„Wiedeńska gra”
Okładka książki „Wiedeńska gra”
  • Autor: Carla Montero
  • Tytuł: Wiedeńska gra
  • Tytuł oryginału: Una dama en juego
  • Język oryginału: hiszpańska
  • Przekład: Wojciech Charchalis
  • Liczba stron: 384
  • Rok wydania: 2013
  • Oprawa: twarda
  • Wymiary: 135 x 215 mm
  • ISBN: 978-83-7818-471-3
  • Wydawca: Rebis, Dom Wydawniczy Sp. z o.o.
  • Miejsce wydania: Poznań
  • Logo wydawnictwa: Rebis, Dom Wydawniczy Sp. z o.o.
Recenzja
Data publikacji: 13 stycznia 2014 A- A A+
Podczas spotkania autorskiego w Krakowie powiedziała, że osobiście nie ma nic przeciwko temu, żeby pisać bestsellery. Tłumaczyła, że bestseller to książka, która jest najchętniej czytana i że to też może być literatura przez duże L. Wyjaśniała, że bestsellery w swoich czasach pisali Dickens i Cervantes, a ona sama, pisząc swoje powieści, sugerowała się przepisem na bestseller, jaki Umberto Eco miał zdradzić po opublikowaniu Imienia Róży. Włoski filozof miał stwierdzić, że jeśli chce się osiągnąć sukces wydawniczy, należy zmieszać ze sobą romans, makabryczną zbrodnię, kontekst historyczny i odrobinę sztuki. – Eco był dla mnie punktem wyjścia. Dlatego kiedy dziś pytają mnie, w obrębie jakiego gatunku piszę, odpowiadam, że piszę powieści koktajlowe w stylu Umberta Eco. Osobiście nie miałabym nic przeciwko temu, żeby Carla Montero pisała bestsellery. Nie miałabym też jej za złe, gdyby jej książki były na miarę Don Kichota czy Wielkich nadziei. Jednak jej twórczość to zwykłe grafomaństwo.

Carla Montero urodziła się w Madrycie w 1973 roku. Ukończyła studia z zakresu prawa i zarządzania w biznesie. Jednak jak utrzymuje, od zawsze uwielbiała pisać. Swoją pierwszą powieść zaczęła przygotowywać już jako dwudziestolatka, lecz wydała ją dopiero jako dojrzała kobieta. Wiedeńska gra została oddana do rąk czytelników w 2010 roku. Książka szybko stała się bestellerem – w samej Hiszpanii sprzedała się w ilości ponad sześćdziesięciu tysięcy egzemplarzy. Została też wyróżniona nagrodą Círculo de Lectores, przyznawaną przez jury składające się wyłącznie z czytelników. W 2012 roku pisarka wydała swoją drugą powieść, a Szmaragdowa Tablica powtórzyła sukces swojej poprzedniczki. W Polsce książki zostały opublikowane w odwrotnej kolejności, lecz i nad Wisłą przysporzyły Carli Montero wielu wiernych czytelników. W listopadzie 2013 roku Hiszpanka złożyła wizytę w Polsce. Odwiedziła Warszawę i Kraków.

Bohaterką Wiedeńskiej gry jest markiza Engracia María Ana Isabel Alsasúa Álvarez de Guillena de Vilamar – młoda, zubożała szlachcianka z andaluzyjskiej Costery. Dziewczyna przeżywa trudne chwile – nie dość, że straciła rodziców, to na chwilę przed ślubem została porzucona przez narzeczonego na rzecz innej kobiety. Najlepszy przyjaciel ojca Isabel, a zarazem jej ojciec chrzestny, przekazuje opiekę nad dziewczyną krewnej jej matki – wielkiej księżnej Aleksandrze, arystokratce blisko związanej z cesarskim dworem Franciszka Józefa. Ta zaś postanawia zabrać ze sobą młodą podopieczną do Wielkiego Księstwa Brunstriechu, gdzie od lat mieszka w towarzystwie dwóch synów – Lawrence’a i Karela. Isabel dociera tam w przeddzień Bożego Narodzenia 1913 roku.

Niedawno odkryłam, że Wielkie Księstwo Brunstriechu to tylko jeden zamek posadowiony na górskich szczytach i kilka tysięcy hektarów ziem niedaleko Wiednia, pomiędzy cesarstwem austro-węgierskim i niemieckim. Wielkie Księstwo Brunstriechu było pozostałością Wielkiego Księstwa Valdavii, wchłoniętego w 1871 roku przez cesarstwo niemieckie, po tym jak na wojnie francusko-pruskiej wielki książę stanął po stronie Francuzów, a tym przyszła do głowy nieszczęsna myśl, by przegrać. To wtedy wielki książę Valdavii, spokrewniony z austriacką rodziną królewską, uzyskał u cesarza porozumienie z Wilhelmem I, zgodnie z którym Brunstriech pozostawał pod władzą wielkiego księcia i pod protektoratem cersarstwa austro-węgierskiego.

Isabel nie jest jedyną osobą, którą w czasie świąt gości wielka księżna Aleksandra. Zamek pęka w szwach od arystokratów różnych poglądów i narodowości. Atmosfera jest napięta, bo nie wszyscy zaproszeni darzą się sympatią. Dziewczyna ma wrażenie, że wielu gości przybyło do Brunstriechu nie po to, aby wspólnie świętować Boże Narodzenie, lecz by załatwić swoje interesy. Nastrój jest daleki od serdeczności, a pogarszają go jeszcze złe wieści dochodzące z Wiednia – w powietrzu wisi wojna i wydaje się, że żadne zabiegi dyplomatyczne nie są w stanie jej zapobiec.

Obecna sytuacja polityczna jest na ustach wszystkich. Podobnie jak sama Isabel, której pojawienie się wzbudza nie lada sensację. Zwłaszcza wśród płci przeciwnej – niemal żaden z goszczących w Brunstriechu mężczyzn nie jest w stanie przejść obojętnie obok pięknej Hiszpanki. Isabel bezustannie obdarowywana jest atencją i komplementami.

Wie pani co? Widzę w pani kobietę w czystym stanie. Otrzymała pani dar natury dla niektórych będący przekleństwem. Pani jest jak biblijna Salome albo Szekspirowska Ofelia, „femme fatale” malarzy symbolistów, prerafaelitów: zmysłową Monną Vanną Rossettiego, kobiecością pożerającą. Widzę, jak mężczyźni kłębią się wokół pani, jak ćmy nęcone światłem, nie wiedząc dlaczego przyciągane dziwną siłą. (…) Ma pani dar niewinnego uwodzenia. Cechę, która gdy będzie doskonała, stanie się niebezpieczna i zabójcza dla pożądających pani bezbronnych mężczyzn. W odróżnieniu od większości kobiet pani nie urodziła się po to, żeby zaspokajać mężczyzn, ale by mężczyzna zaspokajał panią i żeby nad nim dominować, zniszczyć go, jeśli taka będzie pani wola.

W miarę upływu czasu Isabel zaczyna ulegać czarowi jednego z adoratorów. Dziewczyna traci głowę dla Lawrence’a – pierworodnego Aleksandry. Ich miłe tête-à-tête przerywają jednak zaskakujące wydarzenia. W zamku dochodzi najpierw do próby zabójstwa, a później morderstwa. Isabel przypadkowo odkrywa także sekretne komnaty. Mimowolnie staje się świadkiem dziwnych rytuałów, które w lochach odprawiają tajemnicze postaci. Hiszpanka prędko orientuje się, że nie wszyscy spośród zaproszonych gości są tymi, za kogo się podają.

Isabel Alsasúa jest nie tylko główną bohaterką, ale też jedną z narratorek powieści. Wiedeńska gra opiera się na zapiskach z dwóch dzienników. Jeden z nich prowadzony jest przez Hiszpankę, drugi przez młodszego syna wielkiej księżnej. Adresatem obu jest Lawrence. Carla Montero gubi się jednak w dwutorowej narracji. Podobnie zresztą jak w charakterze powieści. Ona sama nazywa ją powieścią koktajlową (?!), lecz Wiedeńska gra to nic innego jak nieudany kolaż ogranych motywów właściwych romansom, thrillerom i powieściom szpiegowskim. Niezdarnie poprowadzona intryga kryminalna i mało zaskakujące zwroty akcji zniechęcają do długiej lektury. Papierowi bohaterowie nie budzą sympatii. Ich sylwetki drażnią także dlatego, że są pełne sprzeczności. Wiarygodnie oddany kontekst historyczny, który miał być atutem powieści, okazuje się jedynie chwytem reklamowym. Carla Montero buduje świat przedstawiony w oparciu o szkolną, dość ubogą wiedzę. Wiedeń belle époque sprowadza się u niej do kilku ogólnikowych zdań. Zresztą akcja powieści toczy się poza granicami stolicy cesarstwa, choć tytuł powieści obiecywał coś zgoła innego. Także tytułowa gra zakrawa na śmieszność – powieściowi szpiedzy są cokolwiek nieudaczni. Wątki romansowe tchną jedynie wulgarnością, zakończenie zawstydza swoją naiwnością. Liczne odniesienia do hinduizmu nużą, podobnie jak knowania tajemniczej sekty. Uśmiech politowania budzi nie tylko plan Kalikamaistów budowy bomby atomowej (na tyle zaawansowany, że w powieści nawet pani Skłodowska-Curie nie jest w stanie pojąć jego złożoności), ale i rozeznanie pisarki w sytuacji politycznej świata u progu wybuchu I wojny światowej. Na kartach Wiedeńskiej gry zawierany jest między innymi traktat, na mocy którego wielki książę Brunstriechu po ślubie z rosyjską księżniczką ma zostać koronowany na króla Polski w ramach rosyjskiej monarchii (?!). Na mocy porozumienia Rosja ma powstrzymać się od działań na Bałkanach, Austro-Węgry zaś od ingerowania w sprawy polskie, a to wszystko ma sprawić, że widmo wojny zostanie oddalone. Ten stek bzdur na dodatek podany jest wyjątkowo nieapetycznie – książka jest niedbale zredagowana i pełna wpadek korektorskich. Wiedeńska gra nie jest owocem talentu Carli Montero. To wykwit agresywnej promocji, w którego przypadku broni się tylko jedno. Okładka. Zdecydowanie nie polecam.
Komentarze
  • 1
    gość 18 kwietnia 2017 | 17:05:20

    Grafomaństwem zapewne jest artykuł powyżej,chociaż zdaje sobie sprawę że po ,,Tajemnica szmaragdowej tablicy'' ta pozycja jest słabsza. Dla mnie a dla innych polecam , niech sami wyrobią sobie zdanie.

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję