„Byłam po drugiej stronie lustra”
Okładka książki „Byłam po drugiej stronie lustra”
  • Autor: Arnhild Lauveng
  • Tytuł: Byłam po drugiej stronie lustra
  • Tytuł oryginału: I morgen var jeg alltid en løve
  • Język oryginału: norweski
  • Przekład: Ewa Bilińska
  • Liczba stron: 200
  • Rok wydania: 2008
  • Oprawa: miękka ze skrzydełkami
  • Wymiary: 140 x 200 mm
  • ISBN: 978-83-925897-2-3
  • Wydawca: Smak Słowa, Agencja Wydawnicza
  • Miejsce wydania: Sopot
  • Logo wydawnictwa: Smak Słowa, Agencja Wydawnicza
Recenzja
Data publikacji: 17 listopada 2009 A- A A+
Piękny umysł to jeden z tych filmów, których nie trzeba przedstawiać. Częściowo oparta na faktach biografia profesora Johna Nasha Jr. – matematyka i noblisty w dziedzinie ekonomii – była jednym z najważniejszych obrazów 2001 roku. Równie poruszająca i przejmująca jak wspomniany film jest książka pt. Byłam po drugiej stronie lustra. Jej autorka, podobnie jak genialny matematyk, przez wiele lat zmagała się ze schizofrenią. Jednak w przeciwieństwie do Johna Nasha, Arnhild Lauveng walkę z nią wygrała.

Piszę tę książkę, ponieważ jestem byłą schizofreniczką. „Były schizofrenik” brzmi równie nieprawdopodobnie, jak „były chory na AIDS” lub „były cukrzyk”. To ktoś, kto raczej nie istnieje. Tej roli życie nie ma w ofercie. A jednak Arnhild Lauveng udało się pokonać chorobę. Od ponad dziesięciu lat żyje życiem, jakiego wielu jej odmawiało. Norweżka udowodniła, że schizofrenia nie jest wyrokiem i że statystyki, mówiące, że 1/3 schizofreników wychodzi z choroby, nie kłamią.

Przez dziesięć lat Arnhild przebywała na oddziałach psychiatrycznych z diagnozą schizofrenii. Była psychotyczką, która własne ciało cięła do krwi odłamkami szkła. Wszystko zaczęło się, kiedy w wieku 17 lat świat Arnhild powoli zaczęła spowijać szarość, a dziewczyna z dnia na dzień coraz bardziej zaczęła w niej znikać. Na kartach książki, po latach, wspomina: Mnie już nie było, w każdym razie nie było osoby z tożsamością, granicami, początkiem i końcem. Byłam jedynie niedefiniowalnym, rozlewającym się morzem chaosu, podobnym do mgły. Rozmyta i pozbawiona granic. Wypełniona głosami – surowego, nakazującego jej samookaleczanie się Kapitana i Samotności w białej i niebieskiej sukience, jednocześnie. Lauveng zabiera czytelników w przerażający świat halucynacji – szczurów, krokodyli, wilków – pokazując równocześnie, w jaki sposób symptomy wyrażają własną logikę i znaczenie. Nie są one bowiem abstrakcyjnymi obrazami. To podświadome projekcje umysłu, precyzyjnie wskazujące na źródła strachu i bólu człowieka. Zastępują słowa, które dla osoby dotkniętej schizofrenią niejednokrotnie tracą jakiekolwiek znaczenie, zmieniając się w pusty, bezładny szum. Las dźwięków.

Byłam po drugiej stronie lustra to książka autobiograficzna – bardzo osobista, intymna. Arnhild opisuje w niej początek swojej choroby oraz trudną walkę z nią, aż po samo zwycięstwo. Nie stroni od trudnych spraw – opowiada o bezduszności personelu medycznego i funkcjonariuszy policji, o własnych, krępujących i wstydliwych dla zdrowych ludzi, zachowaniach, o braku bezpieczeństwa, niepewności, niezdolności do dalszego życia. Stawia się i w roli pacjentki, i w roli lekarza, dobitnie ukazując, że za terminami medycznymi kryją się ludzie a nie przypadki oraz że to, co w teorii brzmi znakomicie, w praktyce zupełnie się nie sprawdza. Arnhild mówi o tym, co osłabiało jej wolę walki ze schizofrenią. Opowiada także o tym, co dodawało jej sił. O wspierającej ją matce i siostrze. I o nadziei, że wbrew wszystkiemu i wszystkim, uda jej się wygrać tę trudną walkę z samą sobą.

Dziś Arnhild Lauveng ma 37 lat. Jest magistrem psychologii, absolwentką Uniwersytetu w Oslo. Pracuje jako psycholog kliniczny, prowadzi liczne wykłady. Wydała również dwie książki, w których opowiedziała o swoich zmaganiach z chorobą. Opublikowana w 2005 roku Byłam po drugiej stronie lustra stała się bestsellerem. Książka została przełożona na dziewięć języków. Nic w tym dziwnego, bo jest niebywała – przejmująca i prawdziwa, a przy tym napawająca niesamowitym optymizmem. Arnhild Lauveng przekonuje bowiem, że jeśli się nie poddamy, wszystko może się udać. Mając w pamięci jej historię, naprawdę należy jej zaufać.
Komentarze
  • 1
    gość 3 sierpnia 2013 | 20:19:00

    e tam "udowodniła", akurat ona wyzdrowiała.

    Owszem, schizofrenia bywa uleczalna. Tę rolę życie ma w ofercie. Tylko Polacy, którym się serwuje w mediach "wariatów z siekierą" i ŻADNYCH informacji więcej, uważają, że jest inaczej.

  • 2
    gość 3 sierpnia 2013 | 20:20:33

    A o bezduszności personelu medycznego można się przekonać także cierpiąc na nerwicę/depresję/fobię. Dla mnie to żadna nowość.

  • 3
    gość 30 kwietnia 2014 | 21:46:02

    Niestety bezdusznym może być lekarz, psycholog, pedagog niezależnie od specjalizacji, którą posiada...Albo ma się powołanie do pracy z ludźmi albo nie...

  • 4
    gość 27 maja 2014 | 18:40:53

    najwazniejsze dla chorego na schozofr tojest akceptacja srodowiska,rodziny ale przede wszystkim lekarza psychiatry jak tez i terapeutek oddz.dziennego. Niestety terapeuci tylko wymagaja od rodzin ale potrafia pieknie krytykowac i wywalac bledy chorych personel medyczny powinien byc naprawde przygotowany i ludzki a nie jaki hjest obecnie koszmarny!

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję