„Człowiek jest tylko bażantem na tym świecie”
Okładka książki „Człowiek jest tylko bażantem na tym świecie”
  • Autor: Herta Müller
  • Tytuł: Człowiek jest tylko bażantem na tym świecie
  • Tytuł oryginału: Der Mensch ist ein Grosser Fasan auf der Welt
  • Język oryginału: niemiecki
  • Przekład: Katarzyna Leszczyńska
  • Liczba stron: 118
  • Rok wydania: 2006
  • Oprawa: twarda
  • Wymiary: 130 x 200 mm
  • ISBN: 83-89755-54-8
  • Wydawca: Czarne, Wydawnictwo
  • Miejsce wydania: Wołowiec
  • Logo wydawnictwa: Czarne, Wydawnictwo
Recenzja
Data publikacji: 27 października 2009 A- A A+
Nie zgadzam się z tegoroczną decyzją Komisji Noblowskiej. Proza Herty Müller jest dobra, ale nie wybitna. A przynajmniej trudno dostrzec jej wyjątkowość w powieści, którą miałam okazję przeczytać. Człowiek jest tylko bażantem na tym świecie to powieść pisana przez autorkę, o autorce, dla autorki. Niestety, nie dla czytelnika.

Pisanie książek może być terapią. Może ułatwić uporanie się ze wspomnieniami, pomóc w uporządkowaniu myśli bądź w oswajaniu strachu przed światem czy przed sobą samym. Powieść Herty Müller to właśnie przykład takiej literatury – powstałej nie tylko jako świadectwo pewnej epoki, ale również, jako oręż w walce z jej demonami. Socjalistyczna Republika Rumunii pod wodzą Nicolae Ceauşescu to zły duch powieści niemieckiej pisarki. To literatura, jak ją zwykłam określać, rozliczeniowa. I jako taka, w mojej ocenie, pisana dla jednostki o jednostce. Brak jej tak uniwersalnego, szerokiego przekazu, jak to miało miejsce w przypadku twórczości innych Noblistów (Orhana Pamuka czy Williama Goldinga). Jako czytelnik czułam się zbędna i zupełnie niepotrzebna. Liczyła się Herta Müller i jej Rumunia.

Człowiek jest tylko bażantem na tym świecie to powieść, której motywem przewodnim jest ucieczka z kraju komunistycznej dyktatury. Główny bohater, pracujący w młynie Windisch, pragnie wyjechać śladem innych mieszkańców wioski do Niemiec, gdzie ma nadzieję zaznać większej wolności. Młynarz jest bowiem uwięziony nie tylko w komunistycznej Rumunii, ale jest także więźniem swojej własnej społeczności. Żyje wśród banackiej mniejszości niemieckiej, niemogącej porozumieć się z odmiennymi kulturowo Rumunami. Towarzyszy mu, podobnie jak innym Niemcom, poczucie wyższości wobec rumuńskich sąsiadów. Gardzi nimi, tymczasem jest zmuszony im się podporządkować, jeśli naprawdę chce wyjechać z kraju. Przekupuje miejscowego urzędnika i księdza workami mąki, aby przyspieszyć proces uzyskiwania niezbędnych dokumentów, jednak biały pył okazuje się niewystarczającą walutą. Okazuje się, że jeśli Windisch rzeczywiście pragnie wyjechać, tym, co mężczyzna musi poświęcić, jest jego własna córka.

Chociaż w miarę klarownie udało mi się zarysować fabułę powieści, próżno szukać w niej tradycyjnie rozumianej akcji. Świat bohaterów Müller to świat ich myśli, uczuć, wyobrażeń. Zbudowany na strachu, niepokoju, obawie przed śmiercią. Jest pełen zagrożeń. Wszystko w nim niszczeje: miłość, przyjaźń, a nade wszystko, sam człowiek. Trudna jest codzienność, jeszcze trudniejsza przeszłość, permanentnie wracająca w koszmarach sennych. Szukająca ofiar.

Atmosferę wszechobecnego niepokoju oddaje również styl Herty Müller. Język pisarki jest niezwykle poetycki, plastyczny, ciekawy. Posługując się niecodziennymi metaforami, pisarka irracjonalizuje codzienność swoich bohaterów. W ich świecie pianka do golenia skrzypi na policzku, liście drapią po kamieniach, światło przypomina szare gołębie, a kwiaty szeleszczą jak papier. Pisarka gra z percepcją czytelnika, podsuwając jego zmysłom nowe, pozornie absurdalne skojarzenia. Tworzony przez nią tekst jest bardzo dynamiczny, składa się z krótkich, pojedynczych zdań. To wszystko sprawia, że styl Müller jest charakterystyczny i raczej nie do podrobienia.

Jednak to zupełnie nie moja poetyka. Doceniam wagę jej książek, ich znaczenie dla europejskiej literatury, ale nie uważam jej za autorkę, której należało się aż takie wyróżnienie. Jest tylu wspaniałych pisarzy, których teksty są nie tylko znakomicie napisane, ale które są również pasjonujące i wartościowe. I których lektura, nade wszystko, nie męczy…

Komentarze
  • 1
    Orianka 28 października 2009 | 9:15:29

    Nie czytałam jeszcze nic Herty Muller, ale raczej nie sięgnę po jej powieści. Zwłaszcza we wszechobecnym "szale ponoblowym". A kto Twoim zdaniem zasłużył na Nobla? Kogo typowałaś? :)

  • 2
    Annie 28 października 2009 | 10:19:34

    Oj, kandydatów to ja mam bardzo wielu ;) Umberto Eco, Philip Roth, Joyce Carol Oates, Mario Vargas Llosa, Carlos Fuentes, Amos Oz, Margaret Atwood... Ano nic, może następnym razem? ;)

  • 3
    Malinconia 29 października 2009 | 13:00:03

    Czy po przeczytaniu jednej jej powieści można z całą pewnością stwierdzić, że Hercie Muller (czy też jakiemukolwiek innemu autorowi) nie należy się Nobel (lub też, że na niego zasłużyła)? To jednak nadużycie. Warto również zastanowić się nad tym, jak Komisja uzasadniła przyznanie nagrody. To, czy proza jest przyjemna w odbiorze nie powinno być aż tak istotne, jest to bowiem czynnik mocno subiektywny. Polecam szczególnie "Sercątko" oraz "Niziny" Herty Muller, może zmieni Pani zdanie :-).
    Na pewno można zgodzić się z tym, że jest wielu autorów, którzy zasługują na wyróżnienie, również cenię tych, których Pani wymieniła. Pozdrawiam serdecznie.

  • 4
    Annie 29 października 2009 | 20:35:55

    Po przeczytaniu jednej powieści nie można z całą pewnością stwierdzić, że autorowi nie należy się nagroda Nobla. Jednak pewność mojego sądu wynika stąd, iż po przeczytaniu ww. powieści, a przed napisaniem recenzji, sięgnęłam również po "Lis już wtedy był myśliwym" i "Sercątko". Niestety, nie byłam w stanie dotrwać do końca ich lektury. Skończyłam w połowie. To zupełnie nie moja poetyka. Przyjemność lektury powieści ma znaczenie w gruncie rzeczy marginalne. Po lekturze powieści Noblisty chcę czuć się "ubogacona". Herta Muller niestety nic mi nie dała ;) Tym niemniej wierzę, że jej proza może się podobać. Sądzę jednak, że będzie autorką podobną do Elfriede Jelinek - albo będzie się ją kochać, albo nienawidzić ;)

    A na koniec, mała dygresja. Jestem zdania, że nagrodę Nobla, bez względu na uzasadnienie Komisji Noblowskiej, dostają pisarze najznakomitsi ze znakomitych. Ich proza powinna się bronić sama. Nie dostają bowiem najczęściej nagrody za jedną powieść, a za całokształt twórczości. Może jestem radykalna w moich poglądach, ale każda książka każdego Noblisty powinna być znakomita, aby mogła być reprezentatywna. W przypadku zdecydowanej większości dotychczas nagrodzonych na szczęście ta reguła się sprawdza ;)

    Moc pozdrowień wieczorową porą! :)

  • 5
    nutta 30 października 2009 | 13:54:37

    W mojej Literaturze powszechnej Jana Tomkowskiego jest lista noblistów i przy każdym autor pozwolił sobie na subiektywną ocenę niektórych typu: wpadka, dyskusyjne, trafna decyzja, znakomity wybór (mam wydanie, w którym spis jest do 1994), a więc nie należy podchodzić na klęczkach do werdyktu. Tych nietrafionych wyborów jest całkiem sporo. Żeby wydać opinię, trzeba przeczytać więcej, ale ma się prawo przedstawić swoją hipotezę już po pierwszej lekturze. Ja zdobyłam "Król kłania się i zabija" - eseje, ale na razie nie jestem w stanie czytać (choć zaczęłam), zmęczenie jesienne mi przeszkadza a może i wybór innych książek.

  • 6
    Annie 30 października 2009 | 18:09:01

    O, dzięki, Nutto, za namiary! W świetle trwającego właśnie wyzwania, pozycja jak znalazł. Chętnie dowiedziałabym się, jak profesor historii literatury ocenia wybór Kapituły :)

    Co zaś się tyczy jesiennego zmęczenia, pewnie coś w tym jest. Umysł mam tak rozleniwiony, że najlepiej mi się przyjmuje teraz kryminały ;) Moc pozdrowień! :)

  • 7
    amber2046 31 października 2009 | 12:26:42

    Czytałam praktycznie wszystkie książki Muller (oprócz "Niziny") tą której recenzje napisałaś jest moim zdaniem najsłabszą pozycją na naszym rynku. Polecam chociażby "Głód i jedwab". Pozdrawiam ciepło :)

  • 8
    Annie 1 listopada 2009 | 12:52:37

    Będę mieć ten tytuł na uwadze, jeśli zdecyduję się dać Hercie Muller jeszcze jedną szansę (obawiam się jednak, że nie stanie się to w najbliższym czasie ;) Swoją drogą, teraz wszyscy, którzy do tej pory nie mieli okazję przeczytać jej powieści, będą mieli po temu okazję - z tego, co widziałam, wydawnictwo Czarne wznawia niemal wszystkie jej książki ;)

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Dziennik Literacki używa plików COOKIE. Korzystając z Dziennika Literackiego wyrażasz zgodę na ich wykorzystywanie.
Kliknij, aby dowiedzieć się więcej o plikach COOKIE.
Akceptuję