„Prywatne życie Mony Lisy”
Okładka książki „Prywatne życie Mony Lisy”
  • Autor: Mure Pierre La
  • Tytuł: Prywatne życie Mony Lisy
  • Tytuł oryginału: The Private Life of Mona Lisa
  • Język oryginału: angielski
  • Liczba stron: 488
  • Rok wydania: 2004
  • Oprawa: miękka
  • Wymiary: 125 x 190 mm
  • ISBN: 83-7319-517-3
  • Seria: Klasyka
  • Wydawca: Muza S.A., Warszawskie Wydawnictwo Literackie
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: Muza S.A., Warszawskie Wydawnictwo Literackie
Recenzja
Data publikacji: 22 sierpnia 2008 A- A A+
Kiedy pisarz zabiera czytelnika w niezwykłą wędrówkę po utraconym świecie, ten może tylko żałować, że nie jest w stanie wrzucić do swojej torby aparatu, aby móc uwiecznić wszystkie przywoływane przez autora obrazy. Wieżę Giotta i migdałowce rozkwitające na biało. Kamienne mosty prowadzące do dzielnicy San Spirito i wielkie „stabilimenti” tekstylne. Murarzy mieszających świeżą zaprawę, dziewczęta z warkoczami znikające na zapleczach sklepów z elegancką odzieżą, urzędników bankowych śpiewających litanie pod posągiem Najświętszej Marii Panny i spieszących się, by powrócić do swych piór, ksiąg i wag do ważenia pieniędzy. Na Nowym Rynku srebrny dzwonek i krótka modlitwa rozpoczęły pracę giełdy, i zaraz powstał rozgardiasz: żywo gestykulujący maklerzy wykrzykiwali kursy akcji, składali zamówienia, skakali jak diabły w święconej wodzie, bo florencka „Borsa” miała wówczas dzienny obrót przekraczający dwa miliony florenów. (…) W kościołach niechlujni, ziewający „dipintori” powracali do pracy nad freskami ukazującymi brodatych świętych, krwawiących męczenników i anioły ze złotymi skrzydłami. A „bottega” Verrocchia – pracownia i szkoła zarazem – była miejscem, gdzie uczniowie w niebieskich spodniach ucierali barwniki w kamiennych ampułach, czyścili piaskiem deski na obrazy albo węglem wykonywali kopie malowideł mistrza, pod życzliwym okiem nadzorcy studia – przystojnego dwudziestotrzyletniego Leonarda da Vinci. W powietrzu unosił się dźwięk dzwonów oraz przytłumiony stukot warsztatów tkackich, który skutecznie zagłuszał nieśmiało snutą przez miejscowego gawędziarza opowieść. Oświetlany pomarańczowym światłem żywicznych kaganków Plac della Signoria uginał się pod ciężarem tłumów tłoczących się wokół podróżników, którzy powrócili z wiadomościami z różnych krajów. U wybrzeży Hiszpanii piraci zagrabili ładunek adamaszku… (…) Proboszcz u Świętego Pankracego grzmiał na parafian, którzy podczas kwesty dawali w ofierze fałszywe monety… (…) Wreszcie niemile zabrzmiał dzwon nakazujący wygaszenie świateł. Grupki ludzi się rozproszyły. Mieszczanie zapalili latarnie i ruszyli ku swoim domom, pojedynczo bądź parami. Ludzie pracujący dla władz miasta pogasili kaganki na Piazza della Signoria i miasto pogrążyło się w mroku nocy. Ulice, jeszcze kilka godzin temu tak ludne i gwarne, teraz opustoszały i ucichły – były jak ciemne bruzdy na tle gwiaździstego nieba. Od czasu do czasu pojawiał się któryś z nocnych strażników, pobrzękując halabardą i wołając kogoś w tym osamotnieniu; potem znowu zapadała cisza.

Florencja przeżyła kolejny dzień.


Ta powieść Pierra La Mure równie dobrze mogłaby nosić tytuł Prywatne życie Florencji. Miasto Kwiatów jest bowiem dla pisarza nie mniej ważne, niż muza da Vinciego uwieczniona na topolowej desce. La Mure stworzył niezwykle sugestywny portret Florencji rozkwitającej pod rządami Medyceuszy – miasta kosmopolitycznego, otwartego, pławiącego się w swoim bogactwie. Pisarz opisuje codzienne życie miasta, jego najznakomitszych obywateli, znaczenie na XV- i XVI-wiecznej arenie międzynarodowej oraz jego unikalne zwyczaje. Białe fasolki wrzucane do puszki urodzinowej na znak narodzin dziewczynki czy obwieszczenia bijących w bęben obwoływaczy, „banditori”, intrygują i wyśmienicie wpisują się w gwarny, ale i romantyczny obraz miasta. Florencja staje się na kartach powieści żywą istotą, pełną unikalnego charakteru i ognistego temperamentu. Jej zajmującą bohaterką, przyciągającą uwagę swoją fascynującą poetyckością.

La Mure z niezwykłą skrupulatnością odmalował kontekst historyczny epoki, a zwłaszcza burzliwe dzieje samej perły Toskanii. Spisek Pazzich, intrygi dworskie, wojna Florentczyków z papieżem, rządy Savonaroli… Kilkaset stron powieści mieści w sobie całą historię renesansowej Florencji, ukazującą jak szybko i nieoczekiwanie Miasto Kwiatów przemieniło się w Miasto Popiołów i Cierni.

Właśnie w nim, pośrodku doliny rzeki Arno, u stóp Apeninów, urodziła się w 1479 roku kobieta, której uśmiech od wieków intryguje ludzi na całym świecie. Lisa de’Gherardini, Gioconda, ożywa pod wpływem pióra La Mure’a i zyskuje niebywałe usposobienie. Pewna siebie, prowokująca, po włosku gorąca, w niczym nie przypomina nieśmiało uśmiechającej się kobiety z płótna włoskiego malarza. Kim była ta kobieta, która od wieków (…) unika wszelkich indagacji uśmiechem lekko brązowych oczu?

Tak naprawdę Prywatne życie Mony Lisy to miniaturowa saga rodu Gherardinich, której tylko jednym z elementów jest opowieść o życiu tej zwykłej florenckiej dziewczyny. Dziewczyny, która tylko dzięki miłości wyjątkowego mężczyzny nie została przez historię zapomniana. Jednak ta powieść, to również drobna biografia samego Leonarda da Vinci. Pisarz rozprawia się w niej jednak z mitem genialnego malarza, architekta i naukowca. Da Vinci sprawia wrażenie zagubionego i lekkomyślnego. Nie jawi się jako mędrzec, a raczej wiecznie niedojrzały, trzpiotowaty chłopiec. I podczas gdy Mona Lisa zdumiewa i zaskakuje, da Vinci ze strony na stronę jedynie irytuje.

Prywatne życie Mony Lisy mieści w sobie zatem trzy portrety: Florencji, Mony Lisy i Leonarda da Vinci, a każdy z nich jest na swój sposób poruszający i frapujący. Cudnie odmalowany kontekst historyczny i poetycki język pisarza sprawiają, że lektura powieści staje się czystą przyjemnością i tylko utwierdza czytelnika w przekonaniu o niezwykłym kunszcie literackim La Mure’a. Powieść całkowicie mnie zauroczyła i z niecierpliwością czekam na moment, kiedy znowu zanurzę się w świat opisywany przez tego pisarza. Bo czy opisuje on XV-wieczną Florencję, czy też XIX-wieczny Paryż, ja w jego opowieściach całkowicie się zatracam…
Komentarze
  • 1
    beel 23 sierpnia 2008 | 7:25:21

    To moja ulubiona książka. Generalnie bardzo lubię zbeletryzowane biografie tego pisarza- Tę książkę właściwie wysłuchałam kilka lat temu z kaset- strasznie wolno to szlo- jak to głośne czytanie i strasznie się niecierliwiłam, co dalej. Nie traciłam czasu i robilam przy tym firanke na szydelku:) Bardzo mi się podobała. W podobnym klimacie są Narodziny Wenus Sarah Dunant- inny styl, ale też ciekawa akcja i piękna Florencja w tle.pzdr

  • 2
    szamanka30 23 sierpnia 2008 | 10:00:08

    Pięknie Aniu!:) książke czytałam już jakis czas temu , ok.2 lat, ale doskonale ją pamietam i wrażenie, jakie własnie Florencja na mnie wywarła. A postac Leonarda mnie irytowała. I byłam nieco zła na pisarza za takie ukazanie Mistrza( może niesłusznie, ale ...) Ostanio przeczytałam książkę o Mediolanie ( choc nie tylko) i daVincim "Łabedzie Leonarda" K.Essex.Polecam. Czytałam też ksiazkę "Ja, Mona Lisa". Mam mieszane uczucia po jej lekturze, choc miasto i Medyceusze ukazani ciekawie. Dosć dawno temu czytałam też powieśc A.Ripley "Lorenzo", o Wawrzyńcu Wspaniałym.

  • 3
    beel 23 sierpnia 2008 | 15:05:38

    Lorenzo - też był ciekawy- choć muszę przyznać, że z pewnymi oporami brałam się za tę książkę- odstraszała mnie okropna okładka- myślałam, że to pospolita lekturka a'la harlekin- zawartość była miłym zaskoczeniem.

  • 4
    Nawojka 23 sierpnia 2008 | 20:42:48

    Tego samego miasta i okresu historycznego dotyczy powieść Irvinga Stone'a "Udręka i ekstaza" o Michale Aniele. Czytałaś? Świetnie widać odmienne spojrzenie pisarzy na te same wydarzenia.

  • 5
    Annie 24 sierpnia 2008 | 22:30:54

    Beel, Szamanko, dziękuję za namiary na inne powieści! O 'Narodzinach Wenus' i 'Łabędziach Leonarda' już słyszałam, ale powieści Ripleya w ogóle nie znałam. Z przyjemnością po nie sięgnę skoro polecacie, bo uwielbiam renesansowe Włochy :)

    Nawojko, witaj na Dzienniku Literackim :) 'Udręki i ekstazy' jeszcze nie czytałam, choć mam ją na półce. Zakupiłam zafascynowana 'Pasjami utajonymi' Stone'a, ale jakoś odłożyłam. Teraz ciekawi mnie jeszcze bardziej, zwłaszcza po tym jak La Mure opisał konflikt toczący się pomiędzy da Vincim a Michałem Aniołem. Mam nadzieję, że jeszcze zdążę sięgnąć po tę powieść w tym wyzwaniu :) Pozdrawiam gorąco!

  • 6
    beel 25 sierpnia 2008 | 7:12:03

    Oj, u mnie stoi Udreka i ekstaza już tyle lat. Wstyd przyznać- ale jeszcze nie przeczytałam. Za to również bardzo mi się podobały Pasje utajone. W bibliotece było wydanie 2-tomowe. Ktos trzymał drugi tom chyba pół roku- myślalam, że kota dostanę. Przeczytawszy pierwszy tom strasznie się męczyłam bez dalszego ciągu:)))

  • 7
    szamanka30 25 sierpnia 2008 | 8:30:25

    Nie pisałam o ksiażce "Udreka i ekstaza", bo jakoś byłam pewna ,że czytałaś:D A może - jesli nie czytałaś- sięgniesz po ksiazkę "Rodzina Borgiów "M.Puzo.

  • 8
    foxinaa 26 sierpnia 2008 | 15:58:24

    przednie to uczucie mając świadomość, że książka spoczywa na półce jeszcze nietknięta:)

  • 9
    Annie 26 sierpnia 2008 | 20:26:22

    Beel, to ja już się właśnie po takich sytuacjach, kiedy moja cierpliwość i ciekawość były wystawione na najwyższą próbę, oduczyłam się sięgać po pojedyncze tomy i nie zaczynam lektury, póki nie zbiorę całości :D

    Szamanko, a tu niespodzianka :D 'Rodziny Borgiów' też nie czytałam. Już wpisana do notesiku, dziękuję!

    Foxino, przednie, ale my, jakby popatrzeć na to obiektywnie, mamy stanowczo za dużo takich przednich uczuć :D

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję