„Mądrość Toskanii”
Okładka książki „Mądrość Toskanii”
  • Autor: Ferenc Máté
  • Tytuł: Mądrość Toskanii
  • Tytuł oryginału: The Wisdom of Tuscany
  • Język oryginału: angielski
  • Przekład: Zbigniew Kordylewski
  • Liczba stron: 224
  • Rok wydania: 2010
  • Oprawa: miękka
  • Wymiary: 140 x 200 mm
  • ISBN: 978-83-7648-427-3
  • Wydawca: Prószyński i S-ka, Wydawnictwo
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: Prószyński i S-ka, Wydawnictwo
Recenzja
Data publikacji: 12 września 2010 A- A A+
Ferenc Máté to autor, który poprzez swoje książki budzi zainteresowanie Toskanią. Jego literackie pamiętniki są dziś chętnie czytane na całym świecie. Pisarz zamienił gorączkowe życie w wielkim mieście na spokojny żywot na toskańskiej wsi. Zasmakował w nim na tyle, że aż go opisał. A opisując, poruszył wyobraźnię czytelników i wielu z nich aż zainspirował do podróży. Do Włoch oczywiście.

Kanadyjczyk przeprowadził się do Toskanii w 1987 roku. W 1998 roku wydał Wzgórza Toskanii. Opisał w nich swoje perypetie związane z przeprowadzką z Nowego do Starego Świata oraz zmagania z życiem na toskańskiej ziemi. Dziewięć lat później ukazała się Winnica w Toskanii. Tym razem Máté opisał swoją przeprowadzkę z Montepulciano do Montalcino. Mieszkanie w Toskanii mu nie wystarczyło. Założył winnicę. Tymczasem w ubiegłym roku ukazała się Mądrość Toskanii. Książka o tyle niezwykła, że zupełnie niepodobna do poprzednich. Podczas gdy dwie pierwsze stanowiły humorystyczne relacje z remontowania domu i prowadzenia gospodarstwa w obcym kraju, ta ostatnia to właściwie nic innego jak zbiór przemyśleń pisarza. Tendencyjnych i krzywdzących. Niestety.

Gospodarka wolnorynkowa jest niesprawiedliwa, społeczeństwo to nic innego jak zbiór anonimowych jednostek, a jedyne, co przyświeca cywilizacji Zachodu, to kult pieniędzy. Przestańmy więc kupować w sklepach i sami produkujmy żywność! Przeprowadźmy się na wieś i załóżmy własne ogródki. Miasta nie są nam potrzebne. Korporacje także nie są, bo człowiek wolny to człowiek samowystarczalny, potrafiący wykonywać elementarne czynności. Wybuduje dom, ohebluje deskę, a na koniec ugotuje smaczny obiad, do którego poda zrobione przez siebie wino. Ferenc Máté głośno neguje cały dorobek XX wieku i domaga się powrotu do przeszłości. Chce lekarzy dojeżdżających do pacjentów zamiast do szpitali, naturalnych i dzikich boisk przy szkołach, wielopokoleniowych rodzin mieszkających pod jednym dachem. Wydaje się, że nic, co współczesne, zupełnie mu się nie podoba.

Ta abnegacja współczesności łączy się ze srogą krytyką ludzi, którzy w przeciwieństwie do Máté nie zdecydowali się wieść sielskiego życia na wsi. I tym samym oddala prozaika od młodszych czytelników, ujawniając różnice pokoleniowe, bo pisarz jest w swoich poglądach staroświecki, radykalny i nieprzejednany. Nawet jeśli jego spostrzeżenia są trafne, forma w jakiej je przekazuje, mierzi i odrzuca. Pomimo tego, że przecież wcześniej tak się go lubiło za przybliżanie idylli toskańskiego życia.

Z samych książek nie wynikało to tak wyraźnie, jak właśnie z poglądów pisarza, że Toskania to jednak kraj dla starych ludzi. Jak już wspomniałam, Máté przeciwstawia toskańską mądrość konsumpcyjnemu modelowi życia, które większość z nas wiedzie – z bezosobową kulturą wielkomiejską i spadkiem poczucia bezpieczeństwa. Zastanawia się, co się stało z niegdyś przyjaznymi i opiekuńczymi sąsiadami, spokojnymi niedzielami, samodzielnością oraz stabilnym życiem? Dla kontrastu opisuje wielowiekowe toskańskie tradycje, nakazujące cieszyć się skromnym życiem i darzyć miłością proste rzeczy, choćby takie jak rodzinny interes, duży ogród warzywny, wysokiej jakości produkty miejscowych rzemieślników, a także niezależność, które składają się na solidny fundament społeczny. Jednak młodzi ludzie, którzy przecież stanowią fundament każdego społeczeństwa, są u Máté niemal nieobecni. Są dzieci, są dorośli, są starcy. Nie ma tu jednak młodzieży. Bo ona wybiera krytykowany przez pisarza model życia. Ma inne potrzeby i pomysły na siebie, a Máté zupełnie tego nie akceptuje. Mądrość Toskanii zamiast przekonywać do piękna regionu, irytuje i zniechęca. Głównie dlatego, że pisarz jest hipokrytą. Choć pozoruje życie toskańskiego chłopa, tak naprawdę jest zamożnym rentierem, który w swoje gospodarstwo bawi się jak Maria Antonina w Le Hameau. W swoją miniaturową, sztuczną wieś.
Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję