„Szczypta Wenecji”
Okładka książki „Szczypta Wenecji”
  • Autor: Donna Leon
  • Tytuł: Szczypta Wenecji
  • Tytuł oryginału: A Taste of Venice. At Table with Brunetti
  • Język oryginału: angielski
  • Przekład: Jarosław Rybski
  • Liczba stron: 304
  • Rok wydania: 2012
  • Oprawa: twarda
  • Wymiary: 120 x 190 mm
  • ISBN: 978-83-7392-365-2
  • Wydawca: Noir Sur Blanc, Oficyna Literacka
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: Noir Sur Blanc, Oficyna Literacka
Recenzja
Data publikacji: 6 sierpnia 2012 A- A A+
Czoło Komisarza Brunettiego pokryła sieć głębokich zmarszczek. Jego nos nerwowo drgał w poszukiwaniu znajomych zapachów, a opary unoszące się znad garnków tylko upewniły go w przekonaniu, że czeka go prawdziwa uczta. Zajrzał pod pokrywki i otworzył piecyk, ciesząc się widokiem znajomych dań: zupy z soczewicy, kurczaka duszonego w czerwonej kapuście i czegoś, co wyglądało na „radicchio di Treviso”.
– Czy wkładasz wszystkie swoje umiejętności detektywistyczne w badanie tego kurczaka? – zapytała Paola, stawiając na stole kieliszki.
– Nie, niezupełnie, „signora” – odparł, zamykając piecyk i prostując się. – Moje dochodzenie dotyczy „radicchio” i tego, czy może są w nim ślady tej samej pancetty, którą wykryłem w zupie z soczewicy.
– Tak świetny nos – zauważyła, podchodząc i dotykając palcem jego czubka – mógłby skutecznie położyć kres przestępczości w tym mieście.

Guido uśmiechnął się do żony.
– Jeśli faktycznie mam walczyć z przestępczością w tym mieście, to wolę to robić z pełnym żołądkiem!

W powieściach kryminalnych Donny Leon równie wiele miejsca jak opisy zbrodni, zajmują opisy kolejnych dań, które pałaszuje komisarz Brunetti. Kwestią czasu było więc, kiedy przepisy na poszczególne potrawy zostaną zebrane w jedną całość, pozwalając miłośnikom włoskich smaków popróbować tego, co na co dzień zjada sympatyczny policjant. Książka kucharska Guido Brunettiego ujrzała światło dzienne w 2009 roku. Teraz, w trzy lata po premierze, Szczypta Wenecji trafiła do rąk polskich czytelników.

Szczypta Wenecji, czyli ulubione dania komisarza Brunettiego to książka, którą Donna Leon napisała wespół ze swoją wieloletnią przyjaciółką. Roberta Pianaro, zwana pieszczotliwie Bibą, to przewodniczka Amerykanki po specjałach włoskiej kuchni. To właśnie ona i jej mąż Franco pierwsi otworzyli przede mną świat kultury kulinariów i jedzenia, jak również obdarowali mnie miłością. Jadam z nimi posiłki i pomagam im w kuchni od ponad trzydziestu lat; w tym czasie nie tylko nauczyli mnie smakować jedzenie i doskonalić ten kunszt, lecz także otworzyli mój umysł na sztukę kulinarną. Teraz obie panie chcą na nią otworzyć także umysły czytelników Donny Leon. A właściwie nie tyle chcą, co na swój sposób muszą. Szczypta Wenecji to rezultat zamieszania, jakie nieświadomie wywołała sama Donna Leon. Pisarka przyznaje, że nigdy nie planowała napisania książki kucharskiej. Jednak po opublikowaniu czwartego tomu przygód komisarza Brunettiego, zaczęła otrzymywać od czytelników listy o niepokojącej treści. Ich nadawcami byli najczęściej ludzie nie wywodzący się z włoskiej kultury kulinarnej. To oni w równej mierze jak na intrygę kryminalną, zwracali uwagę na wykwintność i wystawność potraw spożywanych przez rodzinę Brunettich. A przede wszystkim na to, że wspólne biesiadowanie wenecjan trwa niemal w nieskończoność. Zdumienie pisarki sięgało zenitu. Przecież w tych posiłkach nie ma niczego szczególnego. Tak się je we Włoszech! Czy ludzie w ogóle mogą inaczej jeść?

Szczypta Wenecji otwiera przed czytelnikami drzwi do włoskich jadalni. Każdy, kto przekroczy ich próg, z miejsca usłyszy jedno zdanie: Mangia, mangia, ti fa bene! (Jedz, jedz, to ci wyjdzie na zdrowie!). Wielu Włochów wciąż traktuje dobre jedzenie jako wyraz najwyższej troski. Karmi się po to, aby ktoś poczuł się dobrze. Karmi się po to, aby ktoś wyzdrowiał. Dobra kuchnia to nic innego jak jeden z przejawów miłości. W Szczypcie Wenecji ta miłość zamknięta jest w Risi e bisi – tradycyjnej weneckiej potrawie z groszku; penne rigate z pomidorami, pancettą, cebulą i chilli czy słynnej szarlotce Paoli. Dziesiątki przepisów przeplecionych zostało licznymi fragmentami z powieści Donny Leon, odnoszącymi się do konkretnych potraw. Nie zabrakło także krótkich felietonów pisarki na temat kultury kulinarnej Wenecjan. A wszystko okraszono urokliwymi grafikami Tatjany Hauptmann.

Posiłki Guida Brunettiego są długie, zmysłowe, sycące. Jak udowadnia Donna Leon – także łatwe w przygotowaniu. Dzięki niej miłośnicy weneckiego komisarza mogą rzeczywiście posmakować weneckich specjałów, a nie tylko wyobrażać sobie wspólne zasiadanie z sympatycznym śledczym przy jednym stole. Szczypta Wenecji to coś więcej niż książka kucharska – to zaproszenie do najważniejszej sfery prywatnego życia Guida Brunettiego. To szansa, z jakiej nie sposób nie skorzystać.
Komentarze
  • 1
    nutta 7 sierpnia 2012 | 9:50:26

    Nie jestem fanką Brunettiego, choć parę książkę Donny Leon przeczytałam, raczej spoglądam bardziej na południe ku komisarzowi Montalbano, który również jest smakoszem.
    Rzadko bywasz na blogu. Może jakiś wyjazd do Wenecji się szykuje? Pozdrawiam ciepło:)

  • 2
    Annie 7 sierpnia 2012 | 22:30:06

    To ja do puli śledczych-smakoszy dodam jeszcze innego weneckiego komisarza - Alvise'a Trona. Jak się okazuje, we Włoszech faktycznie nie można ścigać złoczyńców z pustym brzuchem :)

    Rzeczywiście, ostatnio na skutek różnych okoliczności bywałam tu bardzo rzadko, ale na szczęście teraz się to zmieni :) Z dnia na dzień będzie mnie tu coraz więcej :) Niestety, na horyzoncie nie rysuje mi się żadna wizyta w słonecznej Italii, choć gdyby tylko ktoś mi ją zaproponował, nie zastanawiałabym się ani chwili :) A tymczasem pozdrawiam Cię gorąco! Buziaki!!! :)

  • 3
    Jane / www.falszywytrop.pl 2 marca 2013 | 20:39:09

    A ja lubię Brunettiego. Mam problem z nim tylko dlatego, że we wszystkich powieściach jest taki sam. Czytam kolejną książkę Donny Leon i co? Nowa zbrodnia, ale miasto to samo (to akurat mi się podoba) i Brunetti bez zmian. Tak przewidywalny, że aż nudny :( Niestety....

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję