„Dziecię Boże”
Okładka książki „Dziecię Boże”
  • Autor: Cormac McCarthy
  • Tytuł: Dziecię Boże
  • Tytuł oryginału: Child of God
  • Język oryginału: angielski
  • Liczba stron: 224
  • Rok wydania: 2009
  • Oprawa: miękka ze skrzydełkami
  • Wymiary: 123 × 197 mm
  • ISBN: 978-83-08-04333-2
  • Wydawca: WL, Wydawnictwo Literacki
  • Miejsce wydania: Kraków
Recenzja
Data publikacji: 29 marca 2009 A- A A+
Wydana zaledwie rok temu Droga wprawiła w zachwyt tysiące czytelników, ujmując ich swoim psychodelicznym pięknem. Parę dni temu na księgarnianych półkach pojawił się kolejny polski przekład powieści jednego z najznakomitszych prozaików amerykańskich, Dziecię Boże z 1974 roku. Ten McCarthy jest inny – surowy, jeszcze nie oszlifowany. A jednak znać w nim to, co będzie później tak charakterystyczne dla późniejszej prozy pisarza: rozważania o zezwierzęconym życiu poza prawem, poza społeczeństwem, poza czasem…

Wiosną lub w czasie ocieplenia, podczas roztopów w lesie, ślady zimy zjawiają się na cienkich cokołach, a z palimpsestu starych, zagrzebanych szlaków, bijatyk, scen śmierci wyziera śnieg. Opowieści zimowe wychodzą na wierzch

Lester Ballard, dwudziestosiedmioletni mężczyzna niesłusznie oskarżony o gwałt, opuszcza więzienie po długotrwałej odsiadce. Pozbawiony rodziny, przyjaciół, domu, zaczyna błąkać się po bezdrożach stanu Tennessee. Osamotniony, z poczuciem skrzywdzenia przez ludzi, zatraca się w swojej samotności i odsuwa od ludzkich społeczności. Koczuje w podziemnych jaskiniach, żyjąc pośród wypchanych zwierząt i rozkładających się zwłok swoich ofiar. Morderca, nekrofil, troglodyta, bestia. Dziecię boże, stworzone (…) na wzór i podobieństwo twoje.

„Sunday Times” w recenzji Dziecięcia Bożego napisał: McCarthy potrafi wzbudzić w czytelniku współczucie dla swojego bohatera nawet gdy jego czyny są potworne. I faktycznie – ta powieść to bodaj najbardziej empatyczny portret nekrofilii w światowej literaturze. To, co wstrząsa czytelnikiem, to nie wygląd Ballarda, ubranego w perukę z wyschniętego skalpu ludzkiego i bieliznę należącą do jego ofiar. Przede wszystkim uderza jego bezgraniczna samotność i zupełna niezdolność do nawiązania jakichkolwiek więzi społecznych. Lester jest wyzuty z człowieczeństwa, ba, stanowi uosobienie śmierci ludzkości. Nie ma moralności, nie ma etyki, nie ma prawa. Jest tylko patologia i dziki instynkt. Mroczny świat bez cienia światła.

Piął się duktem przez górski las, wśród piętrzących się wszędzie dookoła ogromnych bloków skalnych i kamiennych płyt, poszarzałych od deszczu i wiatru, zarośniętych ciemnozielonym mchem – przewrócone monolity sterczące spomiędzy drzew i pnącza przypominające ślady dawnych ludzi. Minął ciemne jezioro z niemego jadeitu, oprawne w strome ściany mchu, z małym niebieskim ptakiem, który przycupnął krzywo na drucie rozpiętym w całkowitej próżni.

Obrzynek księżyca barwy kości słoniowej (…) lgnął do czarnych jodeł balsamicznych na grani, atramentowych drzew naszkicowanych wprawną ręką na tle zimowego nieboskłonu jaśniejszego od granatu.

Szedł dalej.

Gdyby istniały mroczniejsze królestwa nocy, na pewno by je znalazł

Świat powieści McCarthy’ego to świat bez zasad, chaotyczny i brutalny, zupełnie odmienny od tego, jaki znamy. Dziecię Boże epatuje brutalnością, zezwierzęceniem i przemocą. Lester jest drapieżnikiem. Potworem, którego brutalność i okrucieństwo szokuje. Jednak McCarthy czyni niemożliwe możliwym – sprawia, że w miarę rozwoju fabuły zaczynamy akceptować jego zezwierzęcenie, które szybko wtapia się w rytm świata powieści, stanowiąc li i wyłącznie jego zastany element. Wywołuje w nas za to współczucie dla Ballarda, ukazując, że tak naprawdę to on jest ofiarą, a nie wszyscy zabici przez niego ludzie.

Skazany na bezbrzeżną samotność, wzrusza swoim pragnieniem kolekcjonowania tego, co piękne. Kiedy jego dom trawi pożar, ratuje z niego najcenniejsze rzeczy – pluszowe misie wygrane na wiejskim jarmarku oraz ciała swych ofiar. Odnosi się do nich z pietyzmem, bo uosabiają wszystkie jego marzenia o sobie samym. Są dobre i piękne. Budzą jego pożądanie.

Dziecię Boże operuje ikonografią charakterystyczną dla klasycznych westernów. Jednak McCarthy nie byłby sobą, gdyby nie jej użył w przewrotny, niecodzienny sposób. Miejscowy szeryf, podobnie jak Ed Tom Bell z To nie jest kraj dla starych ludzi, kierujący się wyrastającymi z kultury Zachodu zasadami, nie znajduje w otaczającym go świecie swojego miejsca. Wychowany na amerykańskim micie hołubiącym takim wartościom jak rodzina, honor, lojalność, ojczyzna, czuje się zagubiony w otaczającym go świecie; świecie bez zasad, chaotycznym, brutalnym i pozbawionym Boga. McCarthy ponownie więc dekonstruuje amerykański sen, posługując się obrazem wynaturzonej amerykańskiej prowincji. Przydaje tym samym powieści drugi sens, przemieniając Dziecię Boże w coś więcej, aniżeli tylko opowieść o degeneracji człowieka skazanego na samotność.

Dodatkowego wymiaru powieści dodaje także język McCarthy’ego. Powieść trzyma w napięciu właśnie dzięki irracjonalizacji źródeł lęku przez styl autora. Krótkie zdania, równoważniki zdań; oszczędność i minimalizm – to właśnie te cechy potęgują poetyckość tekstu, jeszcze bardziej intensyfikując jego ładunek emocjonalny. Dziecię Boże, poprzez swą językową lapidarność, hipnotyzuje czytelnika swoją kruchością i delikatnością. Może nie tak jak Droga, ale nadal wystarczająco mocno, aby uznać je za dzieło doskonałe literacko.
Komentarze
  • 1
    matylda.ab 30 marca 2009 | 8:46:11

    Jutro dostanę wypłatę i obowiązkowo idę do księgarni po tą książkę. To moje klimaty.

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję