„Listy do ojca”
Okładka książki „Listy do ojca”
  • Autor: Zygmunt Krasiński
  • Tytuł: Listy do ojca
  • Język oryginału: polski
  • Liczba stron: 364
  • Rok wydania: 1963
  • Oprawa: twarda z obwolutą
  • Wymiary: 115 x 185 mm
  • Seria: Biblioteka Poezji i Prozy
  • Wydawca: Państwowy Instytut Wydawniczy
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: Państwowy Instytut Wydawniczy
Recenzja
Data publikacji: 31 sierpnia 2020 A- A A+
Kochany Ojcze! (…) Odebrałem (…) list kochanego Papy i oblałem go mojemi łzami — w niepewności dotąd czekałem co dzień na wiadomości od Niego i, co dzień omylony w nadziei, smutniałem bardziej. Dzięki Bogu, żem wyszedł z tego stanu niepewności. (…) Teraz, kiedy ten list nadszedł, kiedy w nim czytam wyrażoną wolę Papy, będę prosił o posłuchanie, o uwagę, o pobłażanie synowi, o miłosierdzie, miłość i błogosławieństwo. Nie może wątpić Kochany Papa, że Go kocham więcej od wszystkich ludzi, żem gotów dla Niego poświęcić wszystkie związki, czego Mu dowód dałem przeszłego roku — ale też nie wątpi mój ojciec, żem jest jego synem, wnukiem biskupa Adama i Polakiem. Pisałem w liście do Królewca do Papy, że nienawidzę ludzi, którzy przeciw Niemu powstali w Warszawie, alem pisał zarazem, że kocham Polskę i że, kiedy Jej sprawa narodową się stanie, nic mnie wstrzymać nie zdoła – ten krótki fragment listu Zygmunta Krasińskiego, który poeta napisał 14 maja 1831 roku w Genewie do swojego ojca, jak w soczewce skupia problemy, z jakimi zmagał się on przez całe życie. Ale ten urywek to także wspaniały dowód na to, że epistolograficzna spuścizna trzeciego wieszcza, rzeczywiście stanowi – obok Nie-boskiej komedii – jego największe dzieło. Zygmunt Krasiński napisał tysiące listów, z czego trzy i pół tysiąca udało się zachować i skatalogować. Adresował je do rodziny, bliższych i dalszych znajomych, korespondował z ponad stu pięćdziesięcioma osobami. Wśród nich największą wartość literacką mają listy, które kierował do czterech najważniejszych postaci w jego życiu: ukochanej Delfiny Potockiej, przyjaciół: Konstantego Gaszyńskiego i Henryka Reeve oraz ojca, generała Wincentego Krasińskiego, który odcisnął ogromne piętno na losach poety.

Na przełomie XVIII i XIX sztuka epistolografii uległa wielkim przemianom. Dotychczasowa, bardzo oszczędna w środkach, zwięzła i utylitarna w swojej funkcji korespondencja, została zastąpiona przez obszerne, osobiste relacje. List romantyczny był otwarty na wszelkie treści — od spraw najbłahszych do wyznań najintymniejszych i rozważań transcendentnych umożliwiających uprawianie listu filozoficzno-moralnego; nie wahano się też mieszać w liście tę różnorodną i bogatą tematykę. Dla romantyków nie było treści obojętnych czy płytkich, każdy temat godny był listu i wszystkie treści ulegały w nim przemieszaniu. List wielotematowy służył bowiem do pełniejszego odzwierciedlenia psychiki piszącego i miał większą możliwość oddziaływania na psychikę odbiorcy.*(1) I takie też były listy Zygmunta Krasińskiego. Brawurowe w formie, pełne upiększeń i poetyckich określeń, bardzo emocjonalne, wręcz wylewne, traktujące o wszystkich aspektach jego egzystencji. Stanowią nie tylko jedyne w swoim rodzaju źródło wiadomości na temat życia społeczno-politycznego i towarzyskiego epoki, ale nade wszystko są znakomitym zbiorem informacji na temat samego poety.

Entuzjazmu przyjaciół Zygmunta Krasińskiego i późniejszych jego czytelników co do jego stylu nie podzielał ojciec poety.W oczach jenerała (…) na naganę zasługują wszelkie objawy poetycznych uniesień syna. Ile razy styl jedynaka przyozdabia się większą ilością przenośni i porównań poetyckich, jenerał natychmiast karci go za to. „Znowu spuchła ci fantazja” – szydzi rubasznie a nielitościwie i prosi syna, aby pisał do niego po prostu, bez poetycznych frazesów.*(2) Zygmunt stara się więc pisać do ojca oszczędniej w środki stylistyczne, ale nie to odróżnia ten zbiór korespondencji od pozostałych. Nawet jako dojrzały mężczyzna,Krasiński pisze na ogół jak osiemnastoletni chłopiec, który starannie i wyczerpująco opowiada o codziennych szczegółach, mogących zainteresować kochającego papę. (…) Z zestawienia prywatnego listu i literackiego „Dziennika” wynika, że młody Krasiński miał już doskonałe wyczucie „stylów” i umiejętność ich stosowania w różnych okolicznościach. Wobec ojca był chłopcem, szukającym wzorów metafory i peryfrazy u mistrzów warszawskiego klasycyzmu; czytelnikom „Pamiętnika Dla Płci Pięknej” prezentował się jako spowity byronicznym płaszczem tajemniczości i wzniosłości romantyczny pielgrzym z gór alpejskich.*(3)

Przyczyn tego stanu rzeczy należy upatrywać w relacji, jaka łączyła obu mężczyzn. Osierocony przez matkę w 1822 roku, 10-letni Zygmunt był wychowywany wyłącznie przez ojca. Generał Krasiński – wojskowy o apodyktycznym, nie znoszącym sprzeciwu charakterze – od początku wywierał ogromny wpływ na zachowanie i światopogląd syna. Nie dopuszczał myśli, że jego pierworodny będzie wyznawał inne przekonania i wartości niż on sam. Opowiadał mu dzieje ojczyste, utwierdzał w umyśle jego wyobrażenia o obowiązkach obywatela, tam kazał sobie przysięgać że tym obowiązkom i uczuciom zawsze wierny pozostanie. Nie sprzeniewierzył się tej dziecinnej przysiędze syn. Ubóstwiał wtedy ojca, widząc w nim ideał wcielony rycerza i obywatela polskiego. (…) Te zamykania się w pokoju, te przysięgi, przestrogi i zaklinania były jakby szeregiem zwycięstw pokojowych okrytego bliznami jenerała nad wątłą i wrażliwą duszyczką chłopca. Wtedy to Zygmunt popadł, jeśli nie na zawsze, to na bardzo długo w zależność (…) psychofizyczną od ojca.*(4)

Dla jemu współczesnych, generał Wincenty Krasiński nie był tak jednoznaczną i pozytywną postacią. Oceniano go i opisywano rozmaicie. Arystokrata, żołnierz, mecenas sztuki. Dla jednych – patriota, dla drugich – zdrajca. Dowódca 1. Pułku Szwoleżerów-Lansjerów Gwardii Napoleona Bonapartego, następnie – jako generał cesarza Francuzów – naczelny dowódca wojsk polskich, i wreszcie – po abdykacji Małego Kaprala – generał cara Aleksandra I. Początkowo poseł Ziemi Przasnyskiej do Sejmu Królestwa Kongresowego, a od 1818 roku – marszałek Sejmu Królestwa Polskiego. Nagle stracił popularność, kiedy podczas obrad Sądu Sejmowego domagał się surowej kary dla polskich patriotów występujących przeciw Moskalom. Sesje Sądu, odbywające się w Pałacu Krasińskich w Warszawie w latach 1827–1828, nie doprowadziły do oczekiwanego przez carskie władze potraktowania członków Towarzystwa Patriotycznego. Pod naciskiem opinii publicznej nie ukarano patriotów występujących przeciwko caratowi (byli wśród oskarżonych między innymi: Konstanty Dembek, Seweryn Krzyżanowski, Stanisław Sołtyk). Jedynie Wincenty Krasiński domagał się surowych wyroków dla stronników Waleriana Łukasińskiego. Olbrzymia fala krytyki, jaka wtedy spadła na generała, dotknęła też jego syna.*(5)

Był to pierwszy, ale nie ostatni raz, kiedy Zygmunt Krasiński znalazł się w trudnym położeniu z powodu decyzji i wyborów swojego ojca. Ważniejszym i bez wątpienia tragicznie przełomowym momentem w życiu dorastającego poety, były zdarzenia, jakie stały się jego udziałem na Królewskim Uniwersytecie Warszawskim. W marcu 1829 roku zmarł Piotr Bieliński, marszałek Senatu Królestwa Polskiego. To on przewodniczył wspomnianemu Sądowi Sejmowemu, który rozpatrywał sprawę ośmiu członków tajnego Towarzystwa Patriotycznego, aresztowanych w związku z wykrytym w Rosji tak zwanym spiskiem dekabrystów, i których to tenże sąd uwolnił od głównego zarzutu zdrady stanu i skazał jedynie za członkostwo w tajnym związku politycznym. Młodzież akademicka zdecydowała, że opuści poranne wykłady i tłumnie, bez wyjątku, będzie uczestniczyć w pogrzebie Bielińskiego. „Cała więc znajdowała się na obrzędzie, i gdy już trumnę złożono w katakumbach świętokrzyskich, hurmem rzuciła się na nią, i tak, jak to już na pogrzebie Staszica uczyniła, obdarła obicie aksamitne trumny i kawałki z niego na pamiątkę między siebie rozdzieliła. Jeden tylko uczeń uniwersytecki, posłuszeństwem synowskim przymuszony, oddzielił się od swych towarzyszów. (…) Młodzieńcem tym był Zygmunt Krasiński. Właśnie przypadała prelekcja prawa polskiego profesora Bandtkiego. Ten, z właściwym sobie pedantyzmem, chociaż jednego ucznia w sali zastał, dwugodzinną prelekcję odbył. Współuczniowie młodego Krasińskiego, po powrocie z pogrzebowego obrzędu, dowiedziawszy się o postępku jego, zamiast uznać boleść towarzysza i uszanować cnotę synowską, przejęci byli oburzeniem przeciw ojcu i synowi, a podmówieni przez Leona Łubieńskiego, postanowili ukarać go publicznie”.*(6) Kara została wymierzona następnego dnia. W ferworze gorzkich wyrzutów, oznak niezadowolenia i ogólnego zamieszania, jakimi inni studenci zarzucili młodego poetę, Leon Łubieński, przyjaciel Krasińskiego, znieważył go najbardziej, zrywając mu znaki akademickie z kołnierza munduru. W jednej chwili Zygmunt Krasiński stracił emblematy, szacunek i przyjaźń rówieśników. Wydalony z uniwersytetu (podobnie jak Leon Łubieński, co miało być sposobem władz uczelni na uniknięcie dalszego skandalu), dogłębnie zraniony na duszy, w październiku 1829 roku poeta wyjeżdża z Warszawy do Genewy. Opuszcza kraj, by nigdy już do niego na dłużej nie powrócić.

W to bujne, niemal radosne życie zabawiającego się twórczością literacką młodzieńca wdziera się nagle i niespodziewanie pierwiastek nowy, a nader ważny, ten, który sam jeden posiada moc wydobywania dusz ludzkich prawdziwej poezji – ból. Kropla po kropli sączyć się będzie w duszę Krasińskiego, dopóki nie nabierze siły, nie wstrząśnie nią i nie przekształci jej zupełnie.*(7) Kolejny cios spada na poetę zaledwie rok później. Jego serce znów rwie się w stronę zdarzeń, których jego ojciec zupełnie nie pochwala. Osiemnastoletni Zygmunt Krasiński pragnie wziąć czynny udział w powstaniu listopadowym. Pisał o tym w zacytowanym we wstępie fragmencie listu, w którym przypominał ojcu, iż jest spadkobiercą biskupa Adama Krasińskiego, przywódcy konfederacji barskiej. Pisał w nim dalej: Są takie obowiązki na świecie, które jedne tylko środkują między stworzeniem a Stwórcą, nie przypuszczając między nich trzeciej osoby. Takim obowiązkiem jest służenie Ojczyźnie. Drogi Papa mi pisze, bym podróżował, uczył się, kształcił i bywał po towarzystwach. Trudno by to przyszło mi do wykonania w stanie, w którym jestem. Cierpienia wjadły się głęboko w moje serce; nieprzerwaną mam gorączkę; czasem czuję, że mi się mózg przewraca; dni moich i nocy nikomu nie życzę. Czytać, pisać mi nie sposób; ledwo dokończyć mogę zaczętej rozmowy. A potem, podróżować, włóczyć się między cudzoziemców, kiedy w tamtej stronie Europy (…) moi rodacy walczą, by zginąć lub zwyciężyć — jest rzeczą nie tylko niepodobną do uskutecznienia, ale wywołującą co chwila rumieniec wstydu na moje lica. I któż ze mną zechce pomówić? Kto rękę ścisnąć? Kto się zapoznać, kiedy się dowie, żem Polak, podróżujący dla zabawy i nauki w czasie, kiedy Polacy co dzień giną w Polsce! Takiego stanu znieść nie mogę. Tymczasem generał Krasiński nie mógł znieść myśli, że jego jedyny syn uczestniczyłby w zrywie i to po stronie narodowowyzwoleńczej. Ponownie stanowczo sprzeciwił się pomysłowi Zygmunta, dyskwalifikując w swoich listach powstanie listopadowe jako ruch antynarodowy i sprowadzając je wyłącznie do rewolucji społecznej, wymierzonej przeciwko arystokracji. Kategorycznie je potępiał. Słowo ,,potępiał” nie oddaje istoty rzeczy, po prostu szkalował.*(8)

Młody Zygmunt doskonale znał ogląd papy na powstanie. W liście z 14 maja 1831 roku adresowanym do generała wprost pisał: Źle mi jest, o, źle! Kiedy wspominam na Ojca, drżę cały i cofam się przed przedsięwzięciem. W końcu, postawiony przed wyborem pomiędzy posłuszeństwem wobec ojca a dochowaniem wierności swoim przekonaniom, nie zdobywa się na żadne działanie. I wpada w kryzys psychiczny, który zmienia jego dotychczasowe wyobrażenia o samym sobie i dramatycznie urealnia jego poczucie osobistej alienacji wśród ludzi.*(9)

Echa tych wszystkich zdarzeń można odnaleźć w listach Zygmunta Krasińskiego pisanych do ojca. Poeta był zaangażowany politycznie, żywo interesował się losami Królestwa Polskiego. Omawiał z generałem sprawy bieżące; mimo nierzadkiej różnicy w poglądach, snuł rozważania, dzielił się spostrzeżeniami. Ale w listach pisał nie tylko o sprawach wielkich. Często odnosił się do spraw błahych, nawet codziennych. Skrupulatnie – żeby nie powiedzieć, że wręcz nieprawdopodobnie szczerze – dzielił się z ojcem wydarzeniami ze swojego życia. Za młodu spowiadał mu się właściwie z każdej niemal myśli. Być może ta wylewność wynikała z próby młodego Zygmunta uporania się z własnymi wątpliwościami, uporządkowania myśli i, wreszcie, ustalenia swojej tożsamości. Poeta wiele miejsca poświęcał na opisy własnych uczuć. Ojciec zarzucał mu egocentryzm, gdyż zdaniem generała zbyt wnikliwie analizował swoje stany emocjonalne. Jednak jako że taki stan rzeczy był właściwy romantykom, z którymi Zygmunt Krasiński się utożsamiał, nie poczytywał on sobie tego za wadę. Jego odczucia i przeżycia wewnętrzne wychodziły więc bez pardonu na pierwszy plan, sprowadzając opisywaną przez poetę rzeczywistość jedynie do roli tła, pretekstu. Ale jakże pięknie opisywał on ten świat, który go otaczał! Jego opisy krajobrazów są niezwykle poetyckie, kwieciste, pełne metafor, epitetów czy porównań. Zygmunt Krasiński odczuwał silny związek z przyrodą, poddawał się sile jej oddziaływania. Równocześnie znajdował w niej powierniczkę swoich trosk. W pięknych, odosobnionych zakątkach natury szukał ukojenia i krótkotrwałego uśmierzenia swojego cierpienia. Podczas jego pobytu w Szwajcarii jednym z miejsc, które przynosiło mu szczególną ulgę, było Jezioro Genewskie.

Ile listów Zygmunt Krasiński napisał do swojego ojca, nie wiadomo. Co więcej, do dziś nawet nie zachowały się oryginały. Z zawieruchy dziejowej ocalały tylko rękopiśmienne kopie znajdujące się w Bibliotece Czartoryskich w Krakowie.*(10) Obraz, jaki wyłania się z tej korespondencji, zdaje się jednoznaczny: Większość bolesnych konfliktów w życiu poety: ostre zatargi z otoczeniem, przygnębiające kontrowersje ideowe, szarpanina między dążeniem do samodzielności a swoistym „ubezwłasnowolnieniem”, wreszcie upokarzające rozgrywki w sprawach finansowych i małżeńskich – wszystko to zostało spowodowane czy zawinione przez ojca.*(11) Synowskie przywiązanie było dla generała gwarantem posłuszeństwa Zygmunta. Tylko jeden raz poeta zdecydowanie sprzeciwił się woli ojca. Wincenty Krasiński pragnął, aby jego syn służył w dyplomacji carskiej, jednak on stanowczo wykluczał jakiekolwiek swoje zaangażowanie na rzecz caratu. W pozostałych sprawach wydaje się, że starał się nie zawodzić oczekiwań ojca. Ale czy tak było w istocie? Być może dzięki swojemu niezwykłemu talentowi, sprawnie żonglował przekazywanymi papie informacjami, a dzięki wysoko rozwiniętym kompetencjom społecznym, tylko pozornie odpowiadał na jego potrzeby? Słowem, czy faktycznie spełniał oczekiwania generała, czy tylko sprawiał wrażenie, że je spełniał?

Z obawy przed rodzicielskim niezadowoleniem Krasiński stylizował się w listach do ojca najczęściej na samotnika, który całe dni i noce spędza w swym pokoju na pożytecznej lekturze, wieczorem zaś udaje się na niewinną przechadzkę.*(12) Nie opowiadał mu tak szczegółowo, jakby mógł, o jego związkach z polskimi literatami: Mickiewiczem, Słowackim czy Norwidem. O sobie pisał wiele, ale często dewaluował swoje znaczenie. Być może ta obniżona samoocena była rezultatem wyborów dokonanych pod wpływem ojca, w niezgodzie z własnym sumieniem. Być może wynikała z jego słabego zdrowia. Pełen pesymizmu i melancholii, tkwił w toksycznej relacji z ojcem, zbudowanej jednak na fundamencie prawdziwej miłości. Oni nawzajem kochali się niezmiernie, a nigdy zrozumieć się nie mogli. Pojęcie życia, jakie miał Jenerał, dla syna było za ciasne, za płytkie; to znowu, jakie miał syn, ojcu wydawało się przesadzonym, romansowym, fałszywym. Stąd pomimo najrzetelniejszej wzajemnej miłości, pomimo zaufania tak zupełnego, że syn wyznawał i zwierzał ojcu wszystko co myślał, czuł lub robił (choć najłatwiej mógłby był milczeć i taić), wzajemnego zrozumienia się nie było nigdy.*(13)



*(1) Sudolski Zbigniew, Główne tendencje w rozwoju epistolografii romantycznej w Polsce (Mickiewicz – Krasiński – Słowacki – Norwid), w: „Przegląd Humanistyczny”, nr 2, 1987, s. 34.
*(2) Pini Tadeusz, Krasiński. Życie i twórczość, Poznań 1928, s. 35.
*(3) Janion Maria, Zygmunt Krasiński. Debiut i dojrzałość, Warszawa 1962, s. 85.
*(4) Kallenbach Józef, Zygmunt Krasiński. Życie i twórczość lat młodych, Lwów 1904, s. 36.
*(5) Kochanowicz Roman F. i Skoczek Tadeusz (red.), Wincenty Krasiński. Życie społeczno-kulturalne Warszawy i Królestwa Polskiego, Warszawa-Opiniogóra 2016, s. 7.
*(6) Tarnowski Stanisław, Zygmunt Krasiński, Kraków 2014, s. 44-45.
*(7) Pini Tadeusz, Krasiński…, dz. cyt., s. 21.
*(8) Zajewski Władysław, „Listy do Ojca”, Zygmunt Krasiński; oprac. i wstępem poprzedził Stanisław Pigoń (recenzja), w: „Przegląd Historyczny”, nr 55/3, 1964, s. 528.
*(9) Waśko Andrzej, Zygmunt Krasiński. Oblicza poety, Kraków 2001, s. 81.
*(10) Zajewski Władysław, „Listy do…, dz. cyt., s. 527-528.
*(11) Janion Maria, Zygmunt…, dz. cyt., s. 9.
*(12) Tamże, s. 78.
*(13) Tarnowski Stanisław, Zygmunt…, dz. cyt., s. 37.



Zrealizowano w ramach programu stypendialnego Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego – Kultura w sieci.

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję