„Uratuj mnie”
Okładka książki „Uratuj mnie”
  • Autor: Guillaume Musso
  • Tytuł: Uratuj mnie
  • Tytuł oryginału: Sauve-moi
  • Język oryginału: francuski
  • Liczba stron: 368
  • Rok wydania: 2007
  • Oprawa: miękka ze skrzydełkami
  • Wymiary: 125 x 195 mm
  • ISBN: 978-83-7359-463-0
  • Seria: Pi2
  • Wydawca: Albatros/Andrzej Kuryłowicz, Wydawnictwo
  • Miejsce wydania: Warszawa
Recenzja
Data publikacji: 23 marca 2009 A- A A+
Czasami motywacją do sięgnięcia po jakąś lekturę jest ciekawość. To właśnie ona, wraz z wrodzoną przekorą, nakłoniły mnie do przeczytania Uratuj mnie, drugiej powieści przełożonej na język polski, która wyszła spod pióra autora bestsellerowego Potem…. I tak, jak po przeczytaniu poprzedniej książki nie do końca byłam pewna jak ją ocenić, tak teraz nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Wtórna wobec Potem…, popadająca w schematy, przewidywalna. A przy tym słaba językowo, nudna i nieciekawa…

Sam, nowojorski lekarz niepocieszony po samobójczej śmierci żony, i Juliette, młoda kobieta, której nie udało się zrealizować marzeń o karierze aktorskiej na Broadwayu, spotykają się przypadkiem tuż przed jej powrotem do Paryża. Spędzają wspólnie weekend. Bojąc się zaangażować, każde udaje kogoś, kim nie jest. Miłość przychodzi nieoczekiwanie, ale wyjazd Juliette jest przesądzony. Dziewczyna wsiada do samolotu, a ten eksploduje krótko po starcie. Przerażony Sam dowiaduje się o tragedii z telewizji. Jego przerażenie wzrasta, gdy dowiaduje się następnego dnia od spotkanej w parku, tajemniczej kobiety, że Juliette żyje. Grace ma też dla niego drugą, mniej przyjemną wiadomość – Juliette pozostało tylko kilka dni życia. Kim jest nieznajoma i dlaczego tyle o nich wie? Skąd wzięła noszący datę następnego dnia egzemplarz gazety, informującej o cudownym ocaleniu? Może wszystko jakoś się wyjaśni, a miłość okaże się silniejsza od śmierci?

Uratuj mnie to niemal kalka Potem… – chyba nigdy wcześniej nie zdarzyło mi się czytać dwóch tak podobnych do siebie powieści, które wyszłyby spod pióra tego samego autora. Tak właściwie to… autoplagiat. Śmierć, miłość, brak szansy na szczęście, tajemniczy posłańcy, Nowy Jork, sekret… Słowem, to co było, i ani krzty więcej. Zdaje się, że pisarz znalazł wzór na bestseller i nie omieszkał z niego skorzystać. Czy takie są również inne jego powieści? Nie wiem i nie chcę już wiedzieć, choć stale poszerzająca się bibliografia autora skłania raczej do smutnych konstatacji.

Guillaume Musso urodził się w 1974 roku w Antibes. Z wykształcenia ekonomista, z zawodu nauczyciel. Przez kilka lat Musso pracował w liceum w Lotaryngii, a także na uniwersytecie w Nancy. W 2001 roku zadebiutował thrillerem Skidamarink, który otrzymał bardzo dobre recenzje. Jednak to dopiero jego druga powieść przyniosła mu sławę. Wydane w 2004 roku Potem… w samej Francji sprzedało się w ilości blisko pół miliona egzemplarzy, zaś prawa do tłumaczenia powieści kupiło jedenaście krajów. Promocji książki pikanterii dodał fakt, iż powstała ona po tym, jak Guillaume Musso cudem uszedł życiem z wypadku samochodowego. Kolejne powieści, Uratuj mnie i Będziesz tam? ugruntowały pozycję autora jako bestsellerowego, choć w moim odczuciu wcale nienajlepszego, pisarza.

Uratuj mnie rozczarowuje – ma postać banalnego, przesłodzonego romansu okraszonego naiwnymi refleksjami i dziwaczną metafizyką, wedle której światem rządzi boski determinizm wyrażający się w działaniach szeroko pojętej opatrzności. Dziecinne dialogi oraz infantylne sylwetki postaci jeszcze bardziej pogrążają czytelnika w czarnej rozpaczy, którego i tak dobija zakończenie, opierające się na „kilku mądrościach”:
- ludzie bywają albo dobrzy, albo źli,
- miłość zawsze zwycięża,
- i żyj tak, aby nie żałować przeżytych dni.

Amen.
Komentarze
  • 1
    Bazyl 23 marca 2009 | 10:09:44

    Coś ostatnio nie masz szczęścia do dobrej prozy. Ale Musso, to jak widzę, na własne życzenie. :D

  • 2
    mary 23 marca 2009 | 21:30:39

    hłe hłe
    dobre.
    a we Francji "klekajcie narody Musso geniuszem jest.. phi

  • 3
    Annie 24 marca 2009 | 21:05:22

    Na szczęście zła passa przełamana :D Najpierw znakomity "Lektor", a teraz doskonałe "Dziecię Boże". Mam nadzieję, że ta intuicja, co do doboru dobrych lektur dłużej potrwa :D

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję