„Tajemnica Vivaldiego”
Okładka książki „Tajemnica Vivaldiego”
  • Autor: Pedro Mendoza
  • Tytuł: Tajemnica Vivaldiego
  • Tytuł oryginału: El enigma Vivaldi
  • Język oryginału: hiszpański
  • Liczba stron: 288
  • Rok wydania: 2006
  • Oprawa: twarda
  • Wymiary: 150 x 210 mm
  • ISBN: 83-247-0252-0
  • Wydawca: Świat Książki
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: Świat Książki
Recenzja
Data publikacji: 20 czerwca 2008 A- A A+
Jako miłośniczka powieści sensacyjno-kryminalnych nie mogłam nie zapoznać się z książką okrzykniętą mianem hiszpańskiego Kodu Leonarda da Vinci. Muszę jednak przyznać, że mając ciągle w pamięci moje negatywne odczucia związane Obietnicą anioła duetu Lenoir & Cabesos, reklamowanego podobnie, z tym, że jako francuski odpowiednik bestsellera Dana Browna, nie żywiłam wobec niej zbyt wielkich nadziei. A jednak...

Trzeba przyznać, że Mendoza pisząc swoją powieść w co najmniej kilku miejscach wzorował się na pracy amerykańskiego pisarza. W obu powieściach tajemniczą zagadkę rozwiązuje para – kobieta i mężczyzna. U Browna bohaterami są już doświadczeni przez życie ludzie, około czterdziestoletni, tu – dwudziestokilkulatkowie. Obie pary w poszukiwaniu rozwiązania tajemnicy zwracają się do osób, jak sądzą, im przyjaznych z prośbą o pomoc. Jednak Ci przyjaciele nie tylko okazują się być żywotnie zainteresowani sekretem, ale również zdecydowani podjąć wszystkie możliwe kroki, aby tylko powstrzymać pary od dalszych poszukiwań rozwiązania zagadki. Brown stworzył sir Teabinga, Mendoza – Profesora. W obu powieściach występują tajne bractwa/stowarzyszenia, do których na przestrzeni lat ich istnienia należeli sławni ludzie, tu: Vivaldi, u Browna: da Vinci, Newton etc. Obie też przepełnione są różnorakimi tajnymi wiadomościami. Mendoza umieścił je w wymagającej rozszyfrowania partyturze, stworzył zagadki słowne i zamieścił je w księdze rachunkowej czy też w pudełku ukrytym za ołtarzem schował klucz do nut. U Browna zaś zagadki łączą się z Jacques\'em Saunierem, krypteksem, kaplicą Rosslyn. I samo zakończenie… W obu powieściach, zamiast jak w intencji autorów szokujące, okazuje się być śmiesznym. U Mendoza ujawnia rewelację, że Chrystus nie zmartwychwstał (zaś Brown, że Chrystus miał żonę).

Tych podobieństw mogłabym wymieniać znacznie więcej, aczkolwiek wyszczególnianie ich, nie ma na celu napiętnowania powieści. Mało, która z powieści wydanych po Kodzie... tak bardzo zbliżyła się do pierwowzoru. Akcja jest nieprawdopodobnie wartka, zdarzenia zaskakujące, rozdziały kończą się niedopowiedzeniami. Powieść naprawdę chce się czytać.

Wynika też to poniekąd stąd, że Mendoza nie postawił sobie za zadanie napisania 500 stronicowego tomiszcza, w którym znalazłoby się wiele wytartych frazesów, tak charakterystycznych dla tego typu książek. Napisał powieść stosunkowo krótką (ok. 280 stron), a przez to interesującą, bo pozbawioną niepotrzebnych monologów/dialogów czy profesorskich wykładów.

Równocześnie posumowanie powyższych danych zbliża mnie do innego, tym razem smutnego wniosku. Czy Brown tak zdeterminował wyobraźnię pisarzy, że nie są oni w stanie napisać książki, nie bazującej na powyższym schemacie?
Komentarze
  • 1
    Ania (sunprince) 22 czerwca 2008 | 10:28:35

    Zachęcona recenzją, zakupiłam tę książkę podczas Światowych Dni Książki, a teraz zajęłam się jej konsumpcją. ;) Do tej pory, wrażenia całkiem w porządku.

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję