- Autor: Kubryńska Sylwia
- Tytuł: Last Minute
- Język oryginału: polski
- Liczba stron: 328
- Rok wydania: 2011
- Oprawa: miękka
- Wymiary: 125 x 195 mm
- ISBN: 978-83-7386-413-9
- Wydawca: Nowy Świat, Wydawnictwo
- Miejsce wydania: Warszawa
| A- | A | A+ |
Zwykło się na nie mówić hurghadowe związki, choć tak naprawdę powstają nie tylko w Egipcie. Także w Maroku, Tunezji i innych krajach Maghrebu. Gdziekolwiek, dokąd jeżdżą na wakacje samotne kobiety. Scenariusz zazwyczaj jest podobny. Zamożna, dobrze wykształcona Europejka daje się uwieść przystojnemu Arabowi. Miłość? Czasami. Najczęściej czysty biznes.
Kobieta lubi usłyszeć komplement. Że oczy ma ładne – to na początek. Drugi komplement, to włosy. Włosy masz piękne, to naturalne? Ona mówi, że tak, w to trzeba uwierzyć. Z zachwytem dotknąć, powiedzieć: „ach!”…! – tu Arab się zaniósł od śmiechu. A potem, uspokoiwszy się, ciągnął dalej:
– Skóra gładka, lśniąca… atłasowa. Taka jak… – pstryknął palcami – brzoskwini. Biała kobieta to chce usłyszeć. Przyjeżdża tu po to. Po to przywozi swój portfel, rozumiesz?
Za garść na pozór niebanalnych komplementów kobiety są stanie zapłacić wiele. Mężczyznom, którzy najczęściej nawet nie znają ich imion. Ale każda z nich jest dla któregoś jego habibi, jego ukochaną, więc po co mu wiedzieć, jak ona tak naprawdę się nazwa? I tylko ze strzępów podsłuchanych rozmów czasem któraś z nich nieopatrznie może poznać prawdę. Że nie jest i nie będzie, i nigdy nie była tą jedyną.
Co to znaczy, że ma ich kilka? Że kupują mu drinki, przysyłają pieniądze? Że im mówi „I love you”, a one dają komórkę? Laptopa? Kartę kredytową?
One?
Ile ich jest?
– Sporo – chwali się Arab.
Sylwia Kubryńska opowiada o seksturystce. Ale dość przewrotnie. Tam, gdzie zazwyczaj trudno mówić o miłości, odnajduje prawdziwe uczucie. Jej Last Minute to typowy chick lit, napisany ku pokrzepieniu niewieścich serc. Bo bohaterką powieści Kubryńskiej tak naprawdę może być każda Polka. Każda wykształcona kobieta po przejściach. I tylko przypadkiem ta konkretna postać na imię ma Agnieszka.
Agnieszka Susenbach ma trzydzieści lat i mnóstwo wspomnień. Po ledwie zakończonym związku, utraconej pracy i rodzinie, z którą nie chce mieć nic do czynienia. Nie czuje się dobrze ani psychicznie, ani fizycznie. Męczą ją bóle głowy. I kiedy Agnieszka zaczyna coraz bardziej zamykać się w sobie, interweniuje jej przyjaciółka. Zuzanna postanawia zabrać ją w terapeutyczną podróż. Kierunek? Gorąca Afryka. Uzbrojone w bilety i rezerwację last minute stawiają się na lotnisku. Pozbawione jakichkolwiek przeczuć co do tego, co je w Tunezji spotka. A to właśnie tam otworzą się nowe rozdziały w ich życiu. Agnieszka trafia do świata, który już od pierwszych chwil sprawia na niej wrażenie baśniowego.
Ten świat dzieje się obok świata realnego, biegnie wraz z nim linią równoległą i ona właśnie tu wylądowała na swoim czarodziejskim dywanie. I z czystym sumieniem spojrzała mu w oczy i niech się wali i pali. I niech inni gadają, niech plotkują o niej, co to za problem, skoro nic się nie dzieje naprawdę?
Agnieszka jest świadoma tymczasowości romansu. Mniej – jego powierzchowności. Kobieta zdaje się nie dopuszczać do siebie myśli, że deklaracje Haithema mogą być puste. Na straży rozsądku początkowo staje Zuza, jednak kapituluje w obliczu determinacji Agnieszki do spotykania się z ciemnoskórym kochankiem. I to zdumiewa postronnych najbardziej. Te powody, dla których młoda, inteligentna, wyemancypowana kobieta z taką łatwością ulega obcemu mężczyźnie. Sylwia Kubryńska zwraca uwagę na fenomen związków hurghadowych, a jej debiutancka książka stanowiłaby świetne studium problemu, gdyby nie przesadny sentymentalizm. I tu dochodzimy do sedna; do tego, że z ocenieniem tej powieści mam nie lada problem. Z jednej strony mamy do czynienia z autorką o ciekawym, indywidualnym stylu, z drugiej – schematyczną, banalną, romansową prozę. Ciekawi mnie, w którą stronę pisarka pójdzie dalej i na co postawi.

|
|
|


Klątwa światła
Bez wahania sięgnęłam po Klątwę światła, gdyż lektura wcześniej wydanej Klątwy mozaiki dała mi nadzieję na przyjemne spędzenie kilku godzin. I jak przypuszczałam, nie zawiodłam się. Chyba nawet powiedziałabym...

Przeszłość Sebastiana kryje jeszcze wiele tajemnic! – wywiad z C.S. Harris
O swoim bohaterze C.S. Harris mówi, że stanowi wypadkową Austenowskiego pana Darcy’ego i Jamesa Bonda. Przystojny, odważny, elokwentny; prawdziwy ideał. Czego boją się anioły to pierwsza część cyklu C.S...

Ekranizacja "Człowieka, który gapił się na kozy"
Ten film powstał w oparciu o książkę. Nie jest jednak jej ekranizacją, choć opowiada podobną historię. O super-wojownikach, szpiegach psychotronicznych i niemeczących kozach. Tyle, że dużo, dużo sprawniej. I choć jest irytująco idiotyczny...

Śladami "Młodych lwów"...
Barka zgrzytnęła o dno przed równą, płaską plażą. Rampa opadła. Noe dał susa. Czuł, że rynsztunek obija mu boki, a zimna woda chlupie w butach. Co tchu pobiegł za niską diunę i przywarował. Koledzy szybko wyskakiwali z barki. Rozpraszali się...

Yannick Henel i Bruno Tessarech w Warszawie i Krakowie
Już niebawem w Oficynie Literackiej Noir Sur Blanc ukaże się książka, która, jak zapowiada wydawca, stanie się bardzo ważna dla naszej edukacji historycznej. To Strażnicy Bruna Tessarecha...




