„Winnica w Toskanii”
Okładka książki „Winnica w Toskanii”
  • Autor: Ferenc Máté
  • Tytuł: Winnica w Toskanii
  • Tytuł oryginału: A vineyard in Tuscany. A wine lover’s dream
  • Język oryginału: angielski
  • Przekład: Zbigniew Kordylewski
  • Liczba stron: 240
  • Rok wydania: 2008
  • Oprawa: miękka
  • Wymiary: 140 x 200 mm
  • ISBN: 978-83-7648-043-5
  • Wydawca: Prószyński i S-ka, Wydawnictwo
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: Prószyński i S-ka, Wydawnictwo
Recenzja
Data publikacji: 12 września 2010 A- A A+
Choć polska edycja Winnicy w Toskanii ukazała się na rok przed polskim przekładem Wzgórz Toskanii, to książka opowiada historię od tej drugiej o kilka lat późniejszą. Wydawca nie zachował chronologii, lecz ja nieświadomie sama to zrobiłam. Pierwszą książką, którą przeczytałam, były właśnie Wzgórza Toskanii i to dzięki nim poznałam po raz pierwszy Candace i Ferenca. Urokliwi Kanadyjczycy postanowili jednak wyprowadzić się z Montepulciano i przenieść do Montalcino z nowym celem – zbudować winnicę. Pobocznym efektem tej przeprowadzki jest kolejna książka, którą czyta się wyśmienicie.

Marzyłem o własnej winnicy, krzątaninie związanej z „vendemmia”, czyli winobraniem, przerywanym w południe na obiady podawane przy długich stołach w cieniu altanki, żebym mógł potem lekko wstawiony powrócić między winorośle i z szerokim uśmiechem zbierać „grappoli”* dwa razy szybciej. Marzyłem też o tygodniach spędzanych w piwnicy w trakcie fermentacji oraz odurzającym słodkawym zapachu, wypełniającym powietrze i unoszącym się za człowiekiem prosto w gwiaździstą noc. Rozmyślałem o długich zimowych wieczorach i dębowych beczkach, wypełnionych drzemiącym dojrzewającym winem. Marzyłem wreszcie o tym, co najlepsze – o butelce stojącej na obrusie, odbijającej płomień świecy, oraz o gościach, którzy z podziwem przyglądają się gustownej etykiecie naszego własnego wina.

Ferenc Máté nie poprzestał na snuciu marzeń i po kilku latach spędzonych w pięknej, kamiennej rezydencji o nazwie La Marinaia, postanowił zacząć wszystko od nowa. Wraz z żoną ruszył krętą, obsadzoną cyprysami drogą w poszukiwaniu wymarzonego domu i niewielkiej winnicy w Toskanii. W Montalcino – najbardziej prestiżowej winnej strefie, słynącej z legendarnego brunello – udaje im się kupić położony na wzgórzu trzynastowieczny klasztor, a wraz z nim dwadzieścia cztery hektary lasu, gajów oliwnych oraz doskonałej ziemi pod uprawę winorośli. Małżonkowie stawiają wszystko na jedną kartę – postanawiają przemienić opuszczoną ruinę w dom z bajki, a na zaniedbanej ziemi stworzyć najbardziej romantyczną winnicę na świecie.

Winnica w Toskanii to opowieść o perypetiach Ferenca Máté związanych z realizowaniem jego niezwykłego marzenia. Właściwie to podręcznik na temat tego, jak zbudować dom wraz z winnicą i przeżyć. Napisany ze swadą i humorem, ukazuje czytelnikom jasne i ciemne strony życia w Toskanii. Choć powiedzmy sobie szczerze, tych ciemniejszych Máté stara się nie pokazywać prawie wcale. Bo pisarz jest zakochany w Toskanii i toskańskim winie. Z konesera trunku pragnie przemienić się w winiarza i sommeliera. Uczy się więc wszystkiego od profesjonalistów, a czytelnik mimo woli staje się kolejnym uczniem Toskańczyków. I uczy się o szczepie sangiovese, jego klonie – brunello, pododmianie – prugnolo gentile czy chianti. O tyczkach z drewna akacji, zbiornikach ze stali nierdzewnej czy o dębowych beczkach. A wreszcie o eksplodujących kadziach fermentującego wina czy o poskramianiu niepokornego traktora. Życie na wsi to nie sielanka. Trzeba mieć mocne nerwy. I duże pokłady poczucia humoru.

Anegdoty z codziennego życia mieszkańców Montalcino przeplatają się więc tu informacjami na temat prowadzenia winnicy w Toskanii. Te pierwsze bawią, a te drugie intrygują, okazuje się bowiem, że zakładanie winnicy to droga przez mękę. W większości krajów założenie winnicy to nic wielkiego, wystarczy wyjść na pole, posadzić kilka pędów winorośli i po krzyku. W Toskanii wygląda to jednak inaczej. Region jest dokładnie kontrolowany, więc zmiana pola uprawnego lub pastwiska na winnicę równa się wejściu na biurokratyczne pole minowe. Sprawdzane jest wszystko: granice strefy sadzenia, wielkość zbiorów z akra, ilość wyprodukowanego wina. Máté przybliża czytelnikom kuchnię powstawania szlachetnego trunku, z nadzieją, że po lekturze jego książki wino jeszcze bardziej będzie im smakować. A będzie na pewno, zwłaszcza nam, teraz. W zimne, jesienne, powakacyjne wieczory.


* grappoli (wł.) - kiść
Komentarze
  • 1
    mary 12 września 2010 | 18:33:37

    podobała mi się.

  • 2
    Annie 12 września 2010 | 18:40:36

    Mi również :) "Wzgórza Toskanii" też były fajne. Tylko ta ostatnia, "Mądrość Toskanii", to kompletna pomyłka. Mało anegdot, mało swady w opowiadaniu, mało Toskanii. Szkoda ;)

  • 3
    mary 12 września 2010 | 20:37:08

    "Wzgórza Toskanii" też dobre. ale po Mądrość nie sięgnę. nie lubię takich "zbiorczych" książek, niby podsumowaujących coś a tak naprawdę mijających się z celem. Takie zapchajdziury albo lepiej zapchajkieszenie.
    A czytałaś Marlenę de Blasi?? Mnie się bardzzzzzzzzo podoba, chociaż to też z serii "kocham Wlochy, rzucam wszystko i jadę" :)) no ale polubiłam i nic nie poradzę :)

  • 4
    Annie 12 września 2010 | 22:06:19

    Czytałam "Tysiąc dni w Wenecji" (http://www.dziennik-literacki.pl/recenzje/B/283,Blasi-Marlena-de,Tysiac-dni-w-Wenecji), ale zupełnie nie przypadła mi do gustu. Od pierwszych stron de Blasi przypominała mi bowiem Corinne Hofmann.

    Ale generalnie książki tego typu bardzo lubię - choć są najczęściej pisane na jedno kopyto, wciągają. Właśnie czytam "Neapol, moją miłość" Penelope Green :D

  • 5
    mary 19 września 2010 | 20:37:16

    :) no Hofmann nie znam. Ale de Blasi mnie urzekła :)) nic nie poradze :)

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję