„Hamida z zaułka Midakk”
Okładka książki „Hamida z zaułka Midakk”
  • Autor: Nadżib Mahfuz
  • Tytuł: Hamida z zaułka Midakk
  • Tytuł oryginału: Zukak al-Midakk
  • Język oryginału: arabski
  • Przekład: Jolanta Kozłowska
  • Liczba stron: 272
  • Rok wydania: 2010
  • Oprawa: twarda
  • Wymiary: 140 x 205 mm
  • ISBN: 978-83-62122-08-0
  • Seria: Kontynenty
  • Wydawca: Smak Słowa, Agencja Wydawnicza
  • Miejsce wydania: Sopot
  • Logo wydawnictwa: Smak Słowa, Agencja Wydawnicza
  • Logo serii: Kontynenty
Recenzja
Data publikacji: 27 października 2010 A- A A+
Chicago Ala al-Aswaniego było szalenie intrygujące. Ziemia kłamstw Anne B. Ragde – przewrotna i niesamowita. Lecz choć obie powieści były doskonałe, jest jedna, która bije je na głowę. Najlepsza z serii Kontynenty. Hamida z zaułka Midakk.

Nadżiba Mahfuza i trzeba, i nie trzeba przedstawiać. Z jednej strony Polacy wiedzą, że to jeden z laureatów literackiej nagrody Nobla, z drugiej – nie znają zbyt wielu jego książek. Hamida z zaułka Midakk to jedna z nielicznych, które zostały przetłumaczone na język polski. Po raz pierwszy trafiła do rąk polskich czytelników w 1982 roku. Po niemal trzydziestu latach wznowił ją Smak Słowa, rozbudzając tym samym moje nadzieje na „więcej”. Nadżib Mahfuz (ur. 11 grudnia 1911 roku, zm. 30 sierpnia 2006) to autor 33 powieści, 13 opowiadań, 30 scenariuszy filmowych (nie wspominając o kilku dramatach, a także licznych artykułach prasowych). Nazywany egipskim Balzakiem, pisarzem Kairu, ostatnim egipskim rawim, pisarz zadebiutował w 1938 roku zbiorem opowiadań. W 1940 roku wydał Abat al-aqdar – swoją pierwszą powieść. Ostatni tekst, sześćdziesiąt cztery lata później, w 2004 roku (Ahlam fatrat an-naqaha). W 1988 roku został uhonorowany Noblem w dziedzinie literatury. Hamida z zaułka Midakk ujrzała światło dzienne w 1947 roku. Była pierwszą powieścią Mahfuza przetłumaczoną na język obcy (w 1964 roku ukazał się jej przekład na język angielski). Książka ukazała się dotychczas w 24 językach i do dziś jest jednym z najchętniej czytanych na świecie tekstów Egipcjanina.

Mahfuz to pisarz Kairu. Tu się urodził, tu zmarł i temu miastu poświęcił całe swoje życie. Nic więc dziwnego, że zawsze czyni go jednym z najważniejszych bohaterów swoich książek. Mahfuz jest wręcz obsesyjnie zafascynowany stolicą Egiptu. Przypomina mi w tym Orhana Pamuka i jego miłość do Stambułu. Obaj pisarze z podobnym pietyzmem portretują ukochane metropolie. I obaj najbardziej miłują najstarsze zakątki ich miast. Szczególną rolę w twórczości Nadżiba Mahfuza odgrywa „święta” część Kairu, skupiona wokół meczetów Al-Husajna i Al-Azhar, sięgająca czasów fatymidzkich (X-XII w.), o której w Przedmowie poprzedzającej najnowsze wydanie Hamidy… opowiada Jolanta Kozłowska, wieloletnia badaczka i tłumaczka egipskiego prozaika: Jako kilkunastoletni chłopiec Nadżib Mahfuz poznał starą część Kairu. (…) Jeden z jego kolegów szkolnych odziedziczył sklep w tej okolicy i przerwał naukę, aby go prowadzić. Nadżib Mahfuz wraz z innymi kolegami stał się jego częstym gościem. Przesiadując w kawiarni, paląc nargile i gawędząc, obserwował ludzi i obyczaje panujące w tej tak innej i dziwnej (jak to opisał w powieści „Chan al-Chalili”), „świętej” dzielnicy. To właśnie tu znajduje się tytułowy zaułek Midakk.

Z trzech stron ograniczony ścianami domów, z jednym tylko wyjściem na As-Sanadikijję, wygląda jak złapany w sieć. Domy pną się w górę bezładnie: po jednej stronie sklep, kawiarnia i piekarnia, po drugiej także sklep oraz przedsiębiorstwo As-Sajjida Ulwana, a zaraz potem dwie przylegające do siebie trzypiętrowe kamieniczki i to już wszystko. Mały i krótki jest zaułek, jak krótko trwała jego dawna sława.

Wywodząca się z zaułka Midakk Hamida jest jedną z najciekawszych w literaturze arabskiej i najbardziej irytujących w historii literatury światowej kobiecych postaci. Wcześniej tylko niektóre z bohaterek Jane Austen potrafiły doprowadzić mnie na skraj szaleństwa. Hamida to kairska femme fatale – piękna i szalenie niebezpieczna. Jest ekstremalnie pewna siebie, bezczelna, dominująca. Choć po prawdzie nie powinna, bo jest tylko nieślubnym dzieckiem wychowującym się u przybranej matki, biednej swatki, w jednym z najnędzniejszych zaułków Kairu. Ona sama tylko pozornie o tym zapomina. Przeszkadza jej jej ubóstwo, zacofanie, ignorancja. Między innymi dlatego Hamida jest pełna pretensji do życia. Irytuje ją niemożność kontrolowania swoich losów: Miała uczucie, jakby życie sprzeciwiało się jej, było od niej chytrzejsze. To jej jedyny wróg, którego nie wie, jak chwycić za łeb.

Największym marzeniem Hamidy jest zdobycie bogatego męża. Zamożny efendi jest dla niej synonimem przepustki do lepszego świata. Dziewczyna nienawidzi zaułka. Pragnie pięknych sukien, drogocennych klejnotów, zbytku, luksusu i permanentnej atencji ze strony i kobiet, i mężczyzn. Zresztą nie tylko ona nienawidzi zaułka Midakk. Nie znosi go także mleczny brat Hamidy, Husajn. Mężczyzna szydzi z przywiązanego do tej biednej części Kairu przyjaciela, fryzjera Abbasa.

– To jest dobre, co Bóg nam przeznaczył – powiedział Abbas spokojnie po głębokim namyśle.
– Amm Kamil, kawiarnia Kirszy, nargile, kumi – drwił Husajn.
– Czemu drwisz z tego życia?
– A bo to jest życie? Ten zaułek to same trupy. Jak tu jeszcze trochę posiedzisz, to wcale cię nie trzeba będzie grzebać. Niech się Bóg nad tobą zlituje.


Nadżib Mahfuz ukazuje przemożne pragnienie młodych do porzucenia tradycji i przywdziania trendów idących z Zachodu, w ślad za stacjonującymi w Egipcie wojskami króla Anglii. Jednak nie tylko oni są winni następującym nad Nilem przemianom. Postępująca industrializacja zbiera pierwsze plony. Ma’allim Kirsza, właściciel kawiarni, wyrzuca z niej rawiego, mając dość jego tradycyjnych opowieści. Krzyczy:

– Wszyscy słyszeli twoje opowieści i znają je na pamięć. Nie ma potrzeby, żebyś wyśpiewywał je od nowa. W naszych czasach ludzie nie potrzebują poety. Już dawno mówili, że chcą radio. Założyłem je, proszę bardzo. Daj nam więc spokój i niech cię Bóg prowadzi.

Jednak inni mieszkańcy zaułka nie chcą zrywać z arabską tradycją. Uważają malutki Midakk za swoje miejsce na ziemi. Stanowią przy tym arcyciekawą galerię bohaterów. Bodaj wspomnieć o zaledwie kilkorgu z nich: Zajcie – „producencie kalek”, szajchu Darwiszu – byłym nauczycielu języka angielskiego czy Sanijji Afifi – pięćdziesięcioletniej wdowie, chcącej wydać się czym prędzej za dużo młodszego mężczyznę.

Bohaterów Mahfuza łączy zaułek Midakk. Łączy ich także wiara to, że ich życiem rządzi fatum. To ono ogranicza ramy ich wolnej woli, a wola Boga determinuje ich losy. Bohaterami szczególnie tragicznymi są jednak Hamida i Abbas al-Helu. Ona, przerażająco dziwna, egoistyczna, chorobliwie ambitna doprowadza do tragedii – siebie pozbawia szczęścia, a zakochanego w niej fryzjera – życia.

Akcja Hamidy… rozgrywa się, podobnie jak akcja Pensjonatu „Ewa” Andrei Camilleriego w latach 40. XX wieku. Jednak podczas gdy we Włoszech wojna destabilizuje życie miasteczka, w Egipcie stanowi szansę dla co bardziej obrotnych obywateli. Nadżib Mahfuz fenomenalnie opisuje Kair tamtych czasów. Dlatego z tym większą ciekawością obejrzę ekranizację książki. Na podstawie powieści w 1995 roku powstał film pt. Zaułek cudów (tyt. oryg. El callejón de los milagros) z Salmą Hayek w roli głównej. Kairski zaułek zastąpiły tu jednak przedmieścia Meksyku, a Hamidę – Alma. Ciekawe, co zostało z powieści tego wielkiego prozaika. Po angielsku prose writer, a pisze się to: p-r-o-s-e-w-r-i-t-e-r
Komentarze
  • 1
    mary 27 października 2010 | 18:57:28

    Nie czytałam jeszcze nic z tej serii. Kurcze jak ci zazdroszcze.. musze gdzies poszperac za tymi ksiazkami. W bibliotece raczej nie znajde.. :( chociaz Hamida chyba jest w jakims starym wydaniu.

  • 2
    Annie 27 października 2010 | 23:17:54

    To wszystko przed Tobą i mam nadzieję, że to już niebawem :)

  • 3
    amber2046 28 października 2010 | 19:38:14

    Też zbieram ta serię jak tylko pojawia się kolejny tytuł biegnę do księgarni albo klikam. Ostatnio kupiłam "Miasta soli Zagubieni" tylko czytać nie mam kiedy. :( Pozdrawiam ciepło

  • 4
    Annie 31 października 2010 | 14:20:25

    Ja właśnie się zabieram za "Patynozielonych!" :) Ale faktycznie, na czytanie tych powieści trzeba sporo czasu (a zwłaszcza na monumentalną powieść Munifa - swoją drogą, na pierwszy rzut oka wydaje się, że jest takaaaa gruba, a to tylko niecałe 550 stron :D

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję