Okładka książki: Sprężyna
  • Autor: Musierowicz Małgorzata
  • Tytuł: Sprężyna
  • Język oryginału: polski
  • Liczba stron: 224
  • Rok wydania: 2008
  • Oprawa: miękka
  • ISBN: 978-83-60773-78-9
A- A A+

- Zostanę sprężyną. (…)
- Sprężyną wydarzeń? (…)
Łusia obdarzyła ciotkę spojrzeniem pełnym uznania.
- Tak.
- Nie należy zostawiać wszystkiego przypadkowi? (…) No, to ciężki mozół przed tobą. Cały świat na głowie.
- Cały to nie – samoograniczyła się Łucja Pałys. – Zajmę się tylko rodziną.


Czy jest ktoś kto nie zna autorki Jeżycjady? Nie sądzę, bowiem nie ma drugiej tak ukochanej przez miliony czytelników autorki jak pani Małgorzata. Dlatego bijąc się pokornie w piersi, spieszę nadrobić Dziennikowe zaległości i napisać o pisarce, z której książkami dorastałam i której książki odcisnęły ogromne piętno na moim życiu. A mianowicie, o Małgorzacie Musierowicz.

Małgorzata Musierowicz urodziła się w Poznaniu w 1945 roku. Jej panieńskie nazwisko brzmi Barańczak, i… tak, tak, zgadliście, jest siostrą znakomitego poety i tłumacza, Stanisława Barańczaka. Autorka ukończyła Państwową Wyższą Szkołę Sztuk Plastycznych w Poznaniu, a konkretnie – jej Wydział Malarstwa i Grafiki. Z wykształcenia jest więc grafikiem, z zamiłowania i zawodu – pisarką i ilustratorką książek dla dzieci i młodzieży. Zapytana o ulubione zajęcie odpowiada: czytanie książek, pisanie książek, ilustrowanie książek, wymyślanie książek, pisanie o książkach, kupowanie książek, wyszukiwanie książek na półkach antykwariatów, kolekcjonowanie książek, pożyczanie książek od przyjaciół, pożyczanie książek przyjaciołom, rozmowy o książkach, ustawianie książek na nowych regałach, oprawianie starych książek w nowe okładki. Jej bezwarunkowa miłość do książek znajduje wyraz w jej własnych powieściach. Niezwykle popularne, emanujące ciepłem powieści Małgorzaty Musierowicz, prócz rzeszy wiernych czytelniczek, przysporzyły również pisarce wiele nagród. Kwiat kalafiora wpisany został na Listę Honorową im. Andersena przez jury IBBY przy UNESCO, Noelka zaś została uznana za książkę roku przez polską sekcję IBBY. A tu tylko kropla w morzu nagród, jakimi uhonorowana została pisarka: Nagroda literacka „Solidarności” za całokształt twórczości (1987), Odznaczenie Order Uśmiechu (1994), Medal Polskiej Sekcji IBBY za całokształt twórczości (2008)… Kilkadziesiąt lat ciężkiej pisarskiej pracy docenione zasłużonymi wyróżnieniami. No właśnie, dacie wiarę, że Jeżycjada ma już ponad trzydzieści lat?!

Każdy kolejny tom serii nie czytam, a pochłaniam. Jednym tchem. Z lubością zanurzam się w świat znanych mi bohaterów. Uwielbiam towarzyszące mi podczas lektury uczucie wszechogarniającego ciepła, kiedy na nowo mogę przenieść się do przytulnego domu Borejków, pospacerować po ulicy Roosevelta i zagłębić w perypetiach ulubionych bohaterów. Pomimo wielu lat na karku, z niezwykłą przyjemnością wracam do tego cyklu i z jeszcze większą przyjemnością sięgam po nowe pozycje. Pamiętam, że mając naście lat, z wypiekami na twarzy zgarniałam z biblioteki kolejno Szóstą klepkę i Kłamczuchę. Fascynowała mnie nie tylko opowiadana w nich historia, ale również rzeczywistość, w której dana powieść była osadzona. Tak bardzo zasłyszana, ale z racji wieku, aż tak mocno nie doświadczona. Zresztą w ogóle siłą prozy Małgorzaty Musierowicz jest rzetelne uchwycanie przez pisarkę otaczającego nas świata. I w zasadzie aż do Imienin osadzanie akcji w świecie rzeczywistym niezwykle mnie frapowało. A teraz… jakoś zaczęło dokuczać. Bo przecież konwencja sagi się nie zmieniła, Borejkowie się nie zmienili, lecz zmienił się otaczający ich świat. Jest tak boleśnie współczesny, że aż doskwierający. Przekonsumpcjonizowany, zglobalizowany. Wcześniej, czytając o Poznaniu, wyobrażałam sobie jak wygląda Teatralka, skwerek, ulica Roosevelta. A teraz? W książkowym radiu leci RMF, a bohaterowie wybierają się do Multikina. Właściwie dzięki pani Małgorzacie uświadamiam sobie jak szybko te zmiany zachodzą. Na co dzień są to pewne oczywistości, w których gładko i sprawnie się poruszamy. Przelane na papier... przynoszą wstyd. Bo tak naprawdę nie ma w nas nic literackiego, nic co wypadałoby uwiecznić, nic czym można by się było pochwalić…

Dlatego tak ucieszyło mnie, że świat współczesny został w najnowszej powieści Małgorzaty Musierowicz ograniczony do minimum. Sprężyna to najnowszy, osiemnasty już (a może dopiero osiemnasty ;) tom cyklu opowiadającego o perypetiach poznańskiej rodziny Borejków i ich przyjaciół. Choć powieść ma dwie główne bohaterki, jej tytuł skupia się tylko na jednej – na prawie dziesięcioletniej Łucji Pałys, córce ogniście temperamentnej Idy Borejko.

- „Spiritus movens” jest to duch sprawczy, motor działania, sprężyna wydarzeń – wytłumaczył wnuczce Ignacy Borejko i natychmiast dorzucił: - A dlaczego pytasz, Łusiu?
- Lubię wiedzieć – wyjaśniła mu córka Idy.
Słońce, które właśnie w tej chwili zajrzało do kuchni przez zakurzone szyby, rozpromieniło się całkiem tak samo, jak dziadek Borejko.
- „Lubię wiedzieć”! – powtórzył, zadowolony, i pogłaskał dziewczynkę po bujnych rudych lokach. – Piękne to słowa i piękny stan ducha. „Oculus vitae sapientia”. Młody twój umysł poszukuje, bada, rozpoznaje świat od lat już dziewięciu…
- Chciałabym być czymś takim.
- Czym takim? – nie nadążył za młodym umysłem Ignacy Borejko.
- Sprężyną.
I jak postanowiła, tak zrobiła, uruchamiając lawinę zaskakujących zdarzeń.

Gabrysia wyrusza w świat, Laura zaczyna namiętnie sadzić świerki na działce Pulpecji, Ignacy Grzegorz przestaje być Miągwą, zaś Ignacy Senior zakochuje się w poloniście Łucji…

Kolejny tom Jeżycjady to dowód na to, że na powieści Małgorzaty Musierowicz upływ czasu nie ma żadnego wpływu. Ciepła, pełna optymizmu, mądra, skrząca się dowcipem Sprężyna stanowi esencję tego, co w powieściach sławnej Poznanianki ukochałam sobie najbardziej. Jej powieści przesiąknięte są borejkowszczyzną. Cudowny język, tradycyjnie już przeplatany sentencjami łacińskimi i cytatami ze znanych utworów, dowcipne dialogi, lekko ironiczne poczucie humoru… Jak powiadał Naszpanpolonista – styl – to człowiek. I jeśli miał rację, to o Małgorzacie Musierowicz nie można mówić inaczej jak w samych superlatywach ;)

Lektura jej powieści zapewnia pierwszorzędną rozrywkę. I zawsze wiąże się z przemiłymi emocjami, które towarzyszą czytającym od pierwszego wersu pierwszej strony. Pełne literackiego wdzięku, czaru i zachwytu nad życiem, wzruszają, poruszają i pozostawiają w poczuciu, że choć się nie jest ujętym na kartach powieści, należy się do ich świata.

Zmieniasz świat, dzień po dniu. Nieważne, że nie wszystko zdążysz zrobić. To, co robisz, jest dobre. A więc siłą rzeczy sprawiasz, że świat jest lepszy – chociaż o tę odrobinę. Ale… czy w ogóle możemy więcej, niż odrobinę? Sami jesteśmy odrobinami. Na szczęście to wszystko się sumuje w niewyobrażalnie wielkie liczby. Ilość sprzedanych książek jest najlepszą miarą uwielbienia, jakim czytelnicy pani Małgosi darzą jej powieści. Choć w gruncie rzeczy zupełnie niewspółmierną do tego, czym swoich czytelników obdarowuje autorka. Jej kojące ciepło, pogoda ducha i optymizm są absolutnie bezcenne. I są piekielnie zaraźliwe i uzależniające. Pisarka wciąga nas do magicznego świata Jeżyc, sprawiając, że w miarę upływu czasu, mimo wieku, nadal czytamy jej książki ze smakiem. I od trzydziestu lat nie możemy się ich najeść do syta.

Zwróć też uwagę na...
Marina - okładka
Przeczytaj więcej...
Amore 14 - okładka
Przeczytaj więcej...
Komentarze
  • Login
Przepisz kod z obrazka

Śnieg

ŚniegZacznę banalnie, bowiem od stwierdzenia, że Orhan Pamuk jest jednym z najciekawszych i najbardziej ujmujących współczesnych pisarzy europejskich. Nie ma potrzeby ubierać w górnolotne słowa zdań, które mogą zostać wypowiedziane wprost. Po prostu...

Alicia Giménez-Bartlett o "Statku pełnym ryżu"!

Specjalnie dla czytelników Dziennika Literackiego, znakomita hiszpańska prozaiczka, Alicia Giménez-Bartlett, opowiada o swojej najnowszej powieści pt. Statek pełen ryżu!

„Kod Leonarda da Vinci”. Reaktywacja

„Kod Leonarda da Vinci”. ReaktywacjaPo obejrzeniu Kodu Leonarda da Vinci w reżyserii Rona Howarda powiedziałam sobie: nigdy więcej. Fatalna ekranizacja tej dobrej skądinąd książki skutecznie zniechęciła mnie do dalszego poznawania innych adaptacji...

Pod słońcem Toskanii. W raju Ferenca Máté

Pod słońcem Toskanii. W raju Ferenca Máté Średniowieczne miasta na wzgórzach, ciągnące się w nieskończoność winnice i srebrzące się gaje oliwne. Do tego rzędy wysmukłych cyprysów, soczyste owoce i znakomita kuchnia. Podczas gdy Johann Wolfgang Goethe, podróżując po Kampanii...

Potargowe stosy

Potargowe stosy Miało być inaczej, a wyszło jak zwykle. Znowu z targów wróciłam objuczona niczym wielbłąd. Tylko, że jakoś niespecjalnie żałuję, że nie dotrzymałam danego sobie słowa...

statystyka

copyright 2008-2010 dziennik-literacki.pl | Wszelkie prawa zastrzeżone