„Prawie doskonała”
Okładka książki „Prawie doskonała”
  • Autor: Marina Mayoral
  • Tytuł: Prawie doskonała
  • Tytuł oryginału: Casi perfecto
  • Język oryginału: hiszpański
  • Przekład: Elżbieta Komarnicka
  • Liczba stron: 248
  • Rok wydania: 2009
  • Oprawa: miękka ze skrzydełkami
  • Wymiary: 125 x 195 mm
  • ISBN: 978-83-7495-681-9
  • Seria: Salsa
  • Wydawca: Muza S.A., Warszawskie Wydawnictwo Literackie
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: Muza S.A., Warszawskie Wydawnictwo Literackie
Recenzja
Data publikacji: 5 lipca 2009 A- A A+
Prawie doskonała to siódma już powieść Mariny Mayoral wydana na polskim rynku. W Hiszpanii ukazała się ona przed dwoma laty, w 2007 roku. Muszę przyznać, że w niewielkim stopniu różni się od czytanej przeze mnie ostatnio innej książki tej hiszpańskiej autorki. Podobnie jak Smutny to oręż, co nie broni się słowem, Prawie doskonała jest znakomita.

Słynny matematyk umiera w Madrycie w dziwnych okolicznościach. Jego syn, Peque, jest przekonany, iż za śmierć ojca odpowiedzialna jest matka chłopca, hiszpańska powieściopisarka, Ana. Sposób, w jaki matematyk został uśmiercony, przypomina bowiem makabryczny scenariusz z jednej z książek jej autorstwa. Zaplanowałaś to już wiele lat temu. Ze wszystkimi szczegółami. To zbrodnia doskonała, mamo - mówi, po czym opuszcza oszołomioną kobietę. Jednak Ana chce udowodnić Peque swoją niewinność i postanawia napisać do niego długi list, na podstawie którego mężczyzna będzie mógł osądzić czy faktycznie śmierć matematyka była następstwem obmyślanej przez wiele lat zemsty, czy też wynikiem przypadku...

Tak wyeksponowana w streszczeniu intryga kryminalna w gruncie rzeczy stanowi drugoplanowy wątek książki. Prawie doskonała to, owszem, historia o prawie doskonałej zbrodni, lecz przede wszystkim to opowieść o matce, która będąc niedoskonałą kobietą postanowiła, że niczym księżna Éboli, będzie wieść doskonałe życie. Ana chce ukazać Peque, że stawiane przez niego zarzuty są bezzasadne. Przedstawiając mu koleje swojego życia, analizując relacje łączące ją z innymi ludźmi, wyjawiając wszystkie swoje myśli i pragnienia, kobieta chce zawalczyć o miłość syna. Nie odzyskać ją – jeszcze nigdy jej bowiem nie doznała. Pisze, bo to jest jej metoda docierania do prawdy. Jest pisarką – jej orężem są słowa.

Relacje pomiędzy Aną a Peque są trudne. W miarę lektury powieści dowiadujemy się, że takie były od zawsze. Peque – drugie, brzydsze dziecko – dorasta, czując się niekochany. A przynajmniej czując się mniej kochany przez matkę niż jego starszy brat, Xan. Ojciec staje się dla Peque idolem; jeszcze większym, gdy rodzice chłopca podejmują decyzję o rozstaniu. Mitologizowana przez dziecko postać ojca, kładzie się cieniem na jego relacjach z matką. To też powód, dla którego Peque z taką łatwością przypisuje śmierć matematyka Anie.

Prawie doskonała jest więc wyznaniem, spisanym w formie długiego listu, matki do ukochanego syna. Jednak jest to także swoista apoteoza pisarstwa. Bycie pisarzem jest dla Any powołaniem. Bycie pisarką to sens jej życia.

Kiedy Ana mówi o roli literatury w jej życiu, nie sposób nie przypisywać tych twierdzeń samej Marinie Mayoral i nie starać się przez ich pryzmat poznawać tej hiszpańskiej pisarki. W jednym z listów do Louise Colet Gustave Flaubert pisał: ...Pisanie jest czymś rozkosznym, pozwala przestać być sobą i daje możliwość poruszania się swobodnie po całej twórczości. Dziś, na przykład, byłem jednocześnie mężczyzną i kobietą, amantem i kochanką, jesiennym popołudniem jechałem konno przez las, pod żółtymi liśćmi drzew, i byłem końmi i liśćmi, i wiatrem, i wypowiadanymi słowami, i czerwonym słońcem, przed którym przymykała swoje powieki skąpane w miłości. Marina Mayoral z podobnym uczuciem wypowiada się o literaturze i o pisarstwie. Bawi, ciekawi, zachwyca ukazując sposób pracy Any, tworzenie sylwetek postaci czy emocje, jakie wiążą się z powstawaniem kolejnej opowieści. Prawie doskonała to powieść psychologiczna, jednak oprócz klasycznych portretów bohaterów, Mayoral skrawa na potrzeby czytelnika portret psychologiczny pisarki. Ana stoi na granicy dwóch światów – życia i literatury. Opowiada o tym, jak się łączą, jak się przenikają, ale również jak się wykluczają. A przy tym, sama osadza siebie w świecie, o którym opowiada. Przemienia siebie samą w postać literacką, zaś list – w powieść, opowiadającą o losach Any-bohaterki. Dopiero to wyjście poza siebie pozwala jej dostrzec, z dystansu, jak jej życie naprawdę wygląda, zrozumieć, co tak naprawdę zarzuca jej Peque, a nade wszystko – kim tak naprawdę jest.

Prawie doskonała to przepiękna, niezwykle wartościowa powieść, do której bez wątpienia jeszcze nie raz będę wracać. Przepełniona emocjami, utkana z delikatnych słów, jest doskonała. Nie prawie. W stu procentach.
Komentarze
  • 1
    mary 5 lipca 2009 | 22:42:44

    masz cholerny talent do pisania recenzji a nie jak ja do miernych wypocin, na temat ksiazek. Ale biorąc mnie pod uwage ja sobie tylko cos tam brzdakam, Ty natomiast nie na darmo zwiesz sie dziennikiem LITERACKIM. Dziekuje za te wrazenia. A po ksiazke na pewno siegnę. Widzialam inne jakies tej autorki w taniej ksiazce, choc tej nie kojarzę. To chyba nowość?

  • 2
    Krzysztofuw 6 lipca 2009 | 7:00:37

    Mary, popadniesz nam jeszcze w kompleksy! ;) Nikt tak profesjonalnie jak Ania nie tworzy, ale za to pod względem "soczystości" recenzji z kolei nikt z Tobą nie może się równać :D

  • 3
    awita22 6 lipca 2009 | 9:48:40

    Piękna recenzja :-). Znam tylko "Utajoną harmonię", a nabrałam ochoty na więcej. Podoba mi się styl Mayoral, jej wyobraźnia, emocjonalność. Nie wątpię, że doskonale oddała przenikanie się literatury i życia.

  • 4
    Magrat 6 lipca 2009 | 16:11:26

    Zgodzę się z poprzednikami, Aniu masz wielki talent do pisania, nie myślałaś może o własnej książce?
    Zapraszam do łańcuszka czytelniczego szczegóły u mnie http://ksiazkownia.blox.pl ;)

  • 5
    mary 6 lipca 2009 | 16:22:50

    KrzysztofUW\
    hahahaha ;) jasssssssmne ;) słodź mi słodź ;)

  • 6
    Annie 9 lipca 2009 | 0:00:32

    Ależ spąsowiałam. Dziękuję Wam za tyle ciepłych słów!

    Mary, co do talentu, to ja bym naprawdę polemizowała, która z nas go ma ;) "Utajona harmonia" to świeżynka - została wydana parę tygodni temu. A z tego, co wiem, Muza już przygotowuje przekład kolejnej powieści Mayoral! :D

    Magrat, myślę, że nie mam zbyt wielu mądrych rzeczy do powiedzenia, a przynajmniej nie na tyle, żeby z tego sklecić jakąś książkę ;) Dlatego raczej pozostanę przy recenzowaniu (i odpowiadaniu na pytania z łańcuszka, dziękuję za zaproszenie! :)

  • 7
    mary 9 lipca 2009 | 19:28:22

    lepiej nie polemizuj ;)))

    a co do nowosci Muzy to dzieki za info.

  • 8
    awita 9 lipca 2009 | 21:47:00

    Czytałam pierwsze wydanie "Utajonej harmonii", teraz zostala wznowiona. Rzecz o niezwykle bliskiej więzi dwóch kobiet.

  • 9
    Annie 9 lipca 2009 | 22:13:39

    Awito, witaj na Dzienniku Literackim! Ogromną przyjemność sprawiłaś mi swoimi komentarzami! Cieszę się, że tak wiele lektur podobało się nam obu. Z tym większą radością będę zaglądać na Twojego bloga, którego wcześniej nie miałam okazji poznać :)

    Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie!

    (PS A serię Lemur uwielbiam - na razie nie przegapiłam ani jednego tomu. Z całej nie podeszła mi tylko powieść Anny Kavan. Zupełnie nie moja poetyka ;)

    Mary, cała przyjemność po mojej stronie :) Muza wydaje tak wielu autorów, których lubię, że jej katalogi śledzę na bieżąco ;)

  • 10
    awita 10 lipca 2009 | 21:15:26

    Z wielką przyjemnością Cię odwiedzam. Miło jest podążać Twoim tropem, bo świetnie wyybierasz książki :-). Umiesz uchwycić w recenzjach sedno i nastrój książki oraz skonstruować ją tak, by nie zdradzić zbyt wielu szczegółów - zachować równowagę pomiędzy własnym osobistym komentarzem a niezbędną informacją. To duża sztuka :) Ale najważniejsze jest chyba oddanie klimatu książki, co Ci się szczególnie udaje. Wczoraj zrobiłam sobie miłą wedrówkę po Twoim blogu i w paru miejscach zostawilam ślady, a miałam ochotę na jeszcze więcej (np. o Allende i Raporcie Kinseya). Mam nadzieję, że nie zamęczylam niimi :-) Pozdrawiam ciepło.

  • 11
    Annie 12 lipca 2009 | 23:47:05

    Awito, ależ się zarumieniłam. Nawet nie wiesz, jak miło mi słyszeć, że te krótkie teksty Cię zainspirowały. Cieszę się, jeśli wskazałam nowe literackie szlaki :) Co zaś się tyczy Twoich komentarzy - bardzo proszę o więcej, bo przemiło jest mi Ciebie czytać :)

    Moc pozdrowień :)

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Dziennik Literacki używa plików COOKIE. Korzystając z Dziennika Literackiego wyrażasz zgodę na ich wykorzystywanie.
Kliknij, aby dowiedzieć się więcej o plikach COOKIE.
Akceptuję