Okładka książki: Szarańcza
  • Autor: Márquez Gabriel García
  • Tytuł: Szarańcza
  • Tytuł oryginału: La hojarasca
  • Język oryginału: hiszpański
  • Liczba stron: 128
  • Rok wydania: 2009
  • Oprawa: miękka ze skrzydełkami
  • Wymiary: 130 x 205 mm
  • ISBN: 978-83-7495-614-7
  • Seria: Salsa
  • Wydawca: Muza S.A., Warszawskie Wydawnictwo Literackie
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: Muza S.A., Warszawskie Wydawnictwo Literackie
A- A A+

A zaś obwieścił, aby Polinika
Nieszczęsne zwłoki bez czci pozostały,
By nikt ich płakać, nikt grześć się nie ważył;
Mają więc leżeć bez łez i bez grobu
Na pastwę ptakom żarłocznym i strawę.

Sofokles, Antygona, w przekładzie Kazimierza Morawskiego



W dogorywającym już po okresie ekonomicznej świetności Macondo umiera znienawidzony niemal przez wszystkich mieszkańców lekarz, który niegdyś odmówił całemu miasteczku swej zawodowej pomocy. Teraz nadeszła dla Macondo chwila odwetu: lekarzowi zostanie odmówiony pochówek. Jednak wśród rozkoszujących się zemstą mieszkańców znajduje się jeden, który decyduje się spełnić, wbrew woli ogółu, „haniebny obowiązek”, dzięki któremu dziwny pogrzeb osamotnionego lekarza staje się dla bohaterów pretekstem do opowiedzenia o życiu w zrujnowanym i unicestwionym przez kurz małym, kolumbijskim miasteczku…

Wydana w 1955 roku Szarańcza to nie tylko debiutancka powieść Gabriela Garcíi Márqueza, ale równocześnie pierwsza opowiadająca o magicznym świecie Macondo (znanym przede wszystkim z późniejszych dzieł pisarza, jak choćby ze Stu lat samotności). Macondo to miasteczko, które przestało już służyć dziełu tworzenia – jego bohaterowie tkwią w marazmie, parzeni gorącem słońca i duszący się od nieruchomego powietrza, poprzetykanego gdzieniegdzie zapachem czyhającej zza zakurzonych migdałowców śmierci. Bohaterowie Márqueza, podobnie jak bohaterowie recenzowanej przeze mnie zaledwie wczoraj powieści José Luísa Peixoto, zdają się żyć poza czasem i historią, w nieokreślonej czasoprzestrzeni – tak rozmytej i zamglonej, że jakby ledwie istniejącej na krańcach znanego nam świata. A jednak wiemy, że istnieje, bo tak jak nienazwana wioska Peixoto przypominała wsie z portugalskiego regionu Alentejo, tak Macondo Márqueza jest portretem Aracataca w północnej Kolumbii – miejsca, w którym pisarz się urodził.

Szarańcza to powieść rozpisana na trzy głosy – pułkownika (przyjaciela zmarłego lekarza), jego córki Izabeli i wnuka. Márquez przeplata opowieści snute przez różnych narratorów, nieoczekiwanie zmienia perspektywę i punkty widzenia, ale ta pozornie bezładna i chaotyczna struktura zamiast utrudniać, ułatwia lekturę, stylizując powieść na swoistą gawędę. Co więcej, daje również pisarzowi szansę do dogłębnego sportretowania targających mieszkańców Macondo emocji. Márquez jest znakomitym obserwatorem, a opisywane przez niego nastroje, towarzyszące kolejnym bohaterom, a zwłaszcza zbiorowości, jawią się jako autentyczne, niewymuszone, prawdziwe. Właśnie w takich fragmentach jak ten tkwi siła prozy Kolumbijczyka:

Nie starczyło mi czasu, by zastanowić się nad konsekwencjami jego słów, nie mogłam rozważyć, ile śmieszności i hańby kryje się w pochówku człowieka, którego wszyscy pragnęli ujrzeć rozsypującego się w proch w tej norze. Bo ludzie nie tylko oczekiwali, ale i przygotowywali się na to, by sprawy potoczyły się właśnie w taki sposób, pragnęli tego całym sercem, bez wyrzutów sumienia, nawet z satysfakcją wyprzedzającą dzień, w którym poczują rozkoszny odór tego rozkładającego się ciała, smród roznoszony po całym miasteczku, gdzie nie będzie ani jednej wstrząśniętej, poruszonej czy zgorszonej osoby, a jedynie ludzie w pełni zadowoleni z tego, że dożyli upragnionej godziny, ludzie marzący o tym, by sytuacja przedłużała się aż do chwili, gdy poskręcany odór trupa zaspokoi najskrytsze urazy. Teraz my pozbawimy Macondo tej od ta dawna wyśnionej rozkoszy.

Márquez nie tylko ukazuje zezwierzęcenie ludzi, ale również odpoetycznia i ubiologicznia samą śmierć. Przygryziony, ciastowaty język, wytrzeszczone oczy, skóra wyglądająca jakby była stworzona z ubitej ziemi… Myślałem, że umarły wygląda jak spokojny, śpiący człowiek, a teraz widzę, że na odwrót. Widzę, że wygląda jak człowiek przebudzony i wściekły.

Otwierający Szarańczę fragment Antygony stanowi najlepsze streszczenie niniejszej powieści. Márquez łączy narastające napięcie klasycznego westernu z nierozwiązywalnym konfliktem sumień antycznej tragedii – powinności moralnej a obowiązku. Pułkownik, choć nie mający wątpliwości co do słuszności własnego postępowania, zastanawia się, jak społeczność Macondo przyjmie zorganizowanie przez niego pochówku. A mieszkańcy czekają, ukryci za firankami i ziarenkami białego piasku, aby usłyszeć śpiew alkarawanów, które zaczynają śpiewać tylko wtedy, kiedy poczują zapach śmierci…


Inne recenzje książek Márquez Gabriel García:

Kronika zapowiedzianej śmierci
Komentarze
  • 1
    szamanka30 2009-2-16 17:21:45

    KREATIV BLOGGER dla Ciebie:)

  • 2
    Annie 2009-2-16 17:53:54

    Dziękuję, Szamanko! Ale mi się zrobiło przyjemnie! :)

  • Login
Przepisz kod z obrazka

Kot, którego tam nie było

Kot, którego tam nie byłoSzkocja. Hebrydy, Grampiany, Góry Kaledońskie, jeziora i torfowiska, zamki i zagrody, zatoki i doliny, potoki i wzgórza, bagna, góry, wąwozy i… Jim Qwilleran. Ten Jim Qwillweran, którego matka pochodziła z Mackintoshów. Tych Mackintoshów...

Każdy człowiek to odrębna opowieść – wywiad z Johanną Nilsson

Każdy człowiek to odrębna opowieść – wywiad z Johanną Nilsson Na mojej wish-liście jest kilku pisarzy, z którymi bardzo chciałabym porozmawiać. Autorów, do których mam bardzo wiele pytań. O ich książki, spostrzeżenia, pracę, sympatie, marzenia, pomysły… Dzisiaj ta lista skróciła się o jedno nazwisko...

Miss Marple

Miss MarplePanna Marple tak zwinnie wkradała się w moje życie, że nawet nie zauważyłam jej przybycia. (…) Nie miała nic wspólnego z moją babką. Była stokroć bardziej drobiazgowa i pełna staropanieńskich nawyków. Jeżeli coś je łączyło...

Śladami Henri Toulouse-Lautreca. Montmartre bez tajemnic

Śladami Henri Toulouse-Lautreca. Montmartre bez tajemnic Takim był Montmartre wiosną 1888 roku, oaza naiwnego hedonizmu, gdzie uprawiano kult uciech cielesnych na marginesie świata hołdującego wiktoriańskiej pruderii. Wesołe siedlisko cyganerii i beztroskich, romantycznych przygód...

Spotkanie z Jakubem Szamałkiem

Wydawnictwo MUZA serdecznie zaprasza na spotkanie z Jakubem Szamałkiem autorem książki pt. Kiedy Atena odwraca wzrok. Spotkanie odbędzie się 22 września 2011, we czwartek, o godzinie 18.00, w warszawskim klubie Hybrydy (ul. Złota 7/9)...

statystyka

copyright 2008-2010 dziennik-literacki.pl | Wszelkie prawa zastrzeżone