„Ostatnią kartą jest śmierć”
Okładka książki „Ostatnią kartą jest śmierć”
  • Autor: Anna Klejzerowicz
  • Tytuł: Ostatnią kartą jest śmierć
  • Język oryginału: polski
  • Liczba stron: 192
  • Rok wydania: 2010
  • Oprawa: miękka
  • Wymiary: 125 x 195 mm
  • ISBN: 978-83-62465-09-5
  • Seria: ABC
  • Wydawca: Oficynka, Wydawnictwo
  • Miejsce wydania: Gdańsk
  • Logo wydawnictwa: Oficynka, Wydawnictwo
Recenzja
Data publikacji: 13 października 2010 A- A A+
Ostatnią kartą jest śmierć (2010) to trzecia książka Anny Klejzerowicz. W swojej kolejnej powieści trójmiejska pisarka wcale nie zabiera nas w podróż do Gdańska, choć i tak odbywamy z nią eskapadę – tym razem po świecie tarota. W tym miejscu to karty decydują o ludzkim przeznaczeniu. Tarot marsylski – o bogatej symbolice, pełen różnych znaczeń – staje się naszym drogowskazem w rzeczywistości, gdzie króluje ezoteryka. Przewodniczką po niej jest także Weronika, główna bohaterka. Samozwańcza pani detektyw, niegdysiejsza dziennikarka, przemierza swoje miasto na starym skuterze, w poszukiwaniu odpowiedzi na namnażające się pytania. Wróżby już zna. Teraz potrzebne są konkrety. I odpowiedź na pytanie: kto zabija.

Weronika Daglewska, trzydziestoletnia dziennikarka, pod wpływem opowieści znajomych, lecz w tajemnicy przed wszystkimi, udaje się do wróżki, aby poznać swoją przyszłość. Wróżbitka, którą wybiera, ma na imię Semiramida. Spowita w jedwabie, nieco otyła dama dobrze po pięćdziesiątce, z ekscentrycznym makijażem i ufarbowanymi na granatową czerń włosami opadającymi w obfitych puklach na wydatny biust, obwieszony koralami, koralikami i łańcuchami, czyta z odwiedzającej ją kobiety jak z otwartej księgi. I ostrzega ją przed niebezpieczeństwem. Wizyta, zamiast uspokoić Werę, tylko ją wzburza, a zasiane przez wróżkę ziarnko niepokoju zaczyna kiełkować. Po kilku miesiącach wspomnienie po Semiramidzie wraca do Weroniki. Stara wróżka ginie, wypadając z okna. Policja zamyka śledztwo, uznając zdarzenie za wypadek lub samobójstwo. Jednak mąż zabitej uważa, że za sprawą kryje się coś więcej. Mężczyzna prosi więc Weronikę o odkrycie mordercy żony. A Weronika zgadza się. W końcu zawsze chciała zostać detektywem.

Anna Klejzerowicz chyba ma słabość do bohaterów, których życie znajduje się w rozsypce, ponieważ już kolejny raz centralną postacią jej powieści jest osoba znajdująca się w nieciekawej sytuacji życiowej. W rozsypce znajdował się Emil Żądło, bohater Sądu ostatecznego, w rozsypce jest też bohaterka Ostatnią kartą jest śmierć, Weronika Daglewska. Kobieta właśnie skończyła trzydzieści lat. Jednak spoglądając wstecz, ma wiele wątpliwości co do słuszności własnych wyborów i przychylności opatrzności. Właśnie zostawił ją partner, szef wręczył jej wymówienie, pozbawiając tym samym możliwości prowadzenia ukochanej kroniki kryminalnej w miejscowej gazecie, a trzydzieste urodziny przekreśliły szansę na dobre samopoczucie. Weronika ze smutkiem patrzy w lustro – nie jest już ani piękna, ani młoda. Ustabilizowane życie, jakie dotąd wiodła, legło w gruzach. Konstruując w ten sposób postać, pisarka pozbawiła ją jakichkolwiek zobowiązań, lecz nie bogatego doświadczenia życiowego i katalogu umiejętności. Weronika rodzi się na naszych oczach na nowo. Jest gotowa na wszystko. To wielkie pole do popisu dla wyobraźni autorki. Cokolwiek nie postanowi, wszystko może się zdarzyć. Anna Klejzerowicz bezbłędnie z tej szansy korzysta.

I Weronika, i Semiramida to kobiety z krwi i kości. Lecz choć ciekawe, to nade wszystko zwykłe. Podobnie zresztą jak inni bohaterowie powieści – wszyscy oni to zwyczajni ludzie. Anna Klejzerowicz opowiada bowiem o tych, których codziennie można spotkać na ulicach, jak sama mówi, tych niezbyt wielkich i niezbyt małych miast, jakich są w Polsce dziesiątki i w jakich większość z nas żyje. Pisarka udowadnia, że za fasadą zwyczajności kryją się prawdziwe dramaty, które mogą doprowadzić kogoś nawet do popełnienia przestępstwa. To dlatego Weronika nie może narzekać na brak podejrzanych. Ludzkie losy toczą się różnie, a ludzie bywają przepełnieni goryczą i miewają na sumieniu różne grzechy.

Ostatnią kartą jest śmierć to ciekawa propozycja dla miłośników polskich kryminałów. Niebanalna i trochę inna niż wszystkie. Na pewno sprawi czytającym wiele przyjemności. Ale uwaga, czytelnicy! Nie dajcie się zwieść okładce. Choć spogląda na was matka chrzestna, książce daleko do powieści gangsterskiej. Oprawa daje zupełnie inne wyobrażenie fabuły i choć ciekawa graficznie, wydaje mi się nie do końca trafiona. Za to zupełnie nietrafiona jest moim zdaniem szata edytorska książki – duża czcionka i jedna, ta sama, bezustannie powtarzająca się ilustracja. Choć ostatnią kartą jest śmierć, to talia składa się przecież z wielu więcej kart. A skoro powieść o tarocie, można je było pokazać.
Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Dziennik Literacki używa plików COOKIE. Korzystając z Dziennika Literackiego wyrażasz zgodę na ich wykorzystywanie.
Kliknij, aby dowiedzieć się więcej o plikach COOKIE.
Akceptuję