„Barocco”
Okładka książki „Barocco”
  • Autor: Tobiasz W. Lipny
  • Tytuł: Barocco
  • Liczba stron: 184
  • Rok wydania: 2006
  • Oprawa: miękka ze skrzydełkami
  • Wymiary: 125 x 195 mm
  • ISBN: 83-7414-186-7
  • Seria: Z zegarkiem
  • Wydawca: W.A.B., Wydawnictwo
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: W.A.B., Wydawnictwo
Recenzja
Data publikacji: 20 czerwca 2008 A- A A+
Wreszcie doczekałam się dobrego kryminału z naszego polskiego podwórka. Powieść króciutka (nieco ponad 180 stron), niepozorna, ale całkiem wciągająca. Muszę przyznać, że bardzo miło mi się ją czytało. Jednak po zakończeniu lektury odczułam lekki niedosyt. Akcja skończona, bohaterowie zajęci swoimi sprawami… A ja nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że można by z tego było stworzyć coś więcej. Że to tylko pewien obszerniejszy konspekt; szkic, który z czasem, jeśliby tylko go nadbudować, ukazałby prawdziwą, pełną powieść.

Tak naprawdę sięgając po tę książkę spodziewałam się czegoś zupełnie innego. Tytuł nasuwał mi na myśl skojarzenia co do charakteru powieści z cyklem duetu Monaldi & Sorti. Notka od wydawcy – podobieństwo do Browna i innych autorów tzw. thrillera historycznego. A okazało się, że w moje ręce trafiła powieść, dość trafnie określona przez Aleksandra Kaczorowskiego, jako detektywistyczno-erotyczna. I w sumie zorientowana bardziej na jej głównego bohatera, aniżeli na akcję i towarzyszący jej bieg zdarzeń. W miarę lektury książki coraz bardziej poznajemy życie Karola – rozwój jego kariery naukowej i zawodowej; jego przyjaciół, rodzinę, kobiety jego życia. Pojawia się tu dużo wątków osobistych, niejednokrotnie nie związanych z zagadką zaginionego obrazu. To sprawia, że powieść z detektywistycznej przemienia się miejscami w obyczajową. Ktoś mógłby rzec, dobrze, ale co w tym złego? Można przecież pełniej poznać głównego bohatera, zżyć się z nim, zaprzyjaźnić Jednak czysto teoretycznie. W moim odczuciu to taki mężczyzna nijaki. Pełen dylematów, rozterek, zagubiony, dający się łatwo manipulować. Lecz przede wszystkim do bólu przeciętny. A ponieważ otaczający nas świat jest pełen takich ludzi, jako bohaterowie literaccy ani nie ciekawią, ani nie zapadają w pamięć. Po prostu są. A z czasem zwyczajnie się o nich zapomina.

Dlaczego zatem napisałam, że powieść uważam za całkiem dobrą? Lipny umie interesująco opowiadać. Zgrabnie, z pomysłem przechodzi od wydarzenia do wydarzenia. Nie traci wątku, dokładnie wie co chce przekazać. A czytelnika pociąga ta spójność powieści. I ciekawi, i zastanawia: o czym będzie dalej?
Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Dziennik Literacki używa plików COOKIE. Korzystając z Dziennika Literackiego wyrażasz zgodę na ich wykorzystywanie.
Kliknij, aby dowiedzieć się więcej o plikach COOKIE.
Akceptuję