„Zdrada. Katarzy kontra Strażnicy Świątyni”
Okładka książki „Zdrada. Katarzy kontra Strażnicy Świątyni”
  • Autor: Jorge Molist
  • Tytuł: Zdrada. Katarzy kontra Strażnicy Świątyni
  • Tytuł oryginału: El retorno cátaro
  • Język oryginału: hiszpański
  • Liczba stron: 416
  • Rok wydania: 2006
  • Oprawa: twarda
  • Wymiary: 155 x 235 mm
  • ISBN: 83-7236-198-3
  • Wydawca: Philip Wilson, Wydawnictwo
  • Miejsce wydania: Warszawa
Recenzja
Data publikacji: 17 marca 2009 A- A A+
Nie jestem historykiem, ale kiedy zobaczyłam na okładce książki ukryty w bogatej kolorystycznie reprodukcji ikony napis: Bardziej uduchowieni, zagadkowi, prześladowani niż templariusze… wszystko się we mnie zagotowało. Po zafałszowywaniu historii templariuszy, czas na wypaczanie dziejów katarów. Tym razem bowiem Jorge Molist wziął na warsztat historię bons chrétiens i uczynił z niej komedię wszech czasów.

W Los Angeles, w firmie Davisa, najpotężniejszej korporacji medialnej na świecie, dochodzi do zamachu bombowego. Tego samego dnia wiceprezes Jaime Berenguer, syn hiszpańskiego republikanina, poznaje „przypadkowo” piękną prawniczkę Karen, w której zakochuje się bez pamięci. Dziewczyna wprowadza go do bractwa tajemniczych katarów. Dzięki mistyce katarów Jaime rozpoznaje w sobie króla Aragonii, Pedra II. Kiedy cofa się do jego czasów, ponownie przeżywa krucjatę. To doznanie i namiętność do Karen wciąga Jaimego w bezlitosną walkę między tajnymi bractwami, które zamierzają wydrzeć z rąk starego Davisa władzę nad korporacją zdolną zmienić bieg światowej polityki.

We wczesnym średniowieczu dokonała się krwawa krucjata przeciwko katarom. Przed ostateczną zagładą z zamku Montsegur został wyniesiony ich najcenniejszy skarb. Po 800 latach katarzy wracają, żeby zwyciężyć


Tyle od wydawcy. Tylko tyle, bądź aż tyle, gdyż podobnie jak w przypadku Pierścienia. Spadku po ostatnim templariuszu i to streszczenie jest niezwykle treściwe, malownicze i zapadające w pamięć. Jednak same powieści są nieporównywalne. Podczas gdy Pierścień… był zły, Zdrada… jest, co zdawało się niemożliwe, jeszcze gorsza.

Jorge Molist urodził się w 1951 roku w Barcelonie. Z racji swojej pracy zawodowej przez kilka lat przebywał w Stanach Zjednoczonych, a także pełnił funkcje menedżerskie w różnych krajach europejskich. Zadebiutował powieścią Los muros de Jerico i w niedługim czasie napisał kolejne powieści: Przepowiednię, Pierścień. Spadek po ostatnim templariuszu czy Zdradę. Katarzy kontra Strażnicy Świątyni. Molist pasjonuje się historią i to ją czyni filarem, na którym opiera fabułę swoich książek. Jednak za historyczną pasją pisarza nie idą żadne literackie umiejętności – jego powieści to rodzący teorie spiskowe bełkot – chaotyczny, niespójny, pretensjonalny i prosty. Ubogie są zwłaszcza partie dialogowe, nie przyczyniające się w żaden sposób do scharakteryzowania postaci. Brak tu psychologizacji, sylwetki bohaterów są papierowe, naiwne i nijakie, podobnie jak sama fabuła – ślamazarna, przewidywalna, nieinteresująca. Brak tu jakiegokolwiek napięcia, a przecież to ono stanowi clue thrillerów historycznych. W zamian pisarz serwuje czytelnikowi płytkie rozważania na temat siły mediów, korporacji; mistycyzmu, reinkarnacji. Pamięć genetyczna, wizje, uwięzione dusze… I cała masa bzdurnych analogii do współczesności.

Reasumując, swoje spotkanie z prozą (?) Jorge Molista uważam za wyjątkowo nieudane. Jego pisarstwo (?) nie cechuje nic, co sprawiłoby, że lektura jego powieści (?) byłaby wciągająca. Pisarz (?) rozczarowuje, kopiując Dana Browna. Tak nieudolnie, że ten ostatni urasta przy nim do rangi wybitnego literata.
Komentarze
  • 1
    Ada - legere necesse est 17 marca 2009 | 22:35:40

    To chyba znak czasów. Takie "książki" powstają wręcz lawinowo, czy to już jakaś epidemia? Wirus "Dan Brown"? Zgadzam się z Tobą, że to karygodne fałszowanie, przekłamanie, trywializowanie historii - najpierw templariusze, teraz albigensi, kto następny? Kiedyś starałam się przeczytać "Imprimatur", czy jakiś "Labirynt". Żenujące. A przecież z podobnej inspiracji powstały takie genialne rzeczy jak "Wahadło Foucaulta" Eco, czy też szkic poświęcony katarom w "Barbarzyńcy w ogrodzie" Herberta (gorąco polecam, dla zmiany nastroju po takim czytadle) I takie książki giną teraz pod natłokiem pseudoliterackiej produkcji. Szkoda... Pozdrawiam! Ada

  • 2
    paper-lanterns 18 marca 2009 | 17:03:16

    Szacunek, że w ogóle siegnelas po coś jeszcze Molista bo ja po "Pierścieniu" nie odważyłam się i jak sie okazuje słusznie :P

  • 3
    Annie 19 marca 2009 | 0:00:41

    Paper-lanterns, sama siebie zaskoczyłam - mało tego, na półce czeka jeszcze "Przepowiednia" :D Ale muszę się zregenerować, co za dużo, to niezdrowo - potrójnej dawki bzdur bym nie zniosła ;)

    Droga Ado, "Barbarzyńcy w ogrodzie" nie czytałam - dziękuję, że zwróciłaś mi na niego uwagę. Wstyd przyznać, ale zupełnie o nim nie słyszałam. Co zaś się tyczy thrillerów quasi-historycznych to to muszę również przyznać, że generalnie lubię czytać tego typu powieści sensacyjno-historyczne (zamiast lekkich, kobiecych powieści; na odprężenie umysłu i zrelaksowanie się ;), pod warunkiem jednak, że ich autorzy nie kpią sobie z Historii. W przypadku wspomnianego przez Ciebie "Imprimaturu" to, co podobało mi się, to dołączenie przez autorów do powieści kilkudziesięciostronicowego aneksu, w którym wyjaśniali wszystkie historyczne fakty, dopowiadali ciekawostki, a co najważniejsze - podawali źródła, w których dane informacje znaleźli. Jednak takie podejście to rzadkość - króluje pogoń za sensację. A Jorge Molist już w ogóle przekroczył granicę przyzwoitości - właściwie nie wyjaśniając na przestrzeni kilkuset stron kim tak naprawdę są katarzy, szafuje ich mianem, przemieniając ich w diaboliczną sektę. To już nie jest śmieszne, to jest straszne ;)

    Moc pozdrowień! :)

  • 4
    germini 20 marca 2009 | 1:04:27

    Mi tam się "Imprimatur" podobał :)
    A Ty, Aniu, jesteś okrutna ;)

  • 5
    Annie 21 marca 2009 | 12:13:52

    Nie, Ger, to Jorge Molist był okrutny :D

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję