„Szyfr Szekspira”
Okładka książki „Szyfr Szekspira”
  • Autor: Carrell Jennifer Lee
  • Tytuł: Szyfr Szekspira
  • Tytuł oryginału: Interred with their Bones
  • Język oryginału: angielski
  • Liczba stron: 416
  • Rok wydania: 2008
  • Oprawa: twarda
  • Wymiary: 150 x 210 mm
  • ISBN: 978-83-247-0797-3
  • Wydawca: Świat Książki
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: Świat Książki
Recenzja
Data publikacji: 20 czerwca 2008 A- A A+
- Co to jest?
- Przygoda. A do tego tajemnica – odparła Roz, nachylając się ku mnie z uwagą. Gdy wsunęłam palce pod wstążkę, powstrzymała mnie gestem, zielonymi oczami patrząc mi badawczo w twarz. - Jeśli to otworzysz, musisz podążyć tam, dokąd cię zaprowadzi.
Kate otworzyła.

Szyfr Szekspira jest przygodą i tajemnicą. Jego otwarcie zaś, równoznaczne z naszym straceniem dla wszystkich spraw tego świata. Tej książki się nie czyta, ją się pochłania. Jennifer Lee Carrell dorównała prekursorowi gatunku, Danowi Brownowi. A to nie byle co, gdyż od 2004 roku nikomu się to nie udało. Aż do dzisiaj.

Jennifer Lee Carrell (ur. 1962) jest doktorem literatury angielskiej i amerykańskiej na Uniwersytecie Harvarda, szekspirologiem z powołania, reżyserem przedstawień szekspirowskich sztuk dla Hyperion Theatre Company. Trudno więc nie oprzeć się wrażeniu, że główna bohaterka powieści, Katharine J. Stanley jest jej powieściowym alter ego. Niespełna trzydziestoletnia Amerykanka, naukowiec-literaturoznawca, reżyser Hamleta w mekce miłośników Szekspira – teatrze Globe. Zresztą sama Lee Carrell mówi, że od lat jej marzeniem było przeżyć niezapomnianą przygodę i cudownie odnaleźć ukryte w przepastnych archiwach bibliotek rękopisy zaginionych sztuk wielkiego prozaika. Jednak zdając sobie sprawę z rozmachu swojego marzenia, przeniosła je z rzeczywistości do literackiej fikcji, powierzając pieczę nad Cardeniem młodej pani doktor.

O Cardeniu wiadomo tyle, że w 1613 roku został wystawiony na deskach teatru Globe przez trupę King’s Men i że nawiązywał do postaci Cardenia z cervantesowskiego Don Kichota, który został przetłumaczony na język angielski zaledwie rok wcześniej (1612) przez Thomasa Sheltona. Jennifer Lee Carrell nie jest pierwszą pisarką, która interesuje się zaginionym dziełem. Kilka lat wcześniej, Jasper Fforde w dość humorystyczny sposób przedstawił w swoich powieściach podejście Brytyjczyków do utraconego dziedzictwa narodowego i jego bezustanne poszukiwanie. Niemniej jednak jako pierwsza, wychodząc od próby odnalezienia zaginionego dramatu, postanowiła przybliżyć czytelnikom postać wielkiego dramaturga. Zwłaszcza tym, którzy wiedzą niewiele więcej ponad to, że Szekspir wielkim pisarzem był.

Życiorys Williama Szekspira jest pełen znaków zapytania. Informacji, których wiarygodność udało się potwierdzić jest niewiele. Wiadomo, że istniał w owym czasie aktor nazywający się William Szekspir, że pochodził ze Stratfordu, że był członkiem King’s Men i współwłaścicielem Globe Theare, i że umiał pisać, a przynajmniej podpisywać się, gdyż na dokumentach zachowało się sześć jego podpisów. To, czy napisał przypisywane mu sztuki; to, skąd znał tak dobrze realia jakobińsko-elżbietańskiego dworu będąc jedynie skromnym aktorem; to, kto był jego patronem sprawującym pieczę nad jego dorobkiem pisarskim – nie wiadomo. Wobec braku twardych dowodów, wokół Szekspira narósł szereg legend, las hipotez, miliony przypuszczeń. Część z nich, tych najbardziej smakowitych, przytacza na kartach swojej powieści Lee Carrell. Opowiada nie tylko o Cardeniu jako o literackim Świętym Graalu, ale też o tym kim Szekspir tak naprawdę był – aktorem, pseudonimem innego twórcy czy może projektem kilku osób tworzących razem pod wspólnym nazwiskiem?

- Oksfordianie odczytują „Hamleta” jako zakonspirowaną autobiografię hrabiego Oxforda – wyjaśniłam. (…) – Dlaczego pani – lub ktokolwiek – zastępuje autora figurującego na stronach tytułowych sztuk Oxfordem?
- Ponieważ bardziej cenię zawartość tych sztuk niż to, co jest na ich stronach tytułowych – odparła. – Ten, kto je napisał, odebrał rozległe, głębokie wykształcenie klasyczne. Miał łatwy dostęp do pięknych książek, arystokratyczne poglądy i arystokratyczne zwyczaje w rodzaju polowań z psami i łowów z sokołami. Znał angielską wieś tak dobrze jak ziemianin. Nie ufał kobietom, kochał muzykę, gardził pazernością na pieniądze. Znał się na zawiłościach angielskiego prawa, nawigacji i żegludze. Znał Włochy, mówił po francusku i łacinie. A nade wszystko żył i oddychał poezją. O ile da się udowodnić – nie na podstawie wniosków płynących ze sztuk, tylko tego, co wiemy o jego życiu – William Szekspir ze Stratfordu nie wykazał się żadną z powyższych cech. Ergo nie był autorem tych dramatów.


Czy trzeba czegoś bardziej rewolucyjnego, żeby z uknutych już teorii spiskowych napisać świetną powieść? Szyfr Szekspira ma w intencji autorki stanowić nie tylko rozrywkę, ale i punkt wyjścia do dalszych refleksji. W Posłowiu wyjaśnia więc, które ze zgromadzonych przez nią materiałów były prawdziwe, a które podsunęła jej jej własna wyobraźnia. Nie da się ukryć, że powieść kipi od zawiłych teorii i sporów szekspirologów. Laik, nie mający zielonego pojęcia o tych wszystkich zawiłościach, czasami może się w nich naprawdę pogubić. Tym bardziej, że czytając wciąż się zastanawiałam nad prawdziwością stawianych twierdzeń i trudno mi było, pomimo obecności noty od autorki, oddzielić ziarno od plew, prawdę od fikcji.

A właśnie, jak wygląda świat powieści i jej bohaterowie? Tendencyjnie i przewidywalnie. Mamy tu bohatera przypadkowo wplątanego w zaskakujące wydarzenia, jego partnera, z którym początkowo wiąże go tylko i wyłącznie zagadkowa sprawa, a później wątek miłosny. Jest szaleniec, który zabija nie chcąc doprowadzić do ujawnienia sekretu; przyjaciel, który okazuje się być wrogiem. Są samoloty rejsowe, prywatne odrzutowce, podróże z miejsca na miejsce – Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Hiszpania. Są pożary, kradzieże i brutalne morderstwa wzorowane na tych, ze sztuk brytyjskiego wieszcza. Jednak nieprawdopodobne tempo i naciągana intryga nie stanowią wady powieści. Są cechami charakterystycznymi gatunku i odejście od nich zniszczyłoby cały efekt, jaki na czytelnikach robi ta powieść. A trzeba przyznać, że robi ogromny. Nie dlatego, że jest to majstersztyk literacki. Jest to kapitalna powieść rozrywkowa, sprawnie napisana, wciągająca i ciekawa. Czego chcieć więcej? Chyba tylko powrotu Kate, a ten, wedle zapowiedzi pisarki, nastąpi raczej niebawem.

Mam jednak nadzieję, że następną powieść przetłumaczy już ktoś inny. Polskie tłumaczenie Szyfru Szekspira jest strasznie przekombinowane. Miałam przyjemność kartkować oryginał i muszę przyznać, że czyta się go zdecydowanie lepiej – przyjemniej i mniej męcząco, pomimo częstego stylizowania języka na epokę. Jednak tak naprawdę do szewskiej pasji doprowadziła mnie inna rzecz, drobiazg, który jednak psuł mi przyjemność z lektury. Bohaterka nazywa się Katharine. Zdrobnienie: Kate, Katie. Po co więc wprowadzać do powieści czwartą formę: Kasiu, Katarzynko? Rosalind, sir Henry, Ben, a obok nich… Kasia? Chciałoby się wykrzyknąć: por Dios, no! ;)

Nie podoba mi się również sposób w jaki przetłumaczono tytuł. Kod Leonarda da Vinci, Klub Dantego, Cień Poego… Ja wiem, że to świetnie się sprzedaje, ale tytuł stanowi integralny element książki, przekazujący intencje autorki. W oryginale brzmi on Interred with their bones i jest fragmentem cytatu z Szekspira, który przewija się przez całą powieść oscylując wokół kluczowych elementów intrygi. Zło czynione przez ludzi ich przeżywa/ Dobro częstokroć ginie pogrzebane z ich kośćmi. I nawet jeśli z czasem zapomnimy o czym była ta powieść, warto ten cytat pamiętać. Gdyż, co by nie mówić, jest piekielnie prawdziwy.
Komentarze
  • 1
    szamanka30 21 czerwca 2008 | 20:41:54

    Podobała mi sie ksiazka, dobrze sie ją czytało.Najbardziej jednak ciekawiły mnie wszelkie infirmacje na temat Szekspira , oksrfordian i satdfordczyków, opisy pałacu Pembroków , no i trzy interludia. Fabuła dość przewidywalna ,a Kate vel Kasia dość naiwna.

  • 2
    Annie 21 czerwca 2008 | 22:16:30

    Bardzo miło mi słyszeć, że miałyśmy tak pokrewne wrażenia z lektury :) Ciekawi mnie jak będzie wyglądać kolejna książka Lee Carrell. Siłą Szyfru Szekspira była właśnie biografia wielkiego dramaturga, a nie sądzę, żeby Kate w kolejnej książce poszukiwała zatopionego Cardenia... ;)

  • 3
    szamanka30 21 czerwca 2008 | 22:28:52

    Z jednej strony bardzo milo:), a z drugiej co ja biedna napiszę, skoro tak sie zgadzamy?;) Na blogu wisi mi ten "szyfr.." , bo jakoś czasu nie staje ...:(

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję