka bycia Elą to ciepła, refleksyjna i urocza powieść o życiu osadzona w bogatym kontekście psychologicznym i społecznym. To piękna opowieść o dorastaniu dorosłej kobiety. I o tym, że to naprawdę niełatwa sztuka, być Elą.
Komentarze
  • 1
    Lilithin 14 listopada 2008 | 10:36:04

    Z tego, co piszesz książka zapewne jest warta przeczytania, ale ja chyba nie czuję się na siłach, aby czytać o problemach egzystencjalnych 26-latki. Może jestem mało wyrozumiała, niewrażliwa i bez serca, ale są większe tragedie w życiu niż rozwód rodziców. Wiem, wiem, choroba nie wybiera, człowiek nie ma na to wpływu itd, ale to chyba nie dla mnie książka.

  • 2
    chiara76 14 listopada 2008 | 23:29:28

    mnie się ogromnie podobała, podobnie, jak czytana wcześniej "Rebeliantka o zmarzniętych stopach" . Pozdrawiam.

  • 3
    mary 15 listopada 2008 | 11:28:43

    dla mnie to świetna ksiazka. pochłonełam w jeden wieczór.

  • 4
    Annie 15 listopada 2008 | 22:00:51

    Lilithin, zdecydowałam się na tę powieść zachęcona pozytywnymi recenzjami na zaprzyjaźnionych blogach, między innymi u Chiary :), i z ręką na sercu powiem Ci, że to był strzał w dziesiątkę. Może, streszczana, opowieść wydaje się zbyt refleksyjna, ale kunszt pisarki rekompensuje wszystkie ewentualne 'ale'. Naprawdę nikt, jak ona, tak dobrze nie pisze o życiu ;)

    Chiaro, czytałam jej recenzję u Ciebie i po przeczytaniu "Sztuki bycia Elą", wiem jedno - muszę ją przeczytać :)

  • 5
    matylda_ab 16 listopada 2008 | 14:32:48

    Ja również bardzo przyjemnie wspominam lekturę "Sztuki bycia Elą". Wciągnęła mnie ta książka i cieszę się, że ją przeczytałam.

  • 6
    chiara76 16 listopada 2008 | 18:37:36

    naprawdę polecam.

  • 7
    Annie 17 listopada 2008 | 9:57:29

    Słowem, Johanna Nilsson dorobiła się w Polsce solidnej grupy wielbicielek :)

  • 8
    foxinaa 17 listopada 2008 | 13:59:08

    Ty też Aniu widze dołączasz do grupy fanów Nillsonn:))
    Z tego co pamietam Replika ma wydac na poczatku roku kolejną jej ksiązkę:)

  • 9
    Annie 17 listopada 2008 | 19:05:57

    Jak najbardziej :)
    O, nie słyszałam o tych planach wydawniczych, ale jeśli to prawda, to bardzo się cieszę. Zaraz książka wyląduje na liście must-have :)

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję