„Mętne szkło”
Okładka książki „Mętne szkło”
  • Autor: Donna Leon
  • Tytuł: Mętne szkło
  • Tytuł oryginału: Through a Glass, darkly
  • Język oryginału: angielski
  • Przekład: Alicja Skarbińska-Zielińska
  • Liczba stron: 292
  • Rok wydania: 2010
  • Oprawa: miękka
  • Wymiary: 120 x 170 mm
  • ISBN: 978-83-7392-316-4
  • Wydawca: Noir Sur Blanc, Oficyna Literacka
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: Noir Sur Blanc, Oficyna Literacka
Recenzja
Data publikacji: 28 marca 2010 A- A A+
Wiosna w Warszawie, wiosna w Krakowie i w Wenecji też wiosna. Soczysta, pachnąca, odświeżająca. Przyroda budzi się do życia, drzewa się zielenią, rozwijają się pierwsze pąki. A komisarz Guido Brunetti flirtuje z wiosną, starając się zapomnieć o jej ciemniejszej stronie.

Powrót wiosny oznaczał także powrót turystów do miasta, a to niosło ze sobą bałagan i zamieszanie, takie zapewne, jakie niesie napływ antylop gnu ciągnących za sobą stada hien i szakali. Na mostach pojawili się Romowie z kostkami do gry, chowanymi pod kubki, i z czujkami wystawionymi na wypadek nadejścia policji. Uliczni handlarze, „vu cumprà”, sięgali do przepastnych toreb bazarowych i wyciągali najnowsze modele podróbek markowych torebek. Zarówno „carabinieri”, jak i funkcjonariusze „polizia municipale” wydawali niezliczone ilości formularzy okradzionym turystom. Wiosna w Wenecji.

Jednak Brunetti ani nie wydaje formularzy, ani ich nie czyta. Na prośbę swojego podwładnego, inspektora Lorenzo Vianellego, wymyka się z Komendy Policji, w której pracuje, by pośpieszyć z pomocą przyjacielowi Lorenza, inżynierowi-ekologowi, który został aresztowany podczas akcji protestacyjnej wymierzonej przeciw zakładom przemysłowym Marghery, zatruwającym odpadami chemicznymi Wenecką Lagunę. Demonstranci, z Marco Ribettim na czele, protestowali przed fabryką farb w Mogliano Veneto, domagając się zamknięcia przedsiębiorstwa, które zamiast usuwać toksyczne odpady, postanowiło wpuszczać je wprost do laguny. Brunetti nie zaangażowałby się w tę sprawę, gdyby nie Vianelli. Owszem, komisarz coraz częściej zwracał uwagę na artykuły o globalnym ociepleniu, o ekomafii i o niczym nieograniczonym pozbywaniu się przez nią toksycznych odpadów na całym południu Włoch; uwierzył nawet w związek między morderstwem dziennikarza telewizji RAI w Somalii przed paru laty i wywożeniem trujących odpadów do tego biednego, nieszczęsnego kraju. Dziwiło go natomiast to, że są ludzie, którzy nadal łudzą się, że ich naiwne protesty mogą cokolwiek zmienić. I w głębi duszy myślał, że nie lubi się do tego zdziwienia przyznawać.

Okazuje się jednak, że takich, jak przyjaciel inspektora, jest więcej. Kilka dni po fatalnym aresztowaniu, w fabryce szkła należącej do teścia Ribettiego, zostaje odnalezione ciało innego aktywisty. Mężczyzna, po tym, jak jedno z jego dzieci urodziło się upośledzone, rozpoczął śledztwo, które miało wykazać, że zbrodnie przeciwko przyrodzie dokonywane są nie tylko na Margherze. Pracownicy fabryki znaleźli jego zwłoki przed rozpalonym do temperatury 1.400 stopni Celsjusza piecem odlewniczym. Ponieważ w piekielnym żarze przepadły wszelkie ślady nocnej tragedii, Brunetti musi podążyć nikłym i enigmatycznym tropem wskazówek pozostawionych przez ofiarę w egzemplarzu Dantejskiej Boskiej komedii

Takie rozbudowane streszczenia są możliwe tylko w przypadku powieści Donny Leon. Wszystko dlatego, że społeczne zaangażowanie pisarki momentalnie się udziela i nie sposób nie wspomnieć przynajmniej o części poruszanych przez nią kwestii. W Mętnym szkle autorka opowiada przede wszystkim o weneckich sporach o dobrą kondycję tamtejszej przyrody. Na chwilę Donna Leon przemienia się w Ala Gore’a. Obawiam się jednak, że nikt jej nie da za to Pokojowej Nagrody Nobla. A szkoda. Bo Donna Leon, jak zwykle walczy – o lepsze jutro ludzi i świata, w którym oni żyją. Zwraca uwagę na problemy, jakie spotykają imigrantów, którzy chcą zalegalizować swój pobyt w kraju; na rosnącą przestępczość nieletnich i na przerażająco wysoki poziom bezrobocia wśród młodych, wykształconych Wenecjan. Przede wszystkim jednak krytykuje przedsiębiorców, którzy często są tak nastawieni na zysk, że nie liczą się ze zdrowiem swoich pracowników. Marghera i Murano to dwie przemysłowe dzielnice stolicy Wenecji Euganejskiej. Są szare, brudne, zanieczyszczone. Nakreślony przez Leon obraz ciekawi zwłaszcza w kontekście Murano, które dotychczas słynęło z najpiękniejszych wyrobów ze szkła. Pisarka udowadnia, że to misternie wykonane szkło nierzadko bywa bardzo mętne.

Intryguje odczytywanie Dantego przez pryzmat współczesnej Wenecji. Intryguje także dworska etykieta, która, jak się okazuje, nadal obowiązuje w stolicy Veneto. Brunetti podporządkowuje swoje zachowanie niepisanym konwenansom. Często zastanawia się, jak się wobec kogo zachować; co dopuszcza, a czego nie dopuszcza protokół… W jego zachowaniu pobrzmiewa dawna świetność Wenecji. Tej wciąż uwielbianej, lecz niestety bezpowrotnie ginącej. Dobrze więc, że ostatnie refleksy jej wielkości skrupulatnie zapisywane są na kartach kolejnych książek.
Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Dziennik Literacki używa plików COOKIE. Korzystając z Dziennika Literackiego wyrażasz zgodę na ich wykorzystywanie.
Kliknij, aby dowiedzieć się więcej o plikach COOKIE.
Akceptuję