„Lituma w Andach”
Okładka książki „Lituma w Andach”
  • Autor: Mario Vargas Llosa
  • Tytuł: Lituma w Andach
  • Tytuł oryginału: Lituma en los Andes
  • Język oryginału: hiszpański
  • Przekład: Wojciech Charchalis
  • Liczba stron: 296
  • Rok wydania: 2009
  • Oprawa: twarda
  • Wymiary: 140 x 205 mm
  • ISBN: 978-83-240-1234-3
  • Wydawca: Znak, Społeczny Instytut Wydawniczy Sp. z o.o.
  • Miejsce wydania: Kraków
  • Logo wydawnictwa: Znak, Społeczny Instytut Wydawniczy Sp. z o.o.
Recenzja
Data publikacji: 31 października 2010 A- A A+
– Mam dla ciebie złe wiadomości – zaczął porucznik, zwracając się do niego. – Przenieśli cię na inny mały posterunek, trochę podejrzane miejsce, w departamencie Junín. Musisz być tam jak najszybciej. Zapłacą ci za autobus.
– Do Junín? – powiedział Lituma, patrząc jak zahipnotyzowany w telegram. – Ja? (…)
– W ten sposób dziękują za dobrą robotę w policji, do której wstąpiłeś przez własną głupotę. Co ty ze sobą tam poczniesz, Lituma, czy widział ktoś kiedyś sępa na płaskowyżu? Umieram z żalu, gdy tylko pomyślę, jak bardzo będziesz tam marzł.
– Kurewstwo nie z tej ziemi – filozoficznie westchnął policjant.
*

Kapral Lituma zostaje przeniesiony z rodzinnej Piury w samo serce Andów. Obejmuje posadę komendanta placówki w wiosce Naccos oraz zwierzchnictwo nad 23-letnim policjantem, Tomásem Carreño. Obaj mężczyźni znajdują się w samym centrum działań bojowników Świetlistego Szlaku. Peruwiańscy maoiści terroryzują społeczeństwo – gwałty, porwania, morderstwa są tu na porządku dziennym. Dlatego, gdy ginie trzech mężczyzn, teoretycznie z góry wiadomo, kto za tym stoi. Jak zwykle terrucos. Tymczasem Lituma ma co do tego wątpliwości. Jaki cel mieliby bowiem senderyści w uprowadzeniu niemowy, albinosa i kopalnianego brygadzisty? Ponieważ nie umie odnaleźć odpowiedzi na to pytanie, kapral postanawia rozpocząć swoje małe śledztwo. Tymczasem, nikt nie jest skłonny z nim współpracować. Człowiek z wybrzeża jest traktowany przez Andyjczyków jako obcy.

Poczuł przygnębienie i niemoc jak poprzednio, gdy próbował ich wypytywać o innych zaginionych: przeczące ruchy głową, monosylaby, uciekające spojrzenia, zaciśnięte usta i posępnie zmarszczone czoła, przeczucie groźby. Czy i tym razem też tak będzie?

Lituma – peruwiański John Wayne. Samotny mściciel.

Lituma w Andach (1993) to niemal bezpośrednia kontynuacja Kto zabił Palomina Molero?, choć próżno szukać tu znanych bohaterów. Zamiast nagrody za udane śledztwo, porucznik Silva i kapral Lituma otrzymują nakazy przeniesienia do innych placówek, a tym samym drogi obu mężczyzn się rozchodzą. Lituma trafia w Andy. I jest jeszcze bardziej sfrustrowany, zniechęcony i zrezygnowany. Kryzys tożsamości, który dotknął go jeszcze w Piurze, teraz uderza w niego ze zdwojoną siłą. Do poczucia beznadziei, dochodzi beznadziejna tęsknota.

Dlaczego nie jest w swoim mieście? Wyobraził sobie siebie wśród butelek piwa w „Río”, między niepokonanymi starymi kumplami, pośród ciepłej piurańskiej nocy, pełnej gwiazd, walców, zapachu kóz i drzew świętojańskich. Przypływ smutku sprawił, że zadrżała mu szczęka.

Lituma nie może odnaleźć się w andyjskiej rzeczywistości. Obawia się groźnych gór i jeszcze groźniejszych senderystów. Bojownicy Świetlistego Szlaku prowadzą swoją krucjatę przeciwko imperializmowi, rewizjonizmowi, zdrajcom i szpiclom ludobójczego i antyrobotniczego reżimu. Niech żyje walka zbrojna! Niech żyje wojna ludowa! A myśl marksistowsko-leninowska niech prowadzi prezydenta Gonzalo!

Nastąpił sąd nad złymi obywatelami, złymi mężami, złymi żonami, pasożytami społecznymi, degeneratami, kurwami, pedałami i wyrzutkami z Andamarki, zgnilizną, którą feudalny reżim kapitalistyczny, wspierany przez północnoamerykański imperializm i sowiecki rewizjonizm podsycał, aby uśpić wojowniczego ducha mas. To też się zmieni. W oczyszczającym ogniu wznieconym na polach Rewolucji spłonie egoistyczny burżuazyjny indywidualizm, a narodzi się duch kolektywizmu i solidarność klasowa.

Wątek senderystów to prawdziwy majstersztyk, lecz tylko dzięki temu, że Llosa naprawdę wiedział o czym pisze. Pisarz bowiem od najwcześniejszych lat mocno angażuje się w politykę. W 1983 roku prezydent Fernando Belaúnde Terry zaprosił Llosę do wstąpienia do specjalnej komisji śledczej, która miała wyjaśnić okoliczności rzezi dokonanej na ośmiu dziennikarzach w Uchuraccay. Prozaik propozycję przyjął, za co został później ostro zaatakowany przez prasę. To dlatego, że według Peruwiańczyków jej raport końcowy był, delikatnie mówiąc, nieobiektywny i krzywdzący. Komisja ustaliła bowiem, że to miejscowi wieśniacy, a nie paramilitarne bojówki rządowe dopuściły się masakry w Uchuraccay.

Teraz, po latach, nie da się uciec od myśli, że wydarzenia z początku lat 80.XX wieku zainspirowały Llosę do napisania Litumy w Andach. Podobieństwo fikcyjnej historii do prawdziwego dramatu jest bowiem co najmniej zastanawiające. Intrygują więc okoliczności powstania utworu. Intryguje również jego narracja. Llosa miesza wątki i miesza plany czasowe, pozwala swoim bohaterom wchodzić sobie w słowo, bohater z przyszłości rozmawia z bohaterką z przeszłości za pośrednictwem trzeciej postaci – opowiadacza-łącznika. Efekt? Piorunujący.

O Litumie w Andach mówi się, że to najbardziej peruwiańska ze wszystkich powieści pisarza. I rzeczywiście, choć pokrewną tematykę mogliśmy już odnaleźć choćby w Pantaleonie i wizytantkach z 1973 roku, to dopiero w tej książce Llosa czyni swoimi bohaterami historię i kulturę Peru. Opowiada więc o duchach gór, czyli apus, o huaycos i pishtacos, o czarownicach, chiromancji i wróżeniu z liści koki. Mówi o Huankach, Chankach i Inkach oraz o współczesnych Andyjczykach – ich potomkach. O keczua, zabobonach i dawnych wierzeniach. To coś, o czym Lituma nie wie nic. Llosa wprowadza go więc do andyjskiej rzeczywistości, uzmysławiając mu przy okazji, że częścią tej wielowiekowej historii jest także brutalizowanie konfliktów i skłonność do rozstrzygania ich za pomocą rozwiązań siłowych, czyli coś, co w Peru można zaobserwować także dziś.

Jako kontrapunkt dla policyjnego śledztwa i brutalnej rzeczywistości pojawia się opowiadana podczas bezsennych nocy historia o starej miłości Tomasita do Mercedes; dziwki, którą wybawił od tortur swoejgo szefa. Romans między młodym policjantem a piękną piuranką to obok przejmującej historii życia Pedrita Tinoco jeden z najbardziej ujmujących wątków książki. Co jeszcze porusza? Kolejny nakaz przeniesienia dla Litumy. Tym razem do Santa María de Nieva w rejonie Górnego Marañón. Do dżungli. Mam nadzieję, że na ten rozdział z życia sierżanta Litumy Llosa nie będzie mi kazał długo czekać.



* Fragment pochodzi z: Mario Vargas Llosa, Kto zabił Palomina Molero?, Wydawnictwo Znak, Kraków 2009, s. 150.
Komentarze
  • 1
    mary 31 października 2010 | 20:11:48

    ech.. no juz mi sie podoba...

  • 2
    Annie 31 października 2010 | 22:15:36

    Obiecuję, że w najbliższym czasie już żadnych nowych recenzji Llosy nie będzie (znaj moje dobre serce :P

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję