„Emancypacja Mary Bennet”
Okładka książki „Emancypacja Mary Bennet”
  • Autor: Colleen McCullough
  • Tytuł: Emancypacja Mary Bennet
  • Tytuł oryginału: The Independence of Miss Mary Bennet
  • Język oryginału: angielski
  • Przekład: Maciej Piątek
  • Liczba stron: 460
  • Rok wydania: 2010
  • Oprawa: miękka
  • Wymiary: 145 x 205 mm
  • ISBN: 978-83-08-04474-2
  • Wydawca: WL, Wydawnictwo Literackie
  • Miejsce wydania: Kraków
  • Logo wydawnictwa: WL, Wydawnictwo Literackie
Recenzja
Data publikacji: 27 września 2010 A- A A+
Wickham stręczycielem, Lydia alkoholiczką, a Jane maszynką do robienia dzieci. Życie w Pemberley stanęło do góry nogami. A wszystko za sprawą pióra Colleen McCullough; pisarki, która przejdzie do historii jako autorka najbardziej nieudanej kontynuacji.

Po śmierci pani Bennet, Mary, która przez całe swoje życie opiekowała się matką, postanawia wreszcie zrealizować pragnienia, o których spełnieniu przez lata mogła jedynie marzyć. Zainspirowana felietonami tajemniczego Argusa, chce napisać książkę o niedolach Anglii. Cokolwiek, zanim wyda owoc, musi być poprzedzone odpowiednimi badaniami. Dla mnie oznacza to zbadanie takich miejsc, jak sierocińce, fabryki, przytułki, kopalnie i tysiące innych, w których ludzie prowadzą życie naznaczone nędzą i nieszczęściem tylko i wyłącznie dlatego, że nieroztropnie wybrali sobie rodziców. Mimo sprzeciwu środowiska, Mary wyrusza w nietypową podróż. Lecz od samego jej początku wszystko nie układa się po myśli podróżniczki. Wtem, pewnego dnia, ślad po Mary całkowicie znika. Na ratunek zaginionej czym prędzej wyrusza młody Darcy…

Colleen McCullough (ur. 1937) to jedna z najpopularniejszych australijskich pisarek. Czytelnicy znają ją przede wszystkim jako autorkę głośnych Ptaków ciernistych krzewów. To dzięki tej książce McCullough porzuciła swój zawód i zajęła się pisaniem. Lekarz neurolog z wykształcenia, prowadziła badania i wykładała w Klinice Neurologii w Yale Medical School w New Haven, w Connecticut przez ponad 10 lat.

Emancypacja Mary Bennet to jedna z jej ostatnich książek, wydana w 2008 roku. Prezentowana jako kontynuacja Dumy i uprzedzenia wzbudziła wielkie kontrowersje. I to nie dlatego, że naruszyła pewne sacrum, bo jak pokazali inni autorzy (pisarze, filmowcy), powieści Jane Austen można dowolnie przepisywać i reinterpretować. Colleen McCullough jednak rozpisała dzieje Bennetów i Bingley’ów na nowo. Wyzbyła się tego, co dla Austen charakterystyczne – poczucia humoru, dystansu do opisywanego świata, wnikliwości w opisywaniu XIX-wiecznych uwikłań towarzyskich – i stworzyła zupełnie nową przestrzeń, która nie ma ani krzty uroku.

Colleen McCullough wychodzi z założenia, że życie bohaterów powieści Jane Austen opierało się na kłamstwie. Umiejscawiając akcję powieści niemal dwadzieścia lat po wydarzeniach opisanych w Dumie i uprzedzeniu, pisarka postanawia zdemaskować prawdziwe intencje niektórych postaci oraz faktyczną naturę ich charakteru. Na pierwszy ogień idzie oczywiście sztandarowa para bohaterów Austen – Lizzy i Darcy.

Elizabeth jawi się na kartach książki jako nieszczęśliwa małżonka, która nie tyle z miłości, co z zachwytu nad ogromem rodowego majątku, poślubiła Fitzwilliama. Akt seksualny budzi w niej odrazę. Przyjemność zaś sprawia jej korzystanie z porcelanowej zastawy czy innych udogodnień dostępnych ludziom jej stanu. McCullough przedstawia ją jako pustą panią domu. Podobnie pusty zdaje się być Darcy. Fitzwilliam to chorobliwie ambitny polityk, który żałuje, że przed laty popełnił małżeński mezalians.

Darcy podniósł się i ze zmarszczonym czołem patrzył na oprawione w skórę protokoły parlamentu. Stara ropucha w końcu umarła. Jest nonsensem – myślał – ożenić się z osobą niższą urodzeniem, nieważne, jak silna jest miłość albo jakie męki człowiek przechodzi, trawiony pragnieniem, żeby tę miłość skonsumować. A potem się okazuje, że nie było to warte tych wszystkich cierpień. Moja piękna królowa Elizabeth jest taką samą wyleniałą starą panną jak jej siostra Mary. Wystarczy spojrzeć na nasze dzieci: jeden chorowity, zniewieściały chłopak i cztery żałosne dziewczęta. Nic, tylko kłody pod nogi, moja droga pani Bennet. Do diabła z tobą i całym zastępem twoich czarujących córek! Cena była za wysoka.

Darcy jest ekstremalnie antypatyczny i w NICZYM nie przypomina Darcy’ego z książek Jane Austen. Podobnie Charles Bingley – niewyżyty seksualnie kupiec, który ma kochankę i stadko dzieci na Jamajce. Nie sposób nie wspomnieć w tym miejscu o Mary – brzydkim kaczątku, które przemieniło się w pięknego łabędzia. Najbrzydsza z sióstr Bennet po siedemnastu latach nieoczekiwanie pięknieje i staje się pozytywistką, która resztę swojego życia chce poświęcić pomaganiu biednym. Kobieta wyrusza w podróż po angielskich rubieżach – jakiś łobuz podkłada jej nogę, porywa ją miejscowy watażka, aż wreszcie w mrocznych grotach więzi ją ojciec Dominus, przetrzymujący weń również blisko czterdzieścioro dzieci. Absurd goni absurd i już nie wiadomo, czy śmiać się, czy płakać. McCullough wcale nie kontynuuje dzieła swojej wielkiej poprzedniczki. Ona szydzi i z niej, i ze stworzonego przez nią świata. Zamiast kontynuacji, jest hucpa. Napisana żenującym językiem, ukuta z miernych dialogów i opowiadająca idiotyczną historyjkę. Zwykła farsa.
Komentarze
  • 1
    niebieska 27 września 2010 | 21:25:52

    o jakie to szczęście że oparlam się pokusie i nie kupiłam tego czegoś :)

  • 2
    nutta 28 września 2010 | 17:09:39

    Czytałam pochlębną recenzję, a tu okazuje się, że wyć należy z rozpaczy;) Zawsze podchodzę nieufnie do kontynuacji. Gorzej będzie,jak zaatakują nas Austenowskie zombie.

  • 3
    Annie 28 września 2010 | 22:46:25

    Nutto, bohaterowie tej powieści wydali mi się jeszcze gorsi niż zombie. W przypadku tamtej książki, wiedziałabym, czego się spodziewać. Tu pisarka zaskoczyła mnie (negatywnie) po całości ;) Dlatego Niebieska mogę Ci tylko pozazdrościć, że oparłaś się pokusie - mnie zwiodła urocza okładka i napis 'kontynuacja'. Nie spodziewałam się, że ta powieść to taki potworek ;)

  • 4
    mary 29 września 2010 | 18:20:12

    mnie sie podobało, może dlatego ze potraktowalam to jako kompletnie osobny twór a nie kontunuacje. Cos co po prostu moze byc lekkim czytadłem na dwa wieczory. I tak tez bylo Zadna rewelacja, niemniej jednak przeczytalam z przyjemnoscia :)

  • 5
    Annie 29 września 2010 | 22:25:07

    Czytałam Twoją recenzję, Mary, i do dziś mam wrażenie, jakbyśmy mówiły o dwóch różnych książkach ;) Dla mnie był to li i jedynie stek bzdur ;) Zupełnie nie umiem się do niej przekonać - wszystko mi tu zgrzyta. A najbardziej ta dziwaczna fabuła ;) Brrr, nigdy więcej :)

  • 6
    mary 30 września 2010 | 20:41:06

    hihihih :)
    ano widzisz. moze ja pewne rzeczy odbieram nieco inaczej :D:D
    czasem jak czytam inne recenzje, to moje wydaja sie takie płytkie i ja jakas tępa :D:D

  • 7
    Annie 1 października 2010 | 14:29:13

    A może to ja jestem zbyt zasadnicza? :P Anyway, Twoje recenzje uwielbiam (m.in. tej książki, w której na Darcym nie zostawiłaś suchej nitki :D Buziaki! :D

  • 8
    mary 2 października 2010 | 22:01:12

    hihih :) miło mi:D

  • 9
    Mariah 14 listopada 2010 | 10:38:38

    A ja się tak napaliłam..........
    Wiem Aniu, że jesteś wielką fanką twórczości Jane Austen i potrafisz docenić jej kunszt pisarski, więc jeśli chodzi o ocenę wszelkich kontynuacji w tym zakresie ufam Ci na ślepo ;-) i wierzę, że książka naprawdę nie jest warta uwagi. Dobrze, że nie kupiłam, bo pewnie plułabym sobie teraz w brodę :-/

  • 10
    Annie 21 listopada 2010 | 12:53:34

    Ja też się właśnie tak napaliłam i dlatego ją kupiłam. A potem poczułam się, jakbym czytała coś na kształt "Dumy i uprzedzenia i zombie" ;) (A przy okazji, dziękuję za zaufanie :) Mam nadzieję, że się nie mylę, że książka miłośniczkom Austen nie może się podobać ;) Buziaki!

  • 11
    Dori 19 grudnia 2010 | 17:28:45

    Po co ktoś kto najwyraźniej nie cierpi powieści i bohaterów Jane Austen bierze się pisanie ich kontynuacji??? Ta książka to kompletna farsa! Przeczytałam z 50 stron i poddałam się. Strata czasu!!!

  • 12
    mandziaz 4 marca 2011 | 19:51:17

    Jestem innego zdania to świetna powieść. Gdyby Austen napisała ciąg dalszy "Dumy i uprzedzenia" to właśnie tak by wyglądało życie bohaterów. Życie to nie ciągłe narzeczeństwo, czułe słówka i trzymanie się za rączkę. "Duma i uprzedzenie" mówiła o okresie przed ślubem, zalotach i czystej miłości. "Emancypacja Mary Bennet" pokazuje życie 20 lat po ślubie i pokazuje prawdę.

  • 13
    agaru 27 lipca 2012 | 11:31:32

    Przeczytałam książkę i jestem rozczarowana. Po pierwsze każdy miłośnik "Dumy i uprzedzenia" będzie się denerwował widząc jak przedstawieni zostali bohaterowie, po drugie język i dialogi są żałosne, po trzecie fabuła jest absurdalna (Merry Bennet zostaje uwięziona przez przywódcę sekty oddającego cześć ciemności, żeby napisać jego biblię!!!) po czwarte w powieści nie ma ani odrobiny dbałości o oddanie atmosfery i obyczajowości epoki. NIE POLECAM NIKOMU

  • 14
    gość 3 maja 2013 | 14:58:21

    Uważam, że ta powieść jest bardzo dobra. Prawdą jest,że nie podtrzymuje klimatu oryginału. To zupełnie inne spojrzenie na klasykę. Lidia jako alkoholiczka- prawdopodobne. Kłopoty w małżeństwie Elizabeth i Darcy'ego- zdarza się. Przygody Mary- może trochę zbyt gwałtowne zmiany akcji,ale czemu nie? Ta książka to świetna zabawa dla osób traktujących ikony literatury z przymrużeniem oka.

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Dziennik Literacki używa plików COOKIE. Korzystając z Dziennika Literackiego wyrażasz zgodę na ich wykorzystywanie.
Kliknij, aby dowiedzieć się więcej o plikach COOKIE.
Akceptuję