„Prawda o sprawie Savolty”
Okładka książki „Prawda o sprawie Savolty”
  • Autor: Eduardo Mendoza
  • Tytuł: Prawda o sprawie Savolty
  • Tytuł oryginału: La verdad sobre el caso Savolta
  • Język oryginału: hiszpański
  • Przekład: Zofia Chądzyńska
  • Liczba stron: 400
  • Rok wydania: 2009
  • Oprawa: miękka
  • Wymiary: 140 x 200 mm
  • ISBN: 978-83-240-1222-0
  • Wydawca: Znak, Społeczny Instytut Wydawniczy Sp. z o.o.
  • Miejsce wydania: Kraków
  • Logo wydawnictwa: Znak, Społeczny Instytut Wydawniczy Sp. z o.o.
Recenzja
Data publikacji: 9 października 2009 A- A A+
Barcelona, 1917 rok. W fabryce broni w stolicy Katalonii wybucha konflikt pomiędzy walczącymi o swoje prawa robotnikami a właścicielami przedsiębiorstwa. Za ugaszenie go odpowiada Paul-André Lepprince; przybyły znikąd, tajemniczy Francuz, który cieszy się zadziwiającym zaufaniem przedsiębiorców. Wkrótce w zagadkowych okolicznościach zaczynają ginąć przywódcy strajku, dziennikarz agitujący na rzecz praw robotników… a także jeden z właścicieli fabryki, Savolta, pozostawiając przedsiębiorstwo w rękach narzeczonego córki, drania i łowcy posagów, Lepprince’a…

Prawda o sprawie Savolty to debiutancka powieść Eduarda Mendozy – hiszpańskiego, a właściwie barcelońskiego, pisarza – którą zadebiutował w 1975 roku. Jest bardzo postmodernistyczna. Autor bawi się różnymi typami narracji, budując opowieść w oparciu o fragmenty fikcyjnych odbitek faksymile artykułów, stenogramów sądowych, zapisów zeznań czy listów, pisanych przez zaangażowane w sprawę osoby. Dzięki tej różnorodności materiału i wyjściu poza klasyczną formułę powieści, Mendoza ofiarowuje czytelnikom możliwość poznania wielu perspektyw – różnych punktów widzenia na tytułową sprawę Savolty, które różnią się w zależności od stopnia wiedzy i pozycji społecznej wybranego bohatera. Jednak bez względu na to, który z nich oprowadza nas po Barcelonie, w każdej relacji odnajdziemy niezwykły obraz miasta, w którym brak peanów na cześć słońca i architektury Gaudiego. Jak nigdy.

Barcelona u progu lat 20. XX wieku to miasto wszechogarniającego niepokoju – strajkujący robotnicy, idee anarchistyczne, konflikty. Polityczne wrzenie wpływa na kształt relacji między ludźmi. Nikt nie może być pewien, kto jest wrogiem, a kto przyjacielem. Życzliwość i sympatia zostają zastąpione przez zazdrość, zakłamanie i fałsz. Retoryka wojny kształtuje obraz stolicy Katalonii oraz jej mieszkańców. Mendoza poświęca wiele uwagi barcelończykom, tworząc błyskotliwą, ale i ironiczną, panoramę społeczną miasta. Jest król z małżonką, są barcelońscy baronowie, są sprytni dorobkiewicze, są łowcy posagów, anarchiści, wywrotowcy, ubodzy… Są także idealiści. A konkretnie jeden, Javier Miranda.

Miranda to postać, która choć w drabinie społecznej Barcelony zajmuje bardzo niską pozycję, jest kluczowa dla tajemniczej sprawy Savolty. To młody, dwudziestokilkuletni mężczyzna pochodzący z małej hiszpańskiej miejscowości o nazwie Valladolid, z której wyemigrował do Barcelony w poszukiwaniu pracy. Dzięki listom polecającym otrzymuje ją w kancelarii mecenasa Cortabanyesa jako pomocnik adwokata. To właśnie poprzez mecenasa Miranda poznaje drugą najważniejszą postać powieści, szubrawca o francuskich korzeniach, Paula-André Lepprince’a.

Eduardo Mendoza ma niezwykły talent to kreowania wyrazistych, wielobarwnych bohaterów. Jego postaci są pełnokrwiste, temperamentne, każda skrywa jakaś tajemnicę. Są niejednoznaczne, ulegają metamorfozom, zrzucają maski, pozwalając odkrywać się na nowo. Mnogość i wyjątkowość bohaterów to jeden z największych atutów pisarstwa Mendozy.

Wątki polityczne, jak również postmodernistyczna struktura powieści, mogą stanowić pewne utrudnienie w lekturze. Jednak ciekawa historia oraz portret Barcelony początku XX wieku wynagradza cały trud, jaki wkłada się w poznawanie powieści. To świetnie napisana książka, zdecydowanie warta poznania i polecenia. Nie jest wybitna, nie powala na kolana, a jednak skłania do dalszego poznawania prozy Mendozy. Tym bardziej, że jego miłośnicy sami podkreślają, że spośród wszystkich wydanych w Polsce książek hiszpańskiego prozaika, ta jest najsłabsza. Czas więc się o tym samodzielnie przekonać i poznać Pomponiusza Flatusa, fryzjera damskiego czy sekret pewnej hiszpańskiej pensjonarki…
Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Dziennik Literacki używa plików COOKIE. Korzystając z Dziennika Literackiego wyrażasz zgodę na ich wykorzystywanie.
Kliknij, aby dowiedzieć się więcej o plikach COOKIE.
Akceptuję