„Zimna krew”
Okładka książki „Zimna krew”
  • Autor: Theresa Monsour
  • Tytuł: Zimna krew
  • Tytuł oryginału: Cold Blood
  • Język oryginału: angielski
  • Przekład: Anna Łaskarzewska
  • Liczba stron: 304
  • Rok wydania: 2009
  • Oprawa: miękka
  • Wymiary: 145 x 205 mm
  • ISBN: 978-83-61867-03-6
  • Seria: Seria Kryminalna
  • Wydawca: Aurum, Wydawnictwo
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: Aurum, Wydawnictwo
  • Patronat Dziennika Literackiego
Recenzja
Data publikacji: 4 listopada 2009 A- A A+
Po bardzo dobrym Czystym cięciu wydawnictwo Aurum oddało w ręce czytelników drugi tom przygód nietypowej śledczej z Minnesoty. Jednak Zimna krew (2004) w przeciwieństwie do debiutanckiej powieści Theresy Monsour nie porywa od pierwszej strony. Paris Murphy, bohaterka książki, nie zatraca się w śledztwie. Nie ma na nie czasu, bo jej myśli wypełniają rozważania na temat jej rozpadającego się małżeństwa i nieoczekiwanego romansu. Tymczasem na drodze Paris staje seryjny morderca. Na dodatek mężczyzna, którego swego czasu bardzo dobrze znała. Jeszcze nie wie, że ma ją na celowniku. Nie wie też, że powinna się go obawiać…

W niewielkiej miejscowości w Minnesocie, w Moose Lake, w tajemniczych okolicznościach ginie wracająca z wesela przyjaciółki Bunny Pederson. Miejscowa policja wzywa do poszukiwania zaginionej i wkrótce ochotnicy przeczesują okolicę w poszukiwaniu ubranej w brzoskwiniową sukienkę druhny. Jeden z nich, przyjezdny sprzedawca koszul, podczas akcji poszukiwawczej odnajduje odcięty palec, którego paznokieć pomalowany jest na pomarańczowo. Mężczyzna zostaje obwołany miejscowym bohaterem i szybko staje się gwiazdą lokalnej telewizji. Nikt nawet nie przypuszcza, że to właśnie on, niepozorny komiwojażer, jest mordercą Bunny. Tymczasem miejscowa policja razem z wydziałem zabójstw St. Paul podejrzewa byłego męża kobiety o zamordowanie eks-małżonki. Jednak sierżant Paris Murphy nie wierzy, że ten oddany ojciec dwójki dzieci byłby zdolny do popełnienia takiej zbrodni. Przypadkowe spotkanie z bohaterskim komiwojażerem, Justicem Tripem, każe jej myśleć, że Sweet Justice, jej dawny licealny kolega, wcale nie jest takim bohaterem, na jakiego stara się kreować. Jednak kobieca intuicja i dowody poszlakowe nie wystarczą, aby móc go zaaresztować…

Druga powieść Theresy Monsour pozostaje w cieniu Czystego cięcia. Przyczyny tego stanu rzeczy należy upatrywać przede wszystkim w konstrukcji fabuły powieści. Pisarka wykorzystała ten sam schemat, jaki posłużył jej do zawiązania i poprowadzenia akcji w debiutanckiej książce. Czytelnik od samego początku zna przestępcę, zna jego motywacje, śledzi jego kroki. Widzi, jak reaguje on na doniesienia prasowe na temat morderstwa, wie też, jak postępuje śledztwo prowadzone przez policję. Narrator jest wszystkowiedzący i chętnie dzieli się tą wiedzą z czytelnikiem. Czytający staje się więc również wszystkowiedzący, a przez to nieco znudzony – nie ma suspensu, nie ma zaskoczenia. Być może ten brak napięcia wynika z sylwetki samego przestępcy. Justice Trip to dość nieudolny seryjny morderca. Nie intryguje, bo nie jest za grosz tajemniczy. Theresa Monsour, starając się precyzyjnie umotywować postępowanie Sweeta, zdradza zbyt wiele, nie pozostawiając miejsca na domysły czytelnika. Trip zabija pod wpływem narkotycznego odurzenia, potrącając śmiertelnie ofiary swoim pickupem. Wraca na miejsce zbrodni, chętnie rozmawia z mediami, lubi być w centrum uwagi. Stwarza na nowo swoją osobowość, starając się zapomnieć o tym, kim jest naprawdę. To właśnie dlatego spotkanie z Paris Murphy jest dla niego wielkim zaskoczeniem. W chwili, kiedy pławi się w świetle chwały, natrafia na osobę, która świetnie wie, że Trip wszystko udaje. Nie jest bohaterem, lecz niespełnionym mężczyzną, niepewnym siebie ekscentrykiem, który w liceum był gnębiony w szkole przez bardziej przebojowych kolegów. Słowem, nieudacznikiem.

Justice Trip nie intryguje czytelników również dlatego, że w gruncie rzeczy sama Paris nie jest nim zainteresowana. Już od pierwszych chwil intuicja podpowiada jej, że Sweet jest zamieszany w morderstwo Bunny Pederson, jednak początkowo nie ma żadnych dowodów, na podstawie których mogłaby doprowadzić do jego aresztowania. Z czasem znajduje takowe, lecz jej sukces nie jest wynikiem jej ciężkiej pracy, a konsekwencją pomyłek samego Tripa. Paris całą swoją uwagę poświęca własnym perypetiom miłosnym: zastanawia się, jak wybrnąć z miłosnego trójkąta, w który sama się uwikłała. Życie prywatne Murphy staje się dla Monsour ważniejsze od jej życia zawodowego. W Zimnej krwi Paris jest przede wszystkim kobietą, dopiero w drugiej kolejności policjantką.

To wszystko sprawia, że Zimna krew nie jest tak emocjonująca jak Czyste cięcie. Nie zmienia to jednak faktu, że powieść jest napisana sprawnie – w dziennikarskim stylu. Zdania są krótkie, dynamiczne, akcja – wartka. Myślę, że wszystkim tym, którzy już mieli okazję poznać Paris Murphy, książka przypadnie do gustu.

Komentarze
  • 1
    Orianka 5 listopada 2009 | 12:12:00

    Ale okładka wygląda fajnie... Trochę jak z Twin Peaks ;)

  • 2
    Annie 5 listopada 2009 | 12:22:59

    Ano :) Poprzednia była barrrdzo krwista, a ta jest znowu niepokojąca i mroczna. Podoba mi się :)

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Dziennik Literacki używa plików COOKIE. Korzystając z Dziennika Literackiego wyrażasz zgodę na ich wykorzystywanie.
Kliknij, aby dowiedzieć się więcej o plikach COOKIE.
Akceptuję