„Kochanek Lady Chatterley”
Okładka książki „Kochanek Lady Chatterley”
  • Autor: David Herbert Lawrence
  • Tytuł: Kochanek Lady Chatterley
  • Tytuł oryginału: The First Lady Chatterley
  • Język oryginału: angielski
  • Liczba stron: 304
  • Rok wydania: 2008
  • Oprawa: twarda z obwolutą
  • ISBN: 978-83-247-0995-3
  • Wydawca: Świat Książki
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: Świat Książki
Recenzja
Data publikacji: 8 grudnia 2008 A- A A+
Żyjemy w czasach z całą pewnością tragicznych, ale stanowczo nie będziemy z tego powodu tragizowali. To zdanie otwierające powieść Davida Herberta Lawrence’a, choć wypowiadane przez Konstancję, mogłoby paść z ust samego autora. Powojenna Anglia, postępująca industrializacja, szare uprzemysławianie ludzkiej natury. I on – pisarz-reformator. Kochanek Lady Chatterley – symbol literackiego skandalu – powieść pisana dla taniej podniety czy majstersztyk, purytańsko przyzwoity w swojej zmysłowości?

Rok 1921. Konstancja, młoda lady Chatterley, mieszka razem z swoim sparaliżowanym mężem w położonym w górniczym regionie Anglii Wragby Hall. Clifford, były porucznik armii brytyjskiej, nie mogąc wypełniać obowiązków małżeńskich wobec Konstancji, namawia ją do wyjścia z roli zamężnej zakonnicy – porzucenia poprawnego stylu życia i znalezienia sobie kochanka. Początkowo kobieta ani myśli spełniać życzenie męża. Nieoczekiwanie, podczas spaceru po lesie, poznaje jednak młodego gajowego – Parkina. Mężczyzna, choć starszy i pochodzący z zupełnie innej klasy społecznej, zachwyca kobietę pięknem swojego ciała i ognistym temperamentem. Nie bacząc na zakazy i moralność, Konstancja wdaje się w romans z leśniczym, lecz szybko to, co miało być tylko epizodem, staje się treścią ich istnienia...

Kochanek Lady Chatterley – „powieść życia” Davida Herberta Lawrence’a (1885-1930) – brytyjskiego pisarza, poety-imagisty, autora sztuk teatralnych, malarza – powstała w trzech wersjach, a każdą z nich autor opatrzył innym tytułem: The First Lady Chatterley, John Thomas and Lady Chatterley i Lady Chatterley’s Lover. The First Lady Chatterley, pierwsza, a zarazem uważana za najlepszą i najdojrzalszą wersję, nie została w pełni ukończona. Urwane fragmenty i niezapisane strony, nie zostały nigdy uzupełnione ani przez żonę pisarza, Friedę, ani przez kolejnych wydawców. Pisarz bezustannie dążył do doskonałości. W liście do Nancy Pearn pisał: Cały czas pracuję nad tym samym: chcę pokazać związek erotyczny jako coś cennego i autentycznego, a nie haniebnego. W tej powieści idę najdalej. Według mnie miłość fizyczna jest piękna i delikatna.

Frieda Lawrence w przedmowie do wydania The First Lady Chatterley wspominała: Jeśli się nie mylę, trzy wersje „Kochanka Lady Chatterley” napisał w ciągu trzech lat, od 1925 do 1928 roku, z krótkimi przerwami. Chciał dobitnie przekazać swoją ideę, że tam gdzie mówi się jasno, wyraźnie i po prostu, nie ma miejsca na niezdrową tajemniczość. Chciał skończyć z obleśnością powieści pisanych dla taniej podniety. Słowa nie mogą być złe same w sobie, złymi mogą uczynić je tylko intencje, które im się nadaje.

Jednak złe intencje cenzorów obyczajowych doprowadziły do zablokowania wydania książki. Skonfiskowana przez władze, książka nie ujrzała w oficjalnym obiegu światła dziennego aż do roku 1960. Do jej wydania przyczynił się upór jednego człowieka – miłośnika dobrej literatury, a zarazem założyciela wydawnictwa Penguin Books – Allena Lane’a.

W 1959 roku parlament brytyjski uchwalił Obscene Publications Act – ustawę o nieprzyzwoitych publikacjach. Akt nowelizował obowiązujące od 1868 roku przepisy, wprowadzając doń trzy zasadnicze poprawki. Odtąd posądzana o nieprzyzwoitość książka miała być rozpatrywana jako cały tekst, a nie, jak to było do tej pory, we fragmentach i nie przez oskarżycieli, a przez grono ekspertów, którzy fachowo dokonaliby oceny dzieła. Co więcej, prawo dopuściło możliwość publikacji kontrowersyjnego tytułu, o ile owa publikacja leżałaby w interesie „dobra publicznego” i literatury. Allen Lane postawił wszystko na jedną kartę – pokładając nadzieję we wprowadzonych zmianach, w 1960 roku opublikował, po ponad trzydziestu latach od powstania powieści, Kochanka Lady Chatterley. I rozpętała się prawdziwa burza, która swój finał znalazła dopiero w sądzie.

Proces Lane’a trwał prawie dwa tygodnie. Rozpoczął się 20 października 1960 roku przemową prokuratorską, którą wygłosił Mervyn Griffith-Jones. Wśród świadków zeznających „na korzyść” powieści Lawrence’a znalazło się wiele znakomitych nazwisk: pisarze E.M. Forster, Richard Hoggart i Rebecca West, poeta Cecil Day-Lewis, krytyczka filmowa Dilys Powell, a prócz nich Helen Gardner, Raymond Williams, Norman St John-Stevas, C.V. Wedgwood… Również T.S. Eliot chciał wtrącić do procesu swoje trzy grosze, ale na próżno czekał przed salą rozpraw. 2 listopada 1960 roku jury ogłosiło werdykt: niewinny. Uwolnione od zarzutów Penguin Books szybko rozpoczęło dodruk książki. Każdy chciał ją przeczytać! Trzy drukarnie pracowały nad masową produkcją nakładu, podzielonego na partie po 300 000 egzemplarzy. W efekcie tylko w ciągu roku sprzedano ponad trzy miliony kopii.

Kochanek Lady Chatterley okazał się więc przełomowy dla kultury brytyjskiej. Otwarła ona bowiem swoje podwoje przed tekstami, które były bardziej śmiałe, dosadne, ale nadal niezwykle kunsztowne literacko.

Skąd zainteresowanie pisarza zmysłowością? Frieda Lawrence, żona pisarza, wspomina: Miał żywą świadomość znaczenia czasu, czuł doniosłość każdej godziny i minuty. Krótki okres naszego istnienia, między kołyską i grobem, jest wszystkim, co mamy, aby okazać i udowodnić swoją wartość. Im jest się starszym, tym bardziej się ten czas skraca. Prosty fakt „żyję” staje się z każdym dniem cenniejszy.

Afirmacja życia, teraźniejszości niemyślącej o przyszłości; radość z istnienia, optymizm – właśnie tego brakowało Lawrence’owi w międzywojennej Anglii. Poszarzała po I wojnie światowej, mdła i wyjałowiona, stała się ucieleśnieniem najgorszego koszmaru pisarza – pogromcą naturalności człowieka. Lawrence sprzeciwiał się industrializacji świata, nawoływał ludzi, aby odrzucili nienaturalność, jaką uprzemysłowienie z sobą niesie, i odnaleźli na nowo ukrytą w sobie szczerość, zaczynając od swoich fizycznych związków. Stąd jego apoteoza cielesności, teoria krwi i życia wedle popędów. Jednak protest pisarza nie wybrzmiał wystarczająco głośno – przemknął niezauważony, zagłuszony odważną erotyką i barową angielszczyzną ujętą w powieści.

Lawrence opowiadał się za życiem zgodnym z wymogami natury, nie poddającym się cywilizacyjnym konwenansom i ograniczeniom. Właśnie to przekonanie leżało u podstaw jego afirmacji spontanicznej miłości zmysłowej. Kochanek Lady Chatterley, powieść poprzetykana gorącymi opisami przeżyć erotycznych, stała się jednym z pierwszych w europejskiej literaturze nowożytnej tekstów, opisujących doznania kobiety w czasie współżycia z mężczyzną i wspólny orgazm. Jednak wszechobecny w powieści erotyzm nie stanowi dla Lawrence’a „sztuki dla sztuki”. Seks jest według pisarza nieodłączną częścią natury człowieka i jako taki nie powinien być przemilczany, ukryty pod ciężkim płaszczem pruderii. Nie jest li i wyłącznie zaspokojeniem atawistycznych instynktów ludzi. Lawrence uważał, że osiągnięcie równowagi pomiędzy ciałem a umysłem, zmysłami a inteligencją, stanowi klucz do szczęśliwości człowieka; do osiągnięcia przez niego pełni, całości. Cywilizacja, będąca nośnikiem zakazów, zostaje tu przeciwstawiona potędze natury, która stanowi pierwotne źródło wolności. Cywilizacja – małżeństwo Konstancji i Clifforda oraz natura – małżeństwo Parkinów, dbające tylko o jedną sferę natury człowieka, z góry skazane są na porażkę. Dopiero połączenie dwóch różnych pierwiastków (uosabianych przez postaci Konstancji i Oliwiera) i umiejętne ich zespolenie doprowadza bohaterów Lawrence’a do szczęścia.

To on łączy mnie z prawdziwym życiem. I tylko tego pragnę. Tu nie tyle chodzi o zmysły… chodzi o to, że cały ten teatr świata stał się realny, żyje wraz ze mną i nie paraduję już na jego scenie w otoczeniu aktorów i marionetek.

Jednak tak, jak marginalizowane jest w życiu człowieka znaczenie aktu seksualnego, tak, zdaniem Lawrence’a, marginalizowana jest również sama miłość. Poprzez usta mojego ulubionego bohatera powieści, Duncana Forbesa, wypowiada gorzkie, cyniczne, ale boleśnie prawdziwe i nadal aktualne słowa: Dzisiaj nikt nikogo nie kocha. Wszyscy jesteśmy zbyt zakochani, żeby mieć czas na miłość.

Współcześni Lawrence’owi ludzie wiodą puste życie, wypełnione rozpaczą i niezdefiniowanym buntem, mechanicznie poddając się codziennym czynnościom. Ich bezbarwna egzystencja wpisuje się znakomicie w obraz równie bezbarwnego świata – rzeczywistości przemian, w której na oczach pisarza stary świat zastępuje zupełnie nowy.

Konstancja czuła, że zapadł wyrok i dawny świat skazany jest na zagładę. Czuła, że Wragby też czeka ten sam los. Wielcy posiadacze ziemscy, zakładając kopalnie wydawali wyrok na stare siedziby swoich przodków. Nowe wypierało stare.

Lawrence z uwagą śledził przemiany zachodzące w ludziach i ich odbicie w życiu społecznym. Kochanek Lady Chatterley to znakomite studium społeczno-obyczajowe, plastyczny obraz ginącego świata feudalnej Anglii. Krytykując dehumanizującą nowoczesność i postępującą industrializację, stworzył głęboki i wnikliwy portret dwudziestowiecznego społeczeństwa angielskiego.

Choć po kilkudziesięciu latach od skandalu, jaki towarzyszył wydaniu jego dzieła, proza Lawrence’a już nie szokuje, nadal docenia się przełomowość jego powieści i kunszt, z jakim pisarz otwarcie opisał miłość fizyczną pomiędzy dwojgiem kochających się ludzi. Najlepszym podsumowaniem recenzji będą więc słowa Friedy Lawrence niezwykle trafnie ujmujące znaczenie Lawrence’a dla światowej literatury: Trzeba było nie lada odwagi, żeby pisać, jak Lawrence, na przekór brytyjskim konwencjom. Nie pisał „pour épater le bourgois”*, ale to, co czuł.


* pour épater le bourgois (franc.) – żeby zgorszyć, zaimponować
Komentarze
  • 1
    Magrat 8 grudnia 2008 | 21:33:02

    Może o książce się nie wypowiem, bo z braku czasu nie skończyłam :( Troszkę słów o blogu. Gratuluję zmiany adresu. Przeżyłam szok gdy to zobaczyłam. Nie było mnie raptem kilka dni, a tu takie zmiany i tyle recenzji.... :D

  • 2
    Mariah 8 grudnia 2008 | 22:38:14

    Mam te same przemyślenia odnośnie ukazania dwóch przeciwstawnych postaw życiowych: powrotu do natury i industrializacji. Czytam dalej, może jeszcze coś przyjdzie mi do głowy :)

  • 3
    Annie 9 grudnia 2008 | 19:41:38

    Dziękuję, Magrat :) Barrrdzo się cieszę, że Ci się podoba :D

    A jak Ci się, Mariah, w ogóle książkę czytało? :) (Jutro postaram się wreszcie zajrzeć do wątku i podzielić wrażeniami :)

  • 4
    germini 10 grudnia 2008 | 15:15:36

    Również miałam te same przemyślenia co Ty i Mariah :) Ale nie poszłam w tym kierunku, gdy pisałam swoją recenzję, żeby nie "kopiować".
    Jakoś też nie mogę się zebrać, żeby wypowiedzieć się w wątku. Mam nadzieję, że znajdę motywację do tego w ciągu kilku najbliższych dni :)

  • 5
    Annie 12 grudnia 2008 | 15:20:11

    Oj, nic nie mów. Ja jestem taka zalatana, że jak już wracam do domu to jedyne na co mam ochotę to na sen :D Ale się na pewno odezwę, muszę. A przynajmniej jako organizatorka wyzwania powinnam... :D

  • 6
    germini 12 grudnia 2008 | 17:01:18

    No, wypadałoby ;)
    Prawda jest taka, że dyskusja bez Ciebie "siada".
    Mam nadzieję, że już niedługo sytuacja trochę Ci się uspokoi i będziesz miała chwilę wytchnienia :)

  • 7
    Pearl 19 sierpnia 2016 | 12:55:18

    Czytałam tę książkę dwujęzucznie, porównując tekst oryginalny z tłumaczeniem. Mam nadzieję, że ukazał się nowy przekład, ponieważ polska wersja była zredukowana głównie do scen erotycznych, popijając opis zmieniającego świata i człowieka uwikłanego w konwenanse i kulturowe powinności. Z powieści społeczno-obyczajowej zrobiono zwykłe romansidło, a szkoda.

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję