„Prywatne życie łąki”
Okładka książki „Prywatne życie łąki”
  • Autor: John Lewis-Stempel
  • Tytuł: Prywatne życie łąki
  • Tytuł oryginału: Meadowland. The Private Life of an English Field
  • Język oryginału: angielski
  • Przekład: Maciej Miłkowski
  • Liczba stron: 307
  • Rok wydania: 2017
  • Oprawa: twarda
  • Wymiary: 142 x 211 mm
  • ISBN: 978-83-7976-140-3
  • Wydawca: Wydawnictwo Poznańskie
  • Miejsce wydania: Poznań
  • Logo wydawnictwa: Wydawnictwo Poznańskie
Recenzja
Data publikacji: 15 października 2017 A- A A+
Anglicy miłość do ogrodów mają we krwi. Oglądając kolejne odcinki „Gardeners’ World”, trudno oprzeć się wrażeniu, że nieco przytępiony sekator, ubłocone kalosze i skrzypiące taczki to typowe atrybuty szczęśliwego angielskiego ogrodnika. Zielone dziedzictwo Brytyjczyków sięga wielu wieków wstecz, a tradycja uprawy ogrodów jest konsekwentnie przekazywana z pokolenia na pokolenie. Podobnie zresztą jak umiłowanie natury oraz wiedza na jej temat, bo ta słabość do przyrody dotyczy czegoś więcej niż kawałka ziemi okalanego własnym płotem. Obecnie Towarzystwo Przyrody Miejskiej w Birmingham organizuje Międzynarodowy Dzień Chórów Porannych. Jest mniej więcej tak międzynarodowy, jak rozgrywki futbolu amerykańskiego. To rzecz typowo brytyjska. Jak zauważył kiedyś dziennikarz Henry Potter: „Mimo całego naszego samoumniejszania i podkreślania naszego upadku, trzeba przyznać, że jednej rzeczy nie da się Brytyjczykom odebrać, a jest nią zdolność doceniania natury”. A jak mało kto docenia ją John Lewis-Stempel, autor Prywatnego życia łąki.

John Lewis-Stempel urodził się w 1967 roku w Hereford, typowo rolniczym miasteczku położonym nad rzeką Wye w hrabstwie Herefordshire, w pobliżu granicy z Walią. To syn swojej ziemi, bardzo mocno związany z miejscem, które jego rodzina zamieszkuje od blisko dziewięciuset lat. Trudno jednoznacznie określić jego zasadniczą profesję: to w równej mierze piszący farmer, co uprawiający ziemię pisarz. Prywatne życie łąki (2014) to dziesiąty tytuł w jego dorobku, za który otrzymał jedną z dwóch przyznanych mu The Wainwright Prize, wręczanych autorom najlepszych książek przyrodniczych.

Gdy zamieszkaliśmy na tej farmie, łąka, właściwie wtedy jeszcze pole, od razu stała się źródłem mojej rozkoszy i rozpaczy. Wyglądała jak marzenie – aby dojrzeć jakiekolwiek domy, musiałem obrócić się o całe trzysta sześćdziesiąt stopni, a i tak były zaledwie trzy, przy czym jeden z nich nasz. To jeśli chodzi o radość. Źródłem rozpaczy był stan ziemi. Dwa kawałki pola były całkowicie zdewastowane przez chrząszcze sprężyki, brakowało koniczyny do wypasu bydła. Wszelkie pożytki zdominowały osty, dominując nad resztą flory. W końcu John Lewis-Stempel pozostawił ziemię samej sobie. Zamiast wypędzać zwierzęta na pole, pozwoliłem, by wszystko swobodnie na nim rosło. Poeta ludowy John Clare nazywa rośliny zielonymi pamiętnikami. Pod koniec czerwca pole pełne było kwiatów, o których istnieniu zdążyłem zapomnieć. Dąbrówki i chabry pojawiły się, gdy tylko pozwoliłem, by pole stało się czymś innym niż parkingiem dla zwierząt. Dawno, dawno temu było przecież łąką. I tak narodziła się łąka, która zredefiniowała jego widzenie świata przyrody. Dziś to małe królestwo rozciąga się pomiędzy należącym do autora domem, Wzgórzem Drzemlików i rzeką Escley. Dosyć płaska łąka, pochylająca się lekko z zachodu na wschód, podzielona jest na kilka obszarów. Na północ od małego zagajnika, pełnego paproci i karłowatych krzewów, znajduje się niska łąka, na której wypasane jest bydło. Nieco wyżej – tam, gdzie przecieka zachodni kanał – ziemia zamienia się w torfowisko, a tym samym w tak zwaną bagienną łąkę, ulubione miejsce bekasów. Wzdłuż wschodniej granicy łąki płynie wąski górski strumień zmierzający aż do morza. Omija grudy żwiru i przejrzyste sadzawki, po czym okrąża wystający przylądek, który nazywamy palcem. Większa część linii brzegowej jest stroma i porośnięta gęstwiną ostrokrzewu, czarnego bzu, głogu, leszczyn, klonów i bluszczu. Cała ta plątanina jest nadmiernie wyrośniętym dzieckiem jakiegoś dawnego żywopłotu. W gęstwinie królują dwa dęby, z miłosnym zapałem obejmujące brzeg rzeki i pochopnie nachylające się nad jej nurtem. Ich odsłonięte korzenie, grube jak trąba słonia, wykręcają się, tworząc niesamowite i koszmarne kształty. (…) Dzisiaj łąka znajduje się w Anglii, lecz zaledwie półtora kilometra od granicy. To właśnie na tym angielsko-walijskim pograniczu zamieszkał autor wraz z żoną Penelope oraz dwójką dzieci, Tristramem i Fredą, oddając mu całkowicie swoje serce i myśli.
Prywatne życie łąki opowiada o roku z życia łąki, należącej do Johna Lewisa-Stempela i znajdującej się na krańcach Herefordshire. To swoisty dziennik, który rozpoczyna się w pierwszych dniach stycznia, a kończy ostatniego dnia grudnia. Kolejne rozdziały książki odpowiadają poszczególnym miesiącom i obejmują szereg notatek, dokonywanych przez autora co kilka dni. Tak uporządkowana linia czasu, harmonijna z rytmem natury, pozwala pisarzowi nie tylko na dokładne oddanie zmian zachodzących w przyrodzie w związku z przemianą pór roku, ale także częste odnoszenie się do codziennego cyklu dnia i nocy i – co najważniejsze – fizycznego cyklu narodzin, rozwoju i śmierci. Bo łąka u Johna Lewisa-Stempela to miejsce wzrostu i życia, z bujnie rozwijającą się roślinnością i licznymi mieszkańcami. Z zakwitającą na przedwiośniu wierzbą i rzadkim wawrzynkiem wilczełyko, z króliczymi uszami naparstnicy, z modraszkami, rudzikami i strzyżykami, z lisem o idealnie czarnych łapach, jak również z dostojnym borsukiem… Autor opowiada o zaobserwowanych roślinach, opisując ich cykl życia oraz właściwości. Przedstawia stałych lokatorów łąki i chwilowych gości, którzy zatrzymują się na niej jedynie na chwilę. Nie ucieka również od mówienia o śmierci – w końcu każda łąka to także cmentarz, miejsce spoczynku dzikich zwierząt i padłego bydła. Delikatna angielska łąka to mogiła na mogile, zwierzęca na ludzkiej, przykryta zielonym płaszczem.

John Lewis-Stempel podkreśla ścisły związek między człowiekiem a łąką, przy czym ta relacja jest wyjątkowo symetryczna. Oznaczające łąkę angielskie słowo „meadow” ma zaskakująco bezpośrednie źródło w staroangielskim „mœdwe”, spokrewnionym z czasownikiem „māwan” – kosić. Łąka to miejsce, gdzie rosną trawy i kwiaty na siano, czyli suchą paszę dla zwierząt na czas jałowej zimy. Łąka nie jest tworem naturalnym, powstaje w wyniku relacji między naturą, człowiekiem i zwierzęciem. W swojej najdoskonalszej formie osiąga stan niemal mistrzowskiej równowagi.

Prywatne życie łąki to pełne czułości wyznanie miłości. John Lewis-Stempel tkwi w zachwycie nad pięknem otaczającego go świata i mądrością natury. Podobnie jak jego idol z dzieciństwa, przyrodnik Denys Watkins-Pitchford, chce uczyć innego myślenia o przyrodzie, w którym nie ma już podziału na My i Oni – jest tylko jedno wielkie My. To dlatego John Lewis-Stempel narusza prywatność łąki i bezczelnie zagląda do życia jej na co dzień niezauważanych lokatorów. Dzięki temu, że doskonale zna ich nawyki i rozumie ich sposób postępowania, jest w stanie opisać prawdziwe, wewnętrzne życie łąki, a nie tylko jej zieloną fasadę. Swoją opowieść snuje ze swadą, posługując się przepięknym językiem, pełnym poetyckich metafor i rozlicznych odniesień do brytyjskiej literatury. Typowo angielska ciekawość pchnęła go do rozpoczęcia obserwacji, jednak oprócz znajomości przyrody zyskał coś znacznie cenniejszego – wewnętrzny spokój. To dzięki niemu może na swoim pograniczu wieść do końca życia halcyjońskie dni…
Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Dziennik Literacki używa plików COOKIE. Korzystając z Dziennika Literackiego wyrażasz zgodę na ich wykorzystywanie.
Kliknij, aby dowiedzieć się więcej o plikach COOKIE.
Akceptuję